18+
Uwaga!

Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych

Mam co najmniej 18 lat. Chcę wejść
Nie mam jeszcze 18 lat. Wychodzę

Piwa idealne na jesienne i zimowe wieczory

26.10.2017 15:56
Za oknami jesień. Częściej mokra i chłodna niż słoneczna i złota. A potem zima. Marzysz o ogniu w kominku i szklance piwa, już którego ciemny kolor cię rozgrzewa. Oto 9 stylów piwnych idealnych na mroźne wieczory. W bonusie obalamy kilka mitów piwnych.
1 Angel of Temptation, Browar Kingpin Angel of Temptation, Browar Kingpin Fot. materiały prasowe

Porter bałtycki

Zacznijmy od nowości w stylu, który jest nazywany piwnym skarbem Polski. Wprawdzie warzą go i Szwedzi, i Łotysze, i Estończycy, ale nasze bałtyckie dostają najwyższe noty na świecie. A teraz możemy się cieszyć najnowszą interpretacją portera bałtyckiego uwarzoną przez Browar Kingpin.

Porter to generalnie piwo górnej fermentacji, ale akurat ten bałtycki to rodzaj lagera, czyli piwa dolnej fermentacji. Wymaga ono innych drożdży oraz leżakowania piwa w chłodzie. Porter bałtycki to mocne piwo o słodkim aromacie, kojarzącym się z toffi, karmelem, orzechami, melasą, kawą i czekoladą. W smaku podobnie, z wyczuwalnymi smakami ciemnych i suszonych owoców, porto czy sherry. Czyli idealnie na długie, chłodne wieczory.

I tu przy okazji rozprawimy się z pierwszym mitem. Wpisz "porter bałtycki" w google'a, a dowiesz się, że to piwo zaczęto warzyć, gdy Napoleon wprowadził na początku XIX w. blokadę kontynentalną i w ten sposób odciął dwór rosyjskich carów od ich ulubionego piwa - russian imperial stouta. Tak naprawdę jednak blokada kontynentalna była w sumie krótka (1806-12 r.) i dość dziurawa. A mocne ciemne piwa warzono nad Bałtykiem już od końca XVIII w. Możemy więc przypuszczać, że po prostu lubiono tutaj takie trunki - stąd popularność RIS-a, portera bałtyckiego, ale i mocnych ale.

Spróbuj: Angel of Temptation, Browar Kingpin

2 Mr. Hard's Rocks Milk Mr. Hard's Rocks Milk Fot. materiały prasowe

Russian imperial stout

Styl tak obrośnięty mitami, że aż dziw, że to piwo naprawdę istnieje. To zacznijmy od tego, że na początku, na przełomie XVIII i XIX w. nikt nie nazywał go ani rosyjskimi ani imperialnym. Ba, nie nazywano go nawet stoutem, tylko raczej porterem. Przydomek "imperial" pojawił się kilkadziesiąt lat później, a słówko "rosyjski" - w 1921 r.

Obecnie - dzięki browarom rzemieślniczym - przeżywa renesans, choć kilkadziesiąt lat temu było stylem niszowym. Ale co najważniejsze - od początku było to ciemne, mocne (8-12 proc. alkoholu) piwo, o bogatym aromacie, z nutami czekolady i suszonych owoców, palonego zboża i estrów owocowych. W smaku gorzko-słodkie, palone i owocowe, bardzo złożone. Właśnie tę złożoność pokochali kraftowi piwowarzy.

RIS idealnie nadaje się na chłody - kolejny mit głosi, że to piwo było tak mocne, żeby nie zamarznąć w drodze do Sankt Petersburga. To jednak tylko mit. Russian imperial stout był mocny, bo takie piwo lubili klienci. A gdyby było tak zimno, że piwo zamarzałoby na statkach, to zamarzłby również Bałtyk.

Jest jednak i prawdziwa legenda o tym stylu: faktycznie carowie Rosji pokochali to piwo tak mocno, że nawet gdy okładali cłami wszystkie brytyjskie towary, to robili wyjątek dla rosyjskiego imperialnego stouta. A skoro rozgrzewało rosyjskich carów, to rozgrzeje i ciebie.

Spróbuj: Mr Hard's Rocks Milk, Pracownia Piwa

3 Big Sleep Big Sleep Fot. materiały prasowe

Barley wine

Pozostajemy przy mocnych i ciemnych piwach. Barley wine - czyli wino jęczmienne - zostało tak nazwane, bo jego moc może być zbliżona do wina, ma również mocne owocowe aromaty, które przypominają ten trunek.

Ale to zdecydowanie jest piwo, i to piwo mocne - do 12 proc. alkoholu. To najmocniejszy i najbogatszy w smaku z angielskich ale. Wyczujesz tu słodowość, nuty karmelu i toffi, ale i posmaki suszonych owoców. A wszystko z wyczuwalnym, ale przyjemnym posmakiem alkoholu. Amerykańskie wersje barley wine'a są oczywiście mocniej chmielone. To też jest styl, który cieszy się powodzeniem wśród browarów rzemieślniczych. I dobrze, bo to - tak samo jak porter bałtycki i russsian imperial stout - idealne jesienno-zimowe piwo.

Spróbuj: Big Sleep, Browar Raduga

4 Murphy's Irish Stout Murphy's Irish Stout Fot. materiały prasowe

Irish stout

Zwany również wytrawnym stoutem. Doskonałe piwo do wielogodzinnych dyskusji o zawiłościach stylów piwnych. Na pierwszy ogień temat: "Jaka jest różnica między stoutem a porterem". Są tacy, którzy potrafią nakreślić precyzyjną granicę, są tacy, którzy uważają, że nie ma żadnej. Oficjalne wytyczne Beer Judge Certification Program (największej na świecie i jedynej globalnej instytucji certyfikującej sędziów piwnych) mówią, że różnice są. Ale angielscy historycy piwa upierają się, że to bzdura, że stout kiedyś był zazwyczaj mocniejszym porterem, ale różnica się już zatarła.

Dobra wiadomość jest taka, że możesz z kolegami dyskutować wiele godzin, a w tym czasie wypijecie wiele irlandzkich stoutów. A piwa są to do sączenia doskonałe: kremowe, delikatnie kawowe w aromacie i smaku. A do tego - niezbyt mocne (4-5 proc. alkoholu).

Spróbuj: Murphy's Irish Stout, Murphy's

5 Turbo Geezer Turbo Geezer Fot. materiały prasowe

Foreign extra stout

Jeśli polubiłeś delikatną kawowość wytrawnego stouta, pora na kawowość doskonałą. Piwo z kawą. Polskie ulepszenie irlandzkiego piwa. Czyli bardzo dobry stout - double irish espresso stout, jak określił swoje piwo Kingpin - do którego piwowarzy wlewają espresso. Tak, przeczytałeś dobrze. Zaprzyjaźniona kawiarnia parzy kilka tysięcy filiżanek kawy (jedna po drugiej, żadnej masówki), które trafiają do całej warki piwa.

Efektem jest piwo z aromatami czekoladowymi i palonymi, smakami espresso i wanilii. Do tego lekko torfowy aromat whisky dzięki leżakowaniu z płatkami dębowymi Jeśli zastanawiasz się, czy to piwo dla ciebie, podpowiadamy: jak najbardziej. Spróbujesz i się zakochasz.

Spróbuj: Turbo Geezer, Browar Kingpin

6 Hello Stranger Hello Stranger Fot. materiały prasowe

Milk stout

A teraz pora na wycieczkę w stronę słodkiego espresso, jak ten styl piwny opisuje Beer Judge Certification Program. Milk stout to angielska wersja stouta. O ile Irlandczycy słyną z wytrawnego stouta, Anglicy dodają do swojego laktozę (cukier mlekowy), przez co piwo jest - oczywiście - słodsze. Ale nadal ma aromaty palonego zboża i czekolady, a smaku jest gładkie i pełne, słodkie i kremowe.

Tu ciekawostka - na całym świecie mówi się o mlecznym stoucie, ale nie w Anglii. Tam jest to zakazane. Kiedyś bowiem uważano, że skoro stout jest mleczny, to powinny go pić karmiące piersią matki, by wspomóc laktację. Żeby więc uniknąć nieporozumień Anglicy mówią o słodkim stoucie, tak tez oficjalnie nazywają ten styl sędziowie.

Spróbuj: Hello Stranger, Browar Kingpin

7 Tap 6 - Mein Aventinus Tap 6 - Mein Aventinus Fot. materiały prasowe

Weizenbock/koźlak pszeniczny

Piwo tak bardzo jesienno-zimowe, że wiele browarów warzy je specjalnie na okres Bożego Narodzenia. W przeciwieństwie do wielu stylów, których korzenie giną gdzieś w mrokach dziejów, historia weizenbocka jest znana. Po raz pierwszy uwarzono go w bawarskim browarze rodziny Schneiderów w 1907 r.

Koźlaki to piwa dolnej fermentacji. Mocniejsze, dubeltowe koźlaki były bardzo popularne w Niemczech na początku XX w. Rodzina Schneiderów, której browar specjalizował się w piwach pszenicznych, przygotowała odpowiedź - koźlaka pszenicznego.

Powstało mocne piwo (8 proc. alkoholu), łączące zalety koźlaków i piw pszenicznych: słodowe, z mocnym aromatem ciemnych owoców, ale i wanilią czy goździkami. W smaku złożone, słodowe, chlebowe, czasami lekko słodkie i czekoladowe.

Spróbuj: Tap 6 - Mein Aventinus, Schneider Weisse

8 Jak w dym Jak w dym Fot. materiały prasowe

Rauchbock/koźlak dymiony

Oczywiście piwo z legendą. Koźlaki to mocne, ciemne piwa, o słodowym smaku i wyraźnej karmelowej nucie, w których słodycz jest tonowana chmielową goryczką. W rauchbockach dochodzi aromat wędzenia - do ich warzenia używa się bowiem słodów dymionych. Stolicą dymionych koźlaków jest niemiecki Bamberg.

I tu czas na legendę. Mówi ona, że dawno, dawno temu, w bamberskiej słodowni wybuchł pożar i słód uwędził się. Piwowarzy nie chcieli go zmarnować, zrobili piwo, a jego smak i aromat tak im przypadł do gustu, że powstał nowy styl. Oczywiście jest i inne wytłumaczenie - że kiedyś, gdy słód był suszony w piecach opalanych drewnem, każdy koźlak był lekko wędzony. Ale to zdecydowanie mniej ciekawe niż legenda o pożarze w słodowni.

Uczciwie mówimy: nie każdemu wędzone piwa przypadną do gustu. Ale dopóki nie spróbujesz, nie dowiesz się, czy je pokochasz.

Spróbuj: Jak w dym, browar Pinta

9 Berserker Berserker Fot. materiały prasowe

Black IPA

Styl, który jest dzieckiem piwnej rewolucji. Takie piwa zaczęto warzyć w USA na początku lat 90. Z jednej strony znajdziesz tu chmielowość i owocowość rodem z IPA, z drugiej - pojawiają się delikatne nuty karmelu lub toffi i czekolady. Ale przede wszystkim ma to być pijalne piwo, zdecydowanie lżejsze i łagodniejsze od ciemnych mocnych porterów czy stoutów, choć może być dość mocne - 5,5-9 proc. alkoholu.

Ten styl na warsztat wziął Browar Kingin i uwarzył je z dodatkiem wrzosu, jaśminu i skórki pomarańczowej, które podkreślają połączenie czekoladowych nut ciemnych słodów i świeżej, cytrusowo-żywicznej goryczki amerykańskich odmian chmielu.

Spróbuj: Berserker, Browar Kingpin

Skomentuj:
Piwa idealne na jesienne i zimowe wieczory
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX