Może być nafta, byle kręciło - próbujemy pić tanie alkohole

Zwykle piszemy o markowych trunkach. O dobrych winach, ciekawych piwach, gatunkowych wódkach. A przecież zdarza się, że z kasą krucho, a człowiek chciałby się odrobinę narąbać, dać w palnik, sponiewierać.

 

 

Sklepy mają ofertę dla takich nieszczęśników. Dolne półki wypełniają setki, jeśli nie tysiące gatunków niedrogich alkoholi. Postanowiliśmy sprawdzić, czy owe trunki można w miarę komfortowo wprowadzić do organizmu.

alkohole, bełt, siara, jabol, piwoZadanie potraktowaliśmy poważnie. Męska, pijąca część redakcji na specjalnie zwołanym zebraniu ustaliła plan gry. Daliśmy sobie dwa tygodnie, w czasie których każdy miał nabyć nie mniej niż trzy interesujące flaszki. Niedrogie, mocne, ładnie przez producenta nazwane. Miejsce zakupu dowolne, aby nie dalej niż 100 km od Warszawy.

 

Poszli do monopola po zgrzewkę jabola

Zadanie okazało się trudniejsze, niż przypuszczaliśmy. W monopolowych na głównej ulicy Góry Kalwarii i przy ryneczku w Karczewie najtańszym alkoholem była droga jak nieszczęście, kosztująca grubo ponad 6 złotych, sofia. Na dodatek w obu przypadkach ekspedientki wydawały się urażone pytaniem, czy nie ma czegoś w bardziej przystępnej cenie. Również wiele małych, lokalnych sklepików na warszawskim Grochowie, Bemowie czy w Ursusie ewidentnie nastawiło się na inną, bardziej zamożną klientelę. Dobrym źródłem okazały się sklepy Biedronki oraz istniejące od lat niewielkie budki w małych, podwarszawskich miejscowościach. Pojeździliśmy, pozwiedzaliśmy i w końcu zgromadziliśmy całkiem pokaźny zbiór. Na stole stanęło 25 mniejszych i większych flaszek, 3 standardowe półlitrowe puszki oraz jeden, niezwykłej urody, litrowy karton. Najlepiej spisał się Figiel, przedstawiciel młodzieży w naszej grupie. Nie dość, że kupił najwięcej, to dodatkowo pstryknął fotki klimatycznym sklepikom, w których dokonał transakcji. Naprawdę się postarał!

 

Każdy ma takiego jabola, na jakiego zasłużył

Urzeczeni odważną kolorystyką etykiet i nietuzinkowymi nazwami trunków, przez dłuższą chwilę kontemplowaliśmy zalegającą stół baterię. Następnie przystąpiliśmy do analizy. Aż 12 spośród 29 eksponatów stanowiły produkty nazwane przez wytwórców "winopodobnymi", co w przekładzie na polski oznacza spirytus z wodą i dodatkami zapewniającymi kolor, zapach i smak.

jabol,alkohole,piwo,bełt,siara,

Nasza malowniczo wyglądająca grupka wzbudzała zainteresowanie przechodniów i okolicznych mieszkańców.

7 flaszek i 3 puszki zawierały w swoich obłych kształtach gazowane napoje, bez fałszywej skromności zaliczone przez egzotycznych na ogół browarników do kategorii piw. Najmniejszą grupę stanowiły alkohole mocniejsze - od zwykłych wódek poczynając, na wyrafinowanych, 20-procentowych mieszankach kończąc. I tylko jeden jedyny napój nosił na etykiecie miano wina. To Mazowieckie, "wino jabłkowe aromatyzowane półsłodkie", "produkt polski", co z dumą pokreślił właściciel marki - Warwin z Warki. Ogarnęła nas nostalgia za dawnymi czasy. Większość z nas (poza Figlem oczywiście) pamięta PRL i swoje pierwsze, drugie, trzecie i kolejne przygody z alkoholem. W tych zaś istotną rolę odgrywało właśnie tanie wino, pieszczotliwie zwane siarą, bełtem czy mózgojebem. Namiętnie "ćwiczyliśmy bałagany" i do dziś pamiętamy ich siarczany, słodko-kwaśny smak. Jesteśmy dalecy od gloryfikacji tamtego systemu, należy jednak podkreślić, że zdecydowaną większość ówczesnych jaboli produkowano z owoców, a zawarty w nich alkohol powstawał w procesie fermentacji. Co prawda rzeczonymi owocami nie były winne grona, tylko spsiałe jabłka, ale jednak co owoc, to owoc.

alkohole, bełt, siara, jabol, piwo

 

Pół litra za dychę albo nawet taniej

Przyszła kolej na wytypowanie finalistów - flaszek których zawartość będziemy testować. Postanowiliśmy pić to, co najtańsze. Przeliczyliśmy cenę każdego z kandydatów w taki sposób, aby znaleźć odpowiedź na pytanie - ile musielibyśmy nań wydać, aby zakupiony alkohol stanowił odpowiednik standardowej półlitrowej flaszki 40-procentowej wódki. Do finału wzięliśmy 10 najtańszych trunków i dodatkowo wspomniane już wyżej Mazowieckie. Najtańszym zawodnikiem Absurdy PRL-u, książka,PRLokazał się Karton wiśniowy mocny (9,17 za połówkę), zaś najdroższym jedyne w stawce wino (12,67). Do kategorii "poniżej 10 zł za połówkę" załapały się jeszcze: Sarmackie Mocne, Rysy, Miodowo-lipowa, VIP i Nadwiślańskie.

 

No to po maluchu (powiedział rolnik wyjmując jaja z sieczkarni)

Zbliżająca się wiosna, charakter testu i wrodzona fantazja złożyły się na wybór miejsca degustacji. Zdecydowaliśmy się na świeże powietrze - przyjemny skwerek w okolicach Chełmskiej na warszawskich Sielcach. Wszyscy stawili się punktualnie, zasiedliśmy na ławeczkach, wystawiliśmy twarze do słońca. Byliśmy gotowi. Figiel znowu się wykazał. Wpadł na pomysł, że popijanie umili nam lekturą. Pamiętając nasze pełne ciepła wspomnienia lat szkolnych, wybrał tomik "Absurdy PRL-u", a konkretnie rozdział zawierający autentyczne cytaty z raportów milicyjnych. Impreza zapowiadała się uroczo.

Opracowanie Marcin Rychlewski,

Vesper, Poznań 2006

 

 

jabol,alkohole,piwo,bełt,siara, Karton wiśniowy mocny

1 litr, 12%, 5,50 zł

nie dotykać!jabol,alkohole,piwo,bełt,siara, Karton wiśniowy mocny , Sarmackie mocne

W plastikowych kubeczkach pojawił się czerwonawy płyn pachnący wiśniami, ale jakby i benzyną. "Sok wiśniowy na stacji benzynowej" zgrabnie zsyntetyzował nasze uwagi Jarek. Przechyliliśmy. Przełknęliśmy. Spojrzeliśmy po sobie. "O k...." jęknął Rudy. Pozostali tylko się wykrzywili. Zamilkliśmy. Pierwszy odzyskał głos Figiel. I przeczytał kawałek całkiem ? propos:

Oskarżony ukrywał się w śmietniku, przez co cuchnął tak intensywnie, że nawet pies służbowy się skrzywił.

Karton (wiśniowy mocny) był trochę landrynkowy, ale przede wszystkim gorzki i palił w gardło. Palił mocno i długo. "Długi finisz" zażartował Jarek.

Sarmackie mocne

1 litr, 6,5%, 2,99 zł

w ostateczności

"Morda się śmieje, gdy piwo się leje" - Rudy przypomniał stare powiedzenie i wszyscy z nadzieją na spłukanie wspomnień po kartonie, spojrzeliśmy na kolejną flaszkę. Producent (Browary Łódzkie dla Biedronki) obiecuje na nalepce "pełny smak", co trochę nas zaniepokoiło. Powąchaliśmy: "Stara szmata", "odstane, odgazowane piwo", "kufel w barku na Świętokrzyskiej 20?lat temu". Pociągnęliśmy po łyku: "Gorycz", "w ogóle nie jak mocne piwo", "dla mnie bez smaku, tylko gorzkie". Zdołowani spojrzeliśmy na Figla. Ten przeczytał kolejny fragment:

Na postoju Taxi zauważyłem dwóch mężczyzn. Prawdopodobnie oczekiwali na taksówkę.

 

 

jabol,alkohole,piwo,bełt,siara, Rysy

660 ml, 7,2%, 2,20 zł

w ostateczności

"Piwo mocne premium, exportowe" chwali się producent. "Chyba do Mongolii", śmieje się Rudy, "albo do Burkina Faso". Oceniamy pianę (słabiutka, słabiutka), wąchamy, pijemy po łyku. "Ładnie pachnie, miodem", "ale raczej sztucznym, takim z PRL-u", "i na pewno nie jak normalne piwo". Ale "smakuje nie najgorzej, jak cię mogę", choć "trochę mydlane" i "odrobinę czuć imbir". Figiel na posterunku:

Podejrzany był w stanie upojenia alkoholowego. Odmawiał złożenia zeznań i charczał przez odbyt.

Ciekawe czy dzisiejsze policyjne raporty są równie śmieszne.

jabol,alkohole,piwo,bełt,siara, Rysy, Miodowo-lipowa

Miodowo-lipowa

940 ml, 12%, 5,50 zł

da się wypić

Mimo że jest to "fermentowany napój winopodobny owocowy aromatyzowany biały", to żeńską formą nazwy producent sugeruje, że możemy mieć do czynienia z czymś innym. Na przykład z wódeczką. Dodatkowo wybita na etykiecie duża czerwona liczba 18 wprowadza w błąd co do woltażu trunku. Bo nie o procenty tu chodzi, a o "18 mocnych łyków z Dwikóz". Każdy po 52 ml, jak łatwo policzyć. Marketing na światowym poziomie, ciekawe jak to cudo pachnie i smakuje. Wąchamy, pijemy. I jeszcze po małym łyczku. Chyba nie jest najgorzej: "lipy nie czuć, miód tak", "i coś jakby suszone śliwki", "tak, ale kalifornijskie, nie nasze", "i smakuje nie najgorzej", "trudno powiedzieć, co to jest, ale nie odrzuca", "jak daleki kuzyn japońskiego wina śliwkowego może". Podsumowujemy: "raczej na babski niż na męski wieczór", "tak, takie kobiece odrobinę", "ale najlepsze na razie". "Miód i lipa, samo zdrowie", kończy Jarek.

Tym razem uciszamy Figla, który już zabierał się do czytania.

 

 

VIP ,piwo VIP

500 ml, 7,2%, 1,78 zł

da się wypić

Z reguły w czasie zakrapianych imprez kolejne kieliszki (szklaneczki, flaszeczki) zwiększają zapał uczestników. Nie tym razem. Nadmiar słodyczy i wypalająca gardło chemiczna gorycz sprawiają, że powoli mamy dosyć. A przed nami jeszcze siedmiu zawodników. Rozlewamy. Okazuje się, że VIP jest starym znajomym Figla, który zgrzewki tegoż kupował, figlując na Mazurach. "Da się wypić, ale dobre nie jest", ostrzega teraz. Wąchamy, pijemy. Nieźle pachnie i jest najlepsze z dotychczas pitych browarów, oceniamy zgodnie. "Figiel czytaj", wołamy. Czyta:

Decyzją prokuratora zwłoki konia wydano rodzinie.

 

 

jabol,alkohole,piwo,bełt,siara,

Czarek robi hejnał, Rudy podziwia

 

 

jabol,alkohole,piwo,bełt,siara, Nadwiślańskie, Lux Wiśnia Nadwiślańskie

700 ml, 10%, 3,50 zł

w ostateczności

Kolejny zawodnik z Dwikóz. Zastanawiamy się, czy będzie równie udany, jak Miodowo-lipowa. W każdym razie jest świeży, został wyprodukowany dokładnie przed tygodniem. Nalewamy, wąchamy, kosztujemy. "Nie wali siarą jak kiedyś" - ni to z uznaniem, ni to z żalem zaczyna Czarek. "Jedzie landrynami", "ale to bardziej truskawka niż wiśnia, a miało być wiśniowe", "okropne, ale wypić można". Nadwiślańskie nas nie powala, ale też nie robi tak piorunującego wrażenia, jak wiśniowy karton. Czas na Figla:

Przy nietrzeźwej znaleziono trzeźwe niemowlę.

 

jabol,alkohole,piwo,bełt,siara, Lux Wiśnia

880 ml, 11%, 5 zł

nie dotykać!

Różowawy kolor i mocny, pestkowy zapach. "Taki syrop czuję, apteczny", "a dla mnie pachnie całkiem, całkiem". Próbujemy. "Niedobre to jest", "gorzkie, tępe w smaku", "jakoś dziś nie mam melodii do picia". Figiel czyta:

Poszkodowany został odwieziony do szpitala celem umieszczenia w tamtejszym zakładzie pogrzebowym.

 

 

Super Mocne ,piwo,jabol,alkohole,piwo,bełt,siara, Super Mocne

900 ml, 10%, 4,70 zł

nie dotykać!

Z odrazą patrzymy na czekające napitki. Przed nami stoją kubeczki wypełnione super mocnym piwem, a nam już się nie chce, zwłaszcza że dolatujący zapach nie jest zachęcający. "Panowie, jak mawiają Francuzi, to, co stoi, to do buzi", zagrzewa do boju Czarek. Bierzemy szklaneczki. Ktoś zauważa, że to piwo ma żółtą pianę. "Już dziś taką widziałem i to nieraz, bo mam kłopoty z pęcherzem", żartuje Jarek. A przecież wiadomo, że "piana jest wesołością piwa". Smutne piwo. I nam robi się niewesoło. Próbujemy: "Boże, jakie wstrętne", "ohyda, piecze w gardło", "jak tego do końca nie przełknę", "jeszcze gorsze niż Sarmackie".

Figiel próbuje nas rozweselić: Denat wziął stołek, wszedł na niego i powiesił się.

jabol,alkohole,piwo,bełt,siara,

 

 

 

 

 

 

 

Jarek się krzywi

 

jabol,alkohole,piwo,bełt,siara, Staropolskie Mocne, Mix Owoce leśne Staropolskie Mocne

1,5 litra, 7%, 5,80 zł

w ostateczności

Na stole ląduje wielka, półtoralitrowa, plastikowa flacha. "Siła tradycyjnego warzenia" zachwala na etykiecie producent. I chwali się medalami, jakie Staropolskie dostało. Jest złoty medal z Polagry 2009 (nie wiadomo za co) i równie cenny z targów opakowań Taropak 2008. Bo opakowanie jest rzeczywiście fajne, zamykane na znany z dawnych oranżadówek kapsel na sprężynie. Ponownie się ożywiamy. Wąchamy: "Pachnie jak takie zwyczajne piwo z małego browaru", "zupełnie nieźle", "fajny chmielowy zapach". Pijemy: "kwaśno-gorzkie, nie najlepsze", "zero słodyczy, a to przecież mocne piwo", "od biedy może być, ale te medale?".

Figiel się myli i zamiast raportu milicyjnego cytuje temat maturalny z 1950 r.: "Mickiewicz i Puszkin jako prekursorzy miłości polsko-radzieckiej". "To se ne vrati" kwituje Jarek.

 

Mix Owoce leśne

900 ml, 11%, 5,90 zł

w ostateczności

Już butelka robi wrażenie. To coś wygląda jak sprzedawane kiedyś na stacjach benzynowych oleje do dwusuwów. Z obawą rozlewamy. Najpierw nosy: "Zupełnie przyjemne", czuć jagody w zapachu", "i coś wytrawnego, borówki?". Łykamy: "dla mnie całkiem, mniej słodkie od pozostałych", "bardziej wytrawne się mówi!", "w sumie obleci, gardła nie wypala". Jeszcze tylko jedna flaszka przed nami i na dodatek z "prawdziwym" winem. Robi się weselej, odprężamy się. Figiel dokłada swoje trzy grosze:

Patrolując ulice, zauważyliśmy dwóch podejrzanych osobników. Zapytaliśmy grzecznie "a wy tu co", a oni odpowiedzieli nam wulgarnie "a my nic".

jabol,alkohole,piwo,bełt,siara,

W przerwach między czytaniem Figiel dzielnie testował kolejne trunki.

 

 

jabol,alkohole,piwo,bełt,siara, Mazowieckie Mazowieckie

750 ml, 12%, 5,70 zł

da się wypić

Tanio nie było, ale dobry, markowy trunek musi kosztować. A nasz bełcik zdobył aż dwa złote medale - w 1997 r. w Ozorkowie i sześć lat później w Ciechocinku. Nie możemy się doczekać. Polewamy, pochylamy się nad kubeczkami: "no, to jest prawdziwa siara", "ale jabłka też czuć", "choć kolor jakiś niepewny, jak szprycerka jakiegoś". Próbujemy: "smakuje siarką i jabłkami", "i tak powinno być". "Zatykać nosy i walić, najlepiej z gwinta" - podsumowuje Rudy. Oddychamy z ulgą. To był ostatni łyk. I ostatni milicyjny raporcik się należy. Figiel czyta:

Protokół oględzin kurnika: jedna kura biała łeb urwany, nie żyje; druga kura pstra łeb urwany, nie żyje; trzecia kura chodzi sprawna.

 

Jednak półka ma znaczenie

Pora na podsumowanie. Z 11 testowanych trunków w zasadzie tylko trzy uznaliśmy za nadające się do picia. Picia bez przyjemności, dodajmy. Pozostałe polecamy tylko desperatom i radzimy pić je z gwinta, popychając wodą. Zaś wam sugerujemy sięgnąć po coś z wyższych półek - dołożyć złotówkę albo dwie i nabyć normalne piwo czy prawdziwe wino z winogron. Choćby Sofię. Na zakończenie cytat z milicyjnego raportu: Pies powąchał ślad i rzygał jak kot.

 

Tekst: Adam Dobrzyński

Zdjęcia: Romuald Broniarek/FORUM, Krzysztof Pawela/FORUM, Piotr Bławicki/SE/EASTNEWS, Janusz Mazur/PAP, Franciszek Mazur, Marcin Szabłowski, Andrzej Krasowski, Łukasz Falkowski, materiały prasowe (montaż)

Grafika: KAMIZ

Więcej o:
Komentarze (10)
Może być nafta, byle kręciło - próbujemy pić tanie alkohole
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • jola_swir

    Oceniono 2 razy 2

    Kiedyś w czasach PRL mnie i mojej koleżance (pozdrawiam Cię Basiu), jako studentkom matematyki UW na obowiązkowej praktyce robotniczej w PGR, traktorzysta postawił J-23, czyli jabola za 23 zł. Nie powiedział "Dziewczyny, dobrze pracujecie przy żniwach", ale wyraził uznanie tym gestem. Byłyśmy intelektualistkami skazanymi na fizyczną pracę, zabrano nam miesiąc wakacji. I chyba ten człowiek coś odczuwał, coś chciał wyrazić, albo tylko miał kaca. Odczuwam jednak sentyment do jabola i dlatego dziękuję za test i dowcipny tekst.

  • leziox

    Oceniono 1 raz 1

    Panowie,serdeczne gratulacje.

    Wasze poswiecenie dla ludzkosci,oraz gotowosc postawienia na szali waszego zdrowia,z mozliwym pogorszeniem stanu wátroby wlacznie,tylko po to,aby ostrzec ludzkosc przed tym,czego pic nie powinna,jest godne podziwu oraz wzruszajace.

    W zwiazku z tym uroczyscie zawiadamiam,iz w dniu dzisiejszym zostaliscie Panowie uznani za honorowych czlonków forum Leziowa Melyna i to bez obowiazujacego innych czlonków badania przepustowosci dziennej.

    Gratisowe kwasiory zostana wreczone przy okazji.

    Z pijackim pozdrowieniem-No to siup!
    Leziox.

  • kwest

    0

    bardzo zabawny tekst.

  • quiver

    0

    @kamil1923 "Jestem abstynentem i samo czytanie tego artykułu wprawiało mnie w obrzydzenie".
    Ja nie jestem abstynentem, ale i tak mam mieszane uczucia odnośnie tego artykułu... Oczywiście wiem, że jest on w zamierzeniu raczej "rozrywkowy" niż informacyjny i nie należy go brać zbyt poważnie, ale mimo wszystko....

  • taka-jedyna

    0

    Panowie, nie udawajcie, że to wasz pierwszy raz. No już po Was widać i po gestach, trzymaniu butelek, piciu, że to nie pierwsza wasza wspólna biesiada ;)

    Na zdrowie, choć w tym przypadku wypada raczej życzyć zdrowia, taki urok tanich trunków

  • luki1945

    0

    liczy się tylko dynks - popularna jagodzianka

    wokolzycia.blox.pl/2011/06/Hej-hej-tu-En-bi-ej.html

  • kamil1923

    0

    Jestem abstynentem i samo czytanie tego artykułu wprawiało mnie w obrzydzenie

  • josh111

    0

    Jak to popijać wodą? Toż to grzech! Idę po wino!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX