Testowane Matuszewskim: jedzenie na szybko

Jarek Matuszewski przetestował 'gotowce' (albo takie 'prawie gotowce'), żebyś mógł jeść szybko, ale i smacznie.
1 Łowicz, sosy puttanesca, arrabbiata, cena:  6,49 zł Łowicz, sosy puttanesca, arrabbiata, cena: 6,49 zł fot. Jarosław Matuszewski, Michal Mutor

Sos w małżeństwie

Czym się różni kłótnia z dziewczyną od kłótni z żoną? Głównie powodem. Trudno sobie przecież wyobrazić, żeby można się było z dziewczyną pokłócić o sos do makaronu. A z żoną i to po wieloletnim udanym pożyciu? O, jak najbardziej, przecież przy okazji sosu to można wyrzucić coś z siebie i o pieniądzach (których mi nie dajesz), i o kobietach (za którymi się wciąż oglądasz), o dzieciach (o które nigdy nie dbasz), i mamusi (której nie szanujesz).

Sos pomaga nawet zwerbalizować niewypowiedziane uczucia (ty to mnie tak naprawdę nigdy nie kochałeś), pomóc w określeniu samej siebie (zawsze byłam i jestem sama), poczuć się prorokiem we własnym domu (pójdę stąd i tyle mnie zobaczysz) itp., itd.

No właśnie, sos - a konkretnie to puttanesca, czyli pomidory z oliwkami i kaparami. Made by Łowicz. Że niby gotowy do makaronu. W skrócie powiem, że mojej pani smakował, a mnie nie. Tekst piszę zatem w ukryciu: prawie wszystko w tym Łowiczu jest OK: kawałki podduszonych pomidorów, oliwki, przyprawy. Ale mnie do szału doprowadza skrobia, która zamienia sos w trzęsącą się papkę. A ponieważ ja, jak zapewne większość ludzi, jem także oczami, Puttanesca z Łowicza mi nie leży. Żonie Arrabbiata zresztą też nie.

 

Łowicz, sosy puttanesca, arrabbiata, 415 g - 6,49 zł

2 Zestaw do sushi, cena: 39,99 zł (w promocji) Zestaw do sushi, cena: 39,99 zł (w promocji) fot. Jarosław Matuszewski, Michal Mutor

Sushi sam

Skuszony promocją, kupiłem. A przyznam się niechętnie, że choć sushi wielokrotnie próbowałem, to nigdy samodzielnie nie przygotowałem. Widać nadeszła pora.

Więc kupiłem gotowy zestaw. Niedrogo. W pudełku znalazłem 0,5 kg ryżu, ocet, 5 płatków suszonych alg (nori), wasabi w proszku, marynowany imbir, podpieczone ziarno sezamowe, matę do zwijania i pałeczki. I instrukcję, jak to zrobić, prostą, nieprzeładowaną wiedzą, zrozumiałą.

Ugotowałem ryż: 10 min gotowania plus drugie tyle trzymania pod przykrywką. Po ostudzeniu trzeba dodać octu. Choć wydaje się śmierdzący i nieapetyczny, świetnie wypełnił swoje zadanie. Przekonam się o tym później. Tymczasem zajmuję się nadzieniem. Kupiłem surimi, łososia wędzonego, awokado, ogórka i paprykę. Kroję wszystko w wąskie słupki. Na macie układam płatek suszonej algi, potem cienką warstwę ryżu, rybę, paprykę, awokado. Za pomocą maty zwijam całość w rulon. Niełatwo, ale jakoś idzie. Rozwijam, kroję na równe porcje. Kolejny listek nori, ryż, surimi, ogórek, papryka. Zwijam. I następny, i następny. Kombinuję z dodatkami, obtaczam w sezamie, nabieram wprawy. Jeszcze kilka takich prób i mogę pracować w japońskiej restauracji.

To krojenie jest ogromnie ważne: jeśli na talerzu położysz nierówno pokrojone sushi, cały efekt na nic. Więc oblicz, na ile porcji należy podzielić rulon, i staraj się kroić równo. Mnie się udawało różnie. Ponoć z gotowego zestawu można otrzymać nawet 70 porcji. Nie wiem, czy aż tyle, ale na ilość nie narzekałem.

W dodatku efekt był nadzwyczaj korzystny: może moje maki czy nigiri nie smakowały tak jak te kupione w sushi barze, ale były moje, więc świetne. Szczerze polecam do własnoręcznego wypróbowania. Można też we dwoje.

 

Zestaw do sushi, 39,99 zł (w promocji)

3 Rians, creme brulée, cena: 5,49 zł Rians, creme brulée, cena: 5,49 zł fot. Jarosław Matuszewski, Michal Mutor

Naturalne, nie identyczne

Są takie desery, po które chce się sięgać często. Na mojej liście takich przebojów w samej czołówce plasuje się crème brûlée. Gdziekolwiek bym nie był, to jeśli tylko w okolicy pojawi się ten smakołyk, muszę spróbować. Więc jak zobaczyłem gotowy, francuski, kupiłem bez wahania. Zresztą przy okazji sięgnąłem i po inne desery tej samej firmy.

Crème Riansa jest boski i wszystko ma jak trzeba: atrakcyjne szklane miseczki wypełnione delikatną, puszystą masą, dołączony cukier brązowy w saszetce, do posypania przed obowiązkowym opalaniem np. w piekarniku pod grillem. Skorupka się tworzy jak trzeba. Pyszności po prostu. Jest to tak idealnie zrobione, że można z tego zrobić deser po dobrej kolacji ze znajomymi. I nikt nie pozna, że to produkt gotowy.

Dodam jeszcze, że wprawdzie z lupą, ale przeczytałem wszystko na opakowaniu i ze zdumieniem odkryłem, że nie ma w tym ani jednego sztucznego składnika. A inne desery Riansa? Porównania z crème nie wytrzymują, ale marzę o tym, by inne firmy trzymały taki standard. Brawo dla Francuzów. A wy? Marsz do sklepów!

 

Rians, crème brûlée, 100 g - 5,49 zł

Testowane Matuszewskim: jedzenie na szybko, testowane matuszewskim, kuchnia, Rians, desery czekoladowy, waniliowy, cena: 130 g - 6,99 złfot. Jarosław Matuszewski, Michal Mutor
Rians, desery czekoladowy, waniliowy, 130 g - 6,99 zł

Komentarze (2)
Testowane Matuszewskim: jedzenie na szybko
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    przymszy

    Oceniono 3 razy 1

    Miałem kiedyś taki zestaw do sushi, zabawa fajna wszystko ok, ale nie smakowało tak jak w restauracji, no i ostatecznie cena była wyższa :P

  • avatar

    mg_0

    Oceniono 2 razy 0

    '(...) o pieniądzach (których mi nie dajesz)' - panie Matuszewski, starej daty pan jest, albo ma pan traumę po kłótniach rodziców. Lecieć takim stereotypem w XXI wieku? Może nie każdy ma taką sytuację jak ja (zarabiam nieco więcej niż mąż), ale myślę, że swobodny dostęp do wspólnego konta to nie tylko mój 'przywilej'. Żałośnie to wyszło, wstyd.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX