Matuszewski testuje przysmaki z marketów

Nasz tester bierze na siebie ryzyko, abyś ty nie musiał - przeczytaj, co warto kupić, a czego lepiej unikać.
Testowane Matuszewskim Testowane Matuszewskim fot. Jarosław Matuszewski, materiały prasowe

Nie mylić ze staropolską

Czy można być sporą firmą i nie mieć strony internetowej? Teraz, w 2014 roku? Można, a firma Kooperol jest tego przykładem. Nie ma strony, a pracodawcą i producentem jedzenia w słoikach jest, zdaje się, całkiem sporym. No więc o Kooperolu wiemy tylko tyle, ile wyczytamy ze smaków produktów. Ja próby takiego czytania za sobą mam dwie. Konkretniej: dwie zupy, obie dobrze pasujące do nazwy serii: "Kuchnia staropolska", bo zupy nasze, polskie, tradycyjne, czyli krupnik i grochówka. Nie wiem, od której zacząć, bo obydwie niedobre. Krupnik jest mocno przyprawiony listkiem laurowym i zielem angielskim, nieco zbyt słony, z rozgotowaną i posklejaną w grudy kaszą. Ma dwa rodzaje strzępów mięsa: to ciemniejsze to nawet nie chcę wiedzieć, z czego jest. Grochówka stanowczo zbyt mocno pachnie wędzonką, a jest to o tyle denerwujące, że wędzonego mięsa tu nie ma, a jedynie kiełbasa. Ta zresztą jest tak niedobra, że przywiodła wspomnienie najgorszego jedzenia ze stołówek sprzed lat 30. Ktoś grochówkę gruntownie potraktował pieprzem, więc wyodrębnienie jakichkolwiek smaków graniczy z cudem. Komu takie wydanie kuchni staropolskiej może smakować?

Kooperol, zupa grochowa, krupnik, 660 g - 4,99 zł

 

Jarosław MatuszewskiJarosław Matuszewski

Testowane Matuszewskim Testowane Matuszewskim fot. Jarosław Matuszewski, materiały prasowe

Lodówka niepotrzebna

Jak to przyjemnie, że mamy modę na kabanosy, tym bardziej że nasze rodzime umiejętności w tym zakresie są nadzwyczajne. Więc co jakiś czas można w sklepach odnaleźć jakieś nowe, coraz cieńsze, coraz wymyślniejsze podsuszane kiełbaski. Ja generalnie uwielbiam. Również za to, że współczesne technologie umożliwiają przechowywanie niektórych gatunków bez lodówki. I takie właśnie, niewymagające chłodzenia kabanoski z wytwórni pana Kani trafiły do mnie niedawno. Wybór smaków, rodzajów - olbrzymi. Są nawet takie z orzechami!

Mnie do końca nie przekonują, ale myślę, że to niekoniecznie musi być pogląd większości. Bo jak dla mnie, te są za mocno aromatyzowane. Za bardzo uderza w nos zapach po otwarciu opakowania. Ale jestem pewien, że będzie duża grupa takich, dla których to zaleta. Ale ja wolę kabanosy mniej podkręcane?

Henryk Kania, kabanoski, różne smaki, 45 g - 2,99 zł

 

Jarosław MatuszewskiJarosław Matuszewski

 

Testowane Matuszewskim Testowane Matuszewskim fot. Jarosław Matuszewski, materiały prasowe

Na rozgrzewkę

Rozbawiła mnie Gazeta.pl: przeczytałem mianowicie, jakie są najlepsze sposoby na rozgrzewkę, poza herbatą z wódką lub rumem. Oczekiwałem dobrych alkoholi, takich z klasą, a doczekałem się termoforu, pierzyny, kąpieli i czegoś tam jeszcze. Musiałem odreagować i wybór padł na Jacka Daniel'sa. Ale nie tego najlepiej znanego, nr 7, ale tego droższego nieco i zawsze niosącego ze sobą odrobinę nerwowości. Większość zapewne wie, ale niektórzy może jeszcze nie, że barrel to po angielsku beczka, więc ten Jack to whiskey jednobeczkowa i jeśli założyć, że każda beczka inaczej aromatyzuje alkohol, to każda z nich daje innego Jacka. Jeśli piłeś Jacka z jednej beczki, ten z drugiej może cię nieco zdziwić. Każda butelka ma wydrukowaną informację, z której beczki pochodzi. To oczywiście zabawa dla zamożnych smakoszy - bo JD Single Barrel to trunek drogi, a różnice w smaku nie są duże.

Ale przyjemność jest. Zresztą o tej akurat whiskey warto poczytać i wiedzieć więcej, np. o tym, kto i kiedy ją stworzył, albo cóż to jest poziom siódmy w piwnicach JD. Więc namawiam, aby poczytać i spróbować, bo ten Jack to trunek nadzwyczajnie bogaty w aromaty i smaki, bardzo męski (45%), pozostawiający nuty drzewne, karmelowe, waniliowe na długo. Producent zachęca do zakupu właśnie teraz, bo pojawiła się edycja limitowana ze zgrabnymi szklankami. No więc skoro jest okazja? Wypijmy za to, by jak najszybciej zadomowiła się u nas wiosna.

Jack Daniel?s Single Barrel, 0,7 l - 249 zł

 

Jarosław MatuszewskiJarosław Matuszewski

 

Testowane Matuszewskim Testowane Matuszewskim fot. Jarosław Matuszewski, materiały prasowe

Zdrowy owies

Ciastka owsiane są takie... prawie zdrowe. No bo i ich producentem jest Sante, czyli firma od zdrowych pomysłów. Tak w każdym razie sobie powtarzam za każdym razem, gdy do ust pakuję ciasteczko. Dobre, przaśne, zwykłe, kakaowe czy z żurawinami. Fajne.

Sante, ciasteczka owsiane, różne rodzaje, 138 g - 4,49 zł

 

Jarosław MatuszewskiJarosław Matuszewski

 

Testowane Matuszewskim Testowane Matuszewskim fot. Jarosław Matuszewski, materiały prasowe

Ayran zawsze na tak

Uwielbiam ayran, czyli napój z jogurtu, wody i soli. Piłem w Turcji, piłem w knajpkach w Warszawie, piłem niejeden butelkowany. Wszystkie są super - no bo jak ktoś lubi jogurt (jak ja) i rzeczy słone (jak ja), to musi lubić ayran (jak ja). Nie wiem, jak taki najprawdziwszy powinien smakować, ale ten Candii całkowicie mnie satysfakcjonuje.

Candia, ayran, 390 g - 2,99 zł

 

Jarosław MatuszewskiJarosław Matuszewski

 

Testowane Matuszewskim Testowane Matuszewskim fot. Jarosław Matuszewski, materiały prasowe

Warzywa nie leżą (mi)

Za sok pomidorowy dałbym się pokroić. A z wielowarzywnym mam jakiś problem? Może on (problem) nazywa się cebula? Nie wiem, w każdym razie mimo wielu prób od lat do soku z warzyw, a przecież na bazie pomidorowego, przekonać się nie mogę. Dodatki chili i żeń-szenia nie pomogły.

Fortuna, sok wielowarzywny, różne smaki, 0,3 l - 1,99 zł

 

Jarosław MatuszewskiJarosław Matuszewski

Testowane Matuszewskim Testowane Matuszewskim fot. Jarosław Matuszewski, materiały prasowe

Mamma mia, marmolada

Dlaczego lubimy dżemy z cytrusów? Bo mają goryczkę, której w większości nasze owoce są pozbawione. I dlatego od czasu do czasu przyjemnie jest uraczyć się dobrą konfiturą pomarańczową. Ale żeby mandarynkową? A ja kupiłem właśnie marmoladę z sycylijskich mandarynek, zanurzyłem łyżkę raz, drugi, trzeci i jak skończyłem słoiczek, to usiadłem do pisania. No, ale nie ma o czym pisać, trzeba się podelektować. Idę do sklepu.

Scyavuru, marmolada mandarynkowa, 230 g - 11,99 zł

 

Jarosław MatuszewskiJarosław Matuszewski

 

Testowane Matuszewskim Testowane Matuszewskim fot. Jarosław Matuszewski, materiały prasowe

Cena na tak, smak na nie

Virtu to firma z ponaddwudziestoletnią historią, a ja zauważyłem jej produkty w sklepie dopiero niedawno. Więc kupiłem spory wybór i wróciłem do domu, aby czytać, gotować, próbować i opisywać. Virtu ma bogaty asortyment rozmaitego słoikowego jedzenia (pulpety, gołąbki, bigos itp.), ale pakowanego w zassane plastikowe pojemniki, oraz równie długą listę różnych pierogów, krokietów, klusek, a nawet pizzy. Czyli garmażeria pełną gębą. Największym atutem opakowania jest możliwość obejrzenia produktu. Ja dzięki temu kupiłem np. pierogi jurajskie z posypką, bo zwyczajnie zaciekawił mnie wygląd. Niestety Virtu ma mało atutów - to nie są najsmaczniejsze rzeczy. Nadzienie jurajskie nie przekonuje, nie zachęca. Ot, taka maź ziemniaczano-serowo-kiełbasiana. Ciasto w normie, ale podczas podgrzewania na patelni trzeba uważać, żeby nie spalić przypraw, którymi pierogi są obficie posypane.

Kuriozalne są naleśniki ze szpinakiem, bo ciasto naleśnikowe jest niedobre, a podczas podsmażania zrobił się z niego glut, naleśniki się rozpadły, no w ogóle szkoda gadać. Zapiekanka z serem też nie podbiła mojego podniebienia, ale skoro mamy tu same niczym niewyróżniające się składniki, to jakim cudem efekt ma być nadzwyczajny. No, chyba że ktoś nie umie ułożyć szynki na kawałku bułki, posmarować pomidorowym sosem i posypać serem. W miarę dobrze wypadają śląskie z mięsem, ale w ogóle mnie to nie dziwi, skoro to firma z Zagłębia. Virtu, to raczej kiepskie doświadczenie, choć z pewnością firma ma i atuty, np. dobre ceny. Dla mnie to jednak za mało?

Virtu, pierogi jurajskie, z jagodami, kluski śląskie z mięsem, zapiekanka z szynką, naleśniki ze szpinakiem, ceny 5,99 - 7,99 zł

 

Jarosław MatuszewskiJarosław Matuszewski

Testowane Matuszewskim Testowane Matuszewskim fot. Jarosław Matuszewski, materiały prasowe

Prawie jak przed laty

Zaciekawiła mnie nowa puszka Nescafé w bynajmniej nie niskiej cenie. O co chodzi ze "stylem baristy"? Jak doczytałem że jest to połączenie kawy rozpuszczalnej z odrobiną (5%) kawy bardzo drobno zmielonej, to zrozumiałem, że nazwy tej kawy w ogóle, ale to w ogóle nie rozumiem. Nazwa to drobiazg, pijemy. Miks kawy rozpuszczalnej z mieloną, to zdaje się, był pomysł Jacobsa, zrealizowany pod nazwą Millicano. Całkiem udany zresztą. Potem mieliśmy okazję próbować Douwe Egberts, też było nieźle. A i tu, w tym "barista style" jest OK. Wszystkie te kawy mają dla mnie jedną cechę wspólną: aromat kawy z lat 80. Kawy zwanej wówczas "po turecku", choć z kawą po turecku nie miała nic wspólnego. To fajne skojarzenie, fajne wspomnienie, ale czy wystarcza, aby się dziś zachwycać? Może i tak, bo smak naprawdę niezły, gdyby tylko Nescafe była nieco tańsza.

Nescafé, Gold Blend, barista style, 100 g - 21,90 zł

 

Jarosław MatuszewskiJarosław Matuszewski

 

Więcej o:
Komentarze (3)
Matuszewski testuje przysmaki z marketów
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Groch

    0

    Grochowa zajebista. Naprawdę nie Wim co autor ma na myśli.

  • Gość: Przemysław Jasiński

    Oceniono 1 raz -1

    Panie Jarku jest jeszcze rewelacyjna zupa ogórkowa, a te wyżej wspomniane są pyszne. Wszystkie te zupki uratowały mojej rodzinie brzuszki podczas 3 tygodniowego pobytu na wakacjach w Ustce. Nie sztuka jest napisać krzywdzącą recenzję, sztuką jest ją zaktualizować.

  • cucurucu

    Oceniono 5 razy -5

    A teraz misiu pocaluj mnie w doope.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX