Testowane Matuszewskim: wiosenne ciekawostki

Nasz tester bierze na siebie ryzyko, żebyś ty nie musiał
Jak popsuć smakołyk Jak popsuć smakołyk fot. Materiały prasowe

Jak popsuć smakołyk

Od lat prowadzę ciężką, mozolną walkę ze swoją miłością do masła orzechowego. Ponieważ jest dramatycznie kaloryczne, odmawiam sobie, jak mogę. Ale czasami ulegam, na przykład po to, aby spróbować jakiejś nowej propozycji. Ta Primaviki jest zjawiskowa: masło orzechowe jest niesmaczne! Mało orzechowe, niedoprawione, niedosolone. Nie wiem, jak można zepsuć orzechy z solą, ale tu się udało. I mimo że dla Primaviki mam wiele uznania za zrobienie czegoś takiego, ma u mnie straszną krechę.

Primavika, Masło orzechowe, 350 g - 11,99 zł

. . .

Minus Filadelfii Minus Filadelfii fot. Materiały prasowe

Minus Filadelfii

Dlaczego najpopularniejszą wódką (luksusową) na Zachodzie jest wódka francuska? (podpowiedź: Grey Goose). Dlaczego synonimem dobrego serka jest serek amerykański (podpowiedź: Philadelphia)? Najlepsza wódka i najlepszy ser powinny być przecież z Polski, nieprawdaż? Z wódką nie mam wątpliwości, ale gdy pierwszy raz spróbowałem śmietankowej philadelphii, uznałem, że niełatwo będzie nam zrobić równie dobrą.

Próbowałem chyba wszystkiego, co u nas jest i serek Krafta się broni. Jego znakomitą wersją jest odmiana czekoladowa, z milką. Ale już ta łososiowa jest równie marna, jak wiele innych, bo choć sam twarożek nadal mazisty, kremowy i fajny, to już smak łososia z koperkiem nikły, mało zdecydowany, rozmyty. Więc i Philadelphia ma porażkę na swoim koncie.

Philadelphia z łososiem i koperkiem, 125 g - 4,65 zł

. . .

Wodnisty motyl Wodnisty motyl fot. Materiały prasowe

Wodnisty motyl

Dotychczas Motyl kojarzył mi się z chrzanem, całkiem niezłym zresztą. Zauważyłem także majonez tejże firmy, więc spróbowałem. Oj, niedobry ten motyl, niedobry. Tak jakby kto wody do majonezu dodał. Konsystencja zbliżona do ledwie ściętego białka. A lektury składu osobom o słabszych nerwach też nie polecam. Mocno sztuczny ten motyl. Tyle że niedrogi.

Motyl, Majonez stołowy, 315 ml - 3,99 zł

. . .

Bawarski przysmak Bawarski przysmak fot. Materiały prasowe

Bawarski przysmak

Od dawna mam jakiś problem z Dallmayr. Jak otworzyli swoją kawiarenkę w moim centrum handlowym, to kawa była niesmaczna. Gdzie spróbowałem jakiejś smakowej herbaty - okazywała się zupełnie nietrafiona. Mam wrażeniem, że zacząłem unikać tej marki. Więc gdy postanowiłem spróbować jakiejś kolejnej kawy ziarnistej, z premedytacją kupiłem właśnie Dallmayr. Boć to przecież 300-letnia niemiecka, a konkretnie bawarska, firma. To nie ma tak, że przez 300 lat robi się byle jakie wyroby. Za coś jednak tę markę ludzie kochają (tak w każdym razie tłumaczyłem sobie decyzję zakupu).

Wróciłem do domu, nasypałem ziaren do ekspresu. Trzeba było nieco podregulować młynek? Espresso wyszło znakomite: z lekką goryczką (tak jak lubię), bez kwasu (tak jak lubię), z ładną, orzechową cremą (no właśnie...). Wypiłem jedną, drugą, zrobiłem latte, na koniec macchiato. Kawa Dallmayr obroniła się w każdej z tych wersji. To czego ja właściwie chciałem od tej marki???

Dallmayr, Espresso d'Oro, 0,5 kg - 39,99 zł

. . .

Słodko dawniej i dziś Słodko dawniej i dziś fot. Materiały prasowe

Słodko dawniej i dziś

Słupska Pomorzanka przenosi w czasie. Galaretki owocowe, niegdyś tylko cytrynowe i pomarańczowe, stylizowane na cząstki owoców to smakołyk stary jak świat (i jak ja). Dawniej to była pyszność nad pysznościami. Dziś niestety gorzej: za dużo chemii. Sentymentalna słodycz.

Pomorzanka, Makarena - galaretki owocowe, 200 g - 5,99 zł

. . .

Yerba mate - zestaw El Gaucho (150 g yerby, naczynie i rurka do picia), 65,90 zł Yerba mate - zestaw El Gaucho (150 g yerby, naczynie i rurka do picia), 65,90 zł fot. Materiały prasowe

Rytuał na tak, smak na nie

Trochę mnie śmieszą młodzi ludzie snujący się po korytarzach korporacji z dzbanuszkami w ręku. To miłośnicy yerba mate, napoju do niedawna tylko i wyłącznie egzotycznego, od niedawna znanego szerzej także dzięki papieżowi. Yerba mate, czyli herbatka z ostrokrzewu paragwajskiego, to pomysł Indian Guarani, którzy pili napar zapewne od bardzo dawna, a świat dowiedział się o tym od jezuickich misjonarzy. Oni też prawdopodobnie wymyślili nazwę.

Yerbę przygotowuje się i podaje rytualnie: zamiast kubka musi być naczynie w formie małego dzbanuszka - zwane mate (może być ceramiczne lub z drewna albo tykwy) - plus specjalna rurka zakończona sitkiem, o miłej nazwie bombilla. Suszu sypie się sporo - połowę naczynia albo i więcej, zalewa gorącą wodą (temperatura ok. 75° C), odczekuje kilka minut, dolewa się wody i pije. Napar uzupełnia się wodą kilkakrotnie, więc nieodłącznym towarzyszem młodych wilczków jest termos. Niektórzy porównują klasyczną yerbę do fajki pokoju - też rytualnej, podawanej z rąk do rąk, a właściwie z ust do ust.

Nie miejsce tu na precyzyjny opis rytuału parzenia (w internecie można znaleźć setki przykładów) - nie da się ukryć, że jest skomplikowany i bardzo piękny.

Ale yerba zdobywa sobie zwolenników z innego powodu: zewsząd słychać, że ma wszystkie najlepsze właściwości kawy i herbaty: poprawia trawienie, obniża cholesterol, wzmacnia koncentrację, detoksykuje, pobudza, zmniejsza stres?. Są jednakowoż także badania, które mówią, że w szczególności w połączeniu z alkoholem albo papierosami może być bardzo szkodliwa. Jak jest naprawdę? Nie wiem. Wiem natomiast, że początki z yerbą są trudne. Aby je ułatwić, zakupiłem zestaw: zioła, naczynie i bombillę od dobrej firmy (Argentyna Limited). Zaparzyłem jak trzeba, spróbowałem. To chyba naprawdę jest tylko dla młodych wilczków? Jak kto za młodu nie spróbował, ten na starość nie polubi. Mam wrażenie, że gdybym zerwał trawę z nasypu kolejowego, razem z leżącymi tam niedopałkami, następnie ususzył i zaparzył, efekt byłby podobny. Pić się da, ale po co???

Yerba mate - zestaw El Gaucho (150 g yerby, naczynie i rurka do picia), 65,90 zł

Wspomnienie podróży Wspomnienie podróży fot. Materiały prasowe

Wspomnienie podróży

Dobra pita nie jest zła, jak wiadomo. Bywalcy krajów arabskich wiedzą, że pita, choć to bułka codzienna, potrafi być kulinarnym arcydziełem, Wystarczy, że do środka ktoś włoży udanie skomponowane dodatki: mięso, warzywa i przede wszystkim sosy. Pita może być bułką do nadziewania, może być plackiem do owijania. Ta, którą można kupić w naszych sklepach, do podpieczenia w domu, to ta pierwsza. Sam chleb nie zasługuje na uwagę: ot, buła z nacięciem do nadziewania. Dobry arabski chlebek da się zjeść na ciepło i bez niczego, taki jest smaczny. Ten od Mestemachera nie, bo aż tak dobry nie jest. Ale z dodatkami, jako wspomnienie z podróży, czemu nie?

Mestemacher, Pita pszenna, 265 g - 6,49 zł

Bardzo dobra kaloria Bardzo dobra kaloria fot. Materiały prasowe

Bardzo dobra kaloria

Podoba mi się ta moda na rozmaite musli. Że to już nie tylko płatki, owoce czy bakalie. W obecnej od jakiegoś czasu w naszych sklepach serii produktów z Częstochowy - Dobra Kaloria, można wypatrzeć zupełnie nowe pomysły na dodatki do mleka czy jogurtu. Gryka czy amarantus to takie właśnie nowości. W dodatku ekspandowane. Co to ziarno ekspandowane? Za moich czasów przysmakiem młodziaków był ryż preparowany. Ekspandowany to właśnie preparowany. Tyle że dziś można kupić preparowane ziarna kaszy jaglanej, pszenicy, gryki. I wszystkie są znakomite: lekkie, łagodnie dosładzane melasą, z dodatkiem migdałów (albo i nie).

No do jogurtu czy mleka pycha po prostu. I jeśli w dodatku, jak zapewnia producent, czyli firma Kubara, nie ma tu żadnych paskudztw w rodzaju syropu glukozowo-fruktozowego, GMO ani konserwantów, to Dobra Kaloria ma wszystko, aby podbić nasze serca. No może tylko przydałoby się nieco obniżyć ceny? Ale spróbować warto. Szczególnie amarantusa, bo to ponoć bardzo pradawna roślina.

Dobra Kaloria, amarantus ekspandowany, gryka, pszenica i inne, 100-200 g - 6,99-8,99 zł

Więcej o: