Superteoria superwszystkiego: Autor! Autor!

Jeśli ktoś uważnie śledził dyskusję dotyczącą - szczęśliwie nieudanego - przejęcia internetowej księgarni Merlin przez sieć Empik, ten mógł zauważyć, że...

 

... zarówno Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jak i wszyscy inni, którzy postanowili się w tej sprawie wypowiedzieć, brali pod uwagę interesy wydawców, dystrybutorów i łaskawie, od czasu do czasu, czytelników (tych ostatnich bez przesady). A wiecie o kim nie wspominano? O złu koniecznym każdego szanującego rynku wydawniczego, którego wszyscy najchętniej by się pozbyli, ale jeszcze nie wiedzą jak. Czyli o autorach.

Merlin ,autor,wydawnictwo, Empik

O interesy autorów teoretycznie powinni dbać wydawcy. Choć może nie o wszystkie interesy i nie wszystkich autorów. W życiu nie napisałem żadnej książki, nie mam więc ani wystarczających podstaw, ani odpowiedniej bezczelności, żeby wypowiadać się nawet nie w imieniu autorów, albo choćby po prostu jako autor. Chciałbym Wam jednak opowiedzieć dwie historie, obie w czterech piątych prawdziwe. Z wnioskami musicie sobie poradzić sami, ale podejrzewam, że kluczowym będzie "Jeśli chcesz zostać autorem książek, zastanów się dobrze".

1. Zadzwoniło wydawnictwo.

 

Duże, prestiżowe, z tradycjami. Wymyślili sobie taką książkę, czy bym nie napisał? Nigdy wcześniej, ani nigdy potem nie napisałem żadnej książki, więc czemu nie. Opowiadam grzecznie, że bardzo chętnie, gdzie podpisać? Mówią, że wszystko przywiozą, tylko żebym na spotkanie wziął dowód osobisty i numer konta.

Przyjechali we dwoje - Pan Redaktor i Pani Dyrektor, usiedliśmy na kawie, ja odrobinę onieśmielony. Oni z Krakowa, ja z Warszawy, wiec początek spotkania niezręczny, ale wymieniliśmy się grzecznościami, ja - że bardzo lubię to wydawnictwo i jest mi niezwykle przyjemnie, że akurat oni się odezwali, oni - że to im jest przyjemnie i bardzo się cieszą na współpracę.

Merlin ,autor,wydawnictwo, Empik

- Ale jedną rzecz muszę od razu zaznaczyć - mówi Pani Dyrektor. Jest piąta minuta spotkania. - Nagrodą dla pana będzie satysfakcja z napisania książki. Pieniądze jakieś też, ale proszę na za dużo nie liczyć. To bardzo trudny rynek. Ale będzie pan autorem książki!

- A ja chciałem dodać, że wiążemy z tą książką duże nadzieje - mówi Pan Redaktor. - Na promocję i wystawienie jej w Empikach chcemy przeznaczyć ...set tysięcy złotych. To naprawdę dużo, ale wierzymy, że ta książka na to zasługuje. Takie pióro nie może się zmarnować!

No co, Wam by się nie zrobiło miło? Gdyby najpierw odezwał się Pan Redaktor, a potem Pani Dyrektor, pewnie na tym skończyłaby się nasza współpraca. Ale to byli profesjonaliści. Podpisałem.

Dostałem nawet zaliczkę, potem się uśmiałem się serdecznie, gdy doczytałem, ile procent ze sprzedaży każdej książki trafi na moje konto. Książki nigdy nie napisałem, a na moje maile z prośbą o podanie numeru konta, na które mam zwrócić otrzymane pieniądze, wydawnictwo - duże, prestiżowe, z tradycjami - nie odpowiada.

2. Szukałem książki do pociągu, trafiłem do księgarni

 

Merlin ,autor,wydawnictwo, Empik - akurat w trakcie dyskusji między Młodym Sprzedawcą i Młodą Sprzedawczynią. Młoda Sprzedawczyni w tej opowieści symbolizuje zdrowy rozsądek i twarde stąpanie po ziemi, Młody Sprzedawca... cóż...

- W życiu nie liczą się tylko pieniądze! Mi nie zależy! - krzyczał Młody Sprzedawca.

- Pieniądze są ważne, nie najważniejsze, ale potrzebne - odpowiadała spokojnie Młoda Sprzedawczyni.

- Nieprawda!

- Trochę prawda.

Tu nastąpiła dość długa historia Młodego Sprzedawcy o jego koledze z gimnazjum, który miał dużo pieniędzy, ale mało przyjaciół. Na jej podstawie policzyłem, że Młody Sprzedawca miał około 22-23 lat. Młoda Sprzedawczyni wyglądała na ciut starszą.

- Moim największym marzeniem jest wydanie książki w Wydawnictwie E - oznajmił Młody Sprzedawca, gdy już rozliczył się z gimnazjalną przeszłością. - I nie chcę za to żadnych pieniędzy. Bo to jest bardzo prestiżowe wydawnictwo, tam publikują najlepsi polscy autorzy gatunku. Po co mi pieniądze, gdy osiągnę cel?

- Żeby kupić długopisy do pisania? - zapytała Młoda Sprzedawczyni, ale ja ją polubiłem już wcześniej. Młody sprzedawca chyba już nie słuchał.

- I nawet rozmawiałem z Szefem Wydawnictwa E, on mi powiedział jasno: "Młody Sprzedawco, jeśli chcesz publikować książki w naszym wydawnictwie, to musisz się przygotować na to, że żadnych pieniędzy nie dostaniesz na początku. My płacimy dopiero od czwartej książki. Jeśli chcesz pisać dla pieniędzy, idź sobie do R, albo do W. U nas takie rzeczy się nie liczą". I taka postawa mi się podoba. Właśnie tak powinno być.

W tym momencie Młoda Sprzedawczyni zaczęła dosłownie zwijać się ze śmiechu.

- Na pewno Szef Wydawnictwa głoduje za sztukę w swojej willi pod Warszawą - wykrztusiła w końcu.

- Nieprawda, on wszystko inwestuje w literaturę! - próbował bronić się Młody Sprzedawca, ale ona wciąż się śmiała jak szalona.

3. Choć historia broni się sama, napisałem do wydawnictwa E, do działu debiutów.

 

Merlin ,autor,wydawnictwo, EmpikPytanie było proste: Ile (mniej więcej) może zarobić debiutant publikując swoje pierwsze książki u nich. Czy to stała stawka, czy procent od sprzedaży? Dostałem wyczerpującą odpowiedź, której fragmenty pozwalam sobie zamieścić:

"Ile? Mało. Jeśli nie zdarzy się cud, największy z możliwych cudów, i debiut nie stanie się bestsellerem, to są niewielkie pieniądze... Nie oszukujmy się, autor, który nie jest znany, kochany i oczekiwany nie dostanie takiego procentu... jak P. czy G. Na wyższy procent trzeba sobie zapracować kolejnymi książkami... Nakład. Tu sytuacja jest analogiczna do przedstawionej powyżej. Autor popularny wśród czytelników ma wyższy nakład wyjściowy niż debiutant. Jest to logiczne, każdy debiut jest obarczony elementem ryzyka. Nigdy nie wiadomo, który tytuł chwyci; nawet my, a raczej jakieś doświadczenie mamy, jesteśmy nie raz, nie dwa zdziwieni wyborami naszych czytelników. Czytelnicy też nie są skłonni zagłosować portfelem na nieznane nazwisko (...). Nakład w przypadku debiutu w E to, mniej więcej, 3000 egzemplarzy".

Odpisałem tak: Bardzo serdecznie dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Wykorzystując Pani życzliwość chciałbym dopytać o jeszcze jedną rzecz - czy zdarza się, że autor debiutuje u Państwa w 100% za darmo, tzn. za samą możliwość zadebiutowania w (tu wspomniałem, że to bardzo prestiżowe wydawnictwo, ale nie mogę zacytować dosłownie, bo nie chcę do końca zdradzić, co to za wydawnictwo)? Odpowiedź:

"Absolutnie nie. Koncepcja nie do zaakceptowania, proszę strącić te słowa z klawiatury. Autor wkłada do tego interesu bardzo dużo, talent, pracę, czas, wiedzę, pasję i Bóg wie co jeszcze, więc myślę, że i wydawca może te parę groszy wyłożyć. Jeśli uważa, że się nie opłaca to niech towaru nie bierze, ale gadanie: ja Ci daję szansę, ty mi daj tekst, jest delikatnie rzecz ujmując nieładne".

Nie mam powodu nie wierzyć Pani z działu debiutów Wydawnictwa E. Ale w takim razie, skąd Młody Sprzedawca wziął swoją historię? Może chciał uwieść swoim idealizmem Młodą Sprzedawczynię? A może po prostu rynek i środowisko już go nauczyły, zanim jeszcze napisał swoją pierwszą książkę, że pisze się na kolanach, z pasji i za darmo? Może to przekonanie wrzucił w swoją historię o wymarzonym debiucie, w której Wydawnictwo E znalazło się przypadkiem?

Nie wiem, ale życzę mu szczęścia.

 

Bohdan Pękacki

Zdjęcia: materiały reklamowe, Shutterstock (montaż)

Więcej o: