Superteoria superwszystkiego: Banalny, zaskakujący rower

Rower to genialna konstrukcja, która po 125 latach w pryncypiach pozostaje niezmienna. Ale wciąż potrafi zaskoczyć.

 

 

roweryJednego tylko dnia - na imprezie akcji "Polska na Rowery" w Kielcach - przejechałem się najpierw na rowerze szosowym trenera Piątka (tego od mistrzyni świata Mai Włoszczowskiej), a potem na blisko osiemdziesięcioletnim niemieckim Adlerze należącym do Wojciecha Mszycy, kolekcjonera z Katowic. Kolarka ważyła siedem i pół kilograma, ale tylko do momentu, aż wyjąłem z jej uchwytu bidon. Napompowane do dziesięć atmosfer dętki stykały się z podłożem na odcinku poniżej dwóch centymetrów każda. Opory toczenia - minimalne. Cena - ok. 25 tysięcy złotych. Przyśpieszenie - cóż, człowiek po dwudziestu metrach zostaje z pustą głową, bo myśli muszą go dogonić.

Nie wiem ile ważył Adler, nie wiem ile kosztował - ani w 1936 roku, ani dziś. Nie wypadało zapytać, bo pan Wojciech nie dla pieniędzy zbiera rowerowe zabytki. W 1936 roku suma musiała być znacząca - wtedy niemal nie robiło się tanich rowerów, tylko starannie wykończone, z wysokiej jakości materiałów. Dowód? W Adlerze - na którym zdarza się panu Wojciechowi startować w zawodach (wcale nie przyjeżdża ostatni) - łańcuch, podobnie jak blisko dziewięćdziesiąt procent całego roweru, jest przedwojenny, nierozciągnięty, idealnie pracujący na zębatkach. Równie dobrze działa w tym zabytku nierozbieralna skrzynia biegów, ukryta w suporcie. Nieprzerwanie od blisko osiemdziesięciu lat.

roweryPrzez Kielce przejechałem na kolarce. Potem na pikniku - trochę na Adlerze. A potem - jeszcze trochę na kolarce. I wiecie co? Różnice między tymi rowerami są niewielkie. I tu i tu kierownica połączona z przednim widelcem, rama diamentowa (chodzi o kształt, nie o materiał), dwa mniej więcej równej wielkości koła i napęd łańcuchowy, w którym pedałuje się gdzieś w połowie odległości między piastami, kręcąc tylnym kołem. Przez 125 lat, od momentu, gdy John Kemp Starley opracował i skonstruował swój Rover, lepszych rozwiązań nie wymyślono. Pedałowanie pozostało pedałowaniem - czego miałem okazję doświadczyć.

(Tak, moi drodzy miłośnicy rowerów poziomych, pamiętam o was i o waszych wynalazkach. Wiem, że uważacie swoje konstrukcje za znacznie bliższe doskonałości niż nie tylko klasyczne rowery, ale też niż promy kosmiczne i łodzie podwodne. Odnotowujemy więc wasze ad vocem i jedziemy dalej).

Ale każdy, kto jeździ na rowerze - sportowo, użytkowo, turystycznie, czy rekreacyjnie - wie, że nawet najkrótsza przejażdżka może zaskoczyć. Deszczem. Albo upałem. Albo liczbą rowerów na ścieżkach i drogach. I na tysiąc innych sposobów. Jeśli rower cię nudzi - niektórzy będą ci wmawiać, że po 125 latach ma prawo - mam dla Ciebie kilka prościutkich trików, które sprawią, że będziesz zaskoczony

 

 

 

rower, pompowanie 

1. Dopompuj koła, nasmaruj łańcuch.

Zajmie ci to pięć minut (tutaj instrukcja jak). Nie uwierzysz, ile zyskasz na prędkości. Jeśli masz więcej czasu - możesz też umyć rower, ale smarowanie i pompowanie już da zaskakujące efekty.

 

 

2. Pojedź do pracy rowerem - zmierz czas od drzwi do drzwi. Porównaj z czasem jazdy samochodem

Ten test się nie sprawdzi, jeśli do pracy masz więcej niż 12 kilometrów - wtedy rzeczywiście zwykle lepiej wybrać samochód (choć to oczywiście zależy od miasta). Na krótszych dystansach niemal zawsze wygrywa rowerzysta, nawet bez wywieszania języka na brodę. Zresztą przyznają to sami producenci samochodów. Na przykład Mercedes:

 

 

 

rower 

3. Dwa dni w tygodniu dojeżdżaj do pracy rowerem. Na koniec miesiąca policz, ile oszczędziłeś

Rower jest fajny bo jest fajny, a nie dlatego, że jest tani. Ale co zrobić, że przy okazji jest też tani? Nie odczujesz tego po jednej przejażdżce, ani nawet po tygodniu. Zauważysz po miesiącu. A po roku - sumy zaoszczędzone na paliwie, naprawach i ewentualnych stłuczkach (których koszty idą w ubezpieczenie) są zdumiewające. Więcej na ten temat tutaj.

 

 

4. Jeśli nie przejechałeś nigdy 100 kilometrów - zarezerwuj sobie wolny dzień. I spróbuj.

rower

Każdy w miarę zdrowy człowiek jest w stanie przejechać 100 kilometrów bez większego przygotowania. Nie w oszałamiającym tempie i nie w Górach Skalistych - ale bez problemu. Rozbij sobie tę setkę na kilka dwugodzinnych etapów. Będziesz zdziwiony, jak szybko to poszło. Po takiej wycieczce 200 kilometrów będzie wyzwaniem. Ale też dasz radę.

 

rower, uśmiech 

 

5. Pojedź rowerem do pracy. Rozejrzyj się

Kiedy ostatni raz, gdy jechałeś samochodem ktoś się do Ciebie uśmiechnął?

 

Bohdan Pękacki

Zdjęcia: Shutterstock (montaż)

 

Zobacz Inne felietony Bohdana Pękackiego

Więcej o: