Sportowe samochody PRL

21.07.2015 09:47
W czasach Polski Ludowej samo zdobycie i posiadanie samochodu było nie lada wyczynem. Wydawać by się więc mogło, że w tamtej rzeczywistości nie było miejsca na samochody sportowe. A jednak takie pojazdy projektowano, produkowano i sprzedawano.
1

PRL, fso, Fabryka

Fabryka FSO

Święto Pracy 1 Maja 1960 r. inżynierowie z warszawskiej Fabryki Samochodów Osobowych uczcili prezentacją najpiękniejszego samochodu w historii Polski Ludowej. Syrena Sport seksownym nadwoziem, które skrywało dwuosobowe wnętrze. Podobno komorę silnika zaprojektowano specjalnie tak, by nie mieściła się w niej wyszydzana i nazywana "motopompą" standardowa jednostka napędowa syrenki. Dla prototypu zaprojektowano od nowa czterosuwowy silnik typu boxer o pojemności 0,7 l i mocy tylko 25 KM. Nic dziwnego, że osiągi nie urywały głowy, prędkość maksymalna wynosiła tylko 110 km/h. Model Sport dzielił ze zwykłą Syreną kilka elementów (zawieszenie, napęd, przednie światła) i został zbudowany prawie w całości ręcznie. Prototyp nie miał jednak żadnych szans na produkcję seryjną. W tamtych czasach władze uważały, że w ustroju socjalistycznym większości obywateli powinna wystarczać tania i efektywna komunikacja publiczna.

PRL, fso, Syrena Sport

Syrena Sport

Nieliczne samochody miały wozić na ważne narady członków establishmentu i przodowników pracy na grzybobrania. Sportowy bolid nijak nie przystawał do tej wizji. Prototyp przetrwał aż do lat siedemdziesiątych XX w. Potem pod nadzorem specjalnej komisji zniszczono go doszczętnie. Prawdopodobnie nie chodziło nawet o nienawiść do symbolu burżuazyjnego stylu życia. Włodarze naszego przemysłu postawili na produkcję samochodów na licencjach. Do dzisiaj na internetowych forach miłośników motoryzacji często spotyka się opinie, że był to najpiękniejszy samochód zza żelaznej kurtyny.

2

Fiat wiele wart

PRL, fso, Kanciak, Rekordzista, Fiat 125p

"Kanciak" Rekordzista

Stateczny Fiat 125p mocno zaznaczył swoją obecność w największych rajdach świata. Polskie załogi startowały mniej lub bardziej przerobionymi seryjnymi egzemplarzami nie tylko w rajdach polskich, ale również w tak prestiżowych imprezach, jak Monte Carlo (w pierwszej połowie lat 70., wyniki przyzwoite, choć podium nie było), Akropolis (w 1972 r., 11. pozycja). Jednak największym sportowym sukcesem był niezwykły rekord prędkości. Wydarzyło się to w czerwcu 1973 r. na odcinku autostrady pod Wrocławiem. Jego autorami byli Sobiesław Zasada, Andrzej Jaroszewicz, Marek Varisell, Robert Mucha, Ryszard Nowicki, Andrzej Aromiński i Jerzy Dobrzański. Kierowcy jechali minimalnie zmodyfikowanym fiatem 125p (85 KM, inne świece zapłonowe, lepszy olej, ciut poprawione zawieszenie, wytrzymalsze sprzęgło i hamulce, piąty bieg, fotele z zagłówkami). Pobito trzy rekordy prędkości. Wyczyn był transmitowany przez telewizję i poświęcono mu nawet film dokumentalny "Ballada o fiacie i siedmiu wspaniałych". Samochód na dystansie 25 tys. km osiągnął średnią prędkość 138,08 km/h (poprzedni rekord - simca aronde, 117,6 km/h), na dystansie 25 tys. mil - 138,18 km/h (ford cortina, 118,5 km/h) oraz 138,27 km/h na dystansie 50 tys. km (simca aronde, 117,2 km/h). Do tej pory nikt nie wyprzedził Polaków w tych kategoriach. Sportowe sukcesy upamiętniły nie tylko miliony naklejek (pamięta je każdy mężczyzna, który miał wtedy od kilku do kilkunastu lat), ale też produkowane w 1974 r. dwie wersje specjalne "kanciaka". Model Monte Carlo miał silnik o pojemności 1,6 l i mocy 98 KM. Akropolis dysponował silnikiem o pojemności 1,8 l i mocy 105 KM. To było naprawdę coś. Oba modele wyposażono w małe, trójramienne, pokryte skórą kierownice i obrotomierze. Na zewnątrz wyjątkowy charakter samochodów podkreślały biegnące wokół nadwozia czarne paski z białą obwódką. Widniały na nich dumne napisy "Monte Carlo 1600" lub "Akropolis 1800".

3

W pogoni za Zachodem

PRL, fso, Fiat 125p, Coupé 1500

Fiat 125p Coupé 1500

W latach 70. ubiegłego wieku polscy inżynierowie nie zadawalali się tylko sukcesami samochodów produkowanych na włoskiej licencji. Mieli ochotę na własne auta sportowe. Interesująca próbą stworzenia takiego wozu był prototypowy Fiat 125p Coupé. Kiedy w 1971 r. pokazano go publiczności, szeptano, że to włoski concept car stworzony po to, by przekonać nas do przedłużenia umowy licencyjnej. A jednak to Polak potrafił! Dwudrzwiowe, mocno przeszklone nadwozie mieściło cztery osoby i miało nowatorskie rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa. Samochód wyposażono min. w przednie fotele ze zintegrowanymi zagłówkami i bezpieczniejsze dla pasażerów i kierowcy (w razie wypadku): deskę rozdzielczą oraz kierownicę. Prototyp nigdy nie wyjechał na drogę, ale konstruktorzy obiecywali, że dzięki 90-konnemu silnikowi o pojemności 1,5 l i wadze poniżej 1 tony auto osiągnie prędkość 170 km/h. Wiele rozwiązań technicznych wymyślonych dla 125p Coupé trafiło potem do modeli seryjnych.

PRL, fso, Fiat 125p, Coupé 1100

Fiat 125p Coupé 1100

Trzy lata później, na wystawie zorganizowanej z okazji 30. rocznicy PRL-u (takie były wtedy zwyczaje), inżynierowie z FSO pokazali następny prototyp, który mógł zawstydzić zachodnich stylistów. Bazujący na podzespołach różnych fiatów (licencyjnych i nie) model 1100 Coupé zachwycał futurystycznym nadwoziem. Jego klinowaty kształt przypominał Lotusa Esprita i sprawiał wrażenie, jakby zamontowany w nim silnik o mocy kilkuset koni. Nic bardziej mylnego. Umieszczona centralnie czterocylindrowa jednostka miała ledwie 1,1 l pojemności i produkowała 55 KM, więc prędkość maksymalna nie przekraczała 140 km/h. Na dodatek prototyp był nadsterowny i ciasny. Ogólny obraz poprawiały kubełkowe fotele z przodu oraz bardzo oryginalna, pojedyncza wycieraczka przedniej szyby o pięciu trybach pracy.

4

Seryjne przyjemności

PRL, fso, Fiat 127p

Fiat 127p

Następny samochód, Fiat 127p, znalazł się w naszym przeglądzie ze względu na to, że w ówczesnej Polsce odgrywał rolę podobną do współcześnie odgrywanej przez auta typu GTI. Ładna dwudrzwiowa sylwetka ze ściętym tyłem, niezłe silniki i funkcjonalność czyniły z niego obiekt marzeń kierowców. Można go było kupić tylko za dolary i bony towarowe banku PeKaO. W latach osiemdziesiątych kosztował zawrotną sumę 3800 dolarów a zarabiało się wtedy kilkadziesiąt "zielonych" miesięcznie. W Polsce był montowany z przerwami od 1971 do 1987 r. 127p zagrał też w filmie sensacyjnym "Mokry szmal" z 1985 r., gdzie bierze udział w pościgu po ulicach Gdyni. Jego przeciwnikiem jest zastava. Ot, taki nasz "Bullit".

5

PRL, fso, Polonez

Polonez 3-drzwiowy

Najbardziej prestiżowa limuzyna epoki Gierka, Polonez, także miała swoje pseudosportowe wcielenia. Pierwsze z nich to auto wyposażone w Fiatowski silnik o pojemności 2 l i mocy aż 112 KM. Samochód rozpędzał się do setki w 12 sekund. Miał też nieco sztywniejsze niż wersja standardowa zawieszenie. Takie "poldki" trafiały głównie do milicji i funkcjonariuszy państwowych oraz partyjnych. W dobie powszechnych braków w zaopatrzeniu w materiały potrzebne do produkcji fabryka często rewanżowała się samochodami za dostawy czy to stali czy to akumulatorów. Wysłużone egzemplarze sprzedawano na rynku wtórnym. Były bardzo popularne w środowisku ówczesnych playboyów i zamożnych ludzi pragnących wyróżnić się tłumu. Jeszcze większym rarytasem była wersja trzydrzwiowa. Ten model produkowany był przez dwa lata (1979-1981). Zbudowano tylko około 800 sztuk. Wersja trzydrzwiowa miała sztywniejsze nadwozie, dłuższe drzwi, składane przednie fotele i nieco inne boczne szyby.

PRL, fso, Polonez 2000

Rajdowy Polonez 2000

Ale i tak nie był to Polonez z najwyższej półki. Ten tytuł należy się modelowi Coupé. Tym mianem oznaczano trzydrzwiowe polonezy z nowym przodem, chromowanym słupkiem bocznym, bardziej luksusowo wykończonym wnętrzem (inna kierownica, tapicerka materiałowa, uchylne tylne szyby, spojler, obrotomierz, radio).

6

Życie po życiu

PRL, fso, Fiat 126p, cabrio

Fiat 126p cabrio

Na zakończenie prawdziwy rodzynek czyli kabriolet na bazie "malucha".

Co prawda Fiata 126 Cabrio produkowano już po upadku PRL-u, ale uznaliśmy, że jego wczesnokapitalistyczne wcielenie tak bardzo jest związane z tamtymi czasami, że można je zakwalifikować do naszego tekstu. Autko wytwarzano w latach 1991-1995 w Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej. Choć bazowało na zwykłym "maluchu", to było kabrioletem, co się zowie. Samochód wyposażono w składany, płócienny dach, który co prawda nie przeciekał, ale za to przy większych prędkościach do środka dostawał się kurz i brud. Jazda ze złożonym dachem groziła poważnym przeziębieniem, bo w środku przeraźliwie wiało. Pasażerowie byli nieźle zabezpieczeni przed wywrotką samochodziku. Nad ich bezpieczeństwem czuwał solidny pałąk przeciwkapotażowy i wzmocniona rama przedniej szyby. O osiągach szkoda mówić: setka pojawiała się na liczniku po prawie minucie, a chwilę później kończyły się możliwości tego modelu, bo prędkość maksymalna wynosiła 105 km/h. Standardowo wersję cabrio sprzedawano tylko w dwóch kolorach; białym i czerwonym. Ta "patriotyczna" reguła była czasami łamana; na zamówienie powstawały też samochody w innych barwach. Większość z wyprodukowanych 500 egzemplarzy sprzedano za granicę. Dzisiaj samochodzik jest absolutnym rarytasem. Za oryginalny egzemplarz w dobrym stanie trzeba zapłacić nawet ponad 10 tysięcy złotych.

 

Tekst: Filip Otto

Zdjęcia: Sławomir Kamiński, East News/Eugeniusz Warmiński, Nac/Zbyszko Siemaszko, Wikipedia CC, Archiwum FSO, Muzeum Techniki (montaż)

Komentarze (2)
Sportowe samochody PRL
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    humpbak

    Oceniono 2 razy 2

    A Ogar?

  • avatar

    Gość: bnq58

    0

    piękny ten PF1100Coupe szkoda, że wzorem Syreny Sport nikt jeszcze nie zrobił repliki. Liczyłem na to, że producenci Arrinera Husaria zrobią taką replikę by nawiązać do tradycji konstruowania super-samochodu w Polsce... ale nic takiego się nie stało, szkoda.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX