10 przystojniaków z okładek Logo

Oto 10 facetów z okładek Logo. Przystojnych i sławnych. Mężczyźni im (po cichu) zazdroszczą, kobiety do nich (ciut głośniej) wzdychają. Zobacz kto nie cierpi kapuśniaku, kto się boi mamy, a kto chciałby lenić się na Seszelach!
Sebastian Karpiel-Bułecka Sebastian Karpiel-Bułecka fot. Michał Mutor

Sebastian Karpiel-Bułecka

DOSSIER:

Imion: Łukasz Sebastian

Nazwisko: Karpiel

Znany również jako: Sebastian Karpiel-Bułecka

Wiek: 36 lat (urodzony 14 maja 1976 r. w Zakopanem)

Wzrost: 188 cm

Kolor oczu: zielone

Stan cywilny: kawaler

Zawód: architekt, muzyk

Logo, lipiec 2011 r.

Chłopak z gór. Potrafi zaprojektować dom i tak zagrać na skrzypcach, że umarłego by poderwał z grobu. Charyzmatyczny na scenie, przystojny, szczery i bardzo spokojny prywatnie. Kocha na zabój i wciąż nie zna nut.

Mówią o nim: hardy góral. Kiedy śpiewa zachrypniętym głosem: "kiebyś ty była za mną...", dziewczyny piszczą. Na portalach czytamy, że "w jego oczach można utonąć", są też oficjalne wyznania miłości. A jego wciąż to dziwi. - Najprzystojniejszy? To nieważne. Trzeba być dobrym, porządnym człowiekiem. Reszta to drugi plan - mówi. Nie opowiada o życiu prywatnym, bo przekonał się już, że ludzi nie interesują fakty, tylko plotki. W wywiadach twardo unika odpowiedzi na pytanie, z kim właśnie jest lub nie. Przyznaje, że czasami się wzrusza i że nie wyobraża sobie życia bez muzyki i miłości. Ma poczucie humoru i dystans. Zapytany, co najbardziej lubi jeść, sugeruje "grillowane kierpce". Chciał być skoczkiem narciarskim, ale mu przeszło, gdy osiągnął wynik 17 m. I biatlonistą - ale odkrył, że to prawdziwa orka na ugorze. W Warszawie się męczy, w Zakopanem oddycha z ulgą - tam są jego korzenie, rodzinny dom, wspomnienia. I góry, po których rzadko chodzi. Czego nie cierpi? Tego, że na Krupówkach jest miszmasz. Zastanawia się, gdzie się podziały góralska kultura i tradycja. Nienawidzi ceprów, którzy naśladują gwarę. Sam jest dwujęzyczny. W domu mówi po góralsku, w stolicy - "po polsku"?. W dzieciństwie całował w rękę wszystkie ciocie i sąsiadki. Nadal uchodzi za szarmanckiego. Choć kiedyś powiedział, że na Podhalu: "Baba musi mieć szerokie krzyże, żeby mogła chłopa z knajpy wynieść".

Sebastian Karpiel-Bułecka

LOGO PYTA, SEBASTIAN ODPOWIADA:

Nie lubię... głupoty i Krupówek - to jeden wielki bajzel.

Nie znoszę... kłamstwa, udawania, głupoty.

Bardzo lubię... spać, grać i rysować.

Boję się... Boga.

Męczy mnie... zgiełk i ciągły pośpiech miasta.

Marzę o... spokoju wewnętrznym.

Nigdy w życiu... nie mówię "nigdy w życiu".

Kobiety... są zmienne.

Mam zwyczaj... spóźniać się.

Powinienem... popracować nad sobą.

Właśnie... buduję dom dla mojej mamy.

Jutro... zupełnie nie wiem, co się wydarzy.

Gdybym mógł... Chcieć to móc!

Robert Więckowski Robert Więckowski fot. Maciej Zienkiewicz

Robert Więckiewicz

DOSSIER:

Imię: Robert

Nazwisko: Więckiewicz

Znany również jako: Więcek

Wiek: 45 lat (urodzony 30 czerwca 1967 r. w Nowej Rudzie)

Wzrost: 178 cm

Kolor oczu: niebieskie

Stan cywilny: żonaty

Zawód: aktor

Logo, listopad 2011 r.

Nazywany pierwszym twardzielem polskiego kina. Lubi przeklinać, chodzić do ulubionego warzywniaka i mieć święty spokój. Bardzo chwalony za rolę Leopolda Sochy w filmie Agnieszki Holland "W ciemności".

Godzina 10 nie jest jego ulubioną porą na wywiady. - To nieludzkie zadawać mi takie skomplikowane pytania tak wcześnie rano - narzeka na początku rozmowy. Niewyspany, ale na luzie. Skupiony i spokojny. Nie mizdrzy się. Właśnie ma wolne i, jak mówi, od 11 miesięcy jest... bezrobotny. To zasłużony odpoczynek, bo ostatni rok był dla niego prawdziwym maratonem - wystąpił w trzech filmach, które właśnie wchodzą na ekrany. W obrazie "W ciemnościach" Agnieszki Holland zagrał Leopolda Sochę ukrywającego Żydów w lwowskich kanałach. - Luty. Dwa stopnie i lodowata woda po kolana. Ciężko - wspomina pracę na planie. Dla odmiany w komedii Koterskiego "Baby są jakieś inne" w duecie z Adamem Woronowiczem bezlitośnie rozprawia się z płcią piękną. Szydzi, utyskuje, przeklina. W "Wymyku" jest do bólu prawdziwy. Bez zbędnych ozdobników buduje wstrząsającą postać Alfreda i boleśnie udowadnia, że prawda zawsze odnajdzie człowieka. Pochodzi z Nowej Rudy i jest honorowym obywatelem tego miasta.  Zamiast górnikiem, został aktorem. Szybko opuścił rodzinny dom. - Dlaczego? Bo zawsze chciałem tak porządnie dostać w dupę - wyznaje. Skończył PWST we Wrocławiu, pracował w poznańskim Teatrze Polskim. W stolicy objawił się jako agresywny gej w spektaklu "Shopping & Fucking". To był mocny, udany warszawski debiut. Potem nadeszły ważne występy w "Pół serio", "Ciele", "Pieniądze to nie wszystko", "Vincim", "Ile waży koń trojański" oraz "Lejdis". I wreszcie rola, która przysporzyła mu najwięcej popularności - gangstera "Blachy" Blachowskiego. Więckiewicz przekonująco stworzył postać mafiosa w serialu "Odwróceni" i w "Świadku koronnym". Twardego, wyrachowanego, chcącego oderwać się od dotychczasowego życia. - Współczuję Blachowskiemu,  nie chciałbym tak żyć - podsumował rolę.On żyje spokojnie. Unika rozgłosu i skandali, nie lubi wywiadów, uwielbia nic nie robić, leżeć z książką na kanapie i spędzać czas z rodziną. Mówi o sobie, że jest nudny i nie ma w nim nic ze skandalisty. Znika z ekranów, a potem nagle pojawia się w wielkim stylu w kolejnym filmie. Nie jest typem przystojniaka. Mówi o swojej twarzy wprost: "brzydka". Na ekranie straszy, ale i bawi. Ubrany w turecki sweter, z wąsem, idealnie wpisuje się w stylistykę lat 80. w "Ile waży koń trojański", a jako cwaniaczek w "Lejdis" jest irytujący - kobieta ma ochotę wybić mu zęby. Prywatnie - fajny. Można z nim pożartować, zapalić i pogadać o krasnalach ogrodowych. A co jest dla niego ważne? - Miłość, proszę pani, miłość jest najważniejsza - mówi. Jakby na potwierdzenie tych słów w czasie wywiadu autorka otrzymała SMS-a od koleżanki: "Powiedz, proszę, panu Robertowi, że go kocham!".

LOGO PYTA, ROBERT ODPOWIADA:

Nie lubię... odpowiadać na trudne pytania z rana.

Gdybym mógł... nie odpowiadałbym na trudne pytania o godz. 10.

Przeklinam... często.

Bardzo lubię... przeklinać.

Bawi mnie... jak ktoś przeklina.

Mój zawód... to przekleństwo.

Boję się... kobiet.

Kobiety... są inne.

Mam zwyczaj... myć zęby po jedzeniu.

Ostatnio kupiłem... pasztet z indyka i dwie bułki grahamki.

Powinienem... się nad sobą zastanowić.

Jestem mistrzem w... udzielaniu odpowiedzi.

Nie potrafię... zabić komara - nie z litości, tylko dlatego, że zawsze mi ucieka.

Jestem... i mam nadzieję, że jeszcze trochę pobędę.

Jutro... proszę pani, będzie futro!

Kamil Kula Kamil Kula fot. Maciej Zienkiewicz

Kamil Kula

DOSSIER:

Imię: Kamil

Nazwisko: Kula

Znany również jako: Kula, Kulson, Kulfon, na planie filmowym - Kulek

Wiek: 23 lata (urodzony 1 czerwca 1989 r. w Tarnowie)

Wzrost: 185 cm

Kolor oczu: niebieskie

Logo, marzec 2012 r.

Młody, utalentowany, nazywany przez kobiety "nowym ciachem". Lubi dwuznaczne moralnie role. Kontrowersyjny Igor w "Hotelu 52".

Chciał być strażakiem, a potem policjantem - jak ojciec. Piekielnie zdolny, nieziemsko przystojny i nieprzyzwoicie młody - tak mówią o Kamilu koleżanki, z którymi pracuje na planie "Hotelu 52". Rola Igora Szweda jest jego telewizyjnym debiutem. Ofertę przyjął będąc na studiach. - Lubię swoją postać, bo nie jest oczywista. Jeszcze w szkole teatralnej, gdy była taka możliwość, wybierałem role moralnie dwuznaczne. Granie kogoś, kto wydaje się być zły, jest ciekawsze i trudniejsze. Nie ma przecież skończenie dobrych lub złych ludzi - tłumaczy. Nazywany przez żeńską część widowni "Hotelu 52" ciachem, biegle włada angielskim, jest świetnym kierowcą i szermierzem, podobno nieźle tańczy i bardzo dobrze śpiewa. Nieśmiały, spokojny i sympatyczny. Wspomina, że na początku produkcji serialu spinało go wszystko: od kamer po obecność aktorów z dużym doświadczeniem. Dzisiaj jest dumny z tego, że pracuje z uznanymi kolegami po fachu. Obserwuje ich, słucha pokornie rad i uczy się od starszych tego, co najważniejsze. Taktyka się opłaca, bo już słychać głosy o jego wybitnym talencie, możliwościach i czekającej go karierze. Chociaż jest przekonujący w roli Igora, naprawdę rozkwita dopiero na scenie. Teatr to dla niego wielkie wyzwanie, emocje i odpowiedzialność. - Zupełnie inny świat. Na scenie za każdym razem jest inaczej, bo inna jest też publiczność, która przychodzi oglądać spektakl. I zupełnie inaczej rozkładają się emocje. Jeżeli coś pójdzie nie po twojej myśli, musisz reagować natychmiast, tu i teraz. Nie ma szansy na powtórki czy poprawki. Odpowiadasz za siebie od początku do końca. Na planie zawsze uratuje cię kolejny dubel - wyjaśnia. Ale Kamil pewnie nie potrzebuje dubli.

LOGO PYTA, KAMIL ODPOWIADA:

Nie lubię... kaszy.

Boję się... lenistwa.

Marzę o... tym, by być szczęśliwym człowiekiem, chociaż brzmi to banalnie.

Kobiety... delikatność, piękno.

Mam zwyczaj... myć się. Regularnie.

Ostatnio kupiłem... kanapkę.

Powinienem... nauczyć się jeździć konno.

Nie potrafię... gotować.

Jestem... po spektaklach dyplomowych i premierze sztuki "Przypadki pana Jourdain" Moliera w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza.

Jutro... nie wiem, co będzie...

Najgorsza plotka na mój temat... na szczęście nie znam żadnych.

Łukasz Garlicki Łukasz Garlicki fot. Michał Mutor

Łukasz Garlicki

DOSSIER:

Imię: Łukasz

Nazwisko: Garlicki

Znany również jako: Garlik

Wiek: 35 lat (urodzony 5 sierpnia 1977 r. w Warszawie)

Wzrost: 180 cm

Kolor oczu: szaroniebieskie

Zawód: aktor

Logo, wrzesień 2011 r.

Warszawiak. Z urodzenia i na ekranie. Współtwórca bijącego YouTube-owe rekordy popularności Projektu Warszawiak i prowadzący Polaków do boju z bolszewikami ksiądz Ignacy Skorupka.

Absolwent stołecznej akademii teatralnej, aktor, reżyser, a od jakiegoś czasu - także muzyk. Razem z Jackiem Jędrasikiem i Szymonem Orfinem przygotowuje w ramach Projektu Warszawiak nowe aranżacje starych warszawskich szlagierów ulicznych. Debiutował jeszcze w czasie studiów. Prawdziwą szkołą aktorstwa okazała się rola kulawego sieroty w "Kalece z Inishmaan" w Teatrze Powszechnym. Z czasem do?występów na scenie (teatry: Studio, Na Woli i Telewizji) doszła praca na?planie filmowym. Nowe wyzwania znalazł m.in. u Dariusza Gajewskiego w "Warszawie" i "Lekcjach pana Kuki". Pojawiał się też u Wajdy, Pasikowskiego i w serialach. W kinie mozna go nawet było zobaczyć w trzech wymiarach, bo w "Bitwie warszawskiej 1920" Jerzego Hoffmana wcielił się w rolę bohaterskiego księdza Ignacego Skorupki. Rzadko włącza telewizor, a gdy nie jest zajęty pracą, czyta albo baluje i słucha muzyki, o której opowiada dużo chętniej niż, na przykład, o samochodach (te traktuje jako wygodny, ekonomiczny i bezpieczny sposób przemieszczania się z miejsca na miejsce. W dźwiękach szuka autentyzmu. - Preferuję takie, które robione są bez ściemy, z potrzeby serca, niosą ze sobą prawdziwą energię - wyjaśnia. Nie potrafi stwierdzić, czy bardziej podobają mu się sonaty wiolonczelowe Bacha w wykonaniu Mścisława Rostropowicza, czy ostatnie wydawnictwo Aphex Twina. Jeśli uprawia sport, to dla przyjemności. Chciałby przejechać Stany wzdłuż i wszerz, bo?to byłaby podróż związana z jego pasją, czyli fotografią. Marzy mu się też podróż dookoła świata, byle z dala od insektów. Prawdopodobnie więc nigdy jej nie odbędzie.

LOGO PYTA, ŁUKASZ ODPOWIADA:

Nie lubię... małostkowości.

Bardzo lubię... fotografować.

Boję się... śmierci.

Marzę... żeby było normalnie.

Nigdy w życiu... nie chciałbym wyrządzić komuś krzywdy.

Kobiety... uwielbiam.

Mam zwyczaj... mam.

Ostatnio kupiłem... kolejny aparat fotograficzny.

Powinienem... wyluzować.

Nie potrafię... wyluzować.

Chcę... tak!

Jestem... ciągle.

Jutro... jak śpiewał mój ulubiony bard Bob Dylan "Tomorrow is a long time".

Kuba Giermaziak Kuba Giermaziak fot. Maciej Zienkiewicz

Kuba Giermaziak

DOSSIER:

Imię: Jakub

Nazwisko: Giermaziak

Znany również jako: Kuba

Wiek: 21 (urodzony 9 lipca 1990 r. w Gostyniu)

Wzrost: 175 cm

Kolor oczu: brązowe

Logo, luty 2012 r.

Rozbił lamborghini gallardo, ale taką ma pracę, że wciąż dają mu jeździć drogimi autami. W Porsche Supercup święci triumfy, teraz marzy o Formule 1.

Radosław Leniarski: Stał się pan bohaterem portalu Ciacha.net...

Kuba Giermaziak - Pierwsze słyszę.

Zaraz mogę pokazać kilka zdjęć.

- No, dobrze, ktoś o tym wspomniał wcześniej, ale nie wziąłem tego poważnie.

Ciacho za kierownicą, piękne kobiety na linii startowej. Wyścigi to klawe życie...

- Wygląd to chyba ostatnia rzecz, która może mieć wpływ na wyniki w wyścigach. Nie budzę się codziennie z myślą o nowej fryzurze. Z tymi dziewczynami na starcie też nie mam kontaktu. One pracują przy pięciu, sześciu startach w jeden weekend wyścigowy. Super, jeśli świeci słońce. Ale pewnego dnia w niemieckiej serii GT Masters było 10 stopni, padał zimny deszcz i jedna z nich - w krótkiej spódniczce i bluzeczce z krótkimi rękawami - zemdlała. Ona upada na samochód, a on pyta przez radio: ?Słuchajcie, mam dziewczynę na masce, czy wszystko z samochodem w porządku? Sprawdźcie!?. Wiem, podczas Grand Prix Monako są pokazy mody, blichtr, życie milionerów itd. Ale kierowców tam nie ma. My jesteśmy w pracy. W dniach wyścigów wstaję o siódmej, jadę na tor, z którego wracam o 21-22, wraz całym zespołem VERVA Racing Team. Zresztą nie jestem z gatunku imprezowiczów. Na przykład w ogóle nie piję alkoholu. Nie jestem w stanie wypić piwa, nikt mnie do tego nie zmusi. Ścigam się od 12 lat, 200 dni spędzam na wyjazdach, i jak wracam do domu, zawsze muszę nadrobić szkołę, inne ważne sprawy, a potem znów wyjazd. Ominęła mnie szalona młodość, wypady z kolegami.

Kuba Giermaziak, samochody, porsche

Przeczytaj cały wywiad z Kubą Giermaziakiem o życiu kierowcy, jego planach i o tym, jakie kocha samochody.

LOGO PYTA, KUBA ODPOWIADA:

Nie lubię... głupoty.

Bardzo lubię... zmęczenie po uprawianiu sportu.

Boję się... mojej mamy ;)

Marzę o... Formule 1.

Nigdy w życiu... nie zjem ślimaka.

Kobiety... Pistolety!

Mam zwyczaj... mówić "aczkolwiek".

Ostatnio kupiłem... garnitur.

Powinienem... więcej jeść.

Nie potrafię... odpoczywać.

Jestem... introwertykiem.

Jutro... pójdę wcześniej spać.

Gdybym mógł... cofnąć czas...

Nie rozumiem... niektórych kierowców.

Bogusław Linda Bogusław Linda fot. Jacek Piotrowski

Bogusław Linda

DOSSIER:

Imię: Bogusław

Nazwisko: Linda

Znany również jako: Bugi

Wiek: 60 lat (urodzony 27 czerwca 1952 r. w Toruniu)

Wzrost: 177 cm

Kolor oczu: niebieskie

Stan cywilny: żonaty z Lidią Popiel

Zawód: aktor, reżyser, współzałożyciel i wykładowca Warszawskiej Szkoły Filmowej

Logo, styczeń 2012 r.

Śpiewa, tańczy, wali w mordę. Twardziel na ekranie, prywatnie szlocha. Najchętniej zostałby rentierem, ale na razie ciągle pojawia się na ekranie. Bogusław Linda - aktor, który się wstydzi, kiedy gra.

To nieprawda, że rozmowę rozpoczyna od: "Nie chce mi się z tobą gadać". To prawda, że jest małomówny, nieśmiały i uprzejmy. W filmach stworzył postać cynicznego twardziela. Prywatnie, jak twierdzi jego żona: "Nie ma serca z kamienia i jest estetą". Lubi eksperymenty w kuchni, podróże i samotność. Na ekranie zaistniał w latach 80., odnajdując się w kinie moralnego niepokoju. Z festiwalu w Gdańsku (potem Gdyni) czterokrotnie powracał ze Złotymi Lwami za role pierwszoplanowe. Prawdziwa popularność i przydomek polskiego macho nadeszły z postacią Franza Maurera w "Psach", a teksty Lindy z filmów Pasikowskiego i Ślesickiego weszły do słownika potocznej polszczyzny. Nie bywa, nie lansuje się na bankietach i nie karmi brukowców, bo prywatności broni jak twierdzy. Raczej nie wystąpi w "Tańcu z gwiazdami", chociaż chcieli go już do pierwszej edycji. A z plotek się śmieje. Gdy dostał zapalenia oskrzeli, kręcąc "Tajemnice Westerplatte" (w pechowej produkcji ostatecznie zastąpił go Michał Żebrowski), gruchnęło, że jest ciężko chory i w dodatku ma depresję. Wspomina, że po powrocie z planu zdjęciowego na Litwie odbierał telefony z kondolencjami z powodu... śmiertelnego zejścia. W wywiadach przyznaje, że wciąż się wstydzi, gdy gra, bo granie, które stara się pokazywać, dotyka intymnych, prywatnych spraw. Z drugiej jednak strony ma duży dystans do fachu. Lubi wydawać pieniądze, lecz cierpi, że wciąż musi je zarabiać. Najchętniej spakowałby się i uciekł na koniec świata, by nic nie robić. Jacek Bromski i Agnieszka Holland stwierdzili kiedyś, że Linda zrobiłby oszałamiającą karierę zagranicą. - Chciałbym zaistnieć na Zachodzie. Jako bogaty rentier i skandalista ze słabością do pięknych kobiet, samochodów i jachtów - precyzuje przewrotnie. Piękna żona u boku i niezłe samochody już są. O jachcie nic mi nie wiadomo.

LOGO PYTA, BOGUSŁAW ODPOWIADA:

Nie lubię... głupoty, chamstwa i czuć się sponiewieranym w pracy.

Bardzo lubię... jeść.

Boję się... poniedziałków.

Marzę o... dupie Maryni.

?Nigdy w życiu?... nie widziałem tego filmu!

Kobiety... są kochane.

Mam zwyczaj... marudzić.

Ostatnio kupiłem... sodę cytrynową.

Nie Powinienem... kupować sody cytrynowej.

Nie potrafię... przestać.

Jestem... niestety.

Jutro... też będę. Chyba.

Gdybym mógł... to bym był pojutrze.

Nie rozumiem... tego wszystkiego.

Najgorsza plotka na mój temat... każda.

Mój najnowszy film... będzie.

Gdybym nie musiał zarabiać... poleciałbym na Seszele i nic nie robił.

Kamil Stoch Kamil Stoch fot. Michał Mutor

Kamil Stoch

DOSSIER:

Imię: Kamil

Nazwisko: Stoch

Wiek: 25 lata (urodzony 25 maja 1987 r. w Zakopanem)

Wzrost: 173 cm

Waga: 55 kg

Kolor oczu: niebieskie

Oficjalny sponsor: marka odzieżowa 4F

Logo, grudzień 2011 r.

Pamiętasz swój pierwszy skok?

- Tak. Spadł mi kask na oczy.

Jak to spadł?

- Mieliśmy jeden kask na trzech zawodników. Na mnie był za duży. I w trakcie najazdu spadł mi na oczy.

I co?!

- Przy odbiciu już się podniósł, lecz  podczas lądowania znowu spadł  na oczy. Skok ustałem.

Kamil Stoch

Przeczytaj cały wywiad z Kamilem Stochem o dzieciństwie, o tym jak poznał żonę i o tym jak pokochał narty.

LOGO PYTA, KAMIL ODPOWIADA:

Nie lubię... chamstwa i zawiści. Oraz tego, jak ktoś wyrzuca puste torebki z McDonalda na ulicę.

Bardzo lubię... dobrze się wyspać i dobrze zjeść.

Boję się... bać.

Marzę o... złocie olimpijskim i spokojnym życiu, chociaż jedno z drugim się niezbyt wiąże.

Nigdy w życiu... nie jeździłem na snowboardzie.

Kobiety... już swoją mam.

Ostatnio kupiłem... pizzę na wynos.

Powinienem... być bardziej uważny, bo jestem trochę niezdarą.

Nie potrafię... gotować.

Jestem... sobą.

Jutro... pójdę na trening.

Gdybym mógł... poleciałbym w kosmos, najlepiej na nartach.

Nie rozumiem... japońskiego.

Najgorsza plotka na mój temat... nie znam.

Mój ostatni sezon... był całkiem dobry.

Marek Bukowski Marek Bukowski fot. Jacek Piotrowski

Marek Bukowski

DOSSIER:

Imię: Marek

Nazwisko: Bukowski

Znany również jako: Bukos lub Bukower

Wiek: 43 lata (urodzony 26 listopada 1969 r. w Miliczu)

Wzrost: 187 cm

Kolor oczu: zielone

Zawód: aktor

Logo, czerwiec 2011 r.

O kobietach i winie mógłby mówić godzinami. Zna się również na koparkach, dźwigach i serialach.

Jeszcze przed ukończeniem studiów zadebiutował główną rolą w filmie Andrzeja Barańskiego "Nad rzeką, której nie ma", wyróżnioną nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego. Potem bywał też producentem, scenarzystą i reżyserem: "Żeby się za bardzo nie przyzwyczajać i nie dać się zmanipulować". Jak również hipisem, punkiem, wegetarianinem. I "skuterowcem". - To piaggio. Niestety, w Polsce sezon trwa tak krótko, że skuter większość roku spędza w garażu. We wczesnej młodości miałem motorynkę. Nie pamiętam, co się z nią stało. Mój tata miał taki dziwny zwyczaj, że obdarowywał innych moimi ulubionymi zabawkami... - wspomina. Fascynują go maszyny specjalistyczne. Żółte dźwigi, pomarańczowe koparki. - Jak widzę sprzęt tego typu, zatrzymuję się i patrzę z ekscytacją - wyjawia. Bardzo lubi smak wódki. Oraz koniak i czerwone wino (choć białym też nie pogardzi). Nie lubi piwa (ale czasami się napije). Stara się odżywiać zdrowo. Na samodzielne gotowanie nie pozwala mu jednak brak czasu.  - Eksperymentowałem z wegetarianizmem. Wydaje mi się, choć może to wygodnictwo, że mój organizm nie toleruje takiej diety. Na pewno niedługo ponowię próbę - zarzeka się. Daniem, które może jeść zawsze i w każdej ilości, jest sushi. Od literatury pięknej woli fakty, biografie i wywiady, od plażowania i podziwiania krajobrazów - aktywny wypoczynek w mieście. Od filmów akcji - komedie romantyczne (pod warunkiem, że mają dobre dialogi). Dotyka go kino, w którym jest ryzyko. - Nawet jeśli nic dobrego z takiej produkcji nie wychodzi, bardzo szanuję reżysera za podjęcie wyzwania. Dobrym przykładem jest "Czarny łabędź". Niespecjalnie mi się podobał, lecz jest filmem ryzykownym, a więc wartościowym - wyjaśnia. Od grania w przeciętnej fabule woli rolę w porządnym serialu. - W tym momencie aktor telewizyjny ma dużo większą możliwość wykreowania postaci, stworzenia dobrej roli i zapanowania nad tym, co ma do zrobienia. Tempo pracy jest, oczywiście, bardzo szybkie, ale istnieje możliwość poprawiania, rozwijania i zmieniania postaci. Tymczasem kino robi się u nas jeszcze szybciej, za małe pieniądze, scenariusze są niedopracowane, a efekt końcowy taki, że siedzi się potem podczas premiery jak na brzytwie i ze strachem czeka na to, co się na tym ekranie zobaczy. Tym bardziej że często czeka się na to bardzo długo - kończy pesymistyczny wywód.

LOGO PYTA, MAREK ODPOWIADA:

Nie lubię... słodyczy.

Bardzo lubię... alkohol.

Boję się... nie boję się.

Marzę... żeby było tak, jak jest.

Ostatnio kupiłem... książkę Tiziana Terzaniego "W Azji".

Nigdy w życiu... nie odpuszczam.

Kobiety... tak, tak...

Mam zwyczaj... śmiać się z byle czego.

Powinienem... zwolnić.

Nie potrafię... iść na łatwiznę.

Chcę... pracować.

Jestem... spokojny.

Jutro... nie ma czegoś takiego.

Kuba Błaszczykowski Kuba Błaszczykowski fot. Maciej Zienkiewicz

Kuba Błaszczykowski

DOSSIER:

Imię: Jakub

Nazwisko: Błaszczykowski

Znany również jako: Kuba

Wiek: 27 lat (ur. 14 grudnia 1985 r. w Truskolasach)

Wzrost: 176 cm

Kolor oczu: niebieski

Zawód: piłkarz - na pozycji prawego pomocnika w Borussii Dortmund, kapitan reprezentacji Polski

Stan cywilny: żonaty z Agatą Gołaszewską, mają córkę Oliwię

Logo, październik 2011 r.

Od pięciu lat kolekcjonuje przyznawane w rozmaitych plebiscytach tytuły Piłkarza Roku,  a w Borussii Dortmund na  koszulce zamiast nazwiska ma  napisane po prostu: "Kuba".

Zbigniew Boniek mówi o nim: "Mały Figo" (bo tak potrafi zakręcić rywalami), co Kuba odbiera jako wielki komplement. Chociaż przyznaje skromnie, że nie umie wszystkiego i na porównania do legend futbolu jeszcze za wcześnie. Na boisku daje z siebie 300 procent. W historycznym meczu z Niemcami w 90. minucie pewnie trafił z karnego. Z klubowym kolegą Robertem Lewandowskim strzelili pierwsze od 31 lat gole wciąż niepokonanemu rywalowi. Z remisowego wyniku nie był zadowolony. - Tego typu rzeczy bolą. To dla nas nauczka na przyszłość. Trzeba być skoncentrowanym do końca spotkania. Nie można odpuszczać nawet na 30 sekund przed końcem. Mogliśmy przejść do historii - mówi z żalem. Sam na futbolu jest skoncentrowany od ósmego roku życia, gdy wraz ze starszym bratem zaczął co dziennie dojeżdżać 35 km, by trenować w Rakowie Częstochowa. W tym klubie rozpoczął ligową karierę, która do prowadziła go do mistrzostwa kraju z Wisłą Kraków. Od  lipca 2007 r. gra w Borussii Dortmund i też już zdążył zdobyć tytuł mistrzowski. Uczuciowy, w zwycięskim meczu reprezentacji z Gruzją gola zadedykował świeżo narodzonej córce - tuż po bramce wykonał gest "smoczka".

Kuba Błaszczykowski

LOGO PYTA, KUBA ODPOWIADA:

Nie lubię... wcześnie wstawać.

Bardzo lubię... urlopy w Polsce, najchętniej w Truskolasach.

Sport... to wyrzeczenia.

Boję się... śmierci.

Marzę o... spokojnym życiu.

Nigdy w życiu... nie przypuszczałem, że takie emocje towarzyszą narodzinom dziecka.

Kobiety... mam dwie: żona Agata i córka Oliwia.

Mam zwyczaj... nie odbierać telefonów.

Ostatnio kupiłem... zegarek.

Powinienem... więcej czasu spędzać z rodziną.

Jestem mistrzem w... kupowaniu butów.

Nie potrafię... gotować.

Jestem... bałaganiarzem.

Jutro... trening, posiłek, odpoczynek - dzień jak co dzień.

Moje motto... Trzeba iść cały czas do przodu. Jak upadniesz, powstań i idź dalej.

Krzysztof Kwiatkowski Krzysztof Kwiatkowski fot. Maciej Zienkiewicz

Krzysztof Kwiatkowski

DOSSIER:

Imiona: Krzysztof Piotr

Nazwisko: Kwiatkowski

Znany również jako: Krzysztof Kwiatkowski, Kwiatek, Kwiatol, Krychu (przezwiska z podwórka)

Wiek: 26 lat (urodzony 19 maja 1986 R. w Krakowie)

Wzrost: 181 cm

Kolor oczu: piwne

Wykonywany zawód: aktor

Logo, sierpień 2011 r.

Przystojny, młody, zdolny i ambitny. Ma głos, który sprawia, że dziewczynom miękną kolana. Współczesny James Dean, Artur z "Hotelu 52", Krzysztof Kwiatkowski.

Jamesa Deana przypomina chmurnym spojrzeniem i typem urody. Człowiek orkiestra. Utalentowany muzycznie, zna tajniki pantomimy i podstawy baletu, tańca współczesnego oraz jazzowego. Ambitny i zdeterminowany, już mając 13 lat, wiedział, co chce robić. O jego talencie i determinacji świadczy fakt, że za pierwszym podejściem dostał się do dwóch szkół teatralnych - krakowskiej i wrocławskiej. Ukończył tę pierwszą, w rodzinnym mieście - Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Ludwika Solskiego. W dzieciństwie chciał zostać światowej sławy piłkarzem i być, obok Allesandra del Piero, gwiazdą Juventusu Turyn. Kontuzja przekreśliła te plany, ale dzięki niej wybrał dla siebie drogę idealną. Bo ogląda się go z przyjemnością i na ekranie, i na deskach teatru. Dzisiaj mówi o aktorstwie: "To nie tylko zawód, to sposób na życie". W subiektywnym spisie aktorów "Polityki" Jacka Sieradzkiego został doceniony za rolę Genezypa Kapena w "Nienasyceniu". Dziennikarz napisał: "Należą mu się brawa za plastyczność sylwetki, umiejętność znalezienia się w zmiennych sytuacjach i koncentrację". Jego wrażliwość budują z pewnością zainteresowania: literatura, film i muzyka. Mówi o sobie: "mól książkowy" - czyta dużo, nie tylko po polsku. Mimo że sprawia wrażenie ponuraka, tak naprawdę jest po prostu dosyć nieśmiały i skupiony. No i ma poczucie humoru. W czasie spotkania żartujemy, że 17 razy przeczytał "Nad Niemnem". I już do końca rozmowy wszystko kręci się wokół pozytywizmu. Ideał kobiety? Orzeszkowa. Marzenie? Weekend z Orzeszkową...

Krzysztof KwiatkowskiKrzysztof KwiatkowskiKrzysztof Kwiatkowski

LOGO PYTA, KRZYSZTOF ODPOWIADA:

Nie lubię... kapuśniaku. Chociaż jestem wszystkożerny, tej zupy po prostu nie znoszę.

Bardzo lubię... gorzką czekoladę - całą tabliczkę zjadam na raz.

Boję się... nie boję się!

Marzę o... podróży koleją transsyberyjską Moskwa-Władywostok.

Nigdy w życiu... nie oglądałem takiego filmu.

Kobiety... zapach.

Mam zwyczaj... relaksować się wieczorem przy pianinie.

Ostatnio kupiłem... dobre hiszpańskie wino - Gran Sangre de Toro Reserva - na Wyspach Kanaryjskich.

Powinienem... umieć jeździć konno. Już od dawna!

Nie potrafię... gotować.

Jestem... otwarty.

Jutro... to dziś.

Gdybym mógł... chciałbym zobaczyć Ziemię z Księżyca.

Nie rozumiem... fizyki kwantowej.

Więcej o:
Komentarze (11)
10 przystojniaków z okładek Logo
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • kinlej

    Oceniono 21 razy 7

    Więckiewicz przystojniakiem? Proponuję wobec tego w następnym odcinku dać listę ślicznotek a w niej Fotygę i Kempę.

  • Gość: ewa

    Oceniono 19 razy 5

    sebastian only...

  • Gość: ola

    Oceniono 19 razy 5

    a gdzie jakub gierszał?;)

  • bazsenik

    Oceniono 5 razy 1

    A właśnie, że Robert Więckiewicz jest męski i przystojny.

  • Gość: gosć

    0

    Sympatyczny młody i bardzo przystojne facet

  • Gość: gość

    Oceniono 4 razy 0

    Z całej listy tylko trzech jest naprawdórych można zawiesić oko 1 krzysztof kwiatkowski 2.marek bukowski 3.kuba błaszczakowski

  • Gość: kubatyczynski

    Oceniono 13 razy -5

    Co za głupoty..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX