Hotel Savoy: szczyt londyńskiej dekadencji

Gershwin grał tu 'Błękitną rapsodię', a Monet malował widoki Tamizy z okien pokoju. Ale londyński Savoy podbił serca gości tym, że miał elektryczność, łazienki w pokojach i ciepłą wodę.
Gość płaci za historię, eleganckie wnętrza, przepych hotelowego lobby, sprawną obsługę, świetną lokalizację i miłe detale, takie jak wentylowana szafka na buty czy luksusowa włoska pościel. Parking, angielskie śniadanie i Wi-Fi w pokoju są płatne dodatkowo.
1 Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku fot. Savoy (montaż)

Stary pałac i operetka

Historię hotelu Savoy można rozpocząć w 1246 r. (tak wolą obecni właściciele hotelu) lub gdzieś w okolicach roku 1880 (to wersja prawdziwa). Zacznijmy jednak krótko od średniowiecza. Było tak: król Anglii Henryk III Plantegenet poślubił Eleonorę Prowansalską w 1236 r. Razem z żoną przywiózł do Londynu cała grupę jej krewnych. Wśród nich był Piotr, późniejszy hrabia Sabaudii, drugi tego imienia. W Anglii Piotr otrzymał tytuł Lorda Strażnika Pięciu Portów i kawałek ziemi pomiędzy Tamizą a obecną ulicą Strand. Jak na arystokratę przystało, zbudował tam pałac. Podobno piękny, a na początku XIV w. pracował w nim Geoffrey Chaucer. Pałac został nazwany Sabaudzkim - po angielsku Savoy.

Teraz jednak zimny prysznic dla speców od PR hotelu Savoy. Pałac został doszczętnie zniszczony w 1381 r. w czasie rebelii Wata Tylera. Co jednak zostało, to nazwa tego kawałka ziemi. Wiele okolicznych uliczek i placyków do dziś nosi nazwę Savoy, średniowieczny szpital założony przez Henryka VII też nosił miano sabaudzkiego. Do dzisiejszych czasów przetrwała nawet szpitalna kaplica, oczywiście - Savoy Chapel.

Hotel Savoy, Londynfot. Savoy

Na początku XIX w. szpital wyburzono, ziemię zaorano. I dopiero teraz na scenę może wejść hotel Savoy. Ale tuż przed nim Richard D'Oyly Carte. Brytyjski impresario, współtwórca angielskiej operetki (dzieła najbardziej znanego duetu Williama Gilberta i Arthura Sullivana to, jakżeby inaczej, Savoy Operas). Angielska operetka to była wiktoriańska odpowiedź na francuskie - czytaj: rozwiązłe i niemoralne - dzieła. Angielska operetka była stonowana i rodzinna. Pewnie dlatego trafiła po latach do kategorii "zapomniane utwory".

Hotel Savoy, LondynJednym z najznamienitszych gości Hotelu Savoy nad Tamizą był Claude Monet, fot. Savoy

Dla naszej historii ważne jest jednak to, że Richard Carte, po pierwsze, zbił na operetce majątek, po drugie, podróżował do USA. I tam właśnie zrozumiał, że...

2 Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku fot. Savoy (montaż)

Ciepła woda w kranie to jest to!

Brytyjczycy mieli wtedy królową, imperium, flotę i mieszkania, przy których gomułkowskie bloki mogą uchodzić za szczyt luksusu. Hotele i zajazdy były nie lepsze, zresztą nawet w pałacowych łazienkach z kranów często ciekła brązowawa, letnia ciecz. Ameryka mocarstwem stanie się dopiero po pierwszej wojnie światowej, ale jeśli chodzi o higienę, to Stary Świat mógł jej tylko zazdrościć. Kiedy D'Oyly Carte zaczął budować hotel, to chciał do niego ściągnąć również Amerykanów, którzy drzwiami i oknami walili do jego teatru (Savoy Theatre, zbudowany w 1881 r. Pierwszy londyński budynek w całości zelektryfikowany). Dlatego otwarty 6 sierpnia 1889 r. Savoy Hotel miał wszystko naj. Był pierwszym londyńskim hotelem z oświetleniem elektrycznym i pierwszym, w którym jeździły elektryczne windy.

Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku, hotele, logo z klasą

Około jedna trzecia z 268 pokojów miała własną łazienkę (londyński rekord pod koniec XIX w.), a w każdym była umywalka z bieżącą ciepłą i zimną wodą. Do tego 24-godzinna obsługa. Dla porządku przypomnijmy, że był też luksusowo wykończony.

Ale prawdziwym - jakbyśmy to dziś nazwali - hitem transferowym było zatrudnienie w 1890 r. Cesara Ritza, jako dyrektora hotelu, i Georgesa Augusta Escoffiera - jako szefa kuchni. Ten pierwszy później założy słynny hotel Ritz w Paryżu i Londynie. Znaczy wiedział, o co chodzi w branży hotelarskiej, bez dwóch zdań. Ten drugi to ówczesna sława kulinarna, twórca nowoczesnej kuchni francuskiej. Ferran Adria, twórca El Bulli, czy Rene Redzepi z kopenhaskiej Nomy nigdy nie będą tak sławni.

Nic dziwnego, że londyńczycy, w każdym razie ci zamożniejsi, byli zachwyceni. W Savoyu trzeba było bywać, skoro częstym gościem był tam nawet książę Walii, późniejszy Edward VII, trendsetter, bon vivant i magister elegantiarum (do historii lifestyle'u przeszedł, bo jako pierwszy rozpiął dolny guzik od marynarki. Przez przypadek, ale wszyscy zaczęli go naśladować).

 

Hotel Savoyfot. Savoy

. . .

Zdjęcia: materiały prasowe; Wikimedia Commons/Library and Archives Canada, National Archives and Records Administration (montaż)

3 Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku fot. Savoy (montaż)

Skandal po brytyjsku

Wiktoriańska Anglia była krajem dość nudnawym. Po przedstawieniu panie szły do domów, a panowie do swoich klubów. Wspólne obiady były niemile widziane, a jedzenie w restauracji w niedzielny wieczór uważane było za niemoralne. Kiepskie zwyczaje z punktu widzenia właściciela hotelu i restauracji. Cesare Ritz postanowił to zmienić.

Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku, hotele, logo z klasą

Savoy był pierwszym londyńskim hotelem, w którym organizowano specjalne kolacje dla widzów wychodzących z teatru. Nawet w niedzielę. Udało się, bo przychodził książę Walii. Ritz jako pierwszy zaczął używać karteczek z napisem "rezerwacja" przy stolikach dla najlepszych gości. Ci byli zachwyceni, że mają najlepsze miejsca, a mniej nobliwi goście cieszyli się, że mogą popatrzeć na towarzyską śmietankę. Cesare Ritz przekonał nawet londyńskie damy, by przychodziły do Savoya bez mężów. Królowa Wiktoria w zaciszu pałacu Buckingham pewnie rzucała gromy na nierządnice, ale Ritz znów wygrał.

Skandal, o którym huczał cały Londyn, wydarzył się w 1896 r. W czasie podróży poślubnej w hotelu zatrzymał się książę de Clermont-Tonnerre razem ze swoją świeżo poślubioną małżonką, Elisabeth de Gramont. Jak opisywali to naoczni świadkowie, książę gadał, gadał i gadał, a księżna... paliła papierosy. Była pierwszą damą z towarzystwa, która zrobiła to publicznie w Londynie. Strona internetowa hotelu Savoy nawet dziś nazywa to wydarzenie "niesławnym wieczorem". Na pierwszą kobietę, która zjadła obiad w spodniach, Savoy musiał poczekać do 1967 r. - lady Whitmore, tak jak księżna de Clermont-Tonnere była cudzoziemką, urodziła się w Szwecji.

Prawdziwy skandal to jednak rok 1897, kiedy D'Oyly Carte wywalił na zbity pysk Ritza, któremu zarzucił wyciągnięcie z kasy 3,5 tys. funtów (na dzisiejsze to jakieś 300 tys. funtów), i Escoffiera, który brał prezenty od dostawców. Prasa pisała na czołówkach o rewolucji w Savoyu, a pracowników broniących dyrektora i szefa kuchni musiała siłą wyciągać z hotelu policja. Sprawa sądowa ciągnęła się do 1900 r., kiedy skończyła się ugodą.

Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku, hotele, logo z klasą

. . .

Zdjęcia: materiały prasowe; Wikimedia Commons/Library and Archives Canada, National Archives and Records Administration (montaż)

4 Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku fot. Savoy (montaż)

Seks na parkiecie, polityka przy obiedzie

Hotel Savoy lubi chwalić się swoją historią i tradycją, ale tak naprawdę to było miejsce dekadenckie i rozrywkowe, a nie nobliwe. I z czasem rozkręciło londyńskie życie towarzyskie. Ot, na przykład w 1905 r. amerykański milioner i "król szampana" George A. Kessler urządził bal wenecki. Dziedziniec został zalany wodą, a goście jedli obiad w wielkiej gondoli. Na koniec słoń wniósł półtorametrowy tort. Po obiedzie gościom śpiewał Enrico Caruso (taki Pavarotti przełomu XIX i XX w.). Niezły afterek, nie ma co.

Na innej imprezie po sali latał samolocik, a dwójka uroczych dziewcząt obrzucała gości prezentami. W Savoyu po raz pierwszy w Anglii w czasie obiadu przygrywał zespół (Ritz powiedział, że muzyka ma zagłuszyć ciszę, która panuje przy stolikach, gdy jedzą Anglicy). Potem to właśnie w tym hotelu goście zaczęli tańczyć w porze obiadowej.

No i jeszcze ploteczki o gwiazdach. To w Savoyu Oscar Wilde spotykał się z lordem Arthurem Douglasem, co przypłacił więzieniem (homoseksualizm był wtedy w Wielkiej Brytanii karalny). Marlene Dietrich kochała się podobno na parkiecie w sali tanecznej, i to aż pięć razy, choć nie tej samej nocy. Na to brak dowodów, ale zachowały się zdjęcia Freda Astaire'a tańczącego na dachu hotelu.

Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku, hotele, logo z klasą

Ale Savoy to nie tylko ploteczki i skandaliki. To również miejsce wydarzeń poważnych. Kiedy w latach 20. powstawało BBC (na początku jako firma komercyjna, później przekształcona w publicznego nadawcę), to właśnie z hotelu po raz pierwszy nadano radiowy program rozrywkowy do Stanów Zjednoczonych. Grała hotelowa orkiestra. W 1925 r. w Savoyu George Gershwin zagrał po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii "Błękitną Rapsodię", co zresztą również transmitowało BBC.

. . .

Zdjęcia: materiały prasowe; Wikimedia Commons/Library and Archives Canada, National Archives and Records Administration (montaż)

5

Stara dobra Anglia

Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku, hotele, logo z klasą

W hotelu gościła również wielka polityka. Przez całą druga wojnę światową Winston Churchill zabierał tu na obiad członków swojego gabinetu. A w 1943 r. ministrowie Belgii, Holandii i Luksemburga w czasie obiadu nakreślili wstępnie plany powstania unii celnej nazwanej Beneluksem, która powstała rok później.

Lata powojenne to cała galeria sław, które przewinęły się przez Savoya. Ale pod koniec XX w. sława hotelu zaczęła przemijać. Piękni i bogaci zaczęli pokazywać się w innych miejscach. Victoria Mather z "Daily Telegraph" była świadkiem, jak kelner nie wiedział, co to jest black pudding (rodzaj kaszanki), oraz zdziwił się, że na śniadanie ktoś zamawia jajka, bekon, kiełbaski, kawę oraz szampana. Anglia zadrżała z oburzenia, hotel potrzebował zmian.

I zmiany nadeszły. W 2005 r. kupiło go konsorcjum należące do saudyjskiego księcia o skomplikowanym nazwisku: Al-Walid bin Talal bin Abdul Aziz Al Saud. Dwa lata później hotel zamknięto na czas remontu. Krytycy kręcili nosem, że symbol Anglii trafia w ręce szejka, że nie ten gust, że zniknie duch hotelu. Trzy lata i 220 mln funtów później, 10 października 2010 r., hotel Savoy znów zaczął przyjmować gości. Oddajmy głos Victorii Mather: "Cóż, Savoy to wciąż ten Savoy, tylko lepszy. Jego dusza dostała zastrzyk adrenaliny. A mój pokój? Ma kominek, jest angielski" - napisała.

Zresztą można sprawdzić samemu. Najtańszy pokój kosztuje około 250 funtów, apartament królewski - około 10 tys. funtów.

Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku, hotele, logo z klasą

. . .

Zdjęcia: materiały prasowe; Wikimedia Commons/Library and Archives Canada, National Archives and Records Administration (montaż)

6 Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku fot. Savoy; Wikimedia Commons/Library and Archives Canada, National Archives and Records Administration (montaż)

Tu byli

W hotelu księżniczka Elżbieta, obecnie królowa Wielkiej Brytanii, po raz pierwszy publicznie pokazała się z księciem Filipem, dziś swym mężem. Clark Gable jadał tu obiady, gdy zaciągnął się do amerykańskiej armii i służył w Wielkiej Brytanii. Gwar rozmów był ponoć zagłuszany przez dźwięk talerzy upuszczanych przez kelnerki na jego widok. Spali tu Charlie Chaplin, Audrey Hepburn, Frank Sinatra, Marylin Monroe, John Wayne, Louis Armstrong, Humphrey Bogart, Christian Dior, Sophia Loren, Marlon Brando, Jimi Hendrix, Elton John, U2, The Who, George Clooney oraz Whoopi Goldberg.

Buntownik na zapleczu

W 1965 r. do hotelu wprowadził się Bob Dylan. A na tyłach budynku nagrał teledysk do piosenki "Subterranean Homesick Blues". To ten klip, w którym Dylan przed kamerą pokazuje kolejne kartki z wypisanymi słowami i wyrażeniami z tekstu utworu.

Zdjęcia: materiały prasowe; Wikimedia Commons/Library and Archives Canada, National Archives and Records Administration (montaż)

7 Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku fot. Savoy (montaż)

Legendarne bary

Savoy od samego początku słynął z barów i restauracji. To właśnie w Barze Amerykańskim podawano po raz pierwszy w Londynie koktajle. Tu narodziło się kilka sławnych drinków.

Legendarny barman Harry Craddock stworzył Białą Damę (gin, cointreau, świeży sok cytrynowy) i spopularyzował Dry Martini (gin i wytrawny wermut z oliwką lub cytrynką). Jest również autorem Koktajlu Roku Przestępnego (gin, słodki wermut, Grand Mairnier, sok z cytryny). Napisał księgę koktajli hotelu Savoy, która jest drukowana do dziś.

Tu powstał też jeden z najbardziej znanych deserów, czyli melba (na cześć śpiewaczki operowej Nellie Melby). Deser w wersji z 1892 r. składał się z podduszonej w syropie waniliowym brzoskwini leżącej na lodach waniliowych i przykrytej watą cukrową.

Hotel Savoy: dekadencja po brytyjsku, hotele, logo z klasą

 

Kot Kaspar

W 1898 r. południowoafrykański biznesmen Woolf Joel zaprosił znajomych na obiad. Jeden gość nie dotarł i do stołu usiadło 13 mężczyzn. Przesąd mówi, że jeśli jest trzynastu gości, to gospodarza spotka pech. Woolf Joel wyśmiał zabobon i po powrocie do Afryki został zastrzelony. Wtedy szefowie hotelu wprowadzili nową usługę. Kiedy przy stole brakowało czternastego gościa, na życzenie gospodarza dosiadał się jeden z pracowników hotelu. Czasami jednak dżentelmeni omawiali poufne zagadnienia. Dlatego w 1925 r. Basil Ionides wyrzeźbił Kaspara. Metrowy kocur od tego czasu jest używany jako czternasty gość. Kelnerzy zawiązują mu serwetkę na szyi, podają talerze i sztućce. Kaspara uwielbiał Winston Churchill, który zapraszał go do stołu, nawet gdy nie brakowało mu towarzystwa.

 

Herbatka nie dla Tadka:

W Savoyu można pójść na niedzielną herbatkę (wymagana rezerwacja) za 63 funty. Całe szczęście za tę kwotę klienci dostają nie tylko herbatę, ale i kanapeczki, ciasteczka, herbatniki, bułeczki, dżem oraz szampana. Nazwa jest adekwatna: The Savoy Art. Decadent Tea.

. . .

Zdjęcia: materiały prasowe; Wikimedia Commons/Library and Archives Canada, National Archives and Records Administration (montaż)