10 szpiegów wszech czasów

Robota szpiega rzadko przypomina bondowską zabawę z pistoletami i pięknymi dziewczynami. Częściej to żmudna, nudna i pełna napięcia harówka jak u Johna Le Carré. Najsłynniejsi agenci, zdrajcy i szpiedzy zawsze jednak balansują na granicy życia i śmierci, jakby jutra miało nie być. Oto nasz autorski ranking tych, którym w Polsce i na świecie wychodziło to najlepiej.
Generał Mack poddaje Ulm Napoleonowi Generał Mack poddaje Ulm Napoleonowi Charles Thévenin

Karl Schulmeister (1770-1853)

Pionier zawodu, pierwszy nowoczesny superszpieg. Ten alzacki kupiec należał do ludzi, którzy rano zamiast kawy wypijają kubek gorącej adrenaliny. Prowadzenie sklepu jest zbyt nudne? Trzeba więc zająć się kontrabandą. Francuzi przyłapali na przemycie? Zamiast siedzieć, pójdę do nich na służbę. Tak syn pastora został jednym z najcenniejszych tajnych współpracowników napoleońskiego generała Savary. Nie sposób wymienić wszystkich sukcesów Schulmeistra, ale bodaj najbardziej spektakularnym wyczynem była kampania dezinformacyjna w Ulm. Podając się za francuskiego zbiega i wroga Napoleona, Alzatczyk przekonał austriackiego generała Macka, że przeciwnik jest w rozsypce i najlepiej czekać w twierdzy (ponoć w tym celu wydrukował nawet sfałszowaną gazetę!). Kiedy wreszcie któregoś dnia Schulmeister zniknął, Mack zorientował się, że siedzi w Ulm otoczony przez dwukrotnie większe siły wroga. Poddał 30-tysięczną armię niemal bez walki.

Sidney Reilly Sidney Reilly Fot. anonim/Wikipedia

Sidney Reilly (1873-1925)

Gdyby wszystko, co mówi się o Reillym, było prawdą, to właściwie jakikolwiek ranking szpiegów byłby bez sensu - ten gość zająłby pierwszych dziesięć miejsc. Należałoby więc najpierw odsiać prawdę od fikcji. Tylko jak to zrobić, skoro niemal nic w życiu tego człowieka nie jest pewne. Nie wiemy nawet, gdzie (Odessa albo Chersoń), kiedy (1873 lub 1874) i pod jakim imieniem (Gieorgij albo Szlomo Rosenblum) się urodził. Wiadomo, że w 1895 r. znalazł się w Londynie, choć czy trafił tam z Brazylii, czy z Francji - też nie jest pewne. W Anglii został współpracownikiem Scotland Yardu. Według legend przez dekadę krążył po całym świecie na zlecenie wywiadu. Znał języki i umiał się przebierać, dzięki czemu wykradał tajne plany, przedostawał się do obcych sztabów i fabryk zbrojeniowych, uwodził żony rosyjskich ministrów i siał spustoszenie za niemieckimi liniami w I wojnie światowej. Ale największym jego dokonaniem miał być zamach na Lenina i przewrót w Rosji sowieckiej. Tylko że to akurat się nie powiodło. Po niecelnych strzałach do Lenina, które padły z rewolweru Fanni Kaplan (niezwiązanej z Reillym), tajna policja Czeka rozpętała terror. To pokrzyżowało plany Reilly'ego, który musiał zbiec w pociągu dyplomatycznym na fałszywych, niemieckich papierach. Czekiści jednak takiej zniewagi nie mogli mu darować. Siedem lat później zwabili Reilly'ego do ZSRR, przesłuchiwali na Łubiance i wreszcie rozstrzelali.

Mata Hari Mata Hari Fot. anonim/Wikipedia

Mata Hari (1876-1917)

Najsłynniejszy szpieg w dziejach. Choć, na dobrą sprawę, nie ma stuprocentowej pewności, że w ogóle była szpiegiem. Margaretha Zelle, zwykła dziewczyna z holenderskiej Fryzji, dzięki (nieudanemu) małżeństwu z kolonialnym wojskowym MacLeodem znalazła się na terenie dzisiejszej Indonezji. Tam od Jawajek nauczyła się egzotycznego tańca. Po powrocie do Europy przyjęła pseudonim Mata Hari, czyli Słońce, i wmówiła paryskiej śmietance towarzyskiej, że sama jest orientalną tancerką. Ze świadomego erotyzmu uczyniła swój największy atut, zawracając w głowie niejednemu milionerowi. Kiedy w 1914 r. kontynent ogarnęła wojna, pani Zelle-MacLeod - jako obywatelka neutralnej Holandii - podróżowała po Europie bez przeszkód. Schwytana przez Anglików, przyznała się do współpracy z francuskim wywiadem. Ale Francja i Anglia były sojusznikami, więc to nie mogło jej zaszkodzić. Mógł za to (i zaszkodził) niemiecki szyfrogram, w którym Matę Hari opisano jako agentkę kajzerowskiego wywiadu i oznaczono kodem H-21. Przechwycona przez Francuzów depesza była gwoździem do trumny tancerki. Choć do końca wypierała się jakichkolwiek związków z Niemcami, została skazana na śmierć z rąk plutonu egzekucyjnego.

Kim Philby Kim Philby Fot. Poczta ZSRR/Wikipedia

Kim Philby (1912-1988)

Najlepszy dowód na to, że wystarczy skończyć prestiżowy uniwersytet i mówić z akcentem z wyższych sfer, żeby Brytyjczycy uznali cię za poczciwego chłopa (jolly good fellow) pozostającego poza wszelkimi podejrzeniami. Philby studiował w Cambridge w latach 30. i tam nasiąknął ideałami komunizmu, podobnie jak wielu mu współczesnych młodych ludzi. O ile jednak inni (np. Orwell) zdołali się z tego zaczadzenia wyleczyć, o tyle Philby pozostał sowieckim ideom wierny, co zresztą nie przeszkadzało mu w robieniu kariery w brytyjskim kontrwywiadzie. W pewnym momencie był nawet szefem sekcji rosyjskiej - to jakby Ala Capone mianować dyrektorem FBI! Jeśli do którejkolwiek brytyjskiej ambasady zgłaszał się rosyjski agent, który chciał przejść na zachodnią stronę, Philby wiedział o tym jako jeden z pierwszych i natychmiast meldował swoim przełożonym w Moskwie. Pomagał też w ucieczce do ZSRR swoich kolegów ze studiów, takich samych jak on zdrajców Guya Burgessa i Donalda Macleana. Do samego - podejrzanego już - Philby'ego kontrwywiad dobierał się jak do jeża, dbając o to, by bezpodstawnym oskarżeniem nie urazić kolegi z upper class. Dzięki temu zdrajca stulecia miał sporo czasu, by też zbiec do Związku Sowieckiego. Żył tam w glorii bohatera przez 25 lat. Już po jego ucieczce okazało się, że zdrajców z Cambridge było pięciu - Philby, Maclean, Burgess, Anthony Blunt i John Cairncross.

Richard Sorge Richard Sorge Fot. Poczta ZSRR/Wikipedia

Richard Sorge (1895-1944)

Bratnia dusza Philby'ego - człowiek, który wierzył w komunizm i dla tej wiary zdradził swój kraj. Sorge urodził się w Baku z mieszanego małżeństwa niemiecko-rosyjskiego. Jego stryjeczny dziadek był współpracownikiem Marksa i Engelsa. Choć młodość spędził w Niemczech, kiedy tylko nadarzyła się okazja, uciekł do Moskwy i wstąpił na służbę powstającego sowieckiego wywiadu. Rosjanie natychmiast kazali mu wrócić do ojczystego kraju i budować legendę niezależnego (a później nawet sprzyjającego nazistom) dziennikarza. Sławę zdobył głównie dzięki jednej dacie, którą poznał wcześniej niż ktokolwiek inny - 22 czerwca 1941 r., dzień rozpoczęcia operacji Barbarossa, czyli inwazji Niemiec na ZSRR. Przebywający wtedy w Japonii jako korespondent "Frankfurter Zeitung" (zbudował tam solidną siatkę szpiegowską) Sorge przekazał swoją wiedzę do Moskwy, ale Stalin nie dał mu wiary i miał tylko prychnąć z lekceważeniem. Atak Niemców był później zupełnym zaskoczeniem. W końcu jednak Japończycy coś zwąchali. Pół roku później Sorge wpadł i skończył, jak wielu szpiegów, na szubienicy.

Krystyna Skarbek (na zdjęciu jej nie ma) wspomagała m.in. francuskich partyzantów maquis. Krystyna Skarbek (na zdjęciu jej nie ma) wspomagała m.in. francuskich partyzantów maquis. Fot. Library and Archives Canada

Krystyna Skarbek (1908-1952)

Arystokratka, piękność i kobieta nieposkromiona, zwana ulubioną agentką Churchilla. Dama z gatunku tych, które na śniadanie, zamiast smażyć jajecznicę, uwalniają więźniów z katowni Gestapo. Prawdziwy urok (zafascynowany jej osobą Ian Fleming wzorował ponoć na niej nie tylko postać Vesper Lynd z "Casino Royale", ale nawet częściowo samego Jamesa Bonda!) i niebywały wręcz tupet pozwalały jej wychodzić cało nawet z najgorszych opresji. To, co w czasach pokoju było przyczyną kłopotów (Krystynę wydalono ze szkoły zakonnej w Szwajcarii za nieprzystojne zachowanie), w ogarniętej wojenną pożogą Europie stało się bezcennym atutem. Skarbkówna, znana pod pseudonimem Christine Granville, krążyła po okupowanych przez Niemców krajach i wykonywała misje dla SOE, agencji przekształconej później w MI6. Raz przekonała szefa Gestapo, że jest siostrzenicą generała Montgomery'ego, innym razem namówiła niemiecki patrol, żeby przepchał przez granicę popsute auto wypełnione czeskimi oficerami. Po wojnie, jak wielu polskich bohaterów zapomnianych przez Anglików, z trudem wiązała koniec z końcem. Pracując m.in. jako stewardessa na statku, poznała irlandzkiego marynarza, który zakochał się w niej do szaleństwa. Odtrącony, zadźgał ją nożem i sam skończył na szubienicy.

Hotel Lutetia - paryska siedziba Abwehry podczas II wojny światowej Hotel Lutetia - paryska siedziba Abwehry podczas II wojny światowej Fot. Valueyou/Wikipedia (CC BY 3.0)

Roman Czerniawski (1910-1985)

Lotnik o urodzie amanta filmowego. Po upadku Francji w 1940 r. jako Armand zorganizował w Paryżu siatkę szpiegowską przy pomocy m.in. dwóch dam, z których jedna nosiła wiele mówiący pseudonim Kotka. Choć reguły konspiracji traktował równie swobodnie, co polscy kierowcy kodeks drogowy, przez niemal rok bez przeszkód przekazywał do Londynu tony cennych raportów. Raportów, które brytyjscy wojskowi, z właściwą sobie zadufaną tępotą, często ignorowali. Jesienią 1941 r. cała siatka Armanda wpadła, a on sam trafił przed oblicze szefa Abwehry w Paryżu. - Wypuśćcie mnie, to będę dla was pracował - obiecał Czerniawski Niemcom. Ci uwierzyli mu, przydzielili pseudonim Brutus, zorganizowali trefną ucieczkę z niewoli i przerzucili do Anglii. Tam kapitan lotnictwa zgłosił się do płk. Stanisława Gano ze sztabu generalnego i opowiedział całą historię. Panowie zgodzili się, że Czerniawski powinien pozostać podwójnym agentem i przekazywać Frycom spreparowane meldunki. Czynił to z sukcesem do końca wojny, biorąc m.in. udział w operacji Fortitude, czyli wielkiej zmyłce dotyczącej inwazji w Normandii. Po 1945 r. pozostał w Anglii.

Ryszard Kukliński Ryszard Kukliński Fot. Piotr Janowski/Agencja Gazeta

Ryszard Kukliński (1930-2004)

Jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiej historii XX w. Dla jednych - zdrajca, dla drugich - antykomunistyczny bohater, który niczym Konrad Wallenrod od środka demontował imperium Układu Warszawskiego. Kukliński był pułkownikiem Ludowego Wojska Polskiego, który zrobił w armijnych strukturach szybką karierę, trafiając wreszcie do sztabu generalnego. Przygotowywał "bratnią" inwazję na Czechosłowację w 1968 r., ale potem - wstrząśnięty jej przebiegiem, a także masakrą robotników na Wybrzeżu w 1970 r. - zgłosił się do CIA. Amerykanie byli wniebowzięci, w Polsce nie mieli takiego współpracownika. Przez blisko dekadę Kukliński słał do Waszyngtonu, co tylko się dało: plany wojenne Układu Warszawskiego, dokumentację techniczną czołgów i rakiet, dyslokację wojsk itp. Część z tych informacji wracała potem do Solidarności. Kiedy ryzyko dekonspiracji stało się zbyt wielkie, CIA wywiozła pułkownika i jego rodzinę do Berlina Zachodniego. Zaocznie skazany w Polsce na śmierć, zamieszkał na Florydzie. Jeden z jego synów zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Drugi zaginął, w jeszcze bardziej niewyjaśnionych okolicznościach. Samemu Kuklińskiemu najpierw złagodzono wyrok, potem uchylono, wreszcie zrehabilitowano i - jako nowego bohatera narodowego - zaproszono do Polski. Dziś jego prochy spoczywają na Powązkach Wojskowych.

Marian Zacharski Marian Zacharski Fot. Michał Mutor/Agencja Gazeta

Marian Zacharski (ur. 1951)

Jeśli Kuklińskiego uważasz za zdrajcę, to Zacharski powinien być twoim bohaterem. Jeżeli Kukliński to twój idol, Zacharskiego uznasz za ruskiego pachołka. Ale bez względu na polityczne zapatrywania trzeba przyznać, że ten funkcjonariusz wywiadu PRL był najskuteczniejszym polskim szpiegiem po 1945 r. Robotę miał niełatwą, bo był tzw. nielegałem, czyli agentem wywiadu bez immunitetu. W razie wpadki nie mógł zamachać paszportem dyplomatycznym i po prostu wrócić do kraju, groziło mu więzienie. I tam ostatecznie wylądował, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Kukliński uciekał z Polski. Ale zanim Amerykanie go zdekonspirowali, zdążył Zacharski nieźle namieszać - łapówkami wkradł się w łaski biznesmenów z kalifornijskiego przemysłu lotniczego i zdobył dokumentację techniczną różnych wojskowych samolotów, rakiet i radarów, wszystko o wartości ok. 2 mld dol. Wyszedł po czterech latach, kiedy wymieniono go na słynnym berlińskim moście Glieniecke na więzionych w Polsce współpracowników CIA. Był wśród nich m.in. słynny szermierz Jerzy Pawłowski, który jednak doszedł do połowy mostu, po czym zawrócił! Zacharski zaś, fetowany przez komunistyczną władzę, wrócił do szpiegowskiej roboty. Był szpiegiem jeszcze w wolnej Polsce, pojawiał się w tle słynnej afery Olina, wreszcie zniknął. Gdzie dziś mieszka? Nie wiadomo.

Aldrich Ames Aldrich Ames Fot. FBI

Aldrich Ames (ur. 1941)

Do tego grona postaci nieco romantycznych, szpiegujących dla idei albo przynajmniej dreszczyku emocji, odważnych i brawurowych, Aldrich Ames pasuje jak Mandaryna do Rock and Roll Hall of Fame. W samym Amesie nie ma nic godnego podziwu czy szacunku, ale na wzmiankę w zestawieniu zasłużył szkodami, których narobił amerykańskim tajnym służbom. Centralna Agencja Wywiadowcza długo nie mogła otrząsnąć się z szoku, jakim było wykrycie kreta we własnych szeregach. Ten zdegenerowany, zapijaczony analityk CIA bez zmrużenia oka wydał Sowietom na śmierć kilkudziesięciu najbardziej wartościowych agentów. W zamian przez dziewięć lat Rosjanie wypłacili mu blisko trzy miliony dolarów. I to był jedyny powód zdrady - Ames po prostu lubił pławić się w łatwym luksusie, podobnie zresztą, jak jego kolumbijska żona. Wypasiony jaguar, pół tysiąca par luksusowych butów i rozrzutny tryb życia wreszcie zwróciły uwagę kontrwywiadu. Ames wpadł w 1994 r., po aresztowaniu miał gdzieś los żony i dzieci, interesowało ponoć tylko, kiedy będzie mógł zapalić. Nigdy nie wykazał skruchy, nawet kiedy usłyszał wyrok dożywotniego więzienia.

Więcej o:
Komentarze (11)
10 szpiegów wszech czasów
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • greatouse

    Oceniono 19 razy 17

    To jest zestawienie najsłynniejszych szpiegów, nie mylić z najlepszymi. Najlepsi szpiedzy wszech czasów, to tacy, o których nikt nie słyszał, tacy, którzy wykonali swoją robotę do końca i zniknęli jak kamfora nie niepokojeni przez innych, niezdemaskowani, niepowieszeni.

  • mieetek

    Oceniono 5 razy 5

    Jeśli Pani Skarbek pracowała dla Anglików, to ten Irlandczyk nieprzypadkowo na nią trafił.

  • Gość: RotmistrzSosnowski

    Oceniono 4 razy 4

    Zapomnieliście o rotmistrzu Sosnowskim

  • Gość: ja

    Oceniono 2 razy 2

    a Sosnowski?

  • Gość: kph

    Oceniono 3 razy 1

    prosta sprawa, szpiegowac dla zachodu - bohater, szpiegowac dla wschodu - zdrajca.
    bohater narodowy kuklinski:) jaki narod taki bohater

  • Gość: Paka48

    Oceniono 3 razy 1

    Ktoś miał odwagę i prawdę napisał o Kulińskim - szpieg. Rehabilitacja ? moralnie wśród kadry oficerskiej takiej nie ma! Dla "maluczkich acz bohaterów ze steropianu" - jest. Jeszcze trochę a ich moralność steropianowców zostanie gorzej uznana niż komunistów. Bo komuniści chłopom chociaż dali ziemię, a ekipy Solidarności oprócz rozwalania pokomunistycznej Polski co - tylko biedę?

  • antrop

    Oceniono 1 raz 1

    Kto to jest lub była Mandaryna?

  • Gość: J 23

    0

    Zapomnieliscie dodac jeszcze dwoch slynnych szpiegow, mianowicie: Austina Millbargea i Emmetta Fitz-Humea, dwoch niekoronowanych kroli amerykanskiej agencji wywiadu z kontr. he he he

  • erture

    0

    znajdź dziewięć różnic w faktach opisywanych w artykule powyżej i w tym: wyborcza.pl/alehistoria/1,130902,13371991,Wielka_gra___Walentego__.html
    powiedziałbym że nie wie lewica co czyni prawica

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX