Logo z klasą: historia stand-up comedy

Największy wpływ na komedię 'na stojaka' (czyli z angielska 'stand-up comedy') wywarł kozacki watażka Bohdan Chmielnicki. Bez niego nie opiewalibyśmy dziś pamięci Lenny'ego Bruce'a ani Andy'ego Kaufmana...
Logo z klasą: historia stand-up comedy - Woody Allen Logo z klasą: historia stand-up comedy - Woody Allen fot. Shutterstock

Badchonim. Mistrz złośliwości

Woody Allen Kiedy byłem dzieckiem, mama mówiła mi: - Jeśli obcy podejdzie do ciebie na ulicy, zaproponuje cukierka i będzie chciał, żebyś wsiadł z nim do auta... Jedź!

Co ma piernik do wiatraka? Już wyjaśniam. Powstanie Chmielnickiego wspominamy jako tragiczny początek końca I Rzeczypospolitej. W koszmarnej rzezi na Kresach Wschodnich zginęło około czterech milionów ludzi, w większości ludności cywilnej.

Polacy opłakiwali własne straty, niezauważona w naszej kulturze przeszła więc tragedia Żydów, których Kozacy darzyli wyjątkową nienawiścią. Wschodnioeuropejscy Żydzi doświadczyli czegoś takiego po raz pierwszy (choć, niestety, nie ostatni). Uznali to za wyraz boskiego gniewu i zareagowali nawrotem religijnej ortodoksji.

W 1661 r. w Wilnie spotkali się najbardziej szanowani rabini, by wspólnie uzgodnić strategię przepraszania Najwyższego za dotychczasowy grzeszny tryb życia. Uznali, że Żydzi muszą teraz zrezygnować z większości przyjemności życiowych - zwłaszcza z udziału w humorystycznych widowiskach. Żydowskie święta prywatne i religijne uświetniali dotąd swoim udziałem komicy o różnych specjalnościach. Wszystkich zakazano. Ktoś wtedy zapytał o jedną specjalność: badchonim.

Tak nazywano mistrza ceremonii, który podczas żydowskich zaślubin wygłaszał przemówienie, cytując mądre księgi i jednocześnie kpiąc z państwa młodych, gospodarzy i zgromadzonych gości. Badchonim mogą zostać - uznali rabini. Ich żarty bywają tak nieprzyjemne, że samo ich słuchanie już może być uznane za kolejne wyrzeczenie.

logo z klasą, Logo z klasą: historia stand-up comedy, Jerry Seinfeld

Jerry Seinfeld Wiesz, że się starzejesz, kiedy na twoim torcie stawiają jedną świeczkę. Jakby mówili: - No zobaczmy, czy uda ci się ją zdmuchnąć.

W rezultacie nagle jedynym rodzajem humoru dostępnym dla całej żydowskiej społeczności było słuchanie sarkastycznych przemówień mistrza ceremonii. Ten obrażał gości i samego siebie oraz cytował mądre księgi, by podkreślić, że obrażanie jest tylko środkiem do celu. Celem miało być uświadomienie człowiekowi jego marności wobec tego, co najważniejsze. O to samo chodziło wiele lat później Lenny'emu Bruce'owi, Woody'emu Allenowi czy Jerry'emu Seinfeldowi.

Logo z klasą: historia stand-up comedy - Bill Hicks Logo z klasą: historia stand-up comedy - Bill Hicks fot. "American: The Bill Hicks Story" Paul Thomas & Matt Harlock

Legendarny Lenny

Bill Hicks Mówią, że jaranie trawy odbiera ambicję. Kłamstwo! Kiedy jesteś na haju, możesz robić wszystko to, co normalnie. Po prostu zdajesz sobie sprawę, że, kurwa,  nie warto.

Komedię typu stand-up nieprzypadkowo nazywamy z angielska - bo w Ameryce właśnie zrobiła zawrotną karierę. Profesor Mel Gordon z Uniwersytetu Berkeley w książce "Funnyman: The First Jewish Superhero" tropi przeniknięcie tradycji badchonim do masowej rozrywki dzięki duetowi komików Weber and Fields, który podbił Nowy Jork pod koniec XIX w.

Weber i Fields nazywali się tak naprawdę Mojsze Weber i Mojsze Szanfield. Obaj przyszli na świat na terenie dzisiejszej Polski. Złośliwy humor badchonim przenieśli na nowojorskie sceny. Amerykanie nie byli na to przygotowani. Pokochali więc autoironię z pasją nowicjuszy.

logo z klasą, Logo z klasą: historia stand-up comedy, Lenny Bruce

Lenny Bruce Gdyby Jezusa zabito 20 lat temu, dzieci w szkołach katolickich nosiłyby krzesełka elektryczne na szyjach zamiast krzyżyków.

Prawdziwym ojcem nowożytnego stand-upu (i wnukiem sztetlowych badchonim) był jednak Lenny Bruce (właśc. Leonard Alfred Schneider). Jego występy były tak obrazoburcze, że praktycznie po każdym był wpisywany na czarną listę albo w danym kabarecie, albo w danym mieście, albo w danym stanie. Za to trafił na listę stałych klientów w aresztach i sądach, gdzie odpowiadał za "obsceniczność".

Sławę zyskał głównie dzięki płytom - w latach 60. w Ameryce kino, telewizja, komiks, radio i kabaret poddane były mniej lub bardziej surowej cenzurze obyczajowej, rynek płytowy stanowił jednak furtkę nieograniczonej wolności słowa.

Te płyty zaczęły krążyć w obiegu nieoficjalnym - nie tyle nielegalnym, co po prostu nieobecnym w głównym nurcie. Nie dostałbyś takiej płyty w prezencie od babci pod choinkę, ale słuchałbyś jej z wypiekami u starszego kolegi, który ukrywałby ją przed rodzicami w okładce z Frankiem Sinatrą.

Dziś te wszystkie pliki dostępne są w serwisie iTunes. Polecam zwłaszcza płytę "To is a preposition, come is a verb" (8,99 euro). Pozwolę sobie jej tytuł spolszczyć na: "Puścić się to czasownik, s- to przedrostek". Tytuł pochodzi ze słynnego monologu z 1961 r., w którym Bruce tłumaczył się z zarzutów o "obsceniczność" - monolog ten przyniósł mu zresztą kolejny areszt i kolejny proces.

Logo z klasą: historia stand-up comedy - Steve Martin Logo z klasą: historia stand-up comedy - Steve Martin fot. Towpilot / Wiki Commons CC 3.0

Tajniacy na widowni

Steve Martin Wierzę, że seks jest jedną z najpiękniejszych, najbardziej naturalnych, najzdrowszych rzeczy, jakie można mieć za pieniądze.

W latach 60. stałymi bywalcami na występach Bruce'a byli tajniacy, czekający tylko, aż komik powie jakieś brzydkie słowo albo rzuci dowcipem o seksie. Często przemawiał specjalnie do nich, prowokował ich, aranżował spektakularne aresztowania. Wywołał tym w końcu ogólnoamerykańską debatę o bezsensie wydawania pieniędzy podatników na tropienie obsceniczności w kabarecie, którego widownię stanowią wyłącznie dorośli ludzie, którzy zapłacili bilet za słuchanie obsceniczności.

logo z klasą, Logo z klasą: historia stand-up comedy, Louis CK

Louis CK Przeczytałem w gazecie, że 80 proc. ludności Nowego Jorku to mniejszości. To trochę "biały" punkt widzenia, co? Zabrałbyś białego do Afryki, a on: "Hej, tu są same mniejszości! Jestem jedyną większością!".

Ostatni proces Lenny'ego Bruce'a dotyczył jego występu z 31 marca 1964 r. w nowojorskim lokalu Cafe Au Go Go, którego słuchał agent w cywilu Herbert Ruhe. Prokurator Richard Kuh na podstawie notatek Ruhego sporządził akt oskarżenia Bruce'a o użycie sformułowań takich jak "ładne cycki" albo "spuścić się do kurczaka". Podczas procesu Bruce bronił się, że on sam wymawiał te słowa zupełnie inaczej niż prokurator. "Czy skażecie mnie za jego złe wyczucie rytmu, za jego złą intonację?" - pytał. Zwrócił uwagę, że prokurator trzymał mikrofon tak, jakby się masturbował. "Ja bym nigdy się do tego nie posunął, to zbyt tandetne" - prychnął.

Ta obrona nie pomogła. Nie pomogły też protesty Johna Updike'a, Henry'ego Millera, Paula Newmana, Boba Dylana, Josepha Hellera, Franka Zappy, Woody'ego Allena i innych wybitnych twórców. Sędzia John Murtagh (wymieniam te nazwiska, żeby wrogowie wolności słowa pamiętali, że oni przejdą do historii razem z tymi, których prześladują) skazał Bruce'a na cztery miesiące przymusowych robót. Wyroku nie wykonano. Lenny Bruce prowadził nader niehigieniczny tryb życia, zmarł przed jego uprawomocnieniem w 1966 r., w wieku 41 lat.

George Carlin George Carlin fot. Bonnie/ Wiki Commons CC 2.0

Wylęgarnia komików

George Carlin Planeta ma się świetnie. To ludzie mają przejebane.

Bruce był mistrzem i nauczycielem wszystkich współczesnych komików stand-up. Wśród aresztowanych na jednym z występów Lenny'ego Bruce'a był 25-letni George Carlin, początkujący komik. Jechał na posterunek w jednym radiowozie razem ze starszym kolegą. Carlin był z pochodzenia Irlandczykiem, wychowywano go po katolicku, nie znał więc tradycji badchonim - ale pod wpływem tego doświadczenia postanowił wzorować całą swoją dalszą karierę na Lennym.

Już w 1972 r. Carlin został aresztowany za"zakłócenie porządku", wykonując swój słynny monolog "Siedem słów, których nie wolno powiedzieć w telewizji". Próba nadania go na antenie doprowadziła do precedensowego wyroku Sądy Najwyższego, który uznał, że zakazanie nadawcom prezentowania treści obscenicznych nie koliduje z wolnością słowa.

W 1983 r., podczas wielkiego występu w Carnegie Hall Carlin wykonał rozszerzoną wersję tego monologu - czytając 200 brzydkich wyrazów z wielkiego zwoju. Od tego czasu jednak amerykańska telewizja bardzo się zmieniła, bo wyrok z 1978 dotyczył tylko zwykłych nadawców - telewizje kablowe pozostały (i są do dzisiaj) oazą wolności słowa.

logo z klasą, Logo z klasą: historia stand-up comedy, Richard Pryor

Richard Pryor Nie było mi łatwo. Mogłem być biały, ale odmówiłem.

W połowie lat 70. kanadyjski impresario telewizyjny Lorne Michaels, fan Bruce'a i Carlina, stworzył program telewizyjny, który miał testować granice cenzury obyczajowej. Szukał komików stand-up, którzy będą na tyle przewidywalni, żeby przynajmniej wpływy z reklam były większe od grzywien.

Tak powstało legendarne "Saturday Night Live". Program nadawany jest na żywo i warto oglądać materiały premierowe, bo w powtórkach czasem zamiast skeczu widzimy napis w rodzaju"to była fascynująca i żywa prezentacja, przez którą wszyscy mało co nie wylecieliśmy z roboty" (taki los spotkał skecz o damskiej higienie z 1994).

"SNL" zapoczątkowało kariery Dana Aykroyda i Johna Belushi (słynnych"Blues Brothers"!), Chevy Chase'a, Willa Ferrella, Chrisa Rocka, Billa Murraya, Mike'a Myersa, Eddiego Murphy'ego, Stephena Colberta i Sary Silverman. A wymieniam tylko najlepszych z najlepszych.

Logo z klasą: historia stand-up comedy - Robin Williams Logo z klasą: historia stand-up comedy - Robin Williams fot. Airman 1st Class Tabitha M. Mans

A w Polsce kpiący pikador

Robin Williams Sądzicie, że Bóg czasem bywa na haju? Ja myślę, że tak - spójrzcie na dziobaka.

Po odzyskaniu niepodległości miała u nas miejsce rewolucja w poezji i rewolucja w kabarecie. Przedtem obie te dziedziny cechowała ta sama patologia samozadowolenia - artyści wychwalali siebie nawzajem, obgadując niemiłosiernie za plecami. Poeci byli sztywni, jakby połknęli kij od szczotki, artyści kabaretowi starali się schlebiać publiczności. W Krakowie zresztą te tradycje są żywe do dzisiaj.

W Warszawie wszystko to runęło w kawiarni artystycznej Pod Picadorem, w której królowała jedna wielka kpina. Lechoń, Tuwim i Słonimski kpili z wszystkiego, ale także z siebie nawzajem.

Goście kawiarni musieli zaakceptować regulamin artystyczny, który w paragrafie piątym zobowiązywał gości do "spoglądania na poetów z odpowiednim szacunkiem" i zaznaczał, że "obelżywe okrzyki i bicie poetów krzesłami, laskami lub tzw. rękoma uważamy za niedopuszczalne ze względu na ekonomię czasu w programie".

Logo z klasą: historia stand-up comedy - Sarah Silverman Logo z klasą: historia stand-up comedy - Sarah Silverman fot. Normal Bob Smith/ Wiki Commons CC 3.0

Inne rzeczy na p...

Sarah Silverman Holokaust nie wydarzyłby się, gdyby w Niemczech w latach 30. żyło więcej czarnych. No, w każdym razie nie wydarzyłby się Żydom.

W amerykańskiej komedii tradycja zapoczątkowana decyzją litewskich rabinów jest żywa do dziś. W Polsce poszło to trochę innym torem - w PRL obrazę i upokorzenie mieliśmy za darmo, nie trzeba było kupować biletu. Nasz kabaret wrócił do tradycji wzajemnego poklepywania się po plecach - drogi widzu, jesteś bardzo elitarny, skoro odwiedzasz samą Piwnicę pod Baranami.

Ciekawie to widać na przykładzie kariery Zenona Laskowika, któremu najbliżej do autoironii w stylu amerykańskiego stand-up. Laskowik parodiował postać peerelowskiego cwaniaczka nie z pozycji kogoś, kto na to spogląda z zewnątrz, z inteligenckim czy postarystokratycznym niesmakiem, jak Przybora i Wasowski czy też Pietrzak z Grońskim.

Ironia Laskowika była właśnie autoironią w stylu monologów Bruce'a czy Allena, szydzących z nowojorskich Żydów. Mówił do widowni: jesteście tacy jak ja, tylko ja to lepiej od was umiem przeanalizować i ośmieszyć. Ale wszyscy się spotykamy tutaj, "z tyłu sklepu", przechodząc upokarzające procedury dla kupienia natki pietruszki spod lady.

Oczywiście, można wymienić także inne wielkie nazwiska - Jerzy Dobrowolski, Stanisław Tym, Stefan Friedman - ale autoironiczny styl komedii stand-up, w której artysta nie ma litości dla siebie i swojej publiczności, nigdy nie był u nas głównym nurtem. U nas raczej artysta puszcza oko do publiczności, że My jesteśmy razem przeciwko Nim.

Dlatego polski stand-up ciągle jest jakiś taki kulawy. Może to od żylaków, które są ubocznym skutkiem ciągłego stania na baczność. A amerykański stand-up jest raczej w pozycji: spocznij. Wolno palić. A także pić, przeklinać i robić inne rzeczy na "p".

Więcej o:
Komentarze (10)
Logo z klasą: historia stand-up comedy
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • face42

    Oceniono 7 razy 3

    bez sensu jest to ubolewanie, że polski stand-up nie jest taki jak amerykancki,
    nie jest to przecież nasza tradycja, choć wylęgała się całkiem niedaleko, na kresach,
    tak czy inaczej jest po prostu naśladownictwem formuły i nie ma co rozdzierać szat,
    co kraj, to obyczaj

  • partia_niewidzialnych

    Oceniono 1 raz 1

    Panie redaktorze Orliński, potrafi Pan tłumaczyć — mam nadzieję, że czasem się Pan tym również zajmuje.

  • Gość: Komedi

    0

    Brakuje mi tutaj chociaż znanego z obrażania ludzi Don'a Rickles, mimo wieku(87lat) nadal szaleje na swoich występach.

  • kosa811

    Oceniono 4 razy 0

    Hm, te 4 mln ofiar to jakiś kosmos wzięty z sufitu, albo z tego co autor ma pod sufitem, czyli niewiele - vide www.sztetl.org.pl/pl/term/103,cossack-uprisings/

  • kretu23

    0

    tekst Robina Williamsa o dziobaku nie jest z Dogmy przypadkiem?

  • drupal

    Oceniono 10 razy -4

    zabawne. tekst dotyczy w dużym stopniu cenzury, zawiera przykład bardzo prymitywnego (na poziomie W i F) żartu pewnej Żydówki na temat Watykanu a kiedy w komentarzu ośmieliłem się zażartować w podobnym stylu ze wspomnianej powyżej anegdoty zostałem najpierw zbluzgany przez aktywistę GW a następnie ocenzurowany.
    To już pod koniec komuny przynajmniej umieszczano informację o wyciętym tekście przez cenzora.

    Przy takich jak Gazeta Wyborcza "miłośnikach prawdy i wolności" polska standup comedy nie ma żadnych szans...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX