Zabójczy kijek czyli Filipińskie Sztuki Walki

16.06.2012 06:17
Ratanowy kijek wygląda jak kawałek starej wędki. Jest leciuteńki, sztywny, miejscami przyczerniony, przypalony ogniem. Ale choć niepozorny, w ręku filipińskiego mistrza sztuk walki staje się zabójczą bronią. Przekonałem się o tym na własnej skórze.
1 Zabójczy kijek czyli Filipińskie Sztuki Walki. Mistrz Pacito Velez pokazuje mi, co można zrobić tym niepozornym kijkiem Zabójczy kijek czyli Filipińskie Sztuki Walki. Mistrz Pacito Velez pokazuje mi, co można zrobić tym niepozornym kijkiem fot. Albert Zawada, Dominik Szynkler

Błyskawiczna broń

Mistrz Pacito Velez jest trochę jak ten kij - niewysoki i szczupły, śniady i twardy jak kamień. Ma 62 lata, a ćwiczy od dziesiątego roku życia. Trzyma kijek w ręku i patrzy na mnie uważnie z lekkim uśmiechem. Jakby cały czas się zastanawiał, kiedy zaatakować. Zamiast tego zaczyna cierpliwie pokazywać mi dwanaście podstawowych uderzeń i bloków kijkiem.

Przyleciał z Filipin, żeby przez tydzień prowadzić obóz treningowy w... domu weselnym pod Warszawą. Zdradza arkana stylu balintawak grupce wyznawców Filipińskich Sztuk Walki (FMA). W Polsce to zjawisko niszowe. Na Zachodzie jest inaczej, ratanowymi kijkami wymachiwał w "Mission Imposible 2" Tom Cruise, a znawcą i propagatorem FMA jest otoczony ogromnym szacunkiem ekspert sztuk walki Dan Inosanto, przyjaciel, uczeń i sparingpartner Bruce'a Lee.

Gospodarzem podwarszawskich spotkań jest Andreas Boruta, pracujący w Niemczech lekarz anestezjolog. Dwa lata starszy od Veleza, sztuki walki trenuje od 1959 r., od lat propaguje FMA i jest prezesem stowarzyszenia IPMAF Balintawak - Eskrima Poland. Ma 8. stopień mistrzowski (8 lakan balo).

Ja o tych filipińskich magikach wiem tylko tyle, że potrafią uderzyć kijkiem 200 razy na minutę i rozłupać nim orzech kokosowy. Widziałem też oczywiście film "Nożownik", w którym Benito del Toro i Tommy Lee Jones chlastają się nożami w rytm choreografii opracowanej przez mistrza jednej ze szkół FMA. Takich szkółek jest zresztą cała masa, Filipiny to archipelag ponad siedmiu tysięcy wysp. Na wielu istnieją lokalne, rodzinne wręcz sztuki walki. Tymi głównymi są arnis, eskrima i kali (ta ostatnia nazwa powstała w USA i zawędrowała z powrotem na Filipiny).

Mistrz Velez zaczął trenować pod okiem swojego ojca, który z kolei był uczniem w jednym z pierwszych współczesnych klubów FMA na Filipinach. Jest uparty i dzięki temu udaje mi się wykonać cały zestaw ruchów.

W nagrodę częstuje mnie historią o tym, jak jeden z jego znajomych został wyzwany na pojedynek w stick fightingu, czyli walce na kije. Wygrał, zadając przeciwnikowi cztery mocne uderzenia w żebra. Po dwóch tygodniach pokonany nieszczęśnik pożegnał się z tym światem.

Spoglądam na ratanowy kijek z nieco większym respektem, ale wciąż trudno mi się pozbyć lekkiego pobłażania. Miałem w rękach wiele rodzajów białej broni, przeróżne pałki i maczugi, nie wspominając o kijach baseballowych. Tam czuło się powagę sytuacji, a tu taki kijaszek...

Instruktorzy ubierają mnie w amez, czyli zbroję do stick fightingu. Kask przypomina mi nieco men do kendo, do tego jest solidna pikowana kapota i zabezpieczające rękawice na dłonie. Umawiamy się, że to nie sparing, a demonstracja. Ja będę uderzał, a instruktor Waldemar Kruk odda. Biorę do ręki filipiński kijek do sparingów. Nie jest drewniany, miękki z zewnątrz, ale z twardym rdzeniem. Biorą solidny zamach i walę z całej siły w głowę Waldka. On blokuje i serwuje mi błyskawiczną serię strzałów w głowę, szyję i ręce. Po kilku powtórkach mój sceptycyzm zamienia się w ostrożny entuzjazm.

- Dzięki temu, że kij jest lekki, można szybko zareagować. To błyskawiczna broń, zapewniająca przy okazji bezpieczny dystans - tłumaczy Velez. - Uderza się samą końcówką, bo w niej jest największa siła. Celujesz w głowę, kolano albo łokieć, możesz też spróbować pchnięcia - dodaje. Na Filipinach panuje rozbieżność, część szkół traktuje kijek jak atrapę maczety i preferuje techniki naśladujące cięcia, ale dla wielu kij to po prostu kij. Dla mistrza Veleza też.

sztuki walki, mój pierwszy raz, Jak Filipińczyk z konopi

Kije są różnych rodzajów, ważą od 15-20 dekagramów do nawet kilograma. Te do walki są zrobione z drewna drzewa żelaznego, twardszego nawet niż dąb. Do ćwiczeń używa się lekkiego kija ratanowego, bo nie obciążą nadgarstka. Kijek ratanowy ma jeszcze jedną zaletę - trudno go złamać. Nie pęka, jak np. bambus, ale się rozwarstwia. Opalanie nad ogniem dodatkowo go jeszcze nieco utwardza.

2 Zabójczy kijek czyli Filipińskie Sztuki Walki. Sparing: na każde uderzenie jest przewidzianych kilkanaście odpowiedzi. Blok i od razu kontra. Zabójczy kijek czyli Filipińskie Sztuki Walki. Sparing: na każde uderzenie jest przewidzianych kilkanaście odpowiedzi. Blok i od razu kontra. fot. Albert Zawada, Dominik Szynkler

Tego we dwa kije

Jesteśmy w półdystansie. Waldek uderza, a potem blokuje mój kontratak, wyprowadzając cios na głowę.

Po rozgrzewce sięgamy po dwa kije - typowy filipiński zestaw, choć mistrz Pacito woli walczyć jednym. Nam jednak przydadzą się na razie tylko do gruntownego rozgrzania obu nadgarstków. Prostujemy ramiona i trzymając ręce nieruchomo, wywijamy dłońmi z kijkami. Po kilku minutach chwytamy kijki u nasady i zaczynamy kręcić klasyczne młynki. Początkowo nawet daję radę, ale po jakimś czasie gubię się i pręty co chwila zderzają się w powietrzu.

sztuki walki, mój pierwszy raz, Jak Filipińczyk z konopi

Potem, cały czas blokując mój kij, wyprowadza tzw. abamiko, czyli dwa uderzenia...

Bogu dzięki nie muszę na razie walczyć oboma. Oddycham z ulgą, gdy odkładamy jeden z nich i zaczynamy ćwiczyć techniki. Niestety, po kilku chwilach nawet to robi się dość skomplikowane. Teraz to Waldek ma bić, a ja - blokować. Co bardzo ważne, należy wykorzystać szybkość kija i od razu ripostować, po cofnięciu ramienia i zrobieniu zamachu. Blokuję atak Waldka, ale jego kij hamuje niebezpiecznie blisko mojej twarzy. Partner wyjaśnia mi: żeby dobrze zatrzymać cios, muszę czasami wesprzeć własny kij drugą dłonią. Tyle że to oznacza wystawienie ręki w kierunku nadlatującej broni przeciwnika. Mam opór, od podstawówki nie oberwałem po łapach, ale wciąż pamiętam, jak to boli.

Wykonujemy techniki powoli, bezpiecznie, tak by ruch nabrał płynności, ale paluchy pozostały niepołamane. Waldek, kończąc technikę, często sprowadza mnie do parteru. Dalej teoretycznie FMA nie sięgają, ale na YouTubie widziałem niejedną walkę, która była kontynuowana na ziemi, nierzadko wciąż z użyciem kijków.

sztuki walki, mój pierwszy raz, Jak Filipińczyk z konopi

...pierwsze w głowę, drugie na rękę. zwłaszcza to drugie przypomina cios maczetą.

Nauczyłem się uważać na swoje palce, to teraz nauczę się uważać na palce przeciwnika. I walić po nich! Zakładam rękawice ochronne i staję przed kolejnym instruktorem, Wojciechem Zdunkiem. Ustawiam się w pozycji szermierczej, ręka z kijem wysunięta jest do przodu. Gdy próbuję Wojtka uderzyć, od razu dostaję po łapie. Kombinuję na różne sposoby z tym samym skutkiem. W zachodniej szermierce broń wyposażona jest w gardę zabezpieczającą dłoń. Tu jest odsłonięta, atak kijkiem jak szablą na nic się nie zda. Na każde uderzenie jest przewidzianych kilkanaście odpowiedzi. Blok i od razu kontra.

Na koniec przechodzę do pchnięć, choć te są zakazane w walce sportowej od momentu, gdy w Niemczech na zawodach escrimy kijek przebił kask i wbił się w oko walczącej kobiety. Poniosła śmierć.

3 Zabójczy kijek czyli Filipińskie Sztuki Walki Zabójczy kijek czyli Filipińskie Sztuki Walki fot. Albert Zawada, Dominik Szynkler

Ojczyzna motylka

Atakuję nożem z dołu, usiłując dźgnąć mistrza w brzuch.

Kijek to fundament FMA. - Daje dystans. Ale nie jest konieczny, bo cała koncepcja ruchu przekłada się na puste ręce albo np. maczetę. Gdy adept opanuje kij, poradzi sobie z dowolną bronią, bo ona jest tylko przedłużeniem ręki. Na ulicy można zastosować dokładnie te same ruchy, bloki, dźwignie - mówi mistrz Velez.

Odkładamy kijki i zaczynamy się bawić kombinacjami ciosów, po których następują bloki i odpowiedzi pięściami i łokciami, a także niskie kopnięcia. - Istotą pracy rąk jest to, że wyprowadza się ciosy proste, ale bardzo szybko przechodzi się do dźwigni, przypominających niekiedy aikido - mówi Andreas Boruta. Niektóre ruchy kojarzą mi się też z chińskim wing chun. Mistrz przyznaje, że FMA najbliżej do kung-fu. Położone niedaleko Państwa Środka Filipiny były regularnie napadane przez chińskich piratów. Bandyckie wypady robili też Malajowie, a w XV w. pojawili się Hiszpanie. Przewijali się także Japończycy, którzy okupowali wyspy podczas II wojny światowej. Każdy przynosił elementy swoich sztuk walki. A Filipińczycy walczyli o życie, czym popadło, co było pod ręką. A pod ręką najłatwiej mieć nóż, więc tym właśnie wyspiarze zasłynęli w świecie. To z Filipin np. pochodzi nóż motylkowy, zwany tam balisong. Jego światowa kariera zaczęła się, gdy amerykańscy żołnierze stacjonujący na archipelagu zaczęli przywozić balisongi do Stanów.

sztuki walki, mój pierwszy raz, Jak Filipińczyk z konopi

Pacito Velez blokuje, wykonuję przechwyt ręki...

- Nikt tam nie chodzi grubo ubrany, więc walka nożem wygląda trochę inaczej niż w Europie. Często rozgrywa się w półdystansie, tnie się po ramionach i korpusie - tłumaczy Andreas Boruta. Przez to wszystko nóż traktowany jest przez filipińskie prawo surowo. - Jeżeli masz przy sobie nóż, nawet kuchenny, a nie służy on do pracy, to znaczy, że chcesz go użyć przeciwko komuś - mówi mistrz Velez.

Techniki walki na noże naśladujące cięcia stosowane są także w walce na gołe ręce. Jednym ze stylów FMA jest panantukan, czyli tzw. boks filipiński. To ostry koktajl o smaku brudnego boksu i kung-fu. Kiedy jednak instruktorzy pokazują mi jego techniki, to szybko przychodzi do głowy rosyjska systiema.

sztuki walki, mój pierwszy raz, Jak Filipińczyk z konopi

...i z łatwością przewraca mnie na ziemię.

- Sztuka polega na tym, żeby maksymalnie się rozluźnić, a spinać tylko, gdy jest to naprawdę koniecznie. Rosjanie sami tego nie wymyślili, stąd podobieństwa. Tylko człowiek naprawdę rozluźniony jest wstanie szybko zareagować. Filipińczycy są niscy i stworzyli dla siebie techniczny styl, przy którym waga ciała i siła nie odgrywają decydującej roli. Liczy się gibkość i szybkość - mówi Andreas Boruta.

4 Zabójczy kijek czyli Filipińskie Sztuki Walki Zabójczy kijek czyli Filipińskie Sztuki Walki fot. Albert Zawada, Dominik Szynkler

Zakazane pojedynki na śmierć i życie

Wykonuję klasyczny front kick. Wojtek przechwytuje nogę i jednocześnie uderza prostym w moją szczękę.

Instruktorzy demonstrują inne oryginalne rozwiązania techniczne. Staję przed Dominikiem Szynklerem z opuszczonymi rękami i zaraz przylutuję mu pięścią w twarz. Typowa sytuacja uliczna. Wyprowadzam uderzenie najszybciej, jak potrafię, a on robi "haczykowaty" przechwyt i natychmiast sierpowo oddaje tą samą ręką, cios zadaje pięść lub łokieć. Potem Wojtek i Waldek demonstrują obronę przed kopnięciem prostym i wejściem w nogi.

Na YouTubie nie znajdziesz filmów z zawodów sportowych w panantukan. Boks filipiński (podobnie jak np. krav maga) to typowy kombat, rywalizacja sportowa nie ma tu sensu. Tak oto okazuje się, że FMA to produkt typu "dwa w jednym". W pakiecie dostajesz walkę kijem i kombat. Lubię to!

Na śmierć

Na Filipinach do 1972 r. rozgrywano death matches, czyli pojedynki do końca. Zwycięzcą zostawał ten, który przeżył (często ciężko pokaleczony). Walczono o honor, sławę, kobiety, bogactwo albo kawałek miedzy. Ciężkimi owalnymi kijami. Dziś Filipińczycy organizują zawody w różnych formułach. Istotą jest liczba ochraniaczy. Zawody są regionalną rozrywką, tak jak walki muay thai w Tajlandii.

Komentarze (6)
Zabójczy kijek czyli Filipińskie Sztuki Walki
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    deemesz

    Oceniono 5 razy 3

    Walkę kijem można przełożyć zarówno na gołe ręce jak i przedmioty codziennego użytku takie jak np. pusta butelka, parasolka itp.

    Zapraszamy:
    www.facebook.com/FilipinoMartialArtsWarsaw#!/FilipinoMartialArtsWarsaw
    www.fmawarsaw.pl/

  • avatar

    Gość: dayafter

    Oceniono 5 razy 1

    E tam.
    Taki kijek nie ma szans z korbą od Stara

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    "abamiko" wydaje mi się że chodzi o abaniko (czyli wachlarz) polega na uderzeniu poprzez skręcenie nadgarstka w bok. Niezbyt silne za to bardzo szybkie i często przechodzi przez gardę. Pozdrawiam :]

  • avatar

    legato11

    Oceniono 14 razy -10

    co mnie obchodzą filipińskie sztuki walki. W Polsce trzeba mieć dobry pistolet i jeszcze lepszy refleks.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX