Kielman: buty z klasą

Angielski almanach ekskluzywnych firm 'Europe's Elite 1000' wymienia tylko jedną polską markę. Ale za to w pełni zasłużenie, bo w warszawskiej pracowni Jan Kielman i Syn buty są robione na miarę i szyte ręcznie. Tymi samymi metodami już od 129 lat!
W pracowni Jan Kielman i Syn buty są robione tymi samymi metodami już od 129 lat. W pracowni Jan Kielman i Syn buty są robione tymi samymi metodami już od 129 lat. fot. Michał Mutor

Setka pracowników

W kamienicy przy Chmielnej 6 uwagę przykuwa piękna witryna. Na wystawie luksusowe męskie obuwie: wieczorowe, do gry w golfa, do konnej jazdy. Ze skóry lśniącej lub zamszowej, niskie lub z cholewkami. Wewnątrz sklepu na półkach i w stylowych, przeszklonych gablotach blisko setka luksusowych modeli butów. Do dzisiaj nie zamieniono tu rękodzieła na produkcję maszynową. Wszystkie szyte tu buty są w całości wykonane ręcznie. Od wzięcia miary, przez struganie drewnianych kopyt, przygotowanie cholewek i elementów podeszew, zszywanie ich razem, aż po budowanie obcasów i wykańczanie.

Firma istnieje przy tej samej ulicy od 1883 r. Założył ją pod numerem 3, vis ŕ vis dzisiejszej siedziby, 20-letni wówczas Jan Kielman. Urodził się w 1863 r. w Szczepankowie, na ziemi łomżyńskiej, jako syn Tomasza Kielmana, rządcy w pobliskim majątku. Mając 17 lat, opuścił dom rodzinny i rozpoczął w Warszawie naukę rzemiosła. Już trzy lata później miał własny warsztat. Wkrótce ożenił się z Marią Doley, panną z zamożnej rzemieślniczej rodziny. Dzięki posagowi rozwinął pracownię, która stała się dużą, dobrze prosperującą firmą. Sprzyjała temu doskonała koniunktura przed I wojną światową i chłonne rynki na Wschodzie. Małżonka dbała o firmę, żelazną ręką sprawując rządy w sklepie.

Wacław Kielman - syn Jana, buty, logo z klasą, Kielman: buty z klasąWacław Kielman - syn Jana i Marii, rozpoczął studia na Politechnice Lwowskiej. Przerwała je wojna 1920 r., Wacław brał udział w obronie Lwowa. Po wojnie wyjechał do Belgii, następnie udał się na praktyki u słynnego Bally'ego w Szwajcarii, a po zdobyciu tytułu mistrzowskiego w 1927 r. przystąpił do spółki z ojcem. W witrynie pojawiła się wówczas mosiężna wanienka z pływającym w niej nieprzemakającym butem oraz oświetlający ją kolorowy neon, jeden z pierwszych w Warszawie.

Obuwie Kielmanów, mimo znacznej konkurencji w ówczesnej Warszawie, zostało docenione. Rodzinie powodziło się coraz lepiej. W latach trzydziestych sklep stał się olbrzymim, luksusowym salonem, miał aż dziewięć witryn przy Chmielnej, w kamienicach pod numerami 1 i 3. Dla usprawnienia kontaktów z klientami założono dwie linie telefoniczne. Gotowe obuwie zazwyczaj przesyłano klientom do domu przez posłańca, pięknie zapakowane, z grosikiem "na szczęście" w pudełku. Wśród klientów byli m.in.: generał Sikorski z rodziną, Mieczysława Ćwiklińska, Jan Kiepura, Adolf Dymsza czy Stefan Wiechecki "Wiech".

Zatrudnienie wynosiło około 100 osób, najważniejszymi pracownikami byli wykwalifikowani szewcy, w liczbie około trzydziestu. Każdy z nich szył tygodniowo 2-3 pary butów, co daje pojęcie o ówczesnych możliwościach firmy.

Rodzina Kielmanów: Jan (wnuk założyciela), Leokadia, Monika i Maciej - 2012 Rodzina Kielmanów: Jan (wnuk założyciela), Leokadia, Monika i Maciej - 2012 fot. Jacek Łagowski

Buty dla de Gaulle'a

W 1938 r. umarł założyciel firmy. Potem wybuchła wojna, która na wiele lat przerwała dobrą passę. Niemcy zezwolili na prowadzenie firmy, ale wysiedlili rodzinę z eleganckiego apartamentu na Okólniku. W 1944 r., podczas Powstania Warszawskiego, spłonął sklep, pracownia i magazyny, podobnie jak prawie wszystko w śródmieściu. Wcześniej wielu okolicznych mieszkańców i żołnierzy zdołało się jeszcze zaopatrzyć w obuwie. Po wojnie ze zgliszczy wydobyto zaledwie kilka metalowych narzędzi i nadpalonych kopyt. Wśród nich kopyto Charles'a de Gaulle'a, który bawiąc w Warszawie w 1921 r., obstalował w firmie oficerki. Rozpoznano je po szczególnie dużym rozmiarze. Dzięki temu - gdy generał został prezydentem Francji - posłano mu do Pałacu Elizejskiego parę nowych butów. W odpowiedzi przyszedł list z podziękowaniem (nie zachował się, Wacław Kielman zniszczył go w obawie przed rewizją UB).

W pracowni Jan Kielman i Syn buty są robione tymi samymi metodami już od 129 lat., buty, logo z klasą, Kielman: buty z klasąNowe czasy nie były lekkie. Ciągłe kontrole, permanentne kłopoty z materiałami, zakaz zatrudniania więcej niż dwóch, później czterech pracowników... Wacław Kielman odbudował sklep przy tej samej ulicy, ale pod numerem 6. Nieznane wcześniej kłopoty z zaopatrzeniem sprawiły, że zamówienia przyjmowano niekiedy, tylko jeśli klient przyniósł własny materiał. Stałe zagrożenie rewizją, a nawet aresztowaniem, ryzyko tzw. domiarów podatkowych, po których firma nie miała prawa się podnieść, spowodowały, że syn Wacława - również Jan, tak jak jego dziadek, postanowił skończyć studia prawnicze. Z rzemiosłem przyszłości nie wiązał. Z czasem zmienił zdanie. Oprócz dyplomu prawniczego zrobił uprawnienia mistrzowskie i w 1982 r., po śmierci ojca, przejął firmę.

Rok 1989 przyniósł nadzieję na powrót do dawnej świetności. Wśród klientów znowu były znane postaci: Zbigniew Herbert, Donald Sutherland, Sophie Marceau. Po otwarciu granic pojawiło się wielu cudzoziemców korzystających z relatywnie niskich cen rękodzieła w Polsce. W 1993 r. do spółki przystąpił przedstawiciel czwartego pokolenia - Maciej. Dziś firma zatrudnia 16 osób, kilka z nich pracuje tu już od 30 lat.

Pracownia Jan Kielman proponuje ponad sto różnych modeli butów dla pań i panów Pracownia Jan Kielman proponuje ponad sto różnych modeli butów dla pań i panów fot. archiwum pracowni Jan Kielman

Dla pań i panów

Pracownia Kielmana specjalizuje się w szyciu obuwia męskiego, choć można tu zamówić również buty damskie. Kobiety jednak stanowią zaledwie 10 proc. klienteli. Dla pań aktualne trendy w modzie mają o wiele większe znaczenie niż dla panów. Paniom nie zależy na obuwiu "długowiecznym" - wystarczy, że but przetrwa sezon, dwa. Ma być oryginalny, niepowtarzalny. A ceny są tu wysokie. Należy jednak pamiętać, że prawie każdy element wykonanego tu obuwia można wymienić na nowy bez utraty walorów użytkowych. Regularnie reperuje się kilkudziesięcioletnie buty!

Obecnie firma proponuje ponad sto różnych modeli, rocznie wprowadza około pięciu nowych. Ich nazwy nadawane są często są od miast: "Wiedeń", "Londyn", "Walencja", albo od cech charakterystycznych modeli. Na przykład model "półbuty z grzebieniem", który cieszy się wielkim powodzeniem, zwłaszcza u obcokrajowców, skopiowany został ze zdjęcia Jana Kielmana sprzed I wojny światowej. Często tradycyjne modele mają nieco zmodyfikowaną formę, zgodną z aktualnymi trendami. Wprowadzono też żywszą kolorystykę, dającą ciekawe zestawienia ze swobodnymi w stylu ubraniami.

Właściciele podkreślają, że przyjmując zamówienie, każdy szczegół dokładnie ustalają z klientem, dzięki czemu fasony są silnie zindywidualizowane. Mimo dużego wyboru panowie często kupują czarne buty (pasują niemal do każdego koloru garderoby), w drugiej kolejności brązowe, w ciepłym odcieniu złoto-orzechowym (nadają się na eleganckie okazje popołudniowe i weekendowe). Na trzecim miejscu jest mahoń i odcienie wiśni.

Pracownia Jan Kielman proponuje ponad sto różnych modeli butów dla pań i panów, logo z klasą, Kielman: buty z klasą

Dziś firma ma nowych klientów w krajach tak odległych, jak Japonia czy Singapur, których pozyskuje dzięki internetowi. Tą drogą składanych jest ponad 10 proc. wszystkich zamówień. Instrukcja na firmowej stronie pozwala wziąć miarę i po przesłaniu jej do pracowni zamówić uszycie butów w dowolnym fasonie, kształcie i kolorze. Bywa, że klienci, którzy mają w pracowni już swoją miarę, kolejne pary butów zamawiają e-mailem.

- Zdarza się, że klienci zachowawczy, unikający ekstrawagancji, przy zamawianiu kolejnych par otwierają się, zamawiają inne modele, w odważniejszych kolorach - opowiada Monika Kielman, żona Macieja. - Ostatnio mąż ręcznie malował buty w kilku odcieniach zieleni, przygotowaliśmy też buty ze skóry aligatora w kolorze czerwieni burgundzkiej.

- Noszenie butów szytych ręcznie na miarę jest niebezpieczne - ostrzega Monika Kielman. - Kto raz zaznał tego komfortu, ten wraca.

Pracownia Jan Kielman proponuje ponad sto różnych modeli butów dla pań i panów Pracownia Jan Kielman proponuje ponad sto różnych modeli butów dla pań i panów fot. archiwum pracowni Jan Kielman

Rekin? Kangur?

Miłośnicy ręcznie szytych butów mogą tutaj liczyć na realizację wszystkich swoich zachcianek, nawet wymyślnych. Na przykład męskie buty szyte z jednego kawałka skóry, bez łączeń, ozdobione ręcznie ząbkowanym rantem, albo kolorowe, nieco przypominające trampki, ale wykonane ze skóry aligatora. Dzięki niskim obcasom, ukrytym wewnątrz butów, wyglądają trochę jak getry na cienkiej, skórzanej podeszwie.

Klienci mogą wybierać spośród kilkunastu rodzajów skór, w różnych gatunkach, kolorach, fakturach i grubościach, z najlepszych garbarni na świecie. Nawet tak rzadkich, jak skóra z różowych aligatorów ze Stanów Zjednoczonych czy z kangurów z Australii.

Ceny

Półbuty z najlepszej polskiej skóry cielęcej kosztują od 1900 zł. Za skóry importowane dopłaca się 200-300 zł, za strusia - 700 zł, za rekina czy płaszczkę - 900 zł, a za aligatora nawet 2400 zł.

 

Jan Kielman, założyciel firmy z żoną i dziećmi, około roku 1900, buty, logo z klasą, Kielman: buty z klasąRodzina Kielmanów:

I pokolenie:

Jan Kielman..........1863-1938

Maria Doley..........1875-1946

II pokolenie:

Wacław Kielman..........1898-1977

Stanisława Drągowska..........1909-1982

Krystyna Kamińska..........1924-1993

Rodzina Kielmanów: Jan (wnuk założyciela), Leokadia, Monika i Maciej - 2005, buty, logo z klasą, Kielman: buty z klasąIII pokolenie:

Jan Kielman..........1935-2008

Leokadia Niklewicz..........ur. 1934

IV pokolenie:

Maciej Kielman..........ur. 1962

Monika Adamowska..........ur. 1966

 

 

 

Inne luksusowe pracownie ręcznie szytego obuwia w Warszawie:

Specjalistyczna Pracownia Obuwia Tadeusz Januszkiewicz, ul. Chmielna 10

Pracownia Obuwia Mistrz Jacek Kamiński, ul. Nowy Świat 22

Więcej o:
Komentarze (8)
Kielman: buty z klasą
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • jusand

    Oceniono 23 razy 23

    ilekroc jestem na Chmielnej nie odmawiam sobie przyjemnosci obejrzenia witryny z butkami
    firmy Kielman, Zawsze fajnie nacieszyc oko.
    Jeszcze mnie nie stac a jestem po 50-tce ale moze kiedys...
    Uklony dla Firmy i dlugich lat powodzenia

  • lahdaan

    Oceniono 11 razy 11

    W Polsce jest sporo takich firm i pracowni, które, jak przed wojną, tworzą luksusowe produkty. Niestety słychać o nich bardziej w zagranicą niż u nas w kraju (choć może to i dobrze, bo my nadal kojarzymy rękodzieło z ludowością, a takie powiązania szkodzi tego typu produktom). Na południu jest np. artystka Barbara Majętny, która zajmuje się zdobieniem porcelany. Poziom zdobnictwa już teraz niespotykany i chyba niemożliwy do powtórzenia. Fajnie gdybyście nagłaśniali takie przykłady, bo mamy się czym na świecie chwalić.

  • ccc-bbb

    Oceniono 42 razy 10

    Doskonała ilustracja jak komuniści niszczyli ten kraj! Tatuś Michnika - zagorzały komuch, skazany za zdradę II RP, po 45 roku wprowadzał ustrój który nie pozwalał takim "Kielmanom" się rozwijać!

    Niech sobie pomyślą spadkobiercy KPP, PZPR, ZSL jak zepsuli ten kraj kilkudziesięcioletnią "okupacją komunistyczną"! Polacy zamiast się rozwijać musieli w imię idei komunistyczno - socjalistycznych oddawać co najlepsze do Moskwy!

    Niech się wyborcza tak nie podnieca się "Kielmanami" - to wasi ojcowie i dziadowie z KPP gnoili takie indywdiualności po 45 roku!

  • puzonik48

    Oceniono 6 razy 6

    Ładne :):)

  • Gość: tad

    Oceniono 1 raz 1

    Zgadzam sie z uwaga p. Moniki, to bardzo niebezpieczne nosić buty zrobione u Kelmana :). Ale naprawde warto zaryzykować.

  • Gość: Andrzej

    Oceniono 1 raz -1

    Ktoś zapomniał o firmie Kazimierza Meki spod Słupska! też szyją ręcznie,na miarę metodą Goodyear.Cena najdroższych tam butów oscyluje w granicach 8000 zł

  • powrozowy

    Oceniono 7 razy -1

    Calkowicie wystarczaja mi robione recznie w USA buty Allen Edmonds. Za 350 dolarow.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX