Skok na żabę czyli ratownictwo w górskim potoku

Uważaj na wodę, może być niebezpieczna - mówiła ci mama, a ty od razu przypominałeś sobie nazwy wyczytane w książkach podróżniczych: Orinoko, Amazonka, Mississipi... No to dopisz sobie do tej listy jakikolwiek górski strumyczek. Może cię zabić, zanim zdążysz pomyśleć: 'Przecież tu nie ma wody'.
Tak wygląda skok ratowniczy, czyli Tak wygląda skok ratowniczy, czyli "skok na żabę" fot. Robert Kowalewski

Żaby w gliniance

Uwierz: leniwy - na pierwszy rzut oka - górski potok może przewrócić dorosłego faceta bez żadnych problemów. Potem wystarczy, że uderzysz głową w kamień (a jest ich bez liku), i o własnych siłach nie wyjdziesz z wody. Ja nie wierzyłem, dopóki instruktorzy z grupy wałbrzysko-kłodzkiej GOPR-u nie pokazali mi, co potrafi woda. A zaczęło się od....... skoku do glinianki.

No, może to nie była klasyczna glinianka, ale jakiś spokojny staw przy górskiej drodze. Na łące pasły się koniki, na trawce bawiły się dzieci, panie opalały się na kocach. A na pomoście tłoczyło się dwudziestu facetów w piankach, kaskach i kamizelkach asekuracyjnych. To żołnierze, uczestnicy kursu zorganizowanego przez Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu. - Panowie, dziś nauczycie się skakać "na żabę" - rozpoczął Maciej Moskwa, instruktor GOPR, instruktor kajakarstwa, ratownik medyczny, instruktor raftingu.

"Na żabę", czyli jak? W skrócie chodzi o to, że górskie rzeki (ale też np. wody powodziowe) pełne są wszelakiego rodzaju badziewia, na które można się nadziać - pod płytką wodą sterczą różne kamienie i gałęzie. Skok na główkę oznacza więc przygodę z wózkiem inwalidzkim, skok na nogi to gotowy temat na doktorat o skomplikowanych złamaniach. Trzeba skoczyć płasko na klatkę piersiową. Łeb w górę, nogi i korpus równolegle do tafli wody. Ręce szeroko, zgięte w łokciach (jakbyśmy poddawali się przeciwnikowi).

Maciej skoczył, rozległo się głośne chlupnięcie, ale nawet na sekundę nie zanurzył się pod wodą. Od razu ruszył kraulem, ale bez zanurzania głowy pod wodą. W potoku lub w czasie powodzi lepiej widzieć, co na nas płynie. Cały czas. A woda powodziowa jest brudna. Bardzo brudna.

Pięknie wykonany "skok na żabę", Skok na żabę czyli ratownictwo w górskim potoku, mój pierwszy raz, survival

Kto następny? No dobra, idę. Rozbieg, wybicie z krawędzi pomostu, w przód, nie do góry, ręce szeroko, plask.... - Kurwa! - wrzasnąłem. Źle się ustawiłem, zamiast równolegle, uderzyłem w wodę pod skosem, za amortyzator robiła męskość. Nieprzyjemnie uczucie. Potem było lepiej, ale raz nie odgiąłem prawidłowo głowy, zrobiła to za mnie woda, która pociągnęła za kask w momencie uderzenia. Myślałem, że urwie mi łeb w karku.

A dlaczego nie można po prostu wejść do wody? Maciej zabrał nas na mały spływ pontonami na Nysę Kłodzką. Sielskie widoki, rzeka płynie leniwie. Wystarczyło kilka kamieni, małe zwężenie i rzeka zaczęła szaleć. - Panowie, skok i płyniemy do tego głazu - Maciej pokazał na kamień oddalony, o jakieś 5-6 metrów.

Żeby pokonać nurt, trzeba wskoczyć jak najdalej od brzegu, a potem młócić wodę, ile sił. Głowa cały czas na powierzchnią, nie wiadomo, co kryje się pod wodą!, Skok na żabę czyli ratownictwo w górskim potoku, mój pierwszy raz, survival

Za pierwszym razem nie dotarłem. Woda była silniejsza. - Dlatego właśnie trzeba skoczyć jak najdalej od brzegu, żeby z impetem wejść w wodę i jak najkrócej młócić ramionami - tłumaczył Maciej.

Głęboki na 30 centymetrów nurt jest w stanie przesunąć samochód. My nie mieliśmy żadnych szans Głęboki na 30 centymetrów nurt jest w stanie przesunąć samochód. My nie mieliśmy żadnych szans fot. Robert Kowalewski

Zabójcze 30 centymetrów

No dobra, umiemy mniej więcej skakać, wiemy jak ciężko się pływa, pora na wejście do strumienia. GOPR-owcy wybrali rzeczkę o pięknej nazwie Dzika Orlica. Po prawdzie to nazwy było więcej niż wody w tej rzeczce. Weszliśmy więc z impetem. I po chwili wszyscy leżeliśmy w wodzie, trzymając się za tyłki, którymi walnęliśmy w kamienie. - Panowie, nie lekceważymy wody. Głęboki na 30 centymetrów nurt jest w stanie przesunąć samochód - krzyczał Maciej.

Żeby nam pokazać potęgę wody, kazał nam wchodzić pod prąd między dwa kamienie. Wody było po kolana, w spiętrzeniu między kamieniami sięgała już do piersi. Mogliśmy trzymać się liny asekuracyjnej. Bułka z masłem? Za pierwszym razem nie udało się nikomu.

Za pierwszym razem, mimo liny asekuracyjnej, nikomu nie udało się podejść w górę strumienia, Skok na żabę czyli ratownictwo w górskim potoku, mój pierwszy raz, survival

Potem ćwiczyliśmy żabę w potoku. Wystarczy źle ułożyć ciało i kolana uderzają o kamienie. A przecież trenowaliśmy na zbadanym przez GOPR-owców terenie. Oni na ćwiczeniach czasem skaczą do kompletnie nieznanej rzeczki...

Swoja drogą wiecie jak się ratuje tonącego w górskim potoku? Skacze się na niego. - Jeśli widzisz faceta w rwącej wodzie, to on pewnie ma przed sobą minutę życia. Jemu jest wszystko jedno, czy złamie rękę o jakiś kamień. A jeśli ratownik się uszkodzi, to tonącego nie uratuje. Taka jest brutalna prawda - tłumaczyli GOPR-owcy. Podsumowując - do górskiego potoku najlepiej w ogóle nie wpadać.

Jak odwrócić ponton Jak odwrócić ponton fot. Robert Kowalewski

Jak odwrócić ponton

Podstawowa zasada przy wywrotce: nie gubimy wioseł i trzymamy się pontonu. Ponton odwracamy, gdy załoga jest w komplecie. Dwóch facetów przerzuca uwiązane wiosła nad dnem. Kolejna dwójka je łapie, wchodzi na odwrócony ponton...

Wdrapanie się na śliski ponton nie jest proste, Skok na żabę czyli ratownictwo w górskim potoku, mój pierwszy raz, survival

...i swoim ciężarem przeważa go i odwraca. Wcześniej kolejna dwójka wchodzi pod ponton i trzyma się linek.

Za chwilę ponton znów będzie w prawidłowej pozycji, Skok na żabę czyli ratownictwo w górskim potoku, mój pierwszy raz, survival

Po odwróceniu są już w pontonie i wciągają pozostałych. W bystrym nurcie bez pomocy kolegów ciężko jest samemu wejść przez burtę!

Jak przeżyć w górskim potoku (lub w czasie powodzi)

Wodę tnij klinem

Klin to jedyna skuteczna metoda pokonania nurtu. Przydaje się też podczas przenoszenia poszkodowanych, Skok na żabę czyli ratownictwo w górskim potoku, mój pierwszy raz, survival

W grupie najłatwiej pokonać nurt idąc klinem. Ten na czele rozbija nurt, pozostali przytrzymują go i idą, chowając się za nim. W ten sposób przenosi się też poszkodowanych przez rzekę.

Jak walczyć z nurtem

W skrócie: nie da się wygrać z rzeką, jest mocniejsza. Ale można ją przechytrzyć. Musisz zmniejszyć opór wody. Stój na prostych nogach, staraj się nie zanurzać brzucha i klatki piersiowej. Możesz stanąć lekko bokiem. Wykorzystuj każdą, najmniejszą nawet zasłonę, by uciec od głównego nurtu.

Ratowanie z brzegu

Pamiętaj, że skok do wody to zawsze ryzyko. Za wszelką cenę trzeba próbować uratować poszkodowanego z brzegu, Skok na żabę czyli ratownictwo w górskim potoku, mój pierwszy raz, survival

Skok do wody to ostateczność. Jeśli masz czas, wykorzystaj kij lub linę, by ściągnąć poszkodowanego. Ratownicy (jeśli mogą) rozpinają nad rzeką liny, na których podwieszają siatki lub ponton. Instynkt samozachowawczy działa tak, że poszkodowany chwyci się kurczowo czegokolwiek i nie puści.

Skok na żabę czyli ratownictwo w górskim potoku, mój pierwszy raz, survival, Rozpięcie lin i rozwieszenie siatki wymaga czasu i umiejętności. Ale przydaje się np. w czasie powodzi

Dla ratowników ta metoda jest bezpieczniejsza, ale wymaga wiedzy, sprzętu i mnóstwa siły.

Spływ na tyłku

W górskim potoku wystarczy chwila nieuwagi, by połamać ręce i nogi, Skok na żabę czyli ratownictwo w górskim potoku, mój pierwszy raz, survival

Jeśli wpadniesz do wody, pamiętaj o kilku zasadach. Głowa musi być zawsze nad powierzchnią. Płyń na plecach, unieś tyłek najwyżej jak się da, żeby nie obić go o kamienie. Wyprostowane nogi trzymaj nad wodą. Są twoją asekuracją. Pod wodą stopa może zaklinować się np. w gałęzi, a silny nurt połamie ci ją błyskawicznie. Z tego samego powodu nad wodą trzymaj również ręce

Tych zasad się trzymaj

1. Jeśli bierzesz udział w spływie, zapoznaj się dobrze z trasą i stopniem trudności.

2. Nigdy nie pływaj sam.

3. Unikaj sztucznych progów i spiętrzeń wody wokół kamieni. Siła nurtu i wiry mogą cię przytrzymać pod wodą nawet jeśli jesteś w kamizelce.

4. Pamiętaj, że woda w górskim potoku może przybrać nawet w ciągu kilku minut.

5. Jeśli widzisz kogoś w górskim potoku nie wchodź do wody. Bez specjalistycznego sprzętu nie masz szans mu pomóc. Dzwoń po ratowników.

6. Jeśli musisz pomóc (bo np. poszkodowany tonie) to spróbuj sięgnąć do rannego kijem lub rzucić mu linkę. Nie skacz do wody: ratownicy będą mieli dwa ciała do wyłowienia zamiast jednego.

7. Postaraj się biec brzegiem, by nie tracić poszkodowanego z oczu. Bardziej mu pomożesz, gdy pokażesz ratownikom, gdzie jest, niż skacząc do wody.

Więcej o: