Logo z klasą: hotele Mandarin Oriental

Luksusowy hotel to nie tylko wspaniała architektura, designerskie wnętrza, basen na dachu czy 50-calowa plazma w każdym pokoju. To głównie jakość obsługi, wyrafinowana kuchnia i mnóstwo drobiazgów, które sprawiają, że goście płacą kilkaset dolarów za noc i chętnie wracają przy każdej kolejnej okazji.
Sypialnia w hotelu Mandarin Oriental Sypialnia w hotelu Mandarin Oriental fot. Mandarin Oriental

Perła z Bangkoku

Mandarin Oriental wie, jak zaspokoić oczekiwania nawet najbardziej wybrednych klientów.

Mandarin Oriental to 27 hoteli, blisko 11 tysięcy pracowników i roczne przychody przekraczające miliard dolarów. W najbliższym czasie otwartych zostanie kolejnych 15 obiektów, a liczba pokojów przekroczy 10 tysięcy. Formalnie działalność firmy zaczęła się w 1963 r., kiedy w Hongkongu otwarto The Mandarin, najbardziej luksusowy w owych czasach hotel w Azji. Jednak historia sieci ma drugiego, równie ważnego bohatera - legendarny The Oriental w Bangkoku.

Logo z klasą: hotele Mandarin Oriental, hotele, logo z klasą, Mandarin Oriental w Bangoku i Kuala Lumpur

Oriental to najbardziej znany hotel w Tajlandii, jeśli nie w całej Azji. W niemal każdym przewodniku występuje jako atrakcja turystyczna, co nie powinno dziwić, gdyż jest starszy od wielu innych zabytków Bangkoku. Lista prominentnych gości Orientalu zdaje się nie mieć końca, od koronowanych głów (królowa Elżbieta II, księżniczka Masako, król Juan Carlos), przez polityków (Margaret Thatcher, George Bush, Vaclav Hável), aktorów (Gene Hackman, Mel Gibson, Pierce Brosnan), piosenkarzy (Diana Ross, David Bowie, Mick Jagger), sportowców (Martina Navrátilová, Pele, Michael Schumacher), projektantów mody (Yves Saint Laurent, Emanuel Ungaro, Louis Vuitton) i wielu innych.

Logo z klasą: hotele Mandarin Oriental, hotele, logo z klasą, Mandarin Oriental w Bangkoku

Wiadomo, że hotel ma około 150 lat, choć nie zachowały się dokumenty pozwalające precyzyjnie określić datę jego powstania. W latach 70. ubiegłego wieku zarząd hotelu podjął więc uchwałę, że... Oriental istnieje od 1876 r., i właśnie tę datę podaje dziś większość źródeł.

Jednak cała historia zaczęła się nieco wcześniej. W 1855 r. Zjednoczone Królestwo i Syjam (dawna nazwa Tajlandii) podpisały traktat, który znacznie zliberalizował handel między nimi. Położony nad brzegiem rzeki Chao Praya port zapełnił się statkami handlowymi, a pobliskie bary pękały w szwach, goszcząc setki marynarzy. W mieście szybko zaczęło brakować miejsc noclegowych, szczególnie odczuwalny był brak hoteli o standardzie odpowiednim dla kapitanów i wyższej rangi oficerów. Dwaj Amerykanie, panowie Dyers i Barnes, wyczuli koniunkturę i nieopodal portu otworzyli Oriental Hotel. Niestety, nie cieszyli się nim długo. W 1865 r. hotel doszczętnie spłonął. Zostało miejsce, nazwa i wciąż rosnący popyt. Do akcji ponownie przystąpili zagraniczni inwestorzy, tym razem Duńczycy. Nad rzeką stanął kolejny hotel. Nowym właścicielom nie wiodło się jednak najlepiej. Nie mieli doświadczenia, być może zabrakło im determinacji lub po prostu szczęścia. W 1881 r. nieruchomość odkupił kolejny Duńczyk, 29-letni Hans Niels Andersen.

Logo z klasą: hotele Mandarin Oriental, hotele, logo z klasą, Mandarin Oriental w Bangkoku i Honkongu

Mandarin Oriental Dhara Dhevi w Chiang Mai w Tajlandii Mandarin Oriental Dhara Dhevi w Chiang Mai w Tajlandii fot. Mandarin Oriental

Hotelarz z Danii

Mimo młodego wieku Hans Niels okazał się wyjątkowo sprawnym biznesmenem. Wspierany przez wykształconego w Europie księcia Prisdanga, założył spółkę, której celem było zbudowanie pierwszego luksusowego hotelu w Tajlandii. Miał mieć komfortowe pokoje, bar w angielskim stylu i kuchnię serwującą europejskie dania. Do pracy wynajęto Cardu & Rossi, uznaną pracownię włoskich architektów.

19 maja 1887 r. nowy Oriental był gotowy na przyjęcie gości. I zgodnie z oczekiwaniami robił wrażenie. Taki przepych dotychczas można było zobaczyć jedynie w królewskich i książęcych pałacach. Piętrowy budynek wystawał ponad parterową zabudowę ówczesnego Bangkoku. Hall i korytarze wyłożono dywanami, ściany pokryto sprowadzonymi z Paryża tapetami, meble w sypialniach wykonano z mahoniu. Poza 40 pokojami goście mieli do dyspozycji bar, salę bilardową, pokój dla palaczy i wydzieloną salkę dla dam. Kucharza i część obsługi podkupiono z francuskiego konsulatu.

Oriental był skazany na sukces. I odniósł go. Już dwa lata po otwarciu zatrzymała się w nim pierwsza koronowana głowa - książę Mikołaj, późniejszy car Rosji. Przez następne trzy dekady hotel stał się instytucją, miejscem, w którym należało bywać, sceną ważnych wydarzeń towarzyskich i kulturalnych. W 1912 r. Carl Fabergé właśnie w Orientalu pokazał swoją przepiękną biżuterię i będące do dziś przedmiotem pożądania drogocenne jajka. Rok później we wnętrzach hotelu wystawiono "Lekarza mimo woli" Moliera, a trzy lata później pierwszy w Tajlandii nowoczesny balet przygotowany osobiście przez Wacława Niżyńskiego.

Logo z klasą: hotele Mandarin Oriental, hotele, logo z klasą, Mandarin Oriental Dhara Dhevi w Chiang Mai w Tajlandii

Dama spod Poznania

Do wybuchu II wojny światowej Oriental dwukrotnie zmieniał właściciela, zaś w czasie jej trwania Japończycy urządzili w nim klub oficerski. Następnie służył jako tymczasowe schronienie dla wypuszczonych z niewoli alianckich więźniów. Ci zaś, przekonani, że budynek jest własnością Japonii, doszczętnie go zdemolowali.

Pod koniec wojny sześć osób zrzuciło się po 250 dol. i założyło spółkę, która kupiła zrujnowany Oriental. Jednym ze wspólników i jednocześnie głównym menedżerem została pani Germaine Krull, znana dziś przede wszystkim jako wybitna fotografka pierwszej połowy XX w. Germaine urodziła się we wsi Wilda (obecnie dzielnica Poznania) w zamożnej, niemieckiej rodzinie. Nie chodziła do szkół, uczył ją w domu ojciec, inżynier i wolnomyśliciel. W późniejszych latach skończyła szkołę fotograficzną w Monachium, została członkinią Komunistycznej Partii Niemiec, była aresztowana w Niemczech i wydalona ze Związku Sowieckiego. Pomieszkiwała w Berlinie, Paryżu, Amsterdamie, żyła też w Brazylii, Kongu, Indiach oraz Algierii. W czasie wojny była korespondentką AFP w południowo-wschodniej Azji, w końcu trafiła do Tajlandii.

Mimo braku doświadczenia w hotelarstwie pani Krull poradziła sobie znakomicie. Wyremontowany hotel otwarto ponownie w połowie 1947 r. i w krótkim czasie odzyskał pozycję numeru jeden w Tajlandii. Bamboo Bar szybko stał się najpopularniejszym miejscem spotkań w mieście, zaś w 1958 r. Oriental wzbogacił się o nowe, 10-piętrowe skrzydło, wyposażone w pierwszą w mieście windę pasażerską. W 1967 r. - w obawie, że Tajlandia może podzielić losy pogrążonego w wojnie Wietnamu - Krull sprzedała swoje udziały. Parę lat później na scenę wkracza spółka Jardines - właściciel hotelu Mandarin w Hongkongu.

Logo z klasą: hotele Mandarin Oriental, hotele, logo z klasą, Mosan Pavilion

Spa w Bangkoku, Dhara Dhevi w Chiang Mai w Tajlandii Spa w Bangkoku, Dhara Dhevi w Chiang Mai w Tajlandii fot. Mandarin Oriental

Mandaryn z Hongkongu

W początkach lat 60. ubiegłego wieku Hongkong w niczym nie przypominał obecnej metropolii. Ludzie poruszali się rikszami lub pieszo, nie było ruchomych chodników, szybkobieżnych wind ani charakterystycznego dla dzisiejszego oblicza miasta labiryntu nadziemnych i podziemnych korytarzy. Nie było również metra ani biegnących pod cieśniną tuneli. Z wyspy Kowloon na stały ląd można się było dostać jedynie promem. Nikt nie przypuszczał, że pół wieku później Hongkong stanie się trzecim po Londynie i Nowym Jorku centrum finansowym świata, w którym dochody mieszkańców w ciągu 30 lat wzrosną 16-krotnie, a liczba wieżowców przewyższy tę w Nowym Jorku.

No, prawie nikt. Urodzony w Irlandii i wykształcony w Cambridge sir Hugh Barton był przekonany, że już niebawem wyspa będzie potrzebować nowoczesnego, luksusowego hotelu. A że był dyrektorem zarządzającym międzynarodowego koncernu Jardines, założonego w 1832 r. w Kantonie, droga od pomysłu do realizacji była wyjątkowo krótka.

Nie szczędzono nakładów. Koszt budowy znacznie przekroczył 100 mln dolarów hongkońskich, z czego ponad 60 proc. wydano na urządzenie wnętrz. Zaprojektował je Don Ashton, amerykański scenograf pracujący m.in. przy realizacji filmu "Most na rzece Kwai". Efekty były imponujące. Otwarty w październiku 1963 r. 26-piętrowy Mandarin był najwyższym budynkiem w mieście. Każdy pokój miał bezpośrednie połączenie telefoniczne i - co było ewenementem na skalę kontynentu - osobną łazienkę. Wycieczki po mieście i transport na lotnisko goście odbywali w klimatyzowanych mercedesach i rolls-royce'ach z szoferami. Te luksusy i niezwykle profesjonalna obsługa sprawiły, że już cztery lata później magazyn "Fortune" zaliczył The Mandarin do grona 11 najlepszych hoteli na świecie. Zaś szefostwo Jardines przekonało się, że na hotelarstwie można zrobić niezły biznes.

Logo z klasą: hotele Mandarin Oriental, hotele, logo z klasą, Mandarin Oriental w Barcelonie

Światowiec z Azji

Po uruchomieniu drugiego, większego hotelu w Hongkongu (The Excelsior) grupa zerknęła łakomym wzrokiem do pobliskiej Tajlandii. I w 1974 r. nabyła blisko połowę udziałów w hotelu Oriental. Dzięki temu ruchowi dwa flagowe hotele na kontynencie azjatyckim znalazły się pod wspólnym zarządem. Następnych 10 lat to umacnianie pozycji w Azji. Jardines stał się większościowym udziałowcem hoteli w Manili i Dżakarcie, przyłączył do sieci hotel w Makau. W 1985 r. hotelarskie ramię Jardines ochrzczono imionami obu hoteli, dobrze znanym zamożnym klientom z całego świata. I tak powstała grupa hotelarska Mandarin Oriental. Ekspansja (Singapur, San Francisco, Londyn) była kwestią czasu.

Z czasem Mandarin Oriental coraz rzadziej angażował się kapitałowo w dołączane do sieci hotele. Marka i reputacja są wszak w tej branży równie ważne, a może i ważniejsze, niż pieniądze. Chętni do podpisania umowy o zarządzanie i włączenie hotelu do sieci z logo w kształcie wachlarza ustawiali się w kolejce - Boston, Barcelona, Las Vegas i Praga.

A od niedawna widać w strategii sieci jeszcze jedną zmianę. Wcześniej otwierano hotele wyłącznie w wielkich miastach, teraz dostrzeżono lukratywny kawałek rynku, jakim są luksusowe ośrodki w miejscowościach turystycznych. Hotele sieci pojawiły się na Bermudach i Jukatanie, w Miami i Chiang Mai, na chińskiej wyspie Hainan. W planach są obiekty m.in. na Malediwach i w Kostaryce.

Logo z klasą: hotele Mandarin Oriental, hotele, logo z klasą, Mandarin Oriental w Barcelonie

Mandarin Oriental w Londynie Mandarin Oriental w Londynie fot. Mandarin Oriental

Marketing z ust do ust

Wszystkie hotele należące do Mandarin Oriental łączy nadzwyczajna jakość obsługi i traktowanie każdego gościa, jakby był tym najważniejszym. Już kilka minut po zameldowaniu każdy członek załogi - recepcjonistki, barmani, kelnerzy - zwraca się do gościa po nazwisku. Nawet gdy jest to dziwaczne dla Azjaty polskie nazwisko.

- Nie mam pojęcia, skąd WSZYSCY pracownicy znali moje nazwisko i kojarzyli je z moją twarzą - nie mógł się nadziwić mój znajomy, który spędził kilka nocy w jednym z hoteli sieci. Zwracał też uwagę na sprawność serwisu sprzątającego. Przez pięć dni pobytu nie spotkał sprzątaczki, choć opuszczał hotel i wracał do niego o różnych porach dnia, a pokój sprzątany był dwa razy dziennie.

Jednak poza jakością obsługi sieć nie poddała się całkowitej uniformizacji. To lokalne dyrekcje decydują, jakie samochody stanowią hotelową flotę (bmw w Bangkoku, mercedesy i bentleye w Nowym Jorku), jakie kosmetyki goście znajdą w łazienkach (Aqua di Parma w Hongkongu, Jo Malone w Londynie) czy jaką kuchnię będzie serwować główna restauracja (katalońska w Barcelonie, azjatycka w Pradze).

Logo z klasą: hotele Mandarin Oriental, hotele, logo z klasą, Sanya restaurant and grill

Marketing sieci jest w dużym stopniu oparty na tzw. word of mouth, czyli ustnych relacjach przekazywanych przyjaciołom, znajomym, rodzinie. Nie bez znaczenia są również nagrody przyznawane przez prestiżowe magazyny i pozycja w rankingach uznanych serwisów internetowych, takich jak np. tripadvisor. Tylko w ubiegłym roku Mandarin Oriental zdobył kilkadziesiąt nagród i wyróżnień. Czasami hotele stają się planem filmowym. Excelsior w Hongkongu wystąpił w "Różowej Panterze", a Dhara Dhevi w amerykańskim reality show "The Bachelorette".

Logo z klasą: hotele Mandarin Oriental, hotele, logo z klasą, Living room

Gwiazdy pojawiają się nie tylko w korytarzach i apartamentach hoteli Mandarin Oriental, ale też w reklamach sieci. Całokolumnowe reklamy zamieszczane w miesięcznikach w rodzaju "Conde Nest Traveller" czy "Travel + Leisure" przedstawiają stałych gości sfotografowanych przez Mary McCartney, specjalizującą się w portretowaniu gwiazd. Na wysmakowanych zdjęciach widzimy osobistości w rodzaju Sigourney Weaver, Liama Neesona, Lance'a Armstronga czy Helen Mirren. Obok slogan: "She/he is a fan", a pod nim widoczny jest wachlarz będący symbolem sieci (po angielsku również fan).

Nie dość, że bardzo przyjemnie wykorzystano grę słów, to na dodatek wielcy aktorzy i sportowcy oddali swój wizerunek niemal za darmo. Niemal, bo w zamian dostają możliwość spędzenia kilku nocy w wybranym hotelu oraz mogą wskazać cel dobroczynny, na który Mandarin Oriental wpłaci 10 tysięcy dolarów. I pomyśleć, że dzieje się to w czasach, gdy polscy celebryci w rodzaju Kuby Wojewódzkiego czy Szymona Majewskiego kasują za swoje występy kilka milionów złotych. No, ale może tyle trzeba zapłacić za to, że ktoś zechciał być kojarzony z PKO BP ;-)

Ile to kosztuje

Gdybyś chciał spędzić noc w jednym z hoteli Mandarin Oriental, musisz się przygotować na spory wydatek. Poniżej cena dwóch nocy w najtańszym luksusowy hotel, hotel, mandarin orientaldwuosobowym pokoju. Bez śniadania, ale za to z podatkami.

Hongkong 3619 zł.

Las Vegas 3532 zł.

Londyn 5365 zł.

Makao 1790 zł.

Kuala Lumpur 1391 zł.

San Francisco 3643 zł.

Więcej o: