Mój pierwszy raz: jak zostać znawcą win

Wyobrażaliśmy sobie, że po kursie będziemy odróżniać dobre roczniki od złych, bez wahania sięgać po trunki z najlepszych apelacji, biegle czytać winne etykiety, wreszcie z łatwością odnajdywać w winie nuty cynamonu, papy czy karmelizowanej gruszki.
Pod czujnym okiem Mistrza wąchamy i kręcimy. W lewo! Pod czujnym okiem Mistrza wąchamy i kręcimy. W lewo! fot. Maciej Zienkiewicz

Dzień pierwszy

Miało być mnóstwo butelek wina, nastrój wesołej zabawy, książkowy przykład, że można się uczyć i bawić jednocześnie. Rzeczywistość, jak często w życiu bywa, okazała się zupełnie inna.

Ale po kolei...

Redakcja Logo delegowała nas na dwudniowy "kurs podstawowej wiedzy sommelierskiej". Szkolić nas miał wybitny znawca, człowiek legenda, winny guru - pan Wojciech Gogoliński - prezydent Stowarzyszenia Sommelierów Polskich, redaktor naczelny "Magazynu Wino", autor kultowego "Leksykonu alkoholi".

Kilka dni przed pierwszym spotkaniem dostaliśmy tematy zajęć. I nieco się zaniepokoiliśmy. Czy na pewno potrzebna nam wiedza o "maceracji węglowej", czy nie da się żyć bez opanowania "zasad szaptalizacji moszczu", czy musimy znać "najważniejsze sposoby prowadzenia krzewów". "Trudno, za późno, żeby się wycofać, wchodzimy w to" - zdecydowaliśmy solidarnie.

11.00 Zaczynamy

Mistrz Gogoliński specjalnie przyjechał z Krakowa. W ręku walizeczka typu kabinówka, w niej mnóstwo sprzętu, akcesoriów, pomocy naukowych. Już na pierwszy rzut oka budzi zaufanie. Jest mężczyzną postawnym, pewnym siebie, o tubalnym głosie i wydatnym nosie. Pierwsze pół godziny wypełniają wspomnienia z odbytego poprzedniego dnia na zamówienie Logo testu wódek. Widać, że pan Wojtek lubi to, co robi i do swojej pracy podchodzi niezwykle poważnie. Wyniki testu wyraźnie go zaskoczyły. Jedna z najdroższych wódek, mocno reklamowana w zagranicznych czasopismach, okazała się mieć bukiet "zbliżony do spryskiwacza samochodowego".

Mój pierwszy raz: jak zostać znawcą win, czerwone wino, wódka, mój pierwszy raz, białe wino, wino, alkohol, Sommelier to wykwalifikowany kelner specjalizujący się w winach innych alkoholach i cygarachfot. olly /Shutterstock

11.30 kim jest sommelier

Teraz my jesteśmy zaskoczeni. Okazuje się, że zapisaliśmy się na kurs wiedzy sommelierskiej, nie wiedząc, kim jest sommelier i czym się zajmuje. Za ignorancję trzeba płacić. Będziemy płacić jeszcze przez wiele godzin. Wydawało nam się, że sommelier to znawca win, osoba, która zawodowo lub hobbystycznie degustuje wina, ocenia ich kolor, zapach, smak. Tymczasem jest inaczej. Sommelier to wykwalifikowany kelner specjalizujący się w winach, innych alkoholach i cygarach. Sommelierzy pracują w dobrych restauracjach, układają karty win, doradzają gościom, jakie wino dobrać do posiłku, proponują odpowiedni digestif i cygaro. Po angielsku sommelier to wine waiter, czyli kelner od wina. W Polsce to zawód jeszcze praktycznie nieistniejący. Stowarzyszenie Sommelierów Polskich liczy około 60 członków. We Włoszech podobna organizacja skupia 25 tys. osób. Dobry sommelier we Francji, Włoszech czy w Stanach Zjednoczonych ma pozycję równą uznanym szefom kuchni. Na coroczne mistrzostwa sommelierskie przyjeżdżają szefowie i właściciele najsłynniejszych restauracji. Mistrz i finaliści dostają bardzo atrakcyjne oferty pracy. Ostatni mistrz świata został od ręki "kupiony" do restauracji luksusowego hotelu Georges V w Paryżu. Do niedawna francuska telewizja na żywo transmitowała finały mistrzostw.

Otwieranie butelki także jest sztuką. Potrzebne są do tego profesjonalne akcesoria i spora wprawa. Pan Wojtek przelewa wino do karafki. Nad świecą by nie przegapić ani odrobiny osadu Otwieranie butelki także jest sztuką. Potrzebne są do tego profesjonalne akcesoria i spora wprawa. Pan Wojtek przelewa wino do karafki. Nad świecą by nie przegapić ani odrobiny osadu fot. Albert Zawada

Godz. 12.00. Mistrzostwa sommelierów

Dopytujemy, jak wyglądają te mistrzostwa i pan Wojtek chętnie opowiada. Za najbardziej prestiżowe uważane są organizowane co dwa lata mistrzostwa pod auspicjami Międzynarodowego Stowarzyszenia Sommelierów. Konkurs ma dwa etapy. Pierwszy, uważany za trudniejszy, to teoria. Trwający ok. 1,5 godziny test, ponad 50 pytań. Pytania obejmują cały niezbędny sommelierowi zakres wiedzy. Dotyczą nie tylko win, również mocnych alkoholi, cygar, kawy, herbaty. Po teorii część praktyczna. Otwieranie butelki, obsługa klienta, dekantacja wina. Następnie tzw. ślepy test dwóch win. Ocena koloru, zapachu, smaku. Dobór potraw, które byłyby odpowiednie do każdego z nich. Kolejne zadanie: zawodnik dostaje menu składające się z 3-4 dań. Ma dobrać do nich wino i uzasadnić wybór. Nie może zaproponować dwóch win z tego samego kraju, ani z tego samego rocznika. Prezentując swoje propozycje, sommelier ma obowiązek posługiwać się innym niż ojczysty językiem. Odgrywająca klientów komisja robi wszystko, aby utrudnić zawodnikowi życie - a to pani ma nadkwasotę, a to pan nie przepada za winami z Nowego Świata.

Wreszcie finał. A w nim 25-30 najlepszych. Tu dopiero zaczynają się schody. Najpierw ślepy test 3 win i 7 mocnych alkoholi. Należy ocenić kolor, zapach, smak i zaproponować właściwe danie. Kolejny element to fałszywa karta win. Zadanie polega na znalezieniu wszystkich zawartych w niej błędów. A mogą to być zupełne drobiazgi - zły rocznik, źle położony akcent w nazwie, błąd w nazwisku producenta. Dwie ostatnie konkurencje to dobór i podpalanie cygara (koniecznie specjalnym patyczkiem) oraz wykazanie się umiejętnością obsługi komputerowego programu do zarządzania piwnicą win.

12.50 Sprzęt, korki, kieliszki i co się z tym robi

Minęły już niemal dwie godziny. Za oknem piękne jesienne słońce. Wiemy już wszystko o mistrzostwach sommelierów, ale w ustach nie mieliśmy ani odrobiny wina. Trochę się niepokoimy, ale grzecznie popijamy wodę mineralną. Bo jeszcze nie czas na degustację. Teraz będzie o używanym przez sommelierów sprzęcie i o sztuce serwowania wina (wszakże szkolimy się na kelnerów od wina). Wino jest w butelce, a ta z reguły zamknięta jest korkiem. Z reguły, gdyż można spotkać wina z zakrętką i wiele na to wskazuje, że będzie ich coraz więcej. Korki są z korka lub plastiku (a dokładnie - z silikonu). Te ostatnie używane są do win codziennych, przeznaczonych do tzw. szybkiej konsumpcji. Korkowe mają różne wymiary (33, 43 lub 55 mm długości przy średnicy 23 mm), mogą być z korka pełnego lub mielonego. Większość używanego korka pochodzi z Portugalii. Dużo mniej z Hiszpanii i Sardynii.

Mój pierwszy raz: jak zostać znawcą win, czerwone wino, wódka, mój pierwszy raz, białe wino, wino, alkohol,

Zamknięta butelka to połowa szczęścia. Trzeba ją odkorkować. Wydawałoby się, że nic prostszego, a jednak.... Korkociąg. Jest jeden, jedyny, opatentowany model, który może być używany przez sommeliera (patrz zdjęcie). Wszelkie inne są zabronione. Butelka musi stać, najlepiej na specjalnym sommelierskim stoliku, a nie na stoliku gości. Zaczynamy od zdjęcia folii (z reguły aluminiowej). Używamy do tego nożyka z korkociągu. Można naciąć folię na samej górze, jednak częściej nacina się ją pod wrębem (ok. 15-20 mm od szczytu szyjki). Nacinając folię, należy wykonać dwa (nie więcej!) płynne dookólne ruchy. I uwaga - nie wolno kręcić butelką. Przecieramy górę korka specjalną ściereczką i wkręcamy korkociąg. Wkręcamy nie za głęboko, przebicie dolnej krawędzi korka dyskwalifikuje nas jako sommelierów. Wyciągamy korek, opierając część korkociągu o szyjkę butelki i wykorzystując efekt dźwigni. Ponownie przecieramy, tym razem szyjkę butelki. Jeśli mamy do czynienia ze starym czerwonym winem, warto poddać je dekantacji, czyli przelać do specjalnej karafki, pozostawiając osad w butelce. Robimy to nad świeczką, której płomień ustawiony pod szyjką pozwala dostrzec najdrobniejsze nawet zanieczyszczenia. Wino otwarte. Co dalej? Jako pierwszy wino degustuje... sommelier. Wlewa odrobinę do własnego kieliszka i próbuje. Jeśli wszystko jest w porządku, nalewa wino, najczęściej osobie, która je wybierała. Teraz zaczyna się bardzo delikatne zadanie. Sommelier nalewa wino gościom. Najpierw paniom. Zaczynając od najstarszej. Wyobrażamy sobie, ile przy tym musi przeżywać stresów.

Typy klientów Typy klientów rys. redakcja

Klient w krawacie jest mniej awanturujący się?

Jedyny na świecie podręcznik dla sommelierów ("Sommelier, Profession of the Future") wprowadza klasyfikację klientów. Wyróżnia siedem klas gości. Przy każdej z nich podano krótką charakterystykę i sposób, w jaki należy traktować gości zaliczonych do danej klasy (patrz ramka). Okazuje się, że sommelierowi potrzebna jest wiedza wykraczająca poza starą prawdę, że "klient w krawacie jest mniej awanturujący się". I ważna uwaga na koniec. Wszystkie wysiłki (pełne gracji otwieranie, staranne nalewanie i należyte uporządkowanie pań według wieku) pójdą na marne, jeśli podane wino będzie mieć nieodpowiednią temperaturę.

A to również nie jest takie oczywiste.

Mój pierwszy raz: jak zostać znawcą win, czerwone wino, wódka, mój pierwszy raz, białe wino, wino, alkohol, W jakiej temperaturze podawać wino

Wina Wina fot. Agata Jakubowska

Godz. 14.10. Teoria, teoria, teoria

"Przejdźmy do poważnej rozmowy o winie" - obiecująco zagaja pan Wojciech, a nasze ręce wędrują w stronę wciąż pustych kieliszków. Niestety, jeszcze nie czas. Słuchamy wykładu o historii wina (krzew winny istnieje 130 mln lat), o definicji prawnej wina w UE (musi być wyprodukowane wyłącznie z winogron, inne to tzw. fruit wines) i o regulacjach dopuszczających odstępstwa od tej zasady (osobna kategoria - wina wzmacniane: porto, sherry, madeira itd.). Przechodzimy do składu wina (ponad 80% wody, reszta to alkohol i śladowe ilości innych substancji, takich jak kwasy, gliceryna, taniny, składniki mineralne itd.), do systematyki winnej latorośli (vitis vinifera to podstawowy gatunek), do najważniejszych sposobów uprawy winorośli. Przy tym ostatnim temacie pan Wojciech wspiera się tablicą, naktórej szkicuje ułożenia krzewów.

15.00 Z winnicy do butelki

Minęły cztery godziny. Cztery godziny teorii i zero praktyki. Nasz mistrz jest bezlitosny. Teraz odrobina wiedzy o produkcji wina. Padają fachowe terminy: młynek, silos, moszcz, matka drożdżowa, siarkowanie, maceracja. Nowością jest dla nas informacja, że istnieją francuskie i hiszpańskie odpowiedniki grappy, czyli mocnego alkoholu powstającego z destylacji osadu i wytłoków z winogron. We Francji trunek nazywa się marc i w odróżnieniu od grappy z reguły dojrzewa w dębowych beczkach. Hiszpańska "grappa" to orujo.

15.55 a kieliszki wciąż puste

"Jeszcze dwa słowa o szaptalizacji" - pan Wojtek nie zauważa naszych spojrzeń kierujących się w stronę butelek. Tłumaczymy sobie w duchu, że po degustacji dziesięciu różnych wódek pewnie ma dosyć alkoholu. Ale dlaczego my mamy cierpieć? Szaptalizacja oznacza dodawanie cukru do moszczu. To proceder bardzo nieelegancki, ale stosowany. Szaptalizacja zwiększa moc wina.

Mistrz przy pracy. Nawet najbardziej szczegółowa wiedza o kolejnych etapach oglądania wąchania i smakowania wina nie zastąpi wieloletniej praktyki Mistrz przy pracy. Nawet najbardziej szczegółowa wiedza o kolejnych etapach oglądania wąchania i smakowania wina nie zastąpi wieloletniej praktyki fot. Albert Zawada

Godz. 16.10. Chardonnay

Chardonnay Trapiche, Oak Cask, 2003

W końcu. Mistrz nalewa do kieliszków białe wino. Trzyma butelkę jedną ręką, od spodu, tak żeby gość widział całą etykietę. Tylko w przypadku butelek magnum (o pojemności 1,5 l) sommelier może się wspomóc drugą ręką. Degustujemy chardonnay'a z Argentyny (Trapiche, Oak Cask, 2003). Oceniamy barwę. Wino ma kolor żółty. Tu się zgadzamy. Małe rozbieżności co do intensywności owej żółci rozwiązujemy, uznając ją za dosyć intensywną. Teraz zapach. Najpierw bez kręcenia kieliszkiem. Wkładamy nosy do środka. Wciągamy powietrze. Teraz kręcimy. Zawsze w lewo, w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Jest cała teoria, dlaczego właśnie w lewo, a nie w prawo. Ma to ponoć związek z ruchem obrotowym ziemi. Tak czy inaczej, kręcimy. W lewo. Kręcimy energicznie, bo wino powinno się dotlenić, a elementy lotne (estry) uwolnić. W czasie kręcenia istotnie zwiększa się powierzchnia parowania i łatwiej wyczuć nuty zapachowe. Kręcimy, wąchamy. "Ananas" - ryzykuje jedno z nas. Mistrz z aprobatą kiwa głową. "Przejrzała gruszka, dużo wanilii i dębu" - dodaje. Teraz próba smaku. Pan Wojtek próbuje i wypluwa do kubełka, nam szkoda wina, więc nie wypluwamy. "Dosyć nam smakuje" - trochę asekurancko ujawniamy naszą ocenę. Mistrz jest bezlitosny: "Niedobre, wodniste, niezharmonizowane". Z tym zharmonizowaniem chodzi o to (wiemy, bo zapytaliśmy), że wygląd i zapach powinny być spójne ze smakiem. Tu tak nie jest, bo ciemnożółte, intensywnie pachnące wino jest wodniste i nijakie (jak zawyrokował pan profesor).

pinot noir, Laforet od Josepha Drouhina

 

 

 

 

16.30 Pinot Noir

Idziemy za ciosem. Kolejne wino. Tym razem czerwone. Burgundzki pinot noir, Laforet od Josepha Drouhina. Rocznik 2002. Kolor jasnorubinowy (typowy dla tego szczepu). Teraz zapach. "Asfalt" - strzelamy. "Asfalt i papa" - uzupełnia pan Wojtek. I dodaje jeszcze świeżą skórę. "Nielakierowana" - doprecyzowuje. "Nijakie, jakby pulpa z różnych owoców czerwonych" - wygląda, że mistrz już w pełni sił. Smak. "Straszny kwasior, niedobre" - tym razem jesteśmy bardziej krytyczni, choć forma naszej wypowiedzi zdradza ignorancję i zmęczenie. "Dużo garbników, duża kwasowość, to nie jest social wine" - mistrz dowodzi, że to samo można powiedzieć w zupełnie inny, kulturalny sposób. Jeszcze krótka rozmowa o daniu odpowiednim do tego wina (raczej coś w gęstym, śmietanowym sosie) i rozstajemy się. Pan Wojtek śpieszy się na pociąg, my wracamy do domu. Zobaczymy się za dwa tygodnie.

Sommelier to wykwalifikowany kelner specjalizujący się w winach innych alkoholach i cygarach Sommelier to wykwalifikowany kelner specjalizujący się w winach innych alkoholach i cygarach fot.Yuri Arcurs /Shutterstock

Dzień drugi

11.15 Aqua Vita

Pociąg z Krakowa się spóźnił i zaczynamy z lekkim poślizgiem. Choć minęły już dwa tygodnie, pan Wojciech wciąż przeżywa test wódek. Dzieli się swoimi wrażeniami z pisania tekstu. Ale czas wracać do programu.

11.30 Nie samym winem...

Znienacka przystępujemy do klasyfikacji alkoholi mocnych. Zaczynamy od spirytusu. Dzieli się tenże na rektyfikowany (zapachowo neutralny) i surowy (nie do końca oczyszczony). Na tym nie koniec. Wchodzimy w głąb i poznajemy cztery występujące w Polsce typy spirytusu rektyfikowanego. Przy produkcji wódki spirytus rozcieńcza się wodą demineralizowaną, rzadziej destylowaną. Teraz krótko o pochodzeniu wódki. Do jej ojcostwa roszczą sobie prawa Polska, Rosja i Szwecja. Wiadomo, że wódka jest nasza. Nie ma co dyskutować. Robi się odrobinę patriotycznie.

12.00 zrób to sam

Nasz profesor z rozrzewnieniem wspomina wielokrotną lekturę "Gorzelnictwa i drożdżownictwa", dzieła o mało komercyjnym tytule, uznawanego jednak za "polską biblię gorzelnictwa". Opowiada o swoich pierwszych młodzieńczych jeszcze próbach pędzenia, przywołuje obraz młodego człowieka wspinającego się z wypełnionymi zacierem gąsiorami na poddasze jednorodzinnego domku w Krakowie. Robi się odrobinę melancholijnie, nastrojowo. No, ale nie czas na wspomnienia. Przechodzimy do konkretów. Jak zrobić bimber, oto jest pytanie. I znowu specjalistyczne określenia, trudne terminy, fachowa wiedza. Kolumna rektyfikacyjna, chłodnica, frakcje, deflegmator. Ten ostatni służy do usuwania brudnego spirytusu zbierającego się w górze kolumny rektyfikacyjnej, pieszczotliwie nazywanego flegmą.

12.35 typologia wódek

Ciągle jesteśmy w okolicach 40%. Dwie butelki z płynem 13-procentowym uśmiechają się do nas etykietami, ale pan Wojtek udaje, że ich nie widzi. Okazuje się, że zarówno whisky, jak i brandy to również wódki (choć nie czyste). Wódki robione na bazie spirytusu surowego (nierektyfikowanego) dzielą się ze względu na surowiec użyty do ich produkcji. Jedną z ważniejszych grup są wódki zbożowe. Do nich zalicza się whisky, ale również polską starkę. Z ciekawostek - niegdyś beczki, w których leżakowała starka, robiono z polskiego dębu (szczególnie z Pomorza). Dziś, ze względu na wysoką cenę, został wyparty przez dębinę z innych regionów. Angel's share (czyli działka dla aniołka) to opary wydostające się z beczki. W dawnej Polsce zakopywano beczki w ziemi i nasze aniołki były bardziej trzeźwe niż aniołki zagraniczne.

Pod czujnym okiem Mistrza wąchamy i kręcimy. W lewo! Pod czujnym okiem Mistrza wąchamy i kręcimy. W lewo! fot. Albert Zawada

Godz. 12.50. Gewurztraminer od Hugla

gewurztraminer Hugel

Na nasze wyraźne życzenie pierwsza tego dnia degustacja. Dobrze schłodzona butelka alzackiego gewurztraminera od Hugla. Rocznik 2003. 14% alkoholu. Oceniamy kolor. Wino jest jasne, "wodnisto-żółte" (to określenie pana Wojtka). Kręcimy (w lewo oczywiście), wąchamy, znowu kręcimy, znowu wąchamy. "Gałka muszkatołowa" - odzywa się jedno z nas nieśmiało. "Róża" - dodaje mistrz. "Nafta" - zgodnie stwierdzamy wszyscy troje.  Zauważamy, że wino ma bardzo intensywny słodki zapach. "Zgadza się" - potwierdza pan Wojtek i wyjaśnia - "gewurz pochodzi od słowa korzenie, bo wino ma korzenny zapach". Traminer zaś to jedna z najstarszych winorośli. Niemal każda winorośl na świecie ma mniejszą lub większą domieszkę tej odmiany. Wracając do nafty - według mistrza dobre białe wina, dojrzewając, powinny nabierać zapachu nafty. "Na przykład stare rieslingi powinny tak pachnieć" - zapewnia. Kosztujemy. Wino wydaje się słodkawe, ale pan Wojtek twierdzi, że to efekt autosugestii. Słodki zapach przechodzi w słodkawy smak. Mogłoby smakować zupełnie inaczej, gdybyśmy je pili z zatkanym nosem. Poza tym jest wyraźnie alkoholowe. Być może dlatego, że pochodzi z roku 2003, kiedy lato było wyjątkowo upalne i wina z tego rocznika mają wyższą niż zwykle zawartość alkoholu. Gdyby je jeszcze schłodzić, byłoby łagodniejsze. W zależności od temperatury, to samo wino zupełnie inaczej smakuje. Warto sprawdzić.

13.20 Znowu wódki

Jeszcze kilka słów o starce i przechodzimy do whisky. Trochę historii, podstawowy podział, krótkie omówienie najważniejszych producentów. Teraz kolejna grupa, czyli wódki z melasy, której najważniejszym przedstawicielem jest rum. Nasza podróż przez krainę alkoholi mocnych trwa w najlepsze. Zaczynamy się odrobinę nudzić. Pokrótce omawiamy tequile i mezkal i zaczynamy wykład o wódkach owocowych. A jest ich wiele.

Te z winogron określa się ogólną nazwą winiaków. Winiak może być produkowany zarówno z wina, jak i z wytłoków. Do winiaków zalicza się zatem zarówno grappę (marc, orujo), jak i brandy (w tym cognac i armagnac). Ale wódki owocowe robi się nie tylko z winogron. Te z jabłek to calvadosy (do ich produkcji używa się jedynie 48 gatunków jabłek, nie nadających się zresztą do jedzenia). Williams to wódka z gruszek. A jak wspaniale brzmią staropolskie nazwy wódek z owoców: jabłkowica, gruszkowica czy malinowica.

Santa Carolina, Barrica Selection, rocznik 2002

14.15 Kolejny Chardonnay

Choć materiał kursu nie jest wyczerpany, zbliża się moment rozstania, bo pan Wojtek śpieszy się na pociąg. Na koniec czwarta, ostatnia degustacja (choć zgodnie z planem miało ich być osiem). Ponownie chardonnay. I ponownie z Chile. Santa Carolina, Barrica Selection, rocznik 2002. 13,5% alkoholu. Wino jest ciemniejsze od gewurztraminera (to efekt starzenia w beczce, wyjaśnia pan Wojtek), ale pachnie dużo mniej intensywnie. "Wanilia i masło" - zaczyna mistrz. Rzeczywiście czujemy masło, ale wanilii nie. Przy okazji dowiadujemy się, że sauvignon blanc pachnie kocim moczem i agrestem. "Nawet się mówi, że jakby kot agrest obsikał" - poważnie wyjaśnia pan Wojtek. Na szczęście w kieliszkach mamy chardonnay i nie musimy szukać kociego moczu. Wino jest zrównoważone, smaczne. To pewnie może być social wine. Ostatnie uwagi, pakowanie i rozstajemy się.

 

Podsumowanie

Mimo że nie było, jak być miało, jesteśmy zadowoleni. Poznaliśmy pana Wojtka (serdeczne pozdrowienia) i wiele się dowiedzieliśmy. W szczególności wiemy, że dwudniowy kurs nie zastąpi wieloletniej praktyki. Że trzeba nieustannie szukać, sprawdzać, eksperymentować. Że warto kręcić (tylko w lewo!), wąchać i próbować. I jesteśmy pewni, że z czasem odnajdziemy nie tylko smołę i cynamon, ale również obsikany przez kota agrest.

 

Podziękowania dla hotelu Mercure Fryderyk Chopin za pomoc w zrealizowaniu kursu

Więcej o:
Komentarze (1)
Mój pierwszy raz: jak zostać znawcą win
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • wiara.lecha

    Oceniono 4 razy 4

    Za pieniądze chcecie wciskać te wypociny sprzed 4 lat? Na dodatek teraz z idiotycznym klikaniem "slajdów"? Dno, dna. No i w końcu kogo "wysłaliście" 4 lata temu: Jackiewiczów czy niejakiego ZLLL.

    www.logo24.pl/Logo24/1,125390,5886646,Sommelier__czyli_wine_waiter.html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX