Logo z klasą: niesamowity Marc Jacobs

Alkoholik, narkoman, homoseksualista. Narcyz, kolekcjoner tatuaży, paker. Jeden z najzdolniejszych projektantów młodego pokolenia. Marc Jacobs.
Jeden z najzdolniejszych projektantów młodego pokolenia. Marc Jacobs. Jeden z najzdolniejszych projektantów młodego pokolenia. Marc Jacobs. fot. IMAXTREE

Narkotyki, rock i szydełkowanie

Urodził się 9 kwietnia 1963 r. w Nowym Jorku w należącej do klasy średniej, nieortodoksyjnej rodzinie żydowskiej. Ojciec pracował w jednej z największych na świecie agencji aktorskich, matka zajęta była głównie urojonymi problemami zdrowotnymi.

Gdy Marc miał siedem lat, ojciec zmarł i wychowanie trójki potomstwa spadło na niezrównoważoną psychicznie wdowę. Ta w przerwach między niezliczonymi pobytami w szpitalach zdążyła jeszcze trzykrotnie wyjść za mąż i tyleż razy się przeprowadzić. Rodzeństwo wędrowało zatem z Manhattanu do New Jersey, z New Jersey na Long Island i w końcu do Bronxu. Za każdym razem poznając nowego tatusia.

Wreszcie kilkunastoletni Marc stwierdził, że ma dość, i przeprowadził się do babki ze strony ojca. Nie trafił najgorzej. Jego nowym domem stał się luksusowy apartamentowiec The Majestic, jeden z najlepszych adresów w mieście. Ekscentryczna starsza pani uwielbiała podróżować, otaczać się luksusowymi przedmiotami i rozpieszczać wnuka. Spędzała z nim mnóstwo czasu, kupowała drogie prezenty, a nawet nauczyła robić na drutach. - Dopiero z babcią zacząłem naprawdę żyć. Była stabilna emocjonalnie i zawsze mnie wspierała - powiedział po latach w wywiadzie dla "New York Timesa".

Po śmierci babki w 1987 r. Marc zerwał wszelkie kontakty z resztą rodziny. I nie utrzymuje ich do dziś. - Nie widzę powodów, aby robić coś tylko dlatego, że tego się ode mnie oczekuje. Albo coś do kogoś czuję, albo nie - wyjaśnił w rozmowie z "New Yorkerem".

Młodość - początki kłopotów z używkami

Po skończeniu podstawówki zapisał się do nowojorskiej High School of Art and Design, publicznej szkoły w rodzaju naszego liceum plastycznego. Po zajęciach dorabiał jako magazynier w Charivari, jednym ze znanych butików na Manhattanie. Po jakimś czasie awansował na składacza koszul. Tam nauczył się odróżniać tkaniny, łączyć kolory, dobierać krój do konkretnego typu sylwetki. A przy okazji poznawał prominentne osoby ze świata mody.

Dzieciństwo i młodość nie były jedynie pasmem problemów i rodzinnych tragedii. Marc chodził do szkoły, jeździł na letnie obozy, był normalnym chłopcem. No, może prawie normalnym. Podczas gdy jego rówieśnicy grali w piłkę, ścigali się samochodami rodziców i podrywali dziewczęta, przyszły designer wyrabiał naszyjniki i rzeźbił w drewnie.

No i zaczynał pierwsze zabawy z modą. Brak funduszy nie był przeszkodą, wręcz przeciwnie, wspomagał kreatywność. - Obciąłem rękawy starej bluzy, kupiłem robocze spodnie i je przefarbowałem; w ten sposób osiągnąłem efekt, o jakim myślałem - wspominał w wywiadzie dla "The Teen Vogue Handbook".

Logo z klasą: niesamowity Marc Jacobs, styl, moda męska, logo z klasą,

Na początku był Wielki Wybuch. Czyli Big Bang. Dlatego dla mężczyzn Jacobs ma "eksplodujący" flakon wody toaletowej Bang (po lewej) lub Bang Bang (po prawej).

Gdy miał 15 lat, wuj załatwił mu pracę w agencji impresaryjnej. Był gońcem, roznosił pocztę, obserwował odwiedzających biuro celebrytów. Choć był nieletni, znajomy agent wpisał go na listę gości organizowanych przez agencję koncertów. Marc korzystał z każdego zaproszenia. Stał się bywalcem modnych klubów, takich jak Hurrah czy Studio 54. Bawił się dobrze, nie stronił od alkoholu, sięgał po narkotyki. Polubił rockową muzykę, zafascynował go wygląd i styl życia koncertujących kapel. To zauroczenie trwa do dziś. Organizowane przez Jacobsa pokazy często zawierają elementy inspirowane koncertami rockowymi, zaś do kampanii reklamowych zatrudnia znanych muzyków. Również do dziś trwa jego związek z alkoholem i narkotykami. Związek na tyle silny, że już dwukrotnie przebywał w klinice odwykowej w Arizonie.

Po skończeniu szkoły średniej podjął studia w Parsons the New School for Design, gdzie już na drugim roku zaprojektował i własnoręcznie wykonał pierwszą kolekcję. Były to robione na drutach, ciężkie i bardzo duże swetry. Pokazał je Barbarze Weiser, współwłaścicielce wspomnianego już butiku Charivari. Swetry się spodobały i trafiły do sprzedaży pod marką Marc Jacobs for Marc and Barbara. Przypadek, szczęście, wyjątkowe projekty? Może wszystko naraz sprawiło, że zdjęcie pracowicie wydzierganych sweterków ukazało się w niedzielnym wydaniu "New York Timesa" w rubryce "Prosto z ulicy". Ludzie z branży dostrzegli młodego projektanta, który z niezwykłą umiejętnością połączył wygodę z elegancją. Dwudziestoletni Marc stanął na progu wielkiej kariery.

Marc Jacobs w 1990r Marc Jacobs w 1990r fot. Ron Galella

Kolekcja inspirowana muzyką grunge: sukces czy porażka?

W czasie studiów poznał Roberta Duffy'ego. Razem założyli firmę Jacobs Duffy Designs i rozpoczęli współpracę. Podczas gdy inni młodzi projektanci latami pracują na nazwisko i komercyjny sukces, Jacobs błyskawicznie stał się ulubieńcem branży. Duża w tym zasługa wpływowych przyjaciół. Naczelna "Vogue'a" Anna Wintour publicznie entuzjazmowała się kolejnymi projektami, szefowie zakupów wielkich domów towarowych Bergdorf Goodman i Bloomingdale's składali duże zamówienia, supermodelki Naomi Campbell i Linda Evangelista za darmo paradowały na wybiegach. Mimo tak ogromnego wsparcia przez kilka pierwszych lat firma balansowała między sukcesem i porażką. Panowie nie radzili sobie z kontrolą kosztów, nie dotrzymywali terminów, w firmie pleniło się złodziejstwo.

Karta odwróciła się dzięki przypadkowi. W 1986 r. zmarł założyciel i główny projektant Perry Ellis International, marki odzieżowej o przychodach przekraczających wówczas 750 mln dolarów. Firma zdecydowała się zatrudnić dwóch obiecujących młodzieńców - Duffy został szefem działu mody kobiecej, Jacobs jego zastępcą. Co prawda nie mogli projektować pod własnymi nazwiskami, ale zyskali finansowe bezpieczeństwo, zaplecze technologiczne i profesjonalny marketing.

Nowa praca to nowy stres. Jacobs radził sobie tak, jak potrafił - pił i zażywał. Pierwsze lata u nowego pracodawcy nie były pasmem oszałamiających sukcesów. Szefowie firmy mieli ugruntowane wyobrażenie, jak powinny wyglądać ubrania sygnowane marką Perry Ellis. Jacobs starał się dostosować, ograniczał kreatywność, rezygnował z odważnych rozwiązań. Pił coraz więcej i coraz więcej zażywał.

Aż przyszedł rok 1992. Marc był fanem muzyki grunge, słuchał Nirvany, Alice in Chains, Soundgarden. Podobał mu się ich wizerunek sceniczny - brudne, znoszone dżinsy, flanelowe koszule, długie włosy. Podobnie wyglądała jego nowa kolekcja. Ciuchy miały przedziwne proporcje, były zbyt kuse lub za długie, zbyt obcisłe lub nadmiernie luźne. Tkaniny sprane, powyciągane, odbarwione. Szokowały niecodzienne zestawienia i nieoczywiste wybory. Modelka w słodkiej, kwiecistej sukience paradowała w ogromnych wojskowych butach i dzianinowej mycce na głowie. Ciężkie sandały wykonano z satyny, wysokie trampki z jedwabiu, a wyceniony na 300 dolarów kaszmirowy sweterek udatnie imitował bawełniany odpowiednik kosztujący 10 razy mniej.

Krytycy byli zachwyceni. Podobał im się pomysł na nowy, niedbały look, byli pod wrażeniem odwagi projektanta. Innego zdania było szefostwo firmy - tuż po pokazie dwaj przyjaciele zostali wylani.

Coppolowie dla Louisa Vuitton Coppolowie dla Louisa Vuitton fot. Louis Vuitton

Paryż zdobyty

Coppolowie dla Louis Vuitton

Duffy i Jacobs wzięli odprawy z Perry'ego Ellisa, wynajęli mały lokal w Greenwich Village i otworzyli niewielką pracownię. Tam od czasu do czasu urządzali skromne pokazy swoich nowych projektów, które od 1994 r. sygnowali marką Marc Jacobs. Starzy przyjaciele nie zawiedli. - Gianni i Donatella Versace byli na naszym pierwszym minipokazie - wspominał Jacobs w wywiadzie dla "Women's Wear Daily". Nic dziwnego, że panowie nadal mocno wierzyli w swoje talenty i odrzucali kolejne oferty pracy. Do czasu...

W 1996 r. zadzwonił do nich Bernard Arnault, założyciel i szef Moet Hennessy-Louis Vuitton, grupy skupiającej ponad 50 luksusowych marek. Zaproponował spotkanie i rozmowę o wysokich stanowiskach w Diorze lub Givenchy. Jednak podczas wizyty w Paryżu otrzymali inną propozycję. Arnault przekonywał gości, że byliby bardzo przydatni w Louis Vuittonie, firmie znanej na całym świecie z torebek, kufrów i waliz, ale nie oferującej gotowej odzieży. Negocjacje trwały blisko dwa lata. Arnault chciał zatrudnić tylko Jacobsa, ten z kolei chciał zgody i finansowania dla własnego brandu. Wygrał. Obaj z Duffym mieli pracować dla Louis Vuittona, a marka Marc Jacobs mogła się rozwijać pod skrzydłami koncernu.

Logo z klasą: niesamowity Marc Jacobs, styl, moda męska, logo z klasą, Jacobs wymyślił na nowo ekskluzywne torby Louisa Vuittona

Jacobs nie tylko wymyślił na nowo ekskluzywne torby Louisa Vuittona. Wpadł też na pomysł kampanii reklamowej dla marki z udziałem gwiazd kina, muzyki i polityki.

Przez kilka miesięcy po podpisaniu kontraktu Jacobs żył na walizkach, przemieszczając się nieustannie pomiędzy Nowym Jorkiem a Paryżem. W końcu zdecydował, że jego nowy dom będzie nad Sekwaną. Sprzedał nowojorskie mieszkanie, wynajął apartament nieopodal Rue du Bac na lewym brzegu rzeki, przetransportował zza oceanu dalmatyńczyka Tigera i kota Rovera. Po jakimś czasie miał ulubiony tabac, w którym co rano kupował papierosy, boulangerie, skąd wychodził z bagietką pod pachą, bistro, w którym wypijał un café i coś mocniejszego. Ulubioną knajpą stała się położona zaledwie 5 minut od domu słynna Brasserie Lipp, gdzie z reguły zamawiał archetyp francuskiego posiłku - tuzin ślimaków i stek w sosie pieprzowym z frytkami. Stał się amatorem kawioru, zjadał go niesamowite ilości. - Całe życie byłem przekonany, że nienawidzę kawioru. Kiedy w Paryżu go spróbowałem, zdałem sobie sprawę, że nigdy wcześniej go nie jadłem - wyznał nieco infantylnie dziennikarce magazynu "Travel+Leisure".

Te sielankowe obrazki nie powinny przesłaniać tych mniej radosnych. Podobnie jak w Perrym Ellisie, również początki w Louis Vuittonie były szalenie trudne. Jacobs bardzo chciał odnieść sukces. Walczył o dodatkowych pracowników i zwiększenie budżetu, uczestniczył w wyniszczającej walce o wpływy z miejscowymi projektantami. Bał się porażki, paraliżował go stres, uciekał w narkotyki i alkohol. Jego uzależnienie stawało się coraz silniejsze, z każdym dniem coraz trudniej było mu normalne funkcjonować. Zapominał o ważnych spotkaniach, nie odbierał telefonów, był stale podenerwowany, bywał agresywny. Kilkakrotnie nie wpuszczono go na pokład samolotu. Brał coraz więcej, stawał się niebezpieczny dla siebie i innych. W końcu, po kilku miesiącach próśb i perswazji, Anna Wintour, Naomi Campbell i Robert Duffy dopięli swego - Marc zgodził się na kurację odwykową.

Logo z klasą: niesamowity Marc Jacobs, styl, moda męska, logo z klasą, Richards dla Louisa Vuitton

Keith Richards dla Louis Vuitton

Wystające z wielkiej torby Jacobsa nogi Victorii Beckham pobudzały wyobraźnię. Wystające z wielkiej torby Jacobsa nogi Victorii Beckham pobudzały wyobraźnię. fot. Louis Vuitton

Victoria w torbie

Po powrocie z nową energią zabrał się do pracy i już niebawem pokazał, na co go stać. Wspólnie ze Stephenem Sprouse'em zaprojektowali nową wersję klasycznej torby Speedy. Wzór oparty na powtarzającym się logotypie został pokryty krzykliwym graffiti wykonanym przez Sprouse'a. Celem było przełamanie dotychczasowego, mieszczańskiego i w pewnych kręgach lekko obciachowego wizerunku produktów firmy.

Operacja się powiodła. W ciągu roku od premiery przychody ze sprzedaży ekstrawaganckiego vuittona przekroczyły 300 mln dolarów. Kolejne lata to dalsze eksperymenty z torbami, rozszerzenie oferty o ubrania, a jednocześnie ekspansja brandu Marc Jacobs, debiut tańszej linii Marc by Marc Jacobs, wreszcie premiera Little Marc by Marc Jacobs, marki dla rozpieszczanych przez rodziców maluchów.

Oprócz niewątpliwego talentu do projektowania Jacobs wielokrotnie dowiódł swoich umiejętności marketingowych. Słynna jest wymyślona przez niego kampania dla Louisa Vuittona z udziałem Francisa Forda Coppolli, jego córki Sofii, Keitha Richarda i... Michaiła Gorbaczowa. Wrażenie zrobiła również reklama toreb Marc Jacobs z udziałem Victorii Beckham. Z wielkiej torby z logotypem "Marc Jacobs" wystawały jedynie długie, gołe nogi. Ich właścicielką była właśnie pani Beckham.

Dużo pracy, kolejne sukcesy, pokazy w Paryżu i Nowym Jorku, stres. Chwilowo uśpione demony ponownie dały o sobie znać. Jacobs wrócił do alkoholu i narkotyków, a w 2007 r. po raz drugi trafił na odwyk.

Logo z klasą: niesamowity Marc Jacobs, styl, moda męska, logo z klasą, Wystające z wielkiej torby Jacobsa nogi Victorii Beckham pobudzały wyobraźnię.

Wystające z wielkiej torby Jacobsa nogi Posh Spice, znanej też jako Victoria Beckham, pobudzały wyobraźnię.

Marc Jacobs w wieku 43 lat postanowił zupełnie się zmienić Marc Jacobs w wieku 43 lat postanowił zupełnie się zmienić fot. Ed Kavishe/Wikipedia CC 3.0

Kryzys wieku średniego?

Mężczyzn po czterdziestce dopada kryzys wieku średniego. Ponoć właśnie wtedy na dobre zdajemy sobie sprawę z nieubłaganego upływu czasu i zbliżającego się z każdym dniem spotkania z nicością. I postanawiamy coś w naszym życiu zmienić. Wygląda na to, że również Marc Jacobs ma taki kryzys za sobą.

Przez całe lata nie wyglądał na kogoś, kto jest jednym z najlepszych na świecie projektantów mody. W ogóle nie przypominał faceta z tej branży. Był lekko otyły, blady, nosił długie włosy i niemodne, grube okulary. Bez przerwy palił, pił mnóstwo napojów gazowanych, żywił się hamburgerami. Nagle, w wieku 43 lat, postanowił zupełnie się zmienić.

Zaczął intensywnie ćwiczyć, wystawiać się na słońce, owoce i sałata zastąpiły kotlety i frytki. Skrócił włosy, w ucho włożył diamentowy kolczyk, zamiast spodni założył coś w rodzaju kiltu. A jakby tego było mało, począwszy od 2006 r., na jego ciele co chwila pojawia się nowy tatuaż. Ma już podobiznę SpongeBoba i maskotki M&M'sa, własną karykaturę w stylu Simpsonów i ponad dwa tuziny innych wzorów. Wśród wszystkich atramentowych obrazków jeden jest szczególnie znaczący - wijące się wokół prawego nadgarstka słowo "Perfect".

Jest coś na rzeczy, bo po powrocie z drugiego odwyku Jacobs zdaje się mieć obsesję na punkcie własnego ciała. W wywiadach opowiada, jak ważna jest dla niego siłownia, i opisuje ze szczegółami swoje codzienne ablucje. - Dbanie o siebie mnie uszczęśliwia - oznajmił. Plotkarskie magazyny donosiły o transplantacji włosów i wykonanych za namową Toma Forda operacjach plastycznych. Nie udało się rzucić palenia, jedyne chwile bez papierosa to te spędzone na siłowni.

Zmieniał również partnerów. Po czterech latach wspólnego życia rozstał się z Jasonem Prestonem i związał z Lorenzem Martone. Pogłoski o ślubie z tym ostatnim okazały się nieprawdziwe. W lipcu tego roku Martone oświadczył na Twitterze, że już od dwóch miesięcy nie są parą.

moda, celebryci, marc jacobs

Co dalej?

Kariera Marca Jacobsa dowodzi, że aby odnieść sukces we współczesnym świecie, nie wystarczy mieć talent. Równie ważna jest wiara w siebie i podzielający ją wpływowi znajomi. Dzięki tym trzem atutom Jacobs osiągnął w swoim zawodzie niemal wszystko. Na pytanie o dalsze plany i marzenia odpowiada, że nic mu więcej do szczęścia nie potrzeba. Jedynym stanowiskiem, którego przyjęcie mógłby rozważyć, jest to, które do niedawna zajmował John Galliano. Czyli główny projektant Christiana Diora. Media spekulowały, że tak się właśnie stanie, ale nie jest to przesądzone. Zajęty codzienną walką z atlasem i pielęgnacją paznokci Jacobs nieco zaniedbał swoje marki. W 2009 r. brand Marc Jacobs w badaniu Luxury Institute zajął 9. miejsce w kategorii "prestiż". Rok później spadł o 16 pozycji. Niestety, ceny pozostały bez zmian.

Gdzie to kupić:

Najbliższe sklepy oferujące produkty obu linii Marca Jacobsa znajdują się w Paryżu, Mediolanie, Londynie i Kopenhadze.

Więcej o: