Wypadek Hołowczyca: relacja naocznego świadka

Jacek Klisowski, Polak mieszkający w Peru oraz dziennikarz relacjonujący 35. edycję rajdu Dakar, na własne oczy widział 7 stycznia wypadek Krzysztofa Hołowczyca. Oto jego relacja dla Logo24.
W teleobiektywie aparatu widzę w odległości kilkuset metrów zbliżającą się sylwetkę mini Krzysztofa Hołowczyca W teleobiektywie aparatu widzę w odległości kilkuset metrów zbliżającą się sylwetkę mini Krzysztofa Hołowczyca fot. Jacek Klisowski

Boże, oby tylko ich nie zmiażdżyli!

Poniedziałek, 7 stycznia, to był mój trzeci dzień na pustyni. I wiedzieliśmy, że tego dnia rozpocznie się prawdziwy Dakar - peruwiańska pustynia Pisco-Ica.

W grupie Peruwiańczyków na 40. kilometrze trzeciego odcinka z Polaków byliśmy tylko my - Mikołaj i ja. Przed chwilą "przeleciał" Roby Gordon, więc Hołek musi być tuż za nim. Tak wynikało z moich kalkulacji. W teleobiektywie aparatu widzę w odległości kilkuset metrów zbliżającą się sylwetkę jego mini, a tuż za nim kolejny samochód.

- To Hołek - mówię - Mikołaj kręć, jedzie Hołowczyc! A w duchu modlę się, żeby wziął ten uskok z lewej strony.

Wypadek Hołowczyca: relacja naocznego świadka, samochody, Boże, oby tylko ich nie zmiażdżyli!, Na naszych oczach samochód Krzysztofa Hołowczyca wbija się w piach wydmyfot. Jacek Klisowski

 

Mini z nr 310, pędzące z dużą prędkością hamuje na kilka metrów przed uskokiem i tonie w chmurze kurzu. Znika nagle z pola widzenia, ale aparat rejestruje 10 klatek na sekundę. Słyszymy huk uderzenia... Mini wbija się w podłoże, po czym na skutek siły uderzenia odbija się i wraca do tyłu... Napięcie nie mija. Tuż za nim jedzie goniący go samochód z nr 321 cudem omija stojące pod skarpą mini, uderzając lekko w tylny lewy bok.

Wypadek Hołowczyca: relacja naocznego świadka, samochody, Boże, oby tylko ich nie zmiażdżyli!, Niewiele brakowało, by następny samochód staranował mini Krzysztofa Hołowczycafot. Jacek Klisowski

 

Auto Polaka buksuje przez chwilę w miejscu, nie może się wydostać. Biegnę w stronę samochodu. W tym samym momencie jedna z towarzyszących nam osób ściąga z siebie czerwoną koszulkę i biegnie w stronę skarpy. W oddali widać kolejny samochód, a tuż za nim pierwszą ciężarówkę. - Boże, oby tylko ich nie zmiażdżyli - Marco Antonio wymachuje czerwonym t-shirtem jak toreador na arenie przed pędzącym wprost na niego bykiem. Udaje się, pierwszy samochód wyhamował i przejechał bokiem.

 

Dakar 2013

Trasa 35. edycji rajdu Dakar, Wypadek Hołowczyca: relacja naocznego świadka, samochody, Boże, oby tylko ich nie zmiażdżyli!fot. dakar.com

 

Tegoroczna 35. edycja rozpoczęła się 5 stycznia w stolicy Peru, Limie. Pierwsze etapy prowadzą przez miasta na wybrzeżu Pacyfiku: sławne z produkcji wyjątkowej w skali światowej wódki Pisco i Ica z pustynią niczym Sahara, a także znane z gigantycznych indiańskich linearnych znaków Nazca.

Dalej położona w otoczeniu wulkanów i w pobliżu najgłębszego na świecie kanionu Colca (odkrytego zresztą przez Polaków) - kolonialna Arequipa. Stamtąd pustynią do Chile już niedaleka droga. Argentyński odcinek Dakaru biegnie przez Salta, San Miguel de Tucuman , Cordobę i La Rioja. Dalej przez Andy na chilijskie wybrzeże, z metą w Santiago de Chile.

Tam ci uczestnicy, którym uda się przebyć tę morderczą trasę w najlepszym czasie, staną na podium 20 stycznia.

Hołowczyc: mam połamane żebra i coś z kręgosłupem Hołowczyc: mam połamane żebra i coś z kręgosłupem fot. Jacek Klisowski

Hołowczyc: mam połamane żebra i coś z kręgosłupem

Podbiegam do malutkiego okienka w drzwiach mini i pytam po polsku: - Krzychu, wszystko w porządku?! - Nie - odpowiada Hołowczyc - Nie mogę oddychać - dodaje.

Felipe, portugalski pilot Hołowczyca, patrzy na mnie i mówi: "He's not good". Wołam stojących po drugiej stronie ludzi, aby pomogli wypchnąć auto w bezpieczne miejsce. Udaje się. Mini wyrywa się pustynnym piaskom i wyjeżdża na pobliskie wzniesienie.

Wypadek Hołowczyca: relacja naocznego świadka, samochody, Hołowczyc: mam połamane żebra i coś z kręgosłupem, Krzysztof Hołowczyc wyszedł z auta o własnych siłachfot. Jacek Klisowski

 

Krzysztof ściąga z siebie kask, odkręca kierownicę i z wymalowanym na twarzy bólem powoli wychodzi z auta. Felipe z wystraszoną miną nerwowo próbuje wystukać w telefonie satelitarnym jakiś numer z karteczki. Hołek robi kilka kroków trzymając się za dolną cześć klatki piersiowej i lędźwi. Mówi do mnie: "Mam połamane żebra i coś z kręgosłupem. Czuję ogromny ból w plecach".

Wypadek Hołowczyca: relacja naocznego świadka, samochody, Hołowczyc: mam połamane żebra i coś z kręgosłupem, Mimo bólu Krzysztof Hołowczyc uparł się, by kontynuować jazdę fot. Jacek Klisowski

 

Podbiegają kolejne osoby. Ktoś przynosi butelkę zimnej wody i podaje Krzyśkowi. Felipe nerwowo mówi coś do telefonu, po czym znów jest przy swoim partnerze. Wszystko to trwa kilka minut.

Hołowczyc wydaje polecenie: "Let's go". Portugalczyk prosi go jednak, aby poczekał. Żeby wezwać pomoc. Chwilę trwa wymiana zdań. Polak stawia w końcu na swoim, obaj wsiadają i chcą kontynuować najtrudniejszy na świecie rajd.

W tym czasie przejechały jeszcze ze 3-4 samochody. Potem ukazała się wyjąca Toyota Adama Małysza. Przeszedł bez błędu - na szczęście.

Krzysztof Hołowczyc musiał jednak wezwać śmigłowiec medyczny. To oznaczało eliminację z rajdu Krzysztof Hołowczyc musiał jednak wezwać śmigłowiec medyczny. To oznaczało eliminację z rajdu fot. Jacek Klisowski

Koniec rajdu dla Krzysztofa Hołowczyca

Nasz kierowca chce wracać do obozu, więc wsiadamy do pustynnego quada. Ujechaliśmy ok. 1 km, a moim oczom w oddali ukazują się sylwetki mini i jego załogi. Hołek rozmawia przez telefon, a Felipe ze zrezygnowaną mina stara się jakoś opanować nerwy i własną bezsilność. Polak siada pod otwarta tylną klapą samochodu i czeka na wezwany helikopter.

Zbiegają się ludzie. Ktoś przynosi parasol od słońca i ustawia nad leżącym kierowcą. Jest południe, a czterdziestostopniowy ukrop leje się nieba niemiłosiernie.

Oczekiwanie na śmigłowiec, Koniec rajdu dla Krzysztofa Hołowczyca, Wypadek Hołowczyca: relacja naocznego świadka, samochodyfot. Jacek Klisowski

 

Czekamy razem z nim, siadam obok i staram się mówić coś po polsku. Widzę, że nasz lider przechodzi prawdziwą gehennę. Gorycz, smutek, ból, bezsilność... Nieśmiało pytam Felipe czy będzie mógł kontynuować?

Portugalczyk ze łzami w oczach odpowiada: "To już koniec. Wezwanie śmigłowca to eliminacja".

Wnosimy pneumatyczne nosze do śmigłowca, ale ten model nie jest przystosowany do przewożenia rannych o dwumetrowym wzroście. Pilot i lekarz upychają nogi rannego Polaka między kablami kabiny, Krzysztof uśmiecha się do nas, ściska dłoń swojego partnera, wyciąga z podręcznego plecaka iPoda, zakłada słuchawki, a my zamykamy drzwi śmigłowca.

- Powodzenia, trzymaj się! Odwiedzimy cię w Limie - mówię na koniec.

Krzysztof Hołowczyc w śmigłowcu w drodze do szpitala Krzysztof Hołowczyc w śmigłowcu w drodze do szpitala fot. Jacek Klisowski

Wygrać Dakar: niespełnione marzenie Hołowczyca

W poniedziałek, na początku trzeciego etapu z Pisco do Nazca, rozpędzone auto (Mini All 4 Racing) natrafiło na zjeździe z kilkumetrowej wydmy na twarde, skalne podłoże przysypane niewielką warstwą piachu. Hołowczyc został początkowo przetransportowany helikopterem do polowego szpitala w Pisco, a następnie do Limy. Jego partner, portugalski pilot Felipe Palmeiro, nie doznał poważniejszych obrażeń.

Hołek po przewiezieniu do szpitala, z dwójką innych poszkodowanych zachował się jak dżentelmen. Na lotnisku w Limie czekały dwie karetki, było trzech rannych, a on odstąpił swoje miejsce i sam pojechał na siedząco. W szpitalu to samo. Bez narzekania, miauczenia i kwękania. Odniosłem wrażenie, że to bardzo cierpliwy i pełen pokory człowiek.

Robili mu rożne badania łącznie z tomografią i TAC. Zawsze podchodził do tego z uśmiechem na ustach, choć wewnątrz ciągle, jak sam mówi, zdruzgotany i zawiedziony. Mimo to, Hołowczyc optymistycznie patrzy na całą sprawę. Powiedział mi, że kieruje się w życiu filozofią swojej żony. Ściganie się to jego pasja i życie, ale są ważniejsze wartości dla człowieka - choćby rodzina.

Krzysztof Hołowczyc ma teraz założony specjalny gorset na kręgosłup. Lekarze dziwili się, że ma tak bardzo silny i odporny organizm. Według peruwiańskich medyków, normalny gość, po takim uderzeniu spędziłby wiele miesięcy w szpitalu. A Hołek czeka w hotelu na ostanie wyniki badań, dokumentację z kliniki i na powrót do Polski.

Krzysztof Hołowczyc, który w czerwcu skończył 50 lat, po raz ósmy wystartował w Rajdzie Dakar i po raz czwarty musiał się wycofać. W 2009 i 2011 roku uplasował się na piątej pozycji. Rok temu wygrał, jako pierwszy Polak w historii, jeden z etapów, był też liderem, ale ostatecznie - po awarii samochodu - zajął dziewiątą lokatę.

Więcej o:
Komentarze (21)
Wypadek Hołowczyca: relacja naocznego świadka
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: kubans23

    Oceniono 54 razy 36

    Trzymam kciuki Panie Krzyśku. Na Karowej Pan wymiata, kiedyś poczuje Pan smak zwycięstwa na Dakarze.

  • hdrider

    Oceniono 43 razy 29

    Dobrze, ze tylko tyle. Duzo szczescia w tym pechu mial Holek. Na prawde... next year moze bedzie lepiej. Trzymam kciuki, zdrowia!

  • Gość: zgoda

    Oceniono 10 razy 8

    hamuje? poleciał jak natchniony. Jakby hamował to by zahamował jak ten z tyłu. Wielkie dzięki , że się nic nie stało.

  • Gość: niekcemalemuszem

    Oceniono 9 razy 3

    To nie pasy. To zero stref zgniotu. Hamowalby to by sie zsunal, jechalby szybcie (moze nie dalo sie szybciej) to by przeskoczyl, a tak to zaryl prostopadle i sila byla tak jaka byla. Hamowanie do zera w ulamku sekundy. Mam nadzieje ze choc na pewno boli to jednak niedlugo bedzie wszystko ok.

  • Gość: LOL:-)

    Oceniono 1 raz 1

    Dobrze że tam była wydma a nie kartony

  • 5rolnikzwilkowiecka

    0

    "Wypadek Hołowczyca: relacja naocznego świadka"

    Eeee tammm !!!
    Lepszy byłby świadek nauszny !!!

  • Gość: anna

    0

    słowo boże piszemy z małej - bo to wymyślony stwór i wymyślona istota

  • Gość: Podpisz się

    0

    Jak on te ziobra połamał ? Przecież pasy miał zapięte, poduszek więcej jak w łóżku a pilot bez szwanku zaraz pojechał dalej.

  • Gość: kamishi

    Oceniono 2 razy 0

    Naoczny świadek z Ursynowa?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX