Podróż w luksusie: najlepsze linie lotnicze

Najpierw prysznic, potem meze, labneh i szanklisz na kolację, a do tego kocyki, poduszeczki, skarpetki i kosmetyczka z kryształkami Swarovskiego. I drzemka na dwumetrowym łóżku. Jak tu nie latać najlepszymi liniami świata?
Singapore Airlines Singapore Airlines fot. Singapore Airlines

Limuzyny i uprzejmość

Pod dom podjeżdża limuzyna, czasem dwie, jeśli pasażerów jest więcej. Elegancko ubrany kierowca oferuje zimne ręczniki do rąk i wodę do picia, bo przecież temperatura powietrza sięga nawet 50 st. C. Na lotnisku pasażerowie pierwszej klasy korzystają z oddzielnego wejścia, gdzie przy drzwiach czeka elegancko ubrany portier z hotelowym złoto-bordowym wózkiem na bagaże. Pasażer nie martwi się o walizki - te na taśmę położy portier, a uśmiechnięte hostessy wskażą drogę do wydzielonych stanowisk odprawy.

Beata Suleiman wraz z mężem, biznesmenem, od siedmiu lat mieszka w Abu Dhabi. - Podróżujemy właściwie wyłącznie liniami Etihad Airways. Ja kilka razy w roku latam do Europy, a mąż mniej więcej dwa razy w miesiącu, do Europy, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Afryki - wylicza. Zawsze pierwszą klasą.

Uśmiech, a nie PR-smile

Linie Etihad zajęły szóste miejsce w najnowszym rankingu World Airline Awards - najlepszych linii lotniczych świata. Sondaż objął ponad 200 linii lotniczych, od największych międzynarodowych przewoźników do mniejszych, krajowych. Głosowali pasażerowie. Pierwsze miejsce zajęły linie Qatar Airways, a na podium uplasowały się jeszcze Asiana Airlines i Singapore Airlines. W pierwszej dziesiątce nie ma żadnej linii europejskiej.

- Nic dziwnego - wzrusza ramionami Zbigniew Lazar, specjalista od wizerunku i reputacji w firmie Modern Corp., były szef działu komunikacji społecznej rządu australijskiego stanu Victoria. - Moim zdaniem wynika to m.in. z tego, że w liniach europejskich, ale i amerykańskich, na pierwszym miejscu stawia się bezwzględne procedury, a często zapomina o tym, że to pasażer powinien być najważniejszy. W azjatyckich nigdy nie zdarzyłoby się coś takiego, co swego czasu spotkało Jana Rokitę na pokładzie Lufthansy. Niezależnie od przyczyny zamieszania starano by się sprawę załatwić z korzyścią dla pasażera. Przecież pasażer może być zdenerwowany, bo to jego pierwszy lot albo jest chory. W liniach, które znalazły się w pierwszej dziesiątce, standardem jest zawsze uśmiech. Uśmiech, a nie "PR-smile" - mówi Lazar. On sam latał niemal wszystkimi liniami z pierwszej dziesiątki. Najczęściej klasą biznes, bo - jak przyznaje - lubi dać odpocząć nogom, a większość linii nie oferuje w klasie turystycznej dość miejsca między fotelami.

- Ale akurat z Qatarem leciałem na Sri Lankę w klasie ekonomicznej. A mimo to samolot oferował znaczną przestrzeń między fotelami - opowiada. Jego zdaniem standardem linii azjatyckich jest "plus". - Niezależnie od klasy liczyć można na trochę więcej niż w europejskich. Ekonomiczna w Qatar była też economy plus - dodaje.

Potwierdza to Michał Nowak z Boston Consulting Group, który leciał Emirates podczas podróży poślubnej na trasie Seszele-Dubaj-Tanzania. - Wszystko to, co zwykle na długich trasach dostajemy w klasie biznesowej, tu znajdziemy już w ekonomicznej - mówi. A to oznacza, że klienci klasy biznes mogą w azjatyckich liniach liczyć na prawdziwy komfort. - Bardzo szeroka oferta VOD na telewizorkach, wybór jedzenia, a poza tym kocyki, poduszeczki, skarpetki i inne gadżety - śmieje się. - No i przede wszystkim uprzejmość załogi - dodaje.

Qatar Airways Qatar Airways fot. Qatar Airways

Spa w saloniku

Zbigniew Lazar przekonuje, że zdanie o liniach lotniczych wyrobić sobie można już na lotnisku, w tzw. lounge'ach, czyli salonikach przeznaczonych dla pasażerów podróżujących w klasach pierwszej i biznes.

- Saloniki linii azjatyckich różnią się od europejskich, gdzie często nie ma dość miejsca dla wszystkich chętnych, na uzupełnienie brakujących potraw trzeba czekać kwadrans, a wybór alkoholi jest mizerny - mówi Lazar. - Jestem pod wrażeniem lounge'u w Bangkoku - tam naprawdę rozumieją, że "szlachectwo zobowiązuje". Akurat leciałem liniami Thai [9. miejsce w rankingu - przyp. red.] do Melbourne. Poczułem się jak w dobrej restauracji. Szybka, uprzejma obsługa, a przede wszystkim miejsca o różnym natężeniu światła. Ciemniejsze dla tych, którzy jeszcze nie przyzwyczaili się do nowej strefy czasowej, jaśniejsze dla chętnych, by poczytać. W Europie widziałem tylko jeden business lounge, który mógłby równać się z azjatyckimi i australijskimi: linii TAP w Lizbonie - zaznacza.

- Saloniki rzeczywiście robią wrażenie - przyznaje Mariusz Malec, dyrektor zarządzający w firmie z branży IT/telco, który również gościł na pokładach niemal wszystkich linii z rankingu. Swego czasu odbywał ponad 100 podróży rocznie, również do Azji. - W portach azjatyckich często są większe i lepiej położone niż saloniki linii europejskich.

First Class Diamond Lounge na lotnisku w Abu Dhabi to restauracja-salon dla pasażerów pierwszej klasy. Menu à la carte, stoły ustawione tak, aby zapewnić pasażerom dyskrecję i spokojne zjedzenie posiłku. Osobna część z wygodnymi kanapami, internetem, telewizorami, komputerami. W głębi wejście do spa Six Senses, gdzie można skorzystać z masażu i aromaterapii przed podróżą. Zaproszenie do samolotu pada w momencie, kiedy pasażerowie innych klas są już na pokładzie.

Qatar Airways Qatar Airways fot. Qatar Airways

Apartamenty z minibarem

Przy wejściu na pokład Thai Airways każdy pasażer - niezależnie od klasy, którą podróżuje - otrzymuje śliczną orchideę. - Niezwykle miły gest, który prawie nic nie kosztuje, ale idealnie pokazuje podejście linii do klientów - opowiada Lazar.

Mariuszowi Malcowi po tylu lotach, na tak wielu trasach, trochę zacierają się różnice między poszczególnymi liniami. - Pozostaje jednak wrażenie egzotyczności: w ubiorach i zachowaniu obsługi, w potrawach. W pierwszej klasie niejednokrotnie jedzenie przygotowywane jest ze świeżych produktów, na oczach pasażera, do wyboru są potrawy regionalne, azjatyckie i międzynarodowe. Można liczyć na indywidualną obsługę, a często nawet prysznic - opowiada.

Z pewnością jest tak w liniach Emirates (8. miejsce w rankingu). Na pokładzie A380 skorzystać można z prysznica z funkcją spa, bo przecież "podróż samolotem może być męcząca". Kabina wykładana jest orzechem i marmurem, kosmetyki z najlepszych składników naturalnych.

Pasażerowie pierwszej klasy o podwyższonym standardzie - First Class Private Suite - mogą w Emirates liczyć na indywidualne kabiny z fotelem, który po rozłożeniu jest pełnowymiarowym łóżkiem. Każdy taki "apartament" wyposażony jest w przesuwane drzwi, osobisty mini-bar, regulowane oświetlenie, własną toaletkę, lustro i szafę. First Class Private Suites są dostępne na pokładach A380 oraz A340-500 i w większości samolotów Boeing 777.

Ale i w klasie biznesowej można spodziewać się foteli, które po rozłożeniu stają się płaskimi łóżkami, gniazdek do podłączenia laptopa, dużego stołu, zapewniającego przestrzeń do pracy. Do tego indywidualny monitor, mini-bar w każdym fotelu i przegroda zapewniająca prywatność.

- W samolocie czeka miła obsługa, uśmiechnięte stewardessy i stewardzi. Pomagają znaleźć miejsce, ułożyć bagaż podręczny, proponują powitalny napój: szampan, świeżo wyciskany sok, wodę, kawę arabską, a także daktyle i oczywiście zimny mokry ręcznik do rąk - wylicza Beata Suleiman.

Obsługa nie jest anonimowa, oferuje swoją pomoc w każdej chwili. - Dostajemy piękną kosmetyczkę, ozdabianą kryształkami Swarovskiego, z przyborami toaletowymi, w tym miniaturki kosmetyków ekskluzywnej szwajcarskiej firmy La Prairie, a także kapcie, piżamę i zestaw przekąsek w lodówce przy fotelu. Obsługa pyta, co sobie życzymy do picia po starcie (bardzo szeroki wybór napojów alkoholowych i bezalkoholowych), a także czy po starcie chcemy, aby przygotowano nam łóżko do spania. Dostajemy materac i kompletną pościel - opowiada pasażerka pierwszej klasy Etihad.

Podobnie jest zresztą w innych liniach z "dziesiątki". W koreańskich Asiana Airlines (2. miejsce) czeka na pasażera pięć klas: First Suite, First, Business Smartium, Business i Travel. W tej najwyższej otrzymamy indywidualny pokój z telewizorem 32" i łóżkiem o długości 210 cm. A przydzielona stewardessa odbierze zamówienie na posiłek.

 

World's Top 10 Airlines - 2012

1

QATAR AIRWAYS

2

Asiana Airlines

3

Singapore Airlines

4

Cathay Pacific Airways

5

ANA All Nippon Airways

6

Etihad Airways

7

Turkish Airlines

8

Emirates

9

Thai Airways

10

Malaysia Airlines

Qatar Airways Qatar Airways fot. Qatar Airways

Menu pierwsza klasa

Na początek wybór koktajli oraz kanapki na zimno, w ramach przystawek irański kawior, podawany z typowymi dodatkami: kwaśną śmietaną i blinami, potem na stół wjeżdża arabskie meze, czyli wybór tradycyjnych przystawek, włącznie z twarożkiem labneh, przyprawionym sumakiem, bakłażanem, sałatką z serkiem szanklisz, marynowanymi fasolkami szparagowymi lubieh, kiełbaskami sujuk w serze halumi i kibbehem, czyli krokietami z pszenicy burgul nadziewanymi jagnięciną, a także panierowane krewetki.

Można dostać też wędzonego kurczaka w mandarynkach z sałatką z soczewicy. Kto chce zupę - proszę bardzo: w menu znajdzie pikantną zupę pomidorową z plastrami okry (ketmii piżmowej), podawaną z grzankami.

Danie główne to już tradycyjna ostra potrawa z ryby - samka harra, zawierająca filety z okonia morskiego, podawane z sosem o smaku pomarańczowym, wzbogacone papryką jalapeño. Do wyboru jest też wołowina duszona w mleku kokosowym, przyozdobiona kolendrą i smażonymi paprykami, lub pierś kaczki, glazurowana dzikim miodem, z łagodnym sosem wiśniowym. Są i propozycje wegetariańskie, jak lazania z oberżyny i szpinaku. A potem jeszcze pieczony banan i pudding z orzechów laskowych, tradycyjny domowy sernik z truskawkami i wybór serów.

To przykładowe menu w pierwszej klasie linii Emirates. - Linie z pierwszej dziesiątki w ogóle unikają "airline food", czyli serwowanych w Europie potraw bez smaku o niezidentyfikowanym pochodzeniu. W Emirates, którymi leciałem w klasie biznes do Abu Dhabi, zaskoczyło mnie, że nie tylko dostałem do wyboru kilka potraw, w tym co najmniej trzy wegetariańskie, ale menu nie powtarzało się podczas powrotnego lotu do Frankfurtu. Pomijam już fakt, że samo menu wydrukowane zostało na eleganckim papierze, a obsługa za każdym razem, gdy podchodziła do fotela, lekko kłaniała się pasażerom z szacunkiem - opowiada Lazar.

Podobnie wygląda to w najlepszej linii ranking - Qatar. Hummus, sałatka tabouleh i muhammara - ostra pasta z papryczek, pieczona pierś kurczaka z ziemniaczanymi gnocchi oraz z przypiekanymi pomidorami. Do tego kotlety jagnięce, kofta, łosoś z koperkiem, naleśniki faszerowane szpinakiem i grzybami. A wszystko to można popić herbatami earl grey, zieloną, rumiankową, sencha lub jaśminową. Oczywiście można zażyczyć sobie, by potrawy nie zawierały musztardy, czosnku, orzechów, ogórków, były odpowiednie dla diabetyków, osób na diecie bezglutenowej lub po prostu były niskokaloryczne.

- Zwykle serwowane są dania różnych kuchni, z różnego rodzaju mięsa oraz owoce morza. Każdy może znaleźć coś dla siebie: wielbiciele wołowego steku i wielbiciele wielkich grillowanych krewetek. Stewardessa wyciąga duży, wygodny stół do posiłku, układa piękne obrusy, naczynia, eleganckie sztućce. Otrzymujemy świetne wina. Przekąski są dostępne na życzenie w czasie całego lotu. Wśród obsługi  jest kucharz (in-flight chef), który zajmuje się posiłkami dla pasażerów pierwszej klasy. Posiłki i sposób ich podania nie mają nic wspólnego z pakowanymi, gotowymi posiłkami innych linii i plastykowymi sztućcami - zaznacza Beata Suleiman.

Zbigniew Lazar dodaje, że liczyć można na naprawdę szeroki wybór alkoholi. - Nie ogranicza się on tylko do dziwnie pozbawionego jakiegokolwiek smaku wina, jakie serwuje się często w Europie. To ważne, bo przecież linie te często pochodzą z krajów muzułmańskich, a jednak nikt nie robi problemu, jeśli pasażer ma ochotę na whisky single malt. Nie zdarzy się tu sytuacja, którą zaobserwowałem w jednej z europejskich linii, że stewardesa, i to w klasie biznes, wypomniała pasażerowi, zamawiającemu piwo, że przecież dwa już wypił - podkreśla Lazar.

Zimny prysznic

- Gdy podróż się kończy, przed terminalem czeka limuzyna, która wiezie do domu lub hotelu, i cała procedura się powtarza - mówi Beata Suleiman. I wzdycha: - Kilka razy w roku lecimy do Polski. To zimny prysznic: z biletem klasy biznes w ścisku i tłoku wiozą nas do samolotu autobusem, siadamy w klasie biznes, której standard właściwie nie różni się od klasy ekonomicznej. Często nie ma miejsca nawet na bagaż podręczny, bo pasażerowie klasy ekonomicznej w drodze na swoje miejsce wrzucili tu już swoje walizki - opowiada.

Zbigniew Lazar też nie przepada za liniami europejskimi. - Gdybym miał szukać w Europie linii, które starają się wyznaczać wysokie standardy, to może wskazałbym Swiss - zaznacza po namyśle.

Mariusz Malec jednak nie narzeka. - Po tylu lotach wysoki standard nie robi już takiego wrażenia jak ludzie, których można spotkać na pokładzie, często z pierwszych stron gazet. To zawarte znajomości pozostają w pamięci najdłużej - podkreśla.

Więcej o:
Komentarze (26)
Podróż w luksusie: najlepsze linie lotnicze
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • acc4

    Oceniono 44 razy 32

    Nr 7 na liście - Turkish Airlines - chciał kupić polski LOT. No ale nie będzie jakiś Turek pluł polskim związkowcom, potomkom Sobieskiego, w twarz - lepiej patriotycznie zbankrutować.

  • Gość: Piotrek

    Oceniono 24 razy 12

    Wszystko co opisano jako wyłacznie dostępne w lniach azjatyckich jest jednakowoż dostępne chociażby w lotach pierwszą klasą Lufthansy z Frankfurtu i Monachium: limuzyna, oddzielny terminal, spa itp. Ta sama Lufthansa obecnie nawet na dłuższych trasach europejskich w klasie biznes drukuje menu na dobrej jakości papierze, a samo menu zmienia się bodajże co trzy dni. Domyślam się, że w British Airways czy Air France jest podobnie. Tak więc cały artykuł ma raczej na celu pokazanie snobistycznego stylu życiu kilku zamożnych facetów a nie ukazanie rzetelnej informacji o liniach lotniczych.

  • rpaprocki

    Oceniono 18 razy 12

    To częściowo nieprawda, co napisane w artykule. Częściowo, gdyż w przeciwieństwie do bohaterów opracowania nie latałem tyloma liniami z top 10. Ale z całą pewnością mogę powiedzieć, że na pokładzie A380 w Emirates i Lufthansa różnica wypada na korzyść Niemców, gdzie jedzenie jest smaczniejsze. Podobnie nieprawda, że w klasie ekonomicznej w dobrych liniach bywa tak, jak Biznes w słabych. Najlepsze ekono (znów A380) to po prostu siedzenia szersze o 3cm, niż np. w B-777 oraz jest ciszej, siedzi się normalnie i nie ma absolutnie mowy o wygodzie dla nóg. A biznes to zupełnie inna bajka, bo chodzi tak naprawdę o to, żeby się wyłożyć do pozycji leżącej. Fakt, że niektóre lotniska oferują ponadprzeciętny komfort, a niektóre linie w loundżach rozpieszczają klientów nawet z klasy ekonomicznej (BANGKOK Airlines).
    Ale tak naprawdę artykuł jest reklamą Etihad, które tanio lata do Azji;)

  • Gość: aby

    Oceniono 11 razy 9

    Ciekawostka z artykułu :
    1 Nie do pomyślenia żeby w liniach azjatyckich [opisywanych] pan Rokita miał kłopoty, personel by załągodził lub i nawet zgodził się na podróż płaszcza i kapelusza państwa Rokitów w klasie VIP czy biznes.
    2. A w liniach europejskich :zimny prysznic". Jak wprowadzają mnie [czyli opowiadacza z tego artykułu], do klasy biznes, to jacyś cwaniacy z klasy ekonomicznej już podrzucili swoje walizki do mojej klasy.

    Czyli jak państwo Rokitowie [czy Rokity] podrzucają płaszcz z kapeluszem do klasy biznes komuś innemu - to ok., mały drobiazg.
    Jak ktoś podrzuca walizkę do klasy biznes [w której przecież ja lecę] - to chamstwo

  • Gość: Toni

    Oceniono 21 razy 9

    Ciekaw jestem dla ilu ludzi te informacje sa interesujace. 99% pasazerow z wszelkich cech przewoznika najbardziej ceni niski koszt biletu. Dla mnie Turkish Airlines w klasie Ekonomy sa wiecej niz wystarczajace. Indywidualny obiad i okreslony fotel moge zamowic juz w domu kupujac bilet na necie, drinka mi nigdy nie odmawiali a poza tym dosc wygodnie podsypiam w fotelu. Wszystko za bardzo rozsadne pieniadze.

  • ladychapel

    Oceniono 6 razy 6

    Ale jutro się przelecę. Takim cudem z minibarkiem. Tylko kupię 2x0.7 i juuuuużżżżzz lecę.

  • Gość: elo

    Oceniono 4 razy 4

    odaliska Beata o ile istnieje to przynajmniej wie za co w jasyr sie oddala... Niedawno byla seria artykulow o modelkach pod szejkami, teraz okazuje sie ze sa rowniez takie malzenstwa! Wow - postepowi jestesmy!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX