Mój pierwszy raz: sparing z mistrzynią muay thai

Sięgam w najgłębszy zakamarek szafy po kolorowe spodenki do muay thai. Kilka lat temu kolega przywiózł mi je z Tajlandii. Dziś wreszcie będą potrzebne. Kopnął mnie nie lada zaszczyt. Indywidualny trening z Joanną Jędrzejczyk, mistrzynią świata w muay thai.
Mój pierwszy raz: sparing z mistrzynią muay thai Mój pierwszy raz: sparing z mistrzynią muay thai fot. Tomasz Wawer

Joanna Jędrzejczyk

Spotykamy się na parkingu pod pamiętającym czasy PRL budynkiem magazynów handlowych na warszawskiej Woli. Aśka jest drobną, kolorowo ubraną i uśmiechniętą olsztynianką. Waży 56 kg.

Wspinamy się po wąskich schodach na piąte piętro, wprost do Palestry, jednego z najlepszych klubów muay thai w stolicy. W pachnącej potem sali na podłodze leży mata, wiszą worki, jest też, oczywiście, ring. To miejsce dla twardzieli, którzy nie boją się ciężkiej sportowej roboty, a nie klub rekreacyjny dla młodzieńców szpanujących na fighterów.

Na ścianie namalowany sprejem współczesny wojownik w hełmie starożytnego greckiego hoplity. Słowo palestra, teraz kojarzące się z adwokatami, w czasach Achillesa oznaczało budynek, w którym mężczyźni trenowali sporty i sztuki walki. Dziś w Palestrze lekcji udzieli mi kobieta.

Muay thai w swojej ojczyźnie jest nazywane tańcem ośmiu wojowników. Uderzać można bowiem obiema dłońmi, łokciami, kolanami i stopami (poza tym używać obaleń i niskich rzutów). Nie będziemy sparować, bo Aśka nie może ryzykować kontuzji. Ale przedstawi mi wszystkie cztery pary wojowników.

Joanna Jędrzejczyk na ringu - zobacz - warto

 

Artykuł został po raz pierwszy opublikowany w październiku 2009. Więcej o Joannie Jędrzejczyk: tutaj

Mój pierwszy raz: sparing z mistrzynią muay thai, mój pierwszy raz, sztuki walki, Joanna Jędrzejczyk

17-go lutego 2013 r. kilkukrotna polska mistrzyni świata i najbardziej utytułowana zawodniczka Muay Thai, Joanna Jędrzejczyk z klubu Arrachion Olsztyn, zdobyła pas kickboxerskiej organizacji WBKF (World Budokai Federation).

Jędrzejczyk jest aktualną Mistrzynią Europy IFMA (International Federation of Muaythai Amateur). Ma również na koncie zawodowe Mistrzostwa Świata WKN (World Kickboxing Network) i J-Girls oraz zawodowe Mistrzostwa Europy WKF i WMC. Przez prawie 2 lata trenowała w Holandii pod okiem legendy K-1 Ernesto Hoosta.

Front kick. Zatrzymuje skutecznie imptet przeciwnika. Dobrze wykonany - przewraca. Front kick. Zatrzymuje skutecznie imptet przeciwnika. Dobrze wykonany - przewraca. fot. Tomasz Wawer

Pierwsza para - stopy i piszczele

Front kick. Zatrzymuje skutecznie impet przeciwnika. Dobrze wykonany - przewraca

- Na każdym treningu każdy, nawet mistrz, ćwiczy wszystko od początku - mówi Aśka i zaczyna skakać w miejscu, jednocześnie wykonując proste kopnięcia zakroczną (tylną) nogą. Po kopnięciu noga wraca do pozycji wyjściowej. Na pozór ruch wygląda dość niewinnie, jak ćwiczenie na aerobicu, ale w rzeczywistości to zabójczy front kick, posyłający przeciwnika na drugi koniec ringu.

Mój pierwszy raz: sparing z mistrzynią muay thai, mój pierwszy raz, sztuki walki, Kopnięcie kolanem nogi zakrocznej. Częsta przyczyna nokautów w muay thai i K-1.fot. Tomasz Wawer

- Włóż w to serce. To prawdziwe kopnięcie. Na początku unieś kolano, potem kopnij, wypychając koniecznie do przodu biodro - pokazuje mi istotę ruchu Aśka. Nie ma w tym dalekowschodniej tajemniczości. Raczej gibkość, płynność ruchu i surowa siła.

Aśka podchodzi do worka i zaczyna bombardowanie. Lewe proste kopnięcie, prawe proste kopnięcie. Worek fruwa. A waży pewnie ze 30 kilo.

- Zawsze po treningu robię serię 300 kopnięć prostych na każdą nogę. Po jakimś czasie nogi są wystrzeliwane jak pocisk z pistoletu maszynowego - mówi Aśka. Wlepiam w nią maślane oczy, a ona znów zaczyna skakać w miejscu. Tym razem nowe combo: lewe kopnięcie okrężne plus prawe przednie kopnięcie kolanem. Z mocnym wypchnięciem biodra.

Cios kolanem to technika, z którą powszechnie kojarzone jest muay thai. - Taka forma ćwiczenia wyrabia siłę nóg, poprawia motorykę, koordynację i stabilność. Trzeba nad tym pracować, żeby nie upaść w czasie wykonywania kopnięcia. Bywa tak, że ktoś kopie i przy okazji leci, nie wiadomo gdzie, a liczy się każda sekunda - tłumaczy Aśka.

Już po kilku powtórzeniach muszę się koncentrować, bo zaczynają mi się mylić nogi. Nie mówiąc o tym, że serce bije jak szalone.

Mój pierwszy raz: sparing z mistrzynią muay thai, mój pierwszy raz, sztuki walki, Kopnięcie okrężne na wysokości brzucha, tzw. middle kick. fot. Tomasz Wawer

Podchodzimy do worka. Aśka staje za nim i pokazuje mi nową zabawę. Mam kopnąć w miejsce, w które klepnie ręką. Staram się, jak mogę, i młócę zawzięcie nogami. Moje wysiłki nie robią na niej żadnego wrażenia.

- Ernesto zawsze powtarza, że dobrego kopnięcia okrężnego w worek się nie słyszy - mówi mi mistrzyni. Zaczynam się zastanawiać, o co jej chodzi, noga jest przecież o wiele cięższa i silniejsza od ręki. Nie da się cicho: to tak, jakby chciała, żebym bezgłośnie trzepał dywan. - Niektórzy kozacy myślą, że jak walną z hukiem w worek, to jest super. Ale tu nie chodzi o to, żeby było słychać, ale żeby było widać - mówi Aśka. - Nie kop stopą. Raz, że szkoda stopy, a dwa, że znacznie większą siłę ma uderzenie piszczelą. Uderzaj odcinkiem, który zaczyna się dziesięć centymetrów poniżej kolana, kop, jakbyś chciał przeciąć cel - tłumaczy, po czym bierze błyskawiczny zamach i jeszcze szybciej kopie. Cisza jak makiem zasiał, a worek buja się konkretnie...

Mój pierwszy raz: sparing z mistrzynią muay thai, mój pierwszy raz, sztuki walki, Kopnięcie kolanem nogi wykrocznej z chwytem za głowę, która jest ściągana do dołufot. Tomasz Wawer

Tajskie kopnięcie okrężne różni się od europejskiego tym, że jest bardziej zamaszyste i dłuższe. Bywa, że po jednym następuje od razu jeszcze jedno albo dwa w to samo miejsce.

Przechodzimy do low kicków, osławionej broni muay thai. Aśka trafia mnie lekko piszczelą w górną część uda. Czuję, że gdyby zrobiła to na pełnej szybkości, to usiadłbym z bólu na macie.

- Równie ważne poza kopnięciem jest to, jak się blokuje low kick. Ja, gdy to robię, ranię przeciwnika. Ernesto mówi, że kiedy mnie kopie, to go to boli. A używam dwóch par ochraniaczy - opowiada mistrzyni.

Mój pierwszy raz: sparing z mistrzynią muay thai, mój pierwszy raz, sztuki walki, Przy wysokim lewym kopnięciu okrężnym Aśka odchyla lewą rękę. Prawa w tym czasie kryje głowę przed kontrą.

Mój pierwszy raz: sparing z mistrzynią muay thai, mój pierwszy raz, sztuki walki, Okrężny tajski high kick. Noga spada z góry, po zamachu na kark, jak siekiera. Twardziele padają po tym na matę bez przytomności.fot. Tomasz Wawer

- Utwardzenie piszczeli przychodzi z czasem. Bardzo ważne są także uwarunkowania genetyczne. To, czy ktoś ma kościec bardziej zbity, czy rzadszy. Blokuje się najgrubszą częścią piszczeli, tymi dziesięcioma centymetrami pod kolanem. Trzeba jednak nie tylko przyjąć kopnięcie, ale także dać wyraźny odpór - tłumaczy i pokazuje ruch biodrem.

Mój pierwszy raz: sparing z mistrzynią muay thai, mój pierwszy raz, sztuki walki, Udana obrona przed kopnięciem okrężnym. Obok: nieudana obrona przed kopnięciem okrężnym kolanem na wysokości mostka.fot. Tomasz Wawer

W sytuacji bojowej dochodzi niekiedy do makabrycznych sytuacji, w których człowiek po kopnięciu upada na ziemię, bo jego noga pęka jak sucha gałąź. - Jak się sparuje, to ciało się przyzwyczaja do wszystkiego. Też się utwardza. Trening ma doprowadzić do techniki, potem do perfekcji doprowadza się "obicie ciała", krok po kroku - uspokaja mnie Aśka.

Czas na mój popis: kombinacja bokserska zakończona prawym sierpowym. Potem okrężny middle kick nogą wykroczną. Popełniam kardynalny błąd, odchylając za bardzo prawą rękę. Przez to wygląda to jak kopnięcie futbolowe, a nie rasowe muay thai. Czas na mój popis: kombinacja bokserska zakończona prawym sierpowym. Potem okrężny middle kick nogą wykroczną. Popełniam kardynalny błąd, odchylając za bardzo prawą rękę. Przez to wygląda to jak kopnięcie futbolowe, a nie rasowe muay thai. fot. Tomasz Wawer

Druga para - pięści

Czas na mój popis: kombinacja bokserska zakończona prawym sierpowym. Potem okrężny middle kick nogą wykroczną. Popełniam kardynalny błąd, odchylając za bardzo prawą rękę. Przez to wygląda to jak kopnięcie futbolowe, a nie rasowe muay thai

- No, to teraz leciutki sparing bokserski, bez uderzania w głowę. Często robimy to u Ernesta w pierwszej fazie treningu - słyszę. Zaczynamy. Aśka jest szybka i wytrenowana. Zbieram uderzenia, lekkie, kontaktowe. Schylam się i trafiam ją prawym prostym w brzuch. Mam przewagę długości ramion i bez problemu wychodzi mi ta stara bokserska sztuczka. Tańczę jak Kulej. - Uważaj. To, co dobre w boksie, nie musi być dobre w innym sporcie. Schylając się, narażasz twarz na spotkanie z moim kolanem - ostrzega Aśka.

Mój pierwszy raz: sparing z mistrzynią muay thai, mój pierwszy raz, sztuki walki, Muay thai to także obalenia. Niższej ode mnie o głowę Aśce nie sprawia większego problemu sprowadzenie mnie do parteru.fot. Tomasz Wawer

Jej postawa jest wyższa, i węższa. - Źle stoisz - strofuje mnie. - Ustaw się przodem. Tylna noga bliżej. Nogi węziej. Palce stóp skieruj lekko do środka. Ręce trzymaj przed sobą, na wysokości kości policzkowych. Będziesz więcej widział. Mają być całkiem luźne. Uderzenie wyprowadzasz z luźnej ręki. Łokcie blisko tułowia i troszkę do przodu. W ten sposób nie prowokujesz do kopnięcia w brzuch. Ostatecznie każdy i tak w końcu sam odnajduje swoją pozycję, w której czuje się najlepiej - mówi Aśka, zakładając na dłonie tarcze bokserskie. - Teraz pokaż, na co cię stać! - dodaje i wystawia tarczę.

Walę, ile pary w garściach.

- Ciosy mają być długie i luźne. Z tego bierze się siła! - krzyczy mistrzyni, a ja się wreszcie rozluźniam. Trochę jakbym grał w siatkówkę, tyle że pięściami.

- Dobrze. Od razu czuję różnicę. Ale uważaj, skręcaj stopy na palcach. Gdyby Ernesto zobaczył, że tego nie robisz, miałbyś niezły ochrzan. No i biodra, skręć biodra! - mówi Aśka.

Bokserskie uderzenie pięścią zaczyna się od mięśni stopy. Potem energia, prowadzona tzw. łańcuchem kinetycznym, biegnie w górę przez nogę. Zgięcie bioder, czyli tzw. rotacja, uruchamia górną część ciała, finałem jest wypchnięcie barku do przodu i wielkie bum! Dobrze wykonana rotacja wzmacnia cios sierpowy nawet o 400 procent. Aśka ma gibkie i młode ciało. Kiedy pokazuje mi, jak wygląda dobra rotacja, jest na co popatrzyć.

Tajskie (choć bardzo polskie) latające kolano. Tajskie (choć bardzo polskie) latające kolano. fot. Tomasz Wawer

Trzecia para - kolana

Tajskie (choć bardzo polskie) latające kolano

Sparingi treningowe robi się także w klinczu, używając tylko kolan. - Po każdym treningu poza serią kopnięć stopami robię serię kopnięć kolanami w worek.

Aśka podchodzi do worka. Łapie go przed sobą wysoko obiema rękami. Zaczyna kanonadę prostych kopnięć kolanami. Robię to samo co ona. Po kilku razach czuję, że jak tak dalej będę robić, to zniszczę sobie kolana.

- Nie kopie się rzepką, tylko końcówką kości udowej - tłumaczy Aśka.

Nadal nie bardzo wiem, jak to możliwe. Dotykam jej zgiętego kolana. Tam, gdzie ja mam mięsień, ona zdaje się mieć kość. To pewnie przez to, że moje nogi ukształtowała jazda na rowerze górskim, a jej - muay thai.

Kolanami można wykonywać kopnięcia proste, okrężne, używać do kopania przodu lub boku kolana. Można kopać w uda, biodra, żebra. A przy mistrzowskiej wprawie również z wyskoku w głowę. Można korzystać z tej pary wojowników przy walce w zwarciu, gdy przeciwnicy sczepiają się rękami za karki. Można też używać tej broni jak krótkiego tarana. Specjalnością muay thai jest tzw. latające kolano - kopnięcie wykonywane z wyskoku, najczęściej kolanem zakrocznej nogi.

Mistrzem latającego kolana jest trzykrotny mistrz świata K-1 Remy Bonjasky. Potrafi, niczym amerykański koszykarz, oderwać się wysoko od ziemi i trafić rywala kolanem prosto w szczękę. Aśka zachęca mnie, bym spróbował latającego kolana. Nic z tego, nie doskakuję nawet do wysokości pępka. To naprawdę niełatwe. Zwłaszcza gdy waży się prawie 92 kg.

Aśka wskakuje na mnie, uśmiecha się do obiektywu i zajmuje dogodną pozycję do uderzenia łokciem z góry w głowę. Technika bardzo chętnie wykorzystywana przez filmowców. Aśka wskakuje na mnie, uśmiecha się do obiektywu i zajmuje dogodną pozycję do uderzenia łokciem z góry w głowę. Technika bardzo chętnie wykorzystywana przez filmowców. fot. Tomasz Wawer

Czwarta para - łokcie

Aśka wskakuje na mnie, uśmiecha się do obiektywu i zajmuje dogodną pozycję do uderzenia łokciem z góry w głowę. Technika bardzo chętnie wykorzystywana przez filmowców

Przed spotkaniem z Aśką sprawdziłem ją w YouTube. Na jednym z filmików widać, jak nokautuje rywalkę uderzeniem łokcia. Akcja rozgrywa się w zwarciu. Aśka uderza z góry w okolice karku, a dziewczyna pada zamroczona na ring.

- Uderzenie łokciem zaczyna się od stopy, tak jak cios pięścią. Druga ręka pozostaje w gardzie. Ma zasłaniać głowę i twarz przed kontratakiem. Jak użyć łokcia? Po prostu skrócić dystans i wejść. Popatrz, lewy prosty i wejście prawym łokciem - demonstruje Aśka, a ja, zanim zdążę pomyśleć, widzę jej łokieć przed swoją twarzą. Arsenał uderzeń jednym lub oboma łokciami jest w muay thai bardzo bogaty. Sztandarową chyba techniką jest uderzenie łokciem z obrotu.

Mój pierwszy raz: sparing z mistrzynią muay thai, mój pierwszy raz, sztuki walki, Uderzenie łokciem przypomina cięcie. Dłoń kończy ruch pod pachą drugiej ręki, która kryje głowę.  fot. Tomasz Wawer

Kończymy trening, a ja patrzę na Aśkę z mieszaniną uwielbienia i przerażenia.

- Nie jestem robotem i jak ktoś mnie stuknie, to będę miała siniaka. W trakcie walki organizm znieczulają hormony. Trzeba być jednak przygotowanym na ból. Każdy, kto trenuje, zaczyna go tolerować. Trzeba się do tego przyzwyczaić. Potem robi się kolejny krok i ból staje się słabszy. Jeżeli ktoś ma to dobrze poukładane w głowie, jest silny psychicznie, to na ringu, gdy zadziała adrenalina, nie będzie czuł bólu. Trzeba być świadomym, co się robi, i traktować siebie bardzo poważnie - mówi Joanna Jędrzejczyk.

Joanna Jędrzejczyk i Alex Kłoś Joanna Jędrzejczyk i Alex Kłoś fot. Tomasz Wawer

Historia muay thai

Muay thai narodziło się w starożytnym królestwie Syjamu. Przez stulecia sztuka walki wręcz była przekazywana kolejnym pokoleniom wojowników jako uzupełnienie fechtunku. W XV w. muay boran (tak nazywa się historyczne muay thai) stało się obowiązkowym elementem szkolenia żołnierzy, ulubionym sportem ludu i królów, którzy sami je chętnie trenowali.

Pięści owijano konopnymi linami lub namoczonymi wiązkami bawełny. To wzmacniało siłę uderzenia. Walka wyglądała inaczej niż dziś, w użyciu były liczne dźwignie i przechwyty. Takie muay thai trafiło do szkół, w których było obowiązkowym przedmiotem do 1920 r. Wtedy zaczął się okres nowożytnego muay thai. Od 1930 r. zawodnicy korzystali już z rękawic bokserskich (przywieźli je do Indochin Francuzi okupujący region w latach 1858-1954), zabroniono kopnięć w krocze, wprowadzono podział na kategorie wagowe i rundy. Muay thai rozpoczęło podbój świata. Ekspansję ułatwiło wprowadzenie formuły amatorskiej, w której walczy się w kasku, ochraniaczach na łokcie, piszczele i korpus. W Europie najsilniejsi są Holendrzy i Białorusini. Od kilku lat po laury sięgają też Polacy.

Więcej o: