Thomas Edison: człowiek, który dał nam prąd

Nie miał jeszcze 15 lat, gdy zapisał w dzienniczku: 'Mam tyle do zrobienia, a życie jest takie krótkie, że muszę się spieszyć'. Zdążył. Zmienił nasz świat bardziej niż ktokolwiek inny - sprawił, że ludzkość przestała bać się ciemności, i dostarczył do naszych domów elektryczność, bez której nie sposób wyobrazić sobie dzisiaj życia.
1 Thomas Edison Thomas Edison fot. Louis Bachrach/ Wikimedia Commons

To nie zabawka!

To były czasy, gdy uwagę mediów bardziej zaprzątała nauka niż sport i celebryci. O rywalizacji Alexandra Bella i Thomasa Edisona było można przeczytać w każdej gazecie. Na pokazy ich wynalazków przychodziły tłumy. Bell i Edison, obydwaj rocznik 1847, mniej więcej w tym samym czasie wpadli na pomysł, by telegrafem przesyłać ludzki głos. Każdy z nich umiał to zrobić w jednym kierunku, ale nie równocześnie w obu, co uniemożliwiało prowadzenie rozmów. Kiedy prasa pisała, że Bell za pomocą drutu i prądu puścił dźwięki orkiestry do publiczności oddalonej o 3,5 mili, to chwilę później pojawiał się komunikat, że taki sam koncert zorganizował Edison na dystansie 5 mil!

Ostatecznie to Bellowi szybciej udało się rozwiązać problem równoległej transmisji dźwięku w obu kierunkach i to on założył pierwsze na świecie przedsiębiorstwo telekomunikacyjne w 1877 r. Natomiast Edison sprzedał mu patent na głośniki i przy okazji wynalazł patefon, o którym mówił czule "moje maleństwo", ale z którym nie do końca wiedział, co począć.

Instrument dający możliwość rejestracji dźwięku i późniejszego jego odtwarzania przy wykorzystaniu papieru i diamentowej iglicy w opinii wynalazcy nie miał praktycznego zastosowania. Pracujący w jego zespole inżynierowie dostrzegli jednak w patefonie potencjał zabawki dla dorosłych i zamożnych. Szef niemal się na nich obraził. Jak to, jego wynalazek miałby komuś służyć do zbytków?!

Edison uważał, że nowy produkt sprzeda się, tylko jeśli jego nabywcy przyniesie zysk materialny. Patefon miał więc służyć w biznesie do rejestracji ważnych rozmów albo politykom do archiwizacji przemówień, a nie stać w domu, by ludzie mogli po prostu odtwarzać na nim muzykę. Ostatecznie to konsumenci zdecydowali o przeznaczeniu wynalazku, czego do końca nie był w stanie pojąć sam jego twórca. Później Edison tak samo nietrafnie dobierał kawałki muzyczne, które kopiowano na fonograf. Jednego roku odrzucił cztery utwory, które potem stały się największymi hitami sezonu.

2 Thomas Edison z fonografem Thomas Edison z fonografem fot. Levin C. Handy/ Wikimedia Commons

Pogonił filmowców

Thomas Edison z fonografem

Edison mało kogo słuchał, był apodyktyczny, uparty, bezwzględny. Uważał, że nigdy się nie myli. W rzeczywistości popełniał błędy, ale porażki umiał przekuć w cenne doświadczenie. Uważał, że za sukcesem stoi 1 proc. talentu i 99 proc. pracy. Był wybitnym samoukiem, który nigdy nie odpoczywał, pracując po 12-16 godzin dziennie od 12. roku życia. Lunch jadał o północy. Uwielbiał spędzać niedziele w biurze, bo nikt go wtedy nie niepokoił. Uważał, że najważniejszym czynnikiem decydującym o odkryciu jest motywacja. Wcześniej czy później wynalazca dozna olśnienia, jeśli tylko jest odpowiednio skoncentrowany na problemie - powtarzał jak mantrę współpracownikom.

W małej wiosce Menlo Park, trzydzieści kilometrów od Nowego Jorku, stworzył pierwszy na świecie instytut badawczo-rozwojowy skoncentrowany na poszukiwaniu nowych technologii, gdzie dziesiątki inżynierów pracowało w tym czasie nad jednym problemem. W ciągu pierwszych sześciu lat działalności "Czarnoksiężnik z Menlo Park", jak prasa ochrzciła Edisona, zdobył 400 patentów. Pytany przez dziennikarzy, jak to się robi, odpowiadał: "Psiakrew, nie ma żadnych reguł - my tu próbujemy coś osiągnąć".

Thomas Edison: człowiek, który dał nam prąd, logo z klasą, Laboratorium Edisona w Menlo Park, przeniesione do Greenfield Villagefot. Andrew Balet/ Wikimedia Commons cc 2.5

Pracownicy musieli go tolerować, tłumy go uwielbiały. W ciągu minuty zjednywał sobie sympatię. Jeden ze wspólników wspominał: "Gdyby Edison mi powiedział, że skonstruował maszynę do robienia dzieci, uwierzyłbym mu bez dwóch zdań!". Uwodził Amerykanów "chłopięcą zdolnością do zabawy" i otwartością, bardziej cenił sobie przyjaźnie z robotnikami niż znajomości z politykami. Ale jeden z bliskich współpracowników dostrzegał: "Potrafił gnębić człowieka kąśliwym sarkazmem albo wyśmiewać aż do całkowitego wyniszczenia."

Kwestionowano też autorstwo patentów Edisona oskarżając go niejednokrotnie o kradzież, na co oskarżony wzruszał rękoma: "W przemyśle i biznesie wszyscy kradną. Sam dużo nakradłem, ale umiem to robić". Umiał też dochodzić swoich racji. Kiedy raczkujący przemysł filmowy nie chciał mu płacić za korzystanie z patentów, przysyłał na plan bandziorów z kijami baseballowymi. To między innymi dlatego filmowcy szybko uciekli z Nowego Jorku do Hollywood, byle dalej od Edisona.

3 Patent Edisona na elektryczną lampę i pierwsza działająca żarówka użyta podczas publicznego pokazu w 1897r. Patent Edisona na elektryczną lampę i pierwsza działająca żarówka użyta podczas publicznego pokazu w 1897r. fot. Thomas Edison / Wikimedia Commons cc 3.0

Rozświetlił mrok

Patent Edisona na elektryczną lampę i pierwsza działająca żarówka użyta podczas publicznego pokazu w 1897r.

Gdy do mediów dotarła informacja, że wynaleziona przez Edisona żarówka świeci jak żadna inna, ten opowiadał, że na pomysł zrobienia ogniwa z bawełny wpadł, gdy odpadł mu guzik od marynarki. W rzeczywistości pracownicy Edisona próbowali przy zastosowaniu elektrod zapalić w próżni ponad 250 materiałów, nawet włosy. W końcu bawełna dała najbardziej przyjazną barwę światła i za pierwszym razem świeciła nieprzerwanie 14 godzin.

Wynalazek Edisona był przełomowy pod każdym względem. Rozświetlał mroki, po raz pierwszy w dziejach uniezależniając nas od słońca. Przede wszystkim jednak dawał zastosowanie elektryczności, o której ludzkość już wiele wiedziała, ale nie miała pomysłu, jak ją wykorzystać.

Do tej pory używano jej np. do pokazów wskrzeszania do życia martwych zwierząt za pomocą prądu albo próbowano elektrodami leczyć z reumatyzmu. W połowie XIX w. zapłonęła wprawdzie pierwsza elektryczna morska latarnia, a dwadzieścia lat później oświetlono paryskie ulice - jednak tylko na chwilę, gdyż koszty okazały się niewspółmierne do efektów.

Wbrew powszechnej opinii Edison nie był więc pierwszy. Sam zresztą mówił otwarcie: "Zaczynam tam, gdzie skończył ostatni". Żarówka opracowana w Menlo Park po prostu okazała się najbardziej praktyczna, a jej wynalazca swoim talentem opowiadania o własnej pracy przyćmił blask pozostałych naukowców.

Thomas Edison: człowiek, który dał nam prąd, logo z klasą, Thomas Edisonfot. Smithsonian/ Wikimedia Commons cc

Edison tym razem dobrze rozumiał znaczenie swojego odkrycia - prawdziwe pieniądze i prawdziwa rewolucja nie kryją się w sprzedaży samego patentu, ale w dystrybucji energii elektrycznej. Początkowo ówczesne urządzenia elektryczne były zasilane przez małe, prywatne elektrownie lub przez akumulatory. Żarówka i jej powszechne zastosowanie spowodowały, że Edison rozpoczął pracę nad uruchomieniem pierwszej na świecie publicznej elektrowni. Gdy ogłosił światu swoje zamiary, akcje Edison Electric Company szybko wystrzeliły w górę, by potem po kilku nieudanych próbach i opisanych w prasie porażkach stracić na wartości kilkakrotnie w ciągu niespełna roku.

W końcu 4 września 1882 r. prąd popłynął do żarówek zamontowanych na Wall Street. Tego wieczoru Centrum Nowego Jorku zabłysło światłami. Rozradowany Edison krzyknął: "A co! A nie mówiłem, że mi się uda!". W ciągu kilku miesięcy sprzedał ponad 13 tysięcy żarówek i 300 małych elektrowni na całym świecie. Prąd wreszcie mógł dotrzeć do każdego domu.

4 Krzesło elektryczne Krzesło elektryczne fot. Lee Honeycutt/ Wikimedia Commons cc 2.0

Obiad na krześle elektrycznym?

Wydawało się, że przyszłość będzie należała do "Czarnoksiężnika z Menlo Park", który zmonopolizował produkcję i dystrybucję prądu stałego (DC). Jednak właśnie wtedy jeden z jego konkurentów, George Westinghouse, uruchomił elektrownię prądu zmiennego (AC).

Między przedsiębiorcami rozgorzała walka, która przeszła do historii jako "wojna prądów" i trwała kilkanaście lat. Przedsiębiorstwo Westinghouse'a niemal w rok uruchomiło i zarządzało 68 elektrowniami typu AC, Edison zakontraktowanych miał 121 elektrowni prądu stałego. Argumenty ekonomiczne przemawiały za stosowaniem systemu AC - prąd zmienny mógł być bowiem przesyłany na większe odległości bez konieczności budowania dodatkowych stacji transformatorowych. Edison dyskusję o przyszłości energii wolał więc sprowadzić do prostych emocji. Zaczął przekonywać świat, że prąd rywala jest śmiertelnie niebezpieczny. Każdej soboty w nowym laboratorium Edisona w West Orange urządzano otwarte pokazy rażenia prądem zmiennym kotów i psów, które skupowano po całej okolicy za ćwierć dolara.

Te makabryczne egzekucje gromadziły tłumy, a prasa skrupulatnie wszystko relacjonowała. Edison publicznie głosił: "To pewne jak śmierć, że Westinghouse zabije każdego klienta, który zainstaluje u siebie system AC". Wynalazca przytaczał argumenty, które zjednywały mu zwolenników, tym bardziej że zanotowano pierwsze śmiertelne wypadki porażenia prądem zmiennym. Edison stracił kontrolę nad sobą i coraz zacieklej atakował Westinghouse'a. Najpierw publicznie uśmiercił za pomocą prądu zmiennego konia, a potem ponaddwutonową słonicę Topsy. Dokonaną w nowojorskim zoo egzekucję oglądało 1500 osób, a jej przebieg został zarejestrowany przez filmową kamerę pomysłu Edisona - kinetoskop - i był później pokazywany w kinach.

Ostatecznie wynalazca namówił nawet władze Nowego Jorku na nową formę wykonywania wyroków śmierci - przy zastosowaniu krzesła elektrycznego. Po pierwszej egzekucji skazanego Edison pytał w mediach: "Czy prąd zmienny to jest wynalazek, na którym twoja kochana żona ma ugotować ci obiad?".

5

Cholernie dobrze się bawiliśmy

Mimo całego czarnego PR-u Edison wojnę o prąd przegrał z kretesem. System prądu zmiennego stał się powszechny, gdyż był tańszy w rozbudowie i utrzymaniu, a w dodatku lekarze dowiedli, że prąd stały też może zabijać. Bankrutujące Edison Electric Company zostało przejęte przez konkurencyjną firmę i zrodził się gigant - General Electric Company.

Gdy w nazwie nie pojawiło się nazwisko bezkompromisowego wynalazcy, Edison odsprzedał swoje udziały. Chwilę później osiągnęły one astronomiczną wartość 4 milionów dolarów. Fortuna ominęła go szerokim łukiem, on sam tak puentował ten epizod życiowy: "No dobra, przepadło, ale cholernie dobrze się bawiliśmy, wydając te pieniądze".

Po odejściu z General Electric przez wiele lat bezskutecznie szukał patentu na oczyszczanie rud żelaza, potem chciał produkować z betonu domy i meble, które byłyby trzykrotnie tańsze od tradycyjnych i na które mogłaby pozwolić sobie każda amerykańska rodzina. Miał wizję samochodów napędzanych prądem, ale gdy po 10 latach pracy stworzył ogniwa baterii, które pozwoliłyby prowadzić pojazdy na większych dystansach, to producenci zdecydowali się na silniki benzynowe. Głosił też, że samolot nie ma przyszłości.

Jego laboratorium miało największe obłożenie w czasach I wojny światowej, nad patentami pracowało 2500 inżynierów, on sam zajął się konstruowaniem maszyny, która zatrzymywałaby nadlatujące pociski. Prace w końcu przerwał, bez efektów. Mimo to był najbardziej płodnym umysłem ówczesnej Ameryki, w sumie opatentował ponad 1000 rozwiązań w ciągu 85 lat życia. Z wszystkich jego prac największe efekty przyniosło to, czemu poświęcał najmniej uwagi.

Doczekał się szóstki dzieci. W swojej drugiej żonie był tak zakochany, że myśląc o niej, wpadł pod tramwaj. Gdy podróżowali razem pociągiem, mówili sobie bez przerwy czułości, wystukując palcami w otwarte dłonie kolejne litery alfabetu Morse'a. Wierzył w związek partnerski, nie rozumiał, dlaczego kobieta nie miałaby mieć tych samych praw co mężczyzna. - Męska żądza posiadania tłamsi możliwości i inteligencję kobiet - głosił. Wierzył w społeczną rewolucję i dobrze rozumiał, że rozwój techniki do tego prowadzi.

Mógł zdobyć fortunę i spocząć na laurach, ale wolał wyprowadzić ludzkość z wielowiekowych mroków i na zawsze zmienić jej los. Może dlatego, że - jak sam mówił - chciał jednego dnia zarobić tylko tyle, by kolejnego móc robić to samo.

Komentarze (7)
Thomas Edison: człowiek, który dał nam prąd
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    java77

    Oceniono 84 razy 68

    poprawka!To nie Edison dał nam prąd a TESLA!Edison podkradal pomysly Tesli.Po za tym Edison propagowal prąd staly ktory jest bardzo klopotliwy w przesylaniu na duze odleglosci.A prąd przemienny wprowadzil do naszego codziennego zycia wlasnie TESLA.I korzystamy z niego do dzis!

  • avatar

    vald

    Oceniono 15 razy 11

    Edison to był zdolny , ale gangster. Kradł pomysły innych i patentował jako swoje.
    Zwykły złodziej który przeszedł do historii.

  • avatar

    wmc-33

    0

    Któryś z konkurentów Edisona podsumował w ten sposób: gdyby do stogu siana wpadła mu igła, to przeszukiwałby stóg od pierwszego do ostatniego źdźbła, wcale nie zaczynając od miejsca, w którym mu ta igła wpadła.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX