Być jak zawodowy kitesurfer - rozmowa z Victorem Borsukiem

Złoty chłopak kitesurfingu. Sportem, który aktywnie propaguje w Polsce, wyniósł nasz kraj na głębokie wody międzynarodowe. Victor Borsuk to poważna marka i pozytywny zawodnik. Na początku i końcu każdej odpowiedzi powinniśmy dodać, że się uśmiecha. Szeroko jak rozłożony latawiec - zdjęcia nie kłamią.
Urodził się w Sztokholmie. Po maturze pojechał do Australii i do dziś żyje na walizkach. Urodził się w Sztokholmie. Po maturze pojechał do Australii i do dziś żyje na walizkach. Fot. Maciej Zienkiewicz, stylizacja: Jola Stefańska

Obywatel świata

Łukasz Figielski: Złapaliśmy cię w przelocie między Azją a Egiptem. Profesjonalne kitesurfowanie to bajka, a w Polsce dzieci jedzą szczaw!

 

Victor Borsuk: Fajniejszego życia nie mógłbym sobie wymarzyć.

Masz w ogóle kontakt z krajową polityką? Rozumiesz, o co chodzi tym gościom z TVN24?

 

Staram się, lecz ciężko utrzymać się w rzeczywistości. Gdzieś nie ma?internetu, gdzieś muszę się stuprocentowo skoncentrować na?zawodach, gdzie indziej ? na prowadzonych przeze mnie Borsuk?Pro Camps, czyli obozach szkoleniowych dla kitesurferów, którzy pragną czegoś więcej niż pływanie w lewo i prawo.

Naszą psią pogodę też masz w poważaniu, nie narzekasz na śnieg wiosną. My?tu się mroziliśmy, ty z wieczną opalenizną. Gdzie w tym roku pływałeś?

 

Głównie w Azji. W Wietnamie zrobiłem Pro Camp, a później zostałem trochę dłużej, by kręcić materiały wideo ? to moja nowa zajawka. Stamtąd?udałem się na Filipiny na zawody Pucharu Azji.

Ukończyłeś je na pierwszym miejscu, gratulacje. Gdzie są piękniejsze dziewczyny? Odróżnisz Tajkę od Filipinki i Wietnamki?

 

Jasne. Filipinki i Tajki są ładniejsze od Wietnamek. Filipinki mają najbardziej... ?europejskie? buzie, ciężko to opisać. Wietnamki są?do tego bardziej zamknięte, w małych miasteczkach boją się turystów. To jednak komunistyczny, niespecjalnie otwarty kraj.

A inne kontynenty? Ameryka Południowa?

 

Dziewczyny gorące jak na filmach z Brazylii! A Wenezuelki kochają operacje plastyczne ? mają tam najwyższy współczynnik operacji plastycznych na mieszkańca. Najczęstsze życzenie na 18. urodziny? Tato, mamo, chciałabym nowe cycki! Naród do tego stopnia puścił wodze fantazji, że faceci też kochają operację, chodzą z implantami pod mięśniem piersiowym. Wyglądają jak superbohaterowie. Dopóki nie uniosą rąk, bo mięśnie zostają w tym samym miejscu.

Kuchnie świata.

 

Żeby było śmiesznie, nie przepadam za owocami morza. Wszędzie, gdzie jeżdżę, są bardzo tanie i bardzo dobre ? ale jedzenie ich nie sprawia mi?frajdy. Lubię kurczaka w różnych formach. Smakuje mi kuchnia wietnamska. Wielki obiad ? w tym pyszny rosołek pho z mocno przyprawionymi płatami wołowiny i świeże soki ? to koszt kilku dolarów. Można też samemu zrobić sobie kozę na grillu, zjeść niespecjalnie dobrego krokodyla czy zupę z węża w Hongkongu.

Pół roku spędziłeś w Australii.

Po maturze kupiłem bilet i spakowałem rzeczy. Rodzicom powiedziałem tydzień przed wylotem. Dodając, że nie wiem, kiedy wracam. Perth jest jednym z najbardziej wietrznych miejsc na świecie. Podczas naszej zimy ? czyli ich lata ? codziennie o godz. 14 przychodzi bryza. Nic, nic, nagle zaczyna mocno wiać. Idealnie. No, prawie idealnie, bo?kanałem między cyplem a oddaloną o 10 km wysepką dwa razy do roku kursują żarłacze białe.

Często następowała ewakuacja z wody, jakiemuś kolesiowi rekin zerwał rybę z wędki... Trzymałem się więc blisko brzegu, ale raz mnie wywiało i musiałem się halsować. Gdy byłem 1,5 km od lądu, w tej czarnej wodzie, gdzie przed chwilą widziałem lwa morskiego ? spotykanego zawsze koło rekinów, bo oba gatunki wzajem się atakują ? sprzęt nie wytrzymał. Pękła tuba z powietrzem, kajt spadł. Wypiąłem latawiec, deska pod brzuch i zacząłem wiosłować rękoma.

Przez cały ten czas nie zatrzymałem się ani razu. Nie, nie byłem mężny. Ryczałem jak bóbr, krzyczałem, że już nie mogę, że?umrę, co chwila wydawało mi się, że widzę pod sobą ludojada. Lecz rekin nie zaatakował, zwieracze wytrzymały, a kajta po trzech dniach przywiało z powrotem. Kiedy nie pływałem, dorabiałem jako kelner. Starczało na benzynę i spanie.

Zdjęcie Nike Koszulka sportowa męska Academy 544896-657 Zdjęcie ROGELLI męska koszulka sportowa RUN TROY Zdjęcie ROGELLI RUN BROOKLYN - męska koszulka sportowa
Nike Koszulka sportowa męsk... ROGELLI męska koszulka spor... ROGELLI RUN BROOKLYN - męsk...
Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ?
źródło: Okazje.info
Do Polski wraca przez piękne dziewczyny. Znajduje tu też sponsorów. Do Polski wraca przez piękne dziewczyny. Znajduje tu też sponsorów. Fot. Maciej Zienkiewicz

Z głową do interesów

Po co wróciłeś z tej Australii?

Do Polek (śmiech). Naprawdę, Australia to nie jest miejsce do szukania żony. Polskie dziewczyny są najładniejsze. Zwłaszcza moja Berenika. Są dwie teorie na temat genezy jej imienia. Jedna mityczno-historyczna ? Berenika musiała poświęcić swój piękny warkocz dla marynarza, teraz warkocz świeci w gwiazdozbiorze jej imienia. Mnie bardziej podoba się druga wersja. Berenika była kochanką cesarza rzymskiego!

Czy kitesurfing to sport klasy wyższej? Wielkomiejskiej młodzieży bananowej?

 

W ?najczystszej? formie jest rzeczywiście drogi. Ale sprzęt można kupić na rynku wtórnym już za 3-3,5 tys. zł. To kwestia determinacji.

Czego potrzeba do uprawiania tej dyscypliny?

Latawca, baru, trapezu, linek, pianki, deski.

Ile jest wart taki komplet Victora Borsuka?

 

Sporo. Sprzęt otrzymuję od sponsorów.

Wyspecjalizowani ION i Naish. Do tego Ford ? organizator zawodów Ford Kite Cup. Są Burn i POLOmarket... Od sasa do lasa. Czy sponsorzy zgłaszają się sami?

 

Nie, ich zdobywanie to ciężka praca. Albo na zasadzie zespołu naczyń powiązanych ? znajomy znajomego znajomemu. Albo?wystosowania konkretnej oferty. Czasem pojawiają się?dzięki?zwycięstwom.

Utrzymałbyś się tylko ze sponsoringu?

 

Życie, jakie widzisz na obrazku, jest bardzo kosztowne. Z samego sponsoringu mógłbym podróżować po świecie ? ale nie zawsze, nie wszędzie, niekoniecznie tam, gdzie bym chciał. I nie byłoby z czego odkładać.

Prowadzisz więc własne działalności gospodarcze. Na przykład skompletowałeś grupę pięknych dziewczyn do sprzątania przyczep kempingowych na Helu. Skąd pomysł na biznes Zocha Czyściocha?

 

Jak co roku, tak i przed zeszłym sezonem musiałem przygotować sobie przyczepę na Helu. A tam pająki, kurz... Strasznie mi się nie chciało. I nie było u kogo takiej usługi zamówić. Pomysł fajnie wypalił. Obsługiwaliśmy dużo osób prywatnych, a także firm. Zochy?Czyściochy ? umalowane pin-up girls z bandamkami na?włosach, pedałujące na rowerach z szeroką kierownicą, nisko?osadzonym siodełkiem i wózeczkiem ? wzbudzały duże?zainteresowanie. W tym roku sprzątamy dalej.

Na czym polega magia Zatoki Puckiej?

 

Woda do pasa, bez dużych fal. W razie kłopotów można stanąć, wypiąć latawiec i wrócić pieszo do?brzegu. Niewiele jest takich miejsc na świecie.

Tu zaczynałeś?

 

Tak, przed dekadą, gdy kajty na horyzoncie dało się policzyć na palcach jednej ręki. Przyjaciel ojca gdzieś podpatrzył, nauczył ojca, ojciec nauczył mnie.

Kto nauczył przyjaciela ojca? Skąd się w ogóle wziął kitesurfing?

 

Ciężko powiedzieć, kto zaczynał w Polsce ? chłopaki przywieźli to ?ze świata?. Kite zapewne narodził się na Hawajach. Są takie filmy: koleś montuje sobie parę latawców na ręce i wchodzi na deskę surfingową. Latawce ciągały też łodzie rybackie. Z czasem pomysł ewoluował.

Czy to bezpieczny sport?

 

W najprostszej formie: lewo, prawo, podskoki ? jest dziś bardzo bezpieczny. W razie problemów wypinasz się dwoma palcami. To zabawa dla młodego i starego. Znam 85-latka, który odpiął życiowe wrotki i teraz sobie pływa. W wersji typowo wyczynowej ? ja uprawiam polegający na ewolucjach freestyle ? jest niebezpieczny. Miałem naderwane więzadła w kolanach i barkach oraz mięśnie brzucha, wybity bark, wielokrotnie wstrząs mózgu, uszkodzone oko i ucho, skręcone kostki... Ale tak jest z każdym sportem w wersji zawodowej.

Jak wygląda dzień na zawodach? Na przykładzie filipińskim.

Pobudka o 6 rano. Rozgrzewka, rozciąganie. Śniadanie. Przygotowanie sprzętu. Oczekiwanie na wiatr, a w wersji optymistycznej na heat, czyli siedmiominutowe starcie. Tydzień wyjęty z życia ? chodzisz wcześnie spać, zdrowo jesz.

Chodzi wcześnie spać, dużo ćwiczy i nie pije. Ale raz na trzy tygodnie pozwala sobie na odwiedziny McDonald's. Chodzi wcześnie spać, dużo ćwiczy i nie pije. Ale raz na trzy tygodnie pozwala sobie na odwiedziny McDonald's. fot. Maciej Zienkiewicz

Są też wyrzeczenia

Z czego składa się dieta Pudziana kitesurfingu?

 

Kiedy pływam na kajcie, mogę jeść, co chcę, wszystko przepalę! Ale?gdy tylko wracam do Polski i trening nie jest tak intensywny, jak?na wodzie, staram się dostarczać białka i nie przesadzam z węglowodanami ? ryżem, makaronem, ziemniakami. Rano pieczywo razowe, potem normalny obiad, nie jem na noc. Aha, nie piję soków, tylko wodę i zieloną herbatę.

Procenty?

 

Browar niestety nie wchodzi w grę. Mocniejsze alkohole odwadniają. Jeszcze gorsze są drinki z colą. Generalnie nie piję. No, bardzo mało. Jak poszalejesz wieczorem na zawodach, nie wygrasz następnego dnia. Profesjonalny kitesurfing to bajka, ale z wyrzeczeniami.

Możesz robić cokolwiek niezdrowego? McDonald?s?

 

McDonald?s jest super! Raz na trzy tygodnie jem, co chcę. Ale tylko do 30 min po dobrym treningu. Nie jestem specjalistą, na mnie to działa. Diety wymyślam sam i testuję na sobie. Podobnie zresztą z treningami.

Kiedyś codziennie ćwiczyłem kilka godzin na drążku, przekładając go non stop za placami, co bardzo obciąża stawy. Teraz też robię trening siłowy, lecz?odizolowując poszczególne partie mięśni. Sto?do?dwustu podciągnięć dziennie w seriach po 20-30. Do?tego ćwiczenia na?brzuch, także z użyciem drążka ? podciąganie nóg i wymachy na boki.

Ile potrzeba lat, by zostać Borsukiem?

Kilka lat ciężkich treningów i jeżdżenia na zawody. Zresztą zajmuję się trenowaniem zawodników. Moją?podopieczną jest wicemistrzyni świata Asia Litwin.

Możesz pływać jeszcze lepiej czy starość nie radość?

 

Myślałem, że już osiągnąłem szczyt formy i umiejętności. Ale życie płata figle, czasem okazuje się, że?potrafię popłynąć jeszcze lepiej. Ciągła sinusoida ? z szansą na wzrost.

Czy jest taki okres roku, kiedy masz wakacje od tych kajtowych niewakacji?

 

Październik i listopad. Dochodzę wtedy do siebie po?ciężkim sezonie. Barki, kolana, plecy ? to wszystko musi kiedyś odpocząć. Generalnie od dekady prowadzę dwa równoległe życia. Bajkowe kajtowe, w którym się bardzo dużo dzieje. A obok jest to drugie: gimnazjum, liceum, studia, praca ? które też bardzo lubię!

Studiowałeś ekonomię. Ukończyłeś?

Mam nadzieję, że w sierpniu oddam magisterkę. O pozycjonowaniu produktów i firm ? jak inni postrzegają markę na rynku. Teoretycznie oderwane od moich codziennych zajęć, ale nie do końca. Żyję wszak ze sprzedawania własnego wizerunku.

Jesteś produktem?

 

Brzmi śmiesznie, ale tak to wygląda.

Czy każdy kitesurfer musi mieć blond grzywę?

 

Jesteśmy spaleni słońcem. Bywają odstępstwa od normy, ale?rzeczywiście rzadkie.

Brunet zostaje blondynem? Czy brunet nie może pływać na kajcie?

 

Brunetowi włosy najprawdopodobniej spłowieją.

A długość? Na jeża ściąć się nie można?

 

No jest trend noszenia dłuższych włosów, przyznaję. Człowiek?dopasowuje?się do grupy. Będąc metalowcem, pewnie?chodziłbym?w czarnych glanach. I z jeszcze dłuższymi włosami.

 

 

Victor, nie Wiktor, bo urodził się w Sztokholmie ? w 1989 r. Potem przeprowadził się z rodzicami do?Świecia. Na studiach wylądował w Gdańsku. Ale ciężko go spotkać w Polsce. Chyba że akurat są zawody Ford Kite Cup, które wygrywał sześć razy (w debiutanckiej edycji 2006 był drugi). Zachęcamy do oglądania na żywo, bo tricki w wykonaniu Borsuka to mistrzostwo świata, przeszukaj YouTube?a. Mistrzem świata jeszcze nie został, ale na koncie ma trzecie miejsce w Pucharze Świata, pierwsze w Pucharze Azji (świeżutki pucharek) i pierwsze w Pucharze Europy.

Więcej o:
Komentarze (22)
Być jak zawodowy kitesurfer - rozmowa z Victorem Borsukiem
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: roy-cohn

    Oceniono 27 razy 5

    kolejny raz przekonuję się że kajtowcy to pajace, błaźni i prostaki.

  • rydzyk_fizyk

    Oceniono 16 razy 4

    Kolejny kajtowiec lansuje się na rekina?

    Tego idiotę z Morza Czerwonego jednak trudno przebić.

  • gajowyroman

    Oceniono 22 razy 4

    Ale jazda, szydera 100% z typa. Pajacyki to małe przy tym typie, zdjęcia jak marna stylizacja do gazet z gwiazdkami. Kajtowcy to błazenada na morzu jak sie patrzy i poza nim.

  • Gość: Piłkarz

    Oceniono 3 razy 3

    Nie ma co sie napinac. Kitesurfing jak żeglarstwo w Polsce jest sportem dla bogatych i zblazowanych elit. Mało kogo stać na ten sport i jezdzenie po świecie. Dlatego tak popularna będzie nadal piłka nożna. Przeczytałem ten artykuł i nie widze tam pajacowania raczej mało udana próbę promowania się człowieka znikad uprawiajacego sport dla nielicznych.

  • Gość: Gość

    Oceniono 12 razy 2

    Osobiście poznałem Victora jakiś czas temu i naprawdę ośmieszacie się tymi komentarzami.
    Może i gazeta pokazuje go jako "gwiazdeczkę", ale on sam jest naprawdę skromnym człowiekiem.

  • Gość: kajtowiec prawdziwy

    Oceniono 10 razy 2

    Co za bzdurny artykuł, kierowany chyba dla pseudo elit. Takie artykuły pokazują tylko że kajt jest dla bogaczy i hipsterów. Ten kolo sztuczny na maksa, brakuje jeszcze by się umalował szminką i puder na twarz nałożył. Jaki czas tacy bohaterzy kajtowi.

  • Gość: Katownik

    Oceniono 1 raz 1

    Zrobili z Victora kukiełkę albo sam odegrał tak swoją rolę więc nie dziwcie się że teraz jest tak odbierany przez ludzi jako tu nazywany pajac. Jeśli tak wygląda kitesurfing w Polsce to nie ma się co dziwić że to sport dla lansiarzy. Zero skromnosci, zero pokory, zero rozumienia otaczajacej rzeczywistości. Oderwanie od swiata i bujanie w obłokach.

  • Gość: Roman

    Oceniono 2 razy 0

    A co to jest kitesurfing? Niepolski sport który zatruwa polskie umysły. Powinni zakazać takich sportów które trują głowy naszej polskiej młodzieży.

  • Gość: Katolicki kraj

    0

    Jesli to taki sam pajac jak ten Lisewski od rekinow na Morzu Czerwonym to szkoda bylo czasu na rozmowe. Kilku nienormalnych moze i uprawia ten sport ale dobrze ze on nie istnieje juz medialnie. Polacy wiedza dobrze co to oszolomy. Elity moga sie dalej bawic z szampanem i kawiorem ale nie oglupicie Polakow. Polacy POgonia niedlugo bogatą cholotę tam gdzie jej miejsce.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX