Mój pierwszy raz: zdobywamy podziemne fortyfikacje

- Płań jest, croll jest, bloczek jest, shunt i rolka są. Jumarujesz się do góry, przepinka na tyrolkę, z drugiej strony zjeżdżasz. Jasne? - Jacek klepnął mnie w plecy i przytrzymał dla mnie linę. Taaa, jasne...
Mój pierwszy raz: zdobywamy podziemne fortyfikacje Mój pierwszy raz: zdobywamy podziemne fortyfikacje fot. Robert Kowalewski

Olbrzym faktycznie olbrzymi

Ech, zachciało mi się pozwiedzać poniemiecki kompleks wojskowy "Włodarz". Z linami, zjazdami, łódkami płynącymi przez ciemne, zalane wodą korytarze. Oczywiście sztolnie w Górach Sowich można też zobaczyć w bardziej turystyczny sposób. Ale ja wybrałem się tam z poznańskim Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w ramach kursu dotyczącego działań "z wykorzystaniem technik linowych i ratowniczych oraz przetrwania w podziemiach". Brzmiało groźnie.

W sztolniach "Włodarza" w czasie szkolenia wyłączono wszystkie światła. Przeszliśmy przez stalowe wrota i weszliśmy w ciemność, rozświetlaną tylko czołówkami. Ciurkały strumyki wody, a my brnęliśmy dalej. Skręcamy w lewo, w prawo... kilkaset metrów od wejścia można już się zgubić. Znaleźliśmy w miarę suche miejsce na nocleg i zrzuciliśmy plecaki.

W kompleksie są dwa poziomy. W sklepieniach są szerokie kominy, łączące dolne i górne sztolnie. Dolna po wojnie została częściowo zalana, dlatego poruszaliśmy się łodziami.

Mój pierwszy raz: zdobywamy podziemne fortyfikacje, mój pierwszy raz, góry, wakacjefot. Robert Kowalewski

Naszym zadaniem było dostać się na "piętro" po linie. Łódka podpłynęła pod środek komina. - No, Piotr, idziesz! - zachęcał Zbyszek, ratownik GOPR. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. W górach pod nogami jest kawał solidnej skały. Linę trzeba wpiąć w płanietkę i w crolla. Jedna noga musi trafić w pętlę z linki, która jest przymocowana do płani. A potem noga w pętli i ręce na płani razem idą w górę, croll blokuje linę w nowej pozycji, i jeszcze raz, i jeszcze raz. Tak machając, można wejść kilkadziesiąt metrów.

Ale na chybotliwej łodzi było trudniej. Lina utrudniała balansowanie, a trzeba było stanąć na jednej nodze, żeby drugą wsadzić do tej cholernej pętli. - Zaraz się wykąpiesz - śmiał się Zbyszek. Ale udało się, podciągnąłem się pierwszy raz, siup! Bujnęło mną tuż nad łódką i taflą wody. Siup, podciągnąłem się drugi raz, już byłem bezpieczny. Potem jeszcze cztery metry w górę i już byłem na wyższym poziomie. Kilka głębszych oddechów i jazda w dół. Tym razem było prościej - rolkę do zjazdu i shunta wpinałem, stojąc przy barierce, więc miałem oparcie.

 

Projekt "Riese" (niem. Olbrzym) w Górach Sowich w pełni zasłużył na swoja nazwę. Na terenie kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych Niemcy - wykorzystując do nieludzkiej pracy jeńców wojennych i okoliczną ludność - zbudowali co najmniej osiem podziemnych kompleksów z dziesiątkami kilometrów sztolni. Nie do końca wiadomo po co. Być może miały być to po prostu schrony, być może planowano tu przeniesienie produkcji rakiet V1 i V2, a może Niemcom marzyło się stworzenie tu broni jądrowej. W Sudetach występuje bowiem ruda uranu.

Kompleks "Włodarz", pod górą o tej nazwie, to siatka ponad 3 kilometrów korytarzy, w jednej trzeciej zalanych wodą. Prawdopodobnie w niedostępnej dziś części obiektu hitlerowcy wymordowali w 1945 r. kilka tysięcy więźniów pracujących przy budowie.

Mój pierwszy raz: zdobywamy podziemne fortyfikacje Mój pierwszy raz: zdobywamy podziemne fortyfikacje fot. Robert Kowalewski

Męska przygoda

Po krótkiej przerwie na kolację zajęliśmy się budowaniem stanowisk asekuracyjnych w ogromnej hali. Wiercenie w skale, wbijanie kołków, rozpinanie lin.. - Piotr, tu jumarujesz się na półkę. Wpinasz się do asekuracji, odpinasz linę. Potem zakładasz bloczek - major Jacek Kaczmarzyk pokazał linę rozwieszoną w poprzek hali, jakieś pięć metrów nad moją głową. - I tą tyrolką przejeżdżasz na druga stronę, znowu przepinka, tym razem na rolkę i zjeżdżasz na ziemię - zakończył.

Szlag by to, moja pierwsza tyrolka w życiu, a tu ciemno, wysoko, wilgotno i zimno. Ale mus to mus. Wpiąłem crolla i płanietkę i wlazłem na górę. To była prosta część. Trudniej było się poprzepinać. Nigdzie nie mogłem pewnie stanąć, przyrządy były napięte (a wtedy ciężko je otworzyć), ale w końcu udało się. Założyłem na linę bloczek ("Jezu, jakie to malutkie" - pomyślałem) i przypiąłem się do niego. Nogi na linę i jazda.

To znaczy, w teorii miała być jazda, a praktyce po kilku metrach stałem. Podciągałem się rękoma z całych sił, ale przesuwałem się o nędzne centymetry. - Ej, chłopaku, co tak osłabłeś? - usłyszałem śmiechy z dołu. Zawziąłem się. Ale tuż przed docelową półką lina szła ostrzej do góry. Podciągałem się... i nic. Całe szczęście dosięgnął do mnie stojący na półce Maniek z GOPR-u. - Co to jest - sapnął. Dotknął bloczka i karabinka i aż syknął: - Gorące!

Okazało się, że całe to ustrojstwo jakoś zablokowało się na linie. Nie miałem szans samemu się podciągnąć. No, ale w końcu się udało. Stanąłem na nogi, lina w rolkę i fiuu na dół. Z wrażenia zamiast na ziemi wylądowałem na krawędzi starego kopalnianego wózka. Bolało równie mocno jak docinki kolegów.

Mój pierwszy raz: zdobywamy podziemne fortyfikacje, mój pierwszy raz, góry, wakacjefot. Robert Kowalewski

Od czego zacząć

W ofertach biur podróży nie ma wycieczek poświęconych tylko i wyłącznie fortyfikacjom. Jeśli planujesz taki wypad, musisz dotrzeć na miejsce na własną rękę. W miastach są bardzo często przewodnicy, którzy oprowadzają po najbardziej znanych obiektach. Część to muzea, kupujesz bilet i zwiedzasz. Eksplorację mało znanych obiektów musisz zaplanować sam - z pomocą książek i internetu. Możesz korzystać z rad i pomocy (a może załapiesz się na jakąś wyprawę) forumowiczów, np. serwisu Bunkrowiec.com.pl. Godna polecenia jest strona Fortress.hg.pl, na której znajdziesz mapy umocnień w całej Polsce. Ciekawe fortyfikacje europejskie opisuje (są też mapy) Bunkersite.com.

Przede wszystkim pamiętaj, że zrujnowany obiekt może być zaminowany. Przed wyprawą poszukaj więc informacji w książkach i na forach internetowych, sprawdź, czy ktoś już tam był. Po drugie: nie wchodź sam - jeśli coś ci się stanie sam nie sprowadzisz pomocy, pod grubymi murami twoja komórka na pewno straci zasięg. Przed wejściem zostaw komuś namiar na miejsce i określ czas powrotu. GPS będzie pod ziemią bezużyteczny, musisz mieć mapę oraz kompas.

Na głowie obowiązkowo kask i lampka czołówka z nowymi bateriami. Pod ziemią pamiętaj o asekuracji - jeśli wpadniesz w dziurę, to uprząż i lina uratują ci życie.

Mój pierwszy raz: zdobywamy podziemne fortyfikacje, mój pierwszy raz, góry, wakacjefot. Sławomir Kamiński/AG

W Polsce najbardziej znany jest Międzyrzecki Rejon Umocniony, którego budowę rozpoczęto w 1934 r. Podziemia wchodzące w skład tego kompleksu należą do największych na świecie. Standardowe zwiedzanie trwa zazwyczaj od godziny do trzech, ale można również zapisać się na ponad ośmiogodzinną przeprawę podziemnymi korytarzami.

Fortyfikacje w Carcasonne Fortyfikacje w Carcasonne fot. wavebreakmedia/shutterstock.com

Co warto zobaczyć

Można interesować się średniowiecznymi zamkami, umocnieniami z XVII-XIX w. lub XX-wiecznymi fortyfikacjami. Średniowieczne zamki to atrakcja nie tylko militarna. Prowansalskie Carcassonne, krzyżacki Malbork czy zamek Grodno na Chojnej można odwiedzić z rodziną (rzuć okiem na hasło Wikipedii "Polskie zamki i twierdze" - lista jest imponująca).

Im nowsze przykłady sztuki fortyfikacji, tym mniej w nich turystycznego piękna. Ale i tu można zafundować sobie zorganizowane zwiedzanie - np. po pozostałościach Linii Maginota.

Innym hobby są poszukiwania pozostałości umocnień z czasów II wojny światowej - na przykład Linii Mołotowa na wschodzie Polski czy Wału Atlantyckiego w Europie Zachodniej. To nie oznacza od razu zaawansowanej eksploracji. Hobbyści szukają czasami ruin pojedynczego bunkra.

 

Ciekawe fortyfikacje w Europie i na świecie

Finlandia

Mój pierwszy raz: zdobywamy podziemne fortyfikacje, mój pierwszy raz, góry, wakacjefot. Jaripk/wikimedia commons

Linia Salpa. Imponująca, długa na 1200 kilometrów linia umocnień zbudowana na granicy fińsko-sowieckiej. Zachowane obiekty są dostępne do zwiedzania, jest też muzeum. Więcej: Salpakeskus.fi

Kanada

CFS Carp. Imponujący rządowy bunkier przeciwatomowy. Od kilku lat muzeum zimnej wojny z odtworzonymi pomieszczeniami, w których miał pracować rząd kanadyjski na wypadek wojny atomowej. Wiecej: Diefenbunker.ca

Belgia

Fort Eben-Emael. Uważany za niemożliwy do zdobycia do 10 maja 1940 r., kiedy niemieccy spadochroniarze wylądowali na szybowcach i z zaskoczenia pokonali belgijską załogę. Fort do dziś jest własnością belgijskiej armii, zwiedzanie możliwe po wcześniejszej rezerwacji: Fort-eben-emael.be

Albania

Mój pierwszy raz: zdobywamy podziemne fortyfikacje, mój pierwszy raz, góry, wakacjefot. Sigismund von Dobschütz/wikimedia commons

W całym kraju zbudowano za czasów Envera Hodży około 700 tysięcy bunkrów, średnio 24 na każdy kilometr kwadratowy kraju. Duża część z nich to jednoosobowe (!) bunkry typu Qender Zjarri. Z wojskowego punktu widzenia bezsensowny pomysł, ale warto zobaczyć to na własne oczy.

USA

Project Greek Island. Bunkier pod ekskluzywnym hotelem, w którym na czas wojny atomowej mieli schronić się członkowie amerykańskiego Kongresu. W 1992 r. został odtajniony po artykule w "Washington Post". Więcej: Greenbrier.com/Activities/The-Bunker.aspx

Francja

La Coupole. Olbrzymi bunkier, który był bazą rakiet V-2. Obecnie imponujące muzeum poświęcone II wojnie światowej i hitlerowskim planom budowy broni rakietowej. Więcej: Lacoupole-france.co.uk (wersja angielskojęzyczna).

 

Podziękowania za pomoc w realizacji materiału dla:

Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu

Sklep górski i turystyczny Sherpa.pl

Więcej o: