Bitwa o waterpolo: poznaj brutalną piłkę wodną

22.07.2014 12:30
Polska stale biega. Czasem jednak pływa. I namiętnie ogląda szczypiorniaka. Dlaczego więc nikt nie wie, o co chodzi w piłce wodnej? Najstarszym olimpijskim sporcie drużynowym. Kontaktowym, szybkim, w którym bramki padają co dwie minuty. Przez parę dni byłem jednym z pięciuset rodaków trenujących waterpolo. Wiem już wszystko.
1 W krainie młodości W krainie młodości Fot. Wojciech Surdziel

W krainie młodości

Na basen wbiegam za pięć dwunasta. No, za dwie. Trener Donat Oleksów opieprza chłopaków w wodzie, że przychodzą na ostatnią chwilę. Spoko, jestem tylko gościem. "Chłopaki" to dobre określenie. Większość zawodników seniorskiej drużyny Legii Warszawa nie przekroczyła 19. roku życia, na miejscu są też młodziki oraz dziewczyna rodzynek. Rodzynka? Polki nie mają reprezentacji ani ligi. Jeśli zbierze się drużyna, Monika na pewno będzie liderką krajowych waterpolistek!

Połowa lutego, w stolicy zaczęły się ferie, więc do wieczornych treningów - 3x1,5 godz. tygodniowo na paru torach żoliborskiego OSiR-u - można dołączyć zajęcia przeprowadzane za dnia. Zawodnicy przez godzinę mają calutki basen do swojej dyspozycji. Da się postawić bramki i przeprowadzić konkretne ćwiczenia taktyczne.

2 Trudgen i trzepaczka Trudgen i trzepaczka Fot. Wojciech Surdziel

Trudgen i trzepaczka

Zaczynamy od rozgrzewki. Pływamy zmiennym, ale z nogami do żabki. O ile żabka z nogami do żabki wygląda po bożemu (tylko należy wyskakiwać wyżej, jak najwyżej), a taki grzbiet czy takiego delfina w pływackim życiu też przerabiałem, o tyle kraul plus żaba to pewna nowość. Styl jest zwany waterpolowym lub trudgenem i ma utrzymać korpus wysoko. Stosuje się go przy wolniejszym przemieszczaniu pozycyjnym. Przy szybkiej kontrze pędzisz kraulem, najczęściej również z głową w chmurach. Jeśli jesteś z przodu i masz przejąć podanie, możesz płynąć na plecach - w ten sposób zobaczysz kolegę z piłką.

Najważniejsze i najtrudniejsze jest to, czego nie widać, czyli praca kończyn dolnych podczas postoju. Basen ma głębokość 2 m, więc wirujesz non stop. Jedna noga kręci od kolana w jedną, druga - naprzemiennie - w drugą stronę. Na świecie zwą to "egg beater", trzepaczka. Podczas egzaminu na ratownika (sytuacja sprzed 20 lat, nie wiem, jak to wygląda teraz) trzeba było utrzymać się w ten sposób dwie minuty z 1,5-litrowymi pełnymi butelkami w uniesionych dłoniach. Wielu kandydatów odpadało na tym etapie. W waterpolo pomagasz sobie, "pławiąc" rękoma albo jedną ręką, jeśli masz piłkę, oczekujesz na podanie lub blokujesz. W ten sposób pracujesz jednak nie dwie, a 32 minuty.

3 Zasady waterpolo Zasady waterpolo Aut. Sol90 Images

Legia rodzinna

Na zajęcia umawiam się po kontakcie z córką trenera. 23-letnia Julia to najmłodszy i z pewnością najlepszy prezes w Legii - dziewczyna rządzi tą sekcją klubu. Utrzymanie w ryzach grupy rosłych chłopaków, w tym dwóch braci, no i ojca, a przede wszystkim ogarnięcie papierologii nie stanowi dla niej problemu. Taki intruz jak ja też nie stanowi problemu, przecież "Logo" zostanie waterpolową tubą propagandową!

Rodzina prowadzi działalność misyjną, rozkręcając piłkę wodną w stolicy. Dlatego trener nie lubi, gdy na grę patrzy się przez pryzmat sławnego krwawego olimpijskiego boju ZSRR-Węgry, gdy bratanki dokonały zemsty basenowej za stłumioną rewolucję. Jej przebieg poznasz z emocjonującej fabuły "1956 - wolność i miłość", do obejrzenia za darmo na Iplex.pl.

Odpolityczniona piłka wodna to nie jest gra brutalna, nie bardziej niż ręczna czy zapasy. Dyscyplina kontaktowa i fizycznie rozwijająca - to właściwie określenia.

"Jeżeli jesteś pływakiem, któremu znudziło się pływanie od ściany do ściany...". Hasło ze strony internetowej Legii do mnie trafia. Zawsze pływałem i zawsze mnie to nużyło (więc ostatnio kupiłem empetrójkę Finis Neptune, nadaje przez czaszkę, nie uszy, polecam). Szkoda, że o waterpolo pomyślałem w wieku 34 lat. Konkurencja była na tyle skromna, że może w młodości mógłbym nawet grzać basenowe ławy jakiejś rezerwy...

Legioniści występują pod dumną nazwą po dziesięcioletniej przerwie, kiedy grali jako Uczniowski Klub Piłki Wodnej 44. Od 2012 r. to znów Legia pełną gębą, wszyscy noszą klubowe czepki i slipy (też je dostałem!), na jeden z feryjnych treningów trafiają dla zabawy trampkarze. Sekcja waterpolowa pojawiła się tu już w 1931 r., działała latami i z sukcesami. Pan Donat też był jej zawodnikiem, razem z bratem. Do sportu wciągnął nie tylko córkę. Starszy syn Adam jest bramkarzem. Janek gra w polu (czy to aby dobre określenie?) - z dużymi sukcesami. Jest reprezentantem Polski juniorów. Podobnie jak Igor Piecuch. Obaj pomagają mi w pierwszych niezdarnych kontaktach z piłką.

4 Technika: prowadzenie piłki Technika: prowadzenie piłki Aut. Łukasz Figielski

Aquatic football

Piłka jest okrągła (obwód: 70 cm), a bramki dwie (3x0,9 m). Bez zaskoczeń. Gra o dziwo nie jest pochodną szczypiorniaka, a rugby. Pod koniec XIX w. ciężkimi kauczukowymi piłami zaczęto rzucać w rzekach Wielkiej Brytanii, za ojca założyciela uważany jest Szkot William Wilson, aż chciałoby się dodać: Sir. Pierwszy dziennikarz pływacki, trener i wizjoner, w 1887 r. spisał reguły wodnego futbolu ("aquatic football"). Osiem lat później grę oficjalnie nazwano "water polo" - od owej kauczukowej piłki znanej jako "pulu". W 1900 r. dyscyplina zadebiutowała na drugiej letniej olimpiadzie. W przeciwieństwie do przeciągania liny, krykieta, krokieta (tak, to inna gra, nie piszę o naleśniku) czy basque peloty dzielnie trzyma się w programie. Równo wiek później w Sydney zmierzyły się kobiety.

Aquatic footballAut. Łukasz Figielski

Zasady się zmieniają, dziś sytuacja wygląda tak, że do rzuconej na środek piłki startuje dwunastu chłopa. Łapią, rzucają, blokują jedną ręką. Siódma para zostaje w bramkach - w przeciwieństwie do kolegów golkiper może grać pięścią, dotykać piłki oboma rękoma i topić ją przy obronie rzutu. Te przywileje kończy linia 5 m, z której wykonuje się karniaki. To również granica bezpośredniego rzutu wolnego. Jest jeszcze linia 2 m - tu nie można przebywać przed piłką, bo gwizdną waterpolowy spalony. Z waterpolówką możesz za to wpłynąć do bramki. Ja na ligowym meczu nikogo wpływającego do bramki nie widziałem.

Zazwyczaj ustawia się atak 3-3. Rozgrywający i obustronna obstawa zostają na piątym metrze, atakujący i skrzydłowi rozstawiają się na drugim. Sytuacja wygląda jak w hokejowym zamku. Przy grze w przewadze ustawienie zmienia się na 4-2. Zmiany przeprowadzane są, nomen omen, płynnie, w rezerwie jest sześciu graczy. Kary za przewinienia główne to 20 s, liczone od momentu wznowienia gry przez przeciwnika. Faulujący czeka w wodzie, w swej strefie zmian. Po trzech grzechach głównych wylatuje, wpływa zmiennik. Drużyna ma prawo do minutowego time-outu raz na kwartę.

5 Technika: rzuty Technika: rzuty Aut. Łukasz Figielski

Wody za głębokie

Tobie reguły już z grubsza przedstawiłem. Gdy rozpoczyna się spotkanko sparingowe podczas mego dziewiczego treningu, przepisów nie znam, pan tabula rasa. Ale trener rzuca mi czepek, a wraz z nim i mnie, na głęboką waterpolową wodę. Co robić, walczę. Czekamy przy liniach końcowych, rozstawieni co metr, piłka czeka zaś pośrodku.

Na sygnał rozpoczyna się sprint. Pływam chaotycznie za stadem, szybko tracąc siły. Podaną waterpolówkę łapię skandalicznie nieprawidłowo w dwie ręce, oddaję nieudany strzał. Nie wiem też oczywiście, jak operować w obronie, macham obiema łapami. Czepek, w którym czuję się jak Petr Čech (tj. jakbym był Petrem; on chyba czuje się lepiej, jak całe Chelsea), rozwiązuje mi się co chwilę, sierotka.

Sytuacja na basenie zmienia się niczym w kalejdoskopie. Nie wiem już, czy atakujemy, czy bronimy, jakie to ma znaczenie, nie umiem ani tego, ani tamtego. Po trzech minutach muszę odpocząć, nie nadążam nie tylko za młodzieżą, lecz nawet za dzieciakami. Wszystkich poznam lepiej już wkrótce.

6 Technika: rzuty Technika: rzuty Aut. Łukasz Figielski

Waga junior lekka

Kolejnego dnia trafiam do Radosława Liszewskiego, opiekuna legijnego narybku. Tu zostanę na dłużej, sporadycznie tylko angażując Janka i Igora do ćwiczeń z takim dwuleworękim bandytą jak ja. Gdy duzi męczą ataki pozycyjne (3-3 versus obrona, potem zamiana, i tak w koło Macieju), my męczymy podania.

Chwytanie piłki wbrew pozorom jest cholernie trudne. Nie wiem, czy mam za małe czy zbyt pieńkowate palce. Waterpolówkę należy lekko zamortyzować i powinno się udać. Na bliższą odległość i te lekkie jeszcze jako tako, ale podania mocne i kilkumetrowe zawsze mi się wymykają. W sumie nie ma znaczenia, czy piłka leci z wygodnej czy niewygodnej (konieczność wygięcia ciała i nadgarstka) strony. No ale kręcimy sobie trójkąty, przekazując piłkę tak lub owak, w ciągłym ruchu.

Potem rzuty. Generalna zasada: mocne odepchnięcie nogami, tułów idzie do przodu za piłką i fruuu. Można przyłożyć bezpośrednio lub kaczką, z odbiciem od tafli. Na to drugie nie mam jednak odpowiedniej siły, rzuty prosto na bramkę dochodzą tylko z bliskiej odległości. Przez dwa tygodnie nie pojąłem, jak to działa.

Na koniec ostatniego dnia treningów w ramach ferii zimowych zabawa, czyli karuzela. To basenowa odmiana gry w jedno podanie, króla, alibabę - czy w co tam kopałeś i główkowałeś na betonowym boisku, gdy "nie było składu". Ustawiamy się w kolejce do rzutu na bramkę. Kto nie strzeli, zajmuje miejsce golkipera. Kiedy fajfus pędzi między słupki, zwolniony bramkarz podaje piłkę kolejnemu z rzędu. Ten może szybko rzucić lobem i nabić ci punkcik karny, następnie przepływając na koniec kolejki... Może też zaryzykować rzut lepiej punktowany, śrubą, hakiem czy - trafienie zatopienie - strzał nogą (to dozwolone, tak jak główka; no, tylko spróbuj unieść nogę wysoko nad wodę!). Osoba osiągająca limit karniaków kończy swe harce. Zgadnij, kto z karuzeli spadł pierwszy.

7 Waterpolo: jest potencjał! Waterpolo: jest potencjał! Fot. Wojciech Surdziel

Jest potencjał

Plany rozwoju dyscypliny snute są lokalnie i globalnie. Niedawno w Cancún odbyła się pierwsza światowa konferencja FINA (organizacji zrzeszającej sporty wodne), poświęcona wyłącznie piłce. W rajskich tropikach waterpolowi działacze z 65 państw słuchali działaczy rugby i siatkówki plażowej - sportów na fali wznoszącej, szefów klubów NHL, NBA i NFL, gości z NBC i Google'a, którzy podpowiadali, jak się robi interesy.

Waterpolo zauważa potrzebę rozwoju, bo wie, że ma potencjał. Eksperymentuje więc z zasadami. Na Węgrzech rozegrano turniej, w którym średnia gwizdków na mecz spadła trzykrotnie (do 25-30), a liczba goli wzrosła o 25 proc. Cel osiągnięto, wykluczając za każdy faul (więc przewinień było mniej; obecnie tylko co trzeci gol wpada po czystej akcji), skracając jednocześnie czas posiadówy w karnym rogu do... zera. Wystarczyło dopłynąć do strefy, by wrócić do gry. Jest też pomysł przyczepienia sędziom mikrofonów.

Choć godzinne kibicowanie z basenowych trybun w temperaturze niemal 30°C to dla rodzin spore wyzwanie, ja ten potencjał czuję. Sprawdź, może poczujesz i ty.

Komentarze (2)
Bitwa o waterpolo: poznaj brutalną piłkę wodną
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    krys_76

    Oceniono 12 razy 12

    Najgorsze jest to, że pod wodą łapią za jaja.

  • avatar

    katarzyna.szocik

    0

    Polecam również Hokej Podwodny! Super zabawa! Zapraszam do Gdańska :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX