Savoir-vivre: 10 zasad, jak przeżyć w korporacji

25.11.2015 12:02
Korporacja: urzędowy uśmieszek i bycie 'wery eksajted', podczas gdy czyhające na 'ołpenspejsie' wilcze doły są nie tyle 'czelendżing', co doprowadzają do szewskiej pasji. Jak żyć w tej dżungli? Zebraliśmy dla was 10 uniwersalnych 'kejsów', dzięki którym nie przepadniecie.
1 Kłótnia w pracy Kłótnia w pracy fot. Dragos Iliescu / shutterstock.com

Mały rewanż w pracy nie zaszkodzi

W pracy staram się od razu pomóc koledze, gdy o to poprosi. Jest to raczej norma. Tymczasem w drugą stronę to prawie nigdy nie działa. Sugerowałem mu zmianę, ale nie poskutkowało. Czy rewanżowanie się tym samym nie będzie odczytane jako grubiaństwo z mojej strony? (Jarek)

- Mały rewanż nie zaszkodzi. Rozumiem, że wspieranie innych osób ma pan w naturze, a odruchu odwzajemniania się brakuje u znajomego. Można zatem założyć, że nie będzie się pan czuł komfortowo, kiedy będzie musiał odmówić pomocy podając różne, często może niezgodne z rzeczywistością powody. Będzie to jednak kapitalna nauka dla tej drugiej osoby.

Kolega może sobie pomyśleć o panu w mało parlamentarny sposób, ale jest pan usprawiedliwiony przed sobą i przed nim, ponieważ zwrócił uwagę na problem.

Jeżeli czuje pan potrzebę edukacji, proszę taktownie spróbować, bo przecież nie robi pan tego tylko dla siebie. Może kiedyś znajomy podziękuje. Jeżeli straci pan przy tej okazji kolegę - cóż, ostatnio krążą w internecie różne memy, pośród których jeden kapitalnie pasuje do opisanej sytuacji. Brzmi mniej więcej tak: "Nie trać czasu na ludzi, którzy go dla ciebie nie mają".

 

 

Na pytania odpowiada Adam Jarczyński, dyrektor generalny Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety




Otrzymujemy od Was wiele e-maili z pytaniami, jak poprawnie się zachować w danej sytuacji. Staramy się odpowiadać na bieżąco, a niektóre kwestie są na tyle ważne, że prezentujemy je również na łamach miesięcznika "Logo" i w naszym wydaniu internetowym Logo24.pl. Czekamy na Wasze listy: logo@agora.pl.

2 Savoir-vivre w pracy Savoir-vivre w pracy fot. Vladimir Gjorgiev / shutterstock.com

Gdy szef pożycza na kawę i nie oddaje

Mój szef regularnie podczas wspólnych wizyt przy automacie z kawą pożycza ode mnie drobne. Pożycza i zazwyczaj nie oddaje. Kwoty są drobne, więc trochę głupio mi się o nie upominać, ale sytuacja mi się nie podoba. Nie wiem jednak, jak zwrócić szefowi uwagę, że tak nie wypada. (Mariusz)

- Pół żartem, pół serio. Są szefowie, którzy potrafią przyjąć krytykę. Wtedy, podczas prośby o pożyczkę, można w sposób wyważony nadmienić, że po wczorajszej kawie myśleliśmy, że dziś nie nasza kolej.

Można również, jeżeli jest grunt ku temu, lekko obrócić całą sytuację w żart, mówiąc, że ostatnie pół roku pełniliśmy rolę osobistego baristy, ale właśnie skończyły się nam drobne ze świnki, którą otrzymaliśmy z rowerem Wigry 3 na komunię i bylibyśmy zobowiązani za odwrócenie roli na kolejne sześć miesięcy.

Wiadomo, że nie z każdym będzie można tak porozmawiać, dlatego pozostają subtelne wojny podjazdowe. A zatem idziemy z szefem na kawę i podczas płacenia mówimy, że nie mamy drobnych. Jeżeli sytuacja się powtórzy, może wypracujemy u swojego pryncypała odruch zabierania drobnych do maszyny vendingowej.

Jeżeli jednak przełożony uzna, że nie warto z nami chodzić na kawę, bo nie możemy jej stawiać, będzie to dla nas cenna lekcja, której nie warto kontynuować. W innym wypadku wyjdzie na to, że z własnej woli chcemy płacić za towarzystwo kierownika, który zachowuje się wobec nas nie fair albo ujmując to zgodnie z niniejszą rubryką - nietaktownie.

Osobiście jestem za metodą angielską, czyli subtelnym nakierowaniem na właściwą drogę postępowania. Niemniej rozwiązanie typu kawa na ławę też będzie właściwe. A może nawet właściwsze, jeżeli chodzi właśnie o kawę?

3 To, że inni nie zachowują się zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami, nie zwalania nas z obowiązku ich przestrzegania wobec osób nietaktownych To, że inni nie zachowują się zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami, nie zwalania nas z obowiązku ich przestrzegania wobec osób nietaktownych fot. StockLite/Shutterstock

Jak uciszyć rozgadane koleżanki?

Mój znajomy w pracy dość obcesowo uciszył rozgadane koleżanki. Miał rację, ale jego reakcja była niegrzeczna. Czy powinienem mu zwrócić uwagę? (Grzesiek)

- Zwracanie uwagi wymaga taktu i odwagi. Wszystko zależy od relacji, jakie są pomiędzy Państwem. Jeżeli są to neutralne kontakty biurowe, a atmosfera w pracy nieformalna, można w lekkim tonie - co nie znaczy bagatelizującym - starać się załagodzić sytuację, bo w sumie Damy też mogą nie pozostać dłużne i wtedy całe biuro będzie wiedziało, co jest na rzeczy.

W sytuacji gdy kobiety zostały obrażone, myślę, ze zasadnym będzie taktowne zwrócenie uwagi koledze, nawet jeżeli miał rację. Zalecana jest dyplomacja. To, że inni nie zachowują się zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami, nie zwalania nas z obowiązku ich przestrzegania wobec osób nietaktownych, oczywiście w ramach zdrowego rozsądku.

Może być też i tak, że akcja rozegrała się tak szybko, że nie zdążył Pan nawet zareagować. Wtedy można, na boku, porozmawiać z kolegą i namówić na przeprosiny koleżanek, sugerując, że wcale się nie musi wycofywać z zasadności zwrócenia uwagi, ale powinien przeprosić za formę.

Zawsze pozostaje również droga najmniej inwazyjna: e-mail lub SMS. Która jest najlepsza? Ta najskuteczniejsza. Pan już najlepiej będzie wiedział.

4 Savoir vivre: przechodzenie na ty Savoir vivre: przechodzenie na ty fot. Kzenon/shutterstock.com

Przechodzenie na ty

Czy po imprezie, która troszkę wymknęła się spod kontroli, następnego dnia wracamy do form "pan/pani", czy ustalenia balangowe traktujemy jako zobowiązujące? (Łukasz)

- Jeszcze jako student uczestniczyłem w przyjęciu z udziałem moich przełożonych - dyplomatów. Atmosfera stawała się coraz bardziej niezobowiązująca, aż osiągnęła punkt kulminacyjny w momencie, o którym wspomniał Pan w pytaniu. Zaproponowano mi nieformalne zwracanie się do osób wyższych rangą.

Gdy następnego dnia pojawiłem się w pokoju dyrektora, tego samego, z którym dzień wcześniej byłem na "ty", czułem się niezręcznie na samą myśl, że mógłbym zwracać się do pryncypała inaczej niż przed przyjęciem. Speszony, użyłem formy "pan", i od razu usłyszałem: "O ile pamiętam, jesteśmy na ty". Od czasu tej lekcji bardzo poważnie traktuję wszelkie deklaracje dotyczące nieformalnych form tytułowania się.

Trzeba jednak brać pod rozwagę dwa elementy:

1. Kto proponuje? W pracy z inicjatywą powinna wyjść osoba wyższa rangą, w życiu prywatnym - osoba starsza. Kobieta proponuje mężczyźnie.

2. W jakich okolicznościach została złożona propozycja? Wiadomo, że przyjaźnie zawierane przy alkoholu są równie nietrwałe, co szkło, z którego spożywa się napoje, dlatego większej pewności co do złożonej propozycji można nabrać wtedy, gdy podczas spotkania nie były nadużywane destylaty.

Może się, oczywiście, zdarzyć, iż ktoś zapomni, że zasugerował nam taką, a nie inną formę zwracania się do siebie. Wtedy, poza sytuacjami wyjątkowymi, trzeba uznać, że propozycja skierowana w nasza stronę była przypadkowa i nie powinniśmy przywiązywać do niej wagi.

Jeżeli jesteśmy z dyrektorem na "ty", pamiętajmy, że w obecności innych (np. klientów, gości) zwracamy się do zwierzchnika per "panie dyrektorze", chyba że sam zainteresowany ma inny pogląd na tę sprawę lub standardy przyjęte w miejscu pracy jasno określają formę tytułowania.

Wracając do imprezy: jeśli ktoś zaproponował przejście na "ty" i następnego dnia się obrusza, kiedy tak się zwracamy, popełnia duże faux pas.

5 Należy pamiętać, aby komplement był dobrany do okoliczności i ubrany we właściwą formę - wszak nie wszystko wypada... Należy pamiętać, aby komplement był dobrany do okoliczności i ubrany we właściwą formę - wszak nie wszystko wypada... fot. Jack Frog / shutterstock.com

Czy wolno komplementować swoją szefową?

Zdarzało mi się komplementować w pracy koleżanki. Ostatnio kilka razy sytuacja uległa odwróceniu i to ja zostałem skomplementowany przez kobietę ("świetnie dobrany garnitur", "wspaniałe buty"), która zajmuje w firmie wyższą pozycję. Odpowiedź komplementem byłaby na miejscu? (Jacek)

- Forma dobrana do sytuacji. Komplementowanie to duża umiejętność. U jednych objawia się w naturalny sposób, a u innych wymaga długiego treningu. Zbyt często wypowiadane komplementy powszednieją, a formułowane nieumiejętnie potrafią spowodować zakłopotanieu wszystkich zgromadzonych.

Nie jest Pan zobowiązany do odpowiadania uprzejmością na uprzejmość, niemniej w żadnym wypadku nie będzie gafą udzielenie odpowiedzi komplementującej drugą osobę.

Należy jednak pamiętać, aby komplement był dobrany do okoliczności i ubrany we właściwą formę - wszak nie wszystko wypada nam komplementować, nawet jeżeli słodko uwodzicielski zapach perfum przełożonej podcina nam kolana.

6 Savoir vivre w firmowej stołówce Savoir vivre w firmowej stołówce fot. CandyBox Images / shutterstock.com

Kolega przychodzi później na stołówkę. Czekać?

Stołówka firmowa, ja kończę obiad. Przysiadł się, za moją zgodą, znajomy z pracy. Czy powinienem poczekać przy stole, aż znajomy skończy swój obiad, czy mogę odejść wcześniej? A jeśli mogę - czy powinienem jakoś się tłumaczyć? (Łukasz)

- Na przyjęciu zasiadanym sygnał do zajęcia miejsc daje nam gospodyni lub gospodarz. Taka sama sytuacja ma miejsce, kiedy przyjęcie zmierza ku końcowi albo przynajmniej jego część zasiadana. Wtedy również gospodarze dają wszystkim sygnał do zakończenia posiłku i udania się do innej części lokalu lub mieszkania.

Gafą w takich okolicznościach będzie odejście od stołu w innym czasie niż pozostali - poza sytuacjami, kiedy ktoś po prostu musi wyjść lub odejść od stołu. Swoją drogą, nie informujmy wtedy w detalach, gdzie zmierzamy, powiedzmy po prostu ?przepraszam?.

W opisywanej przez Pana sytuacji, jako że nie jest to ani przyjęcie, ani umówione wcześniej spotkanie, spokojnie, bez posądzenia o brak taktu, może Pan odejść od stołu. W końcu jest Pan w pracy.

W przeciwieństwie do wcześniej opisywanego przyjęcia tu może Pan nadmienić, że musi Pan już powrócić do swoich obowiązków, a jeżeli doda Pan jednocześnie kilka zwykłych zwrotów grzecznościowych, pożegnanie wyjdzie w sposób naturalny i zgodny z prawdą. Spotkanie w stołówce nie jest w żaden sposób zobowiązujące, niemniej odrobina kurtuazji nigdy nie zawadzi.

7 Jedzenie przy biurku jest mało taktowne i powoduje dyskomfort u innych Jedzenie przy biurku jest mało taktowne i powoduje dyskomfort u innych fot. marco mayer/shutterstock.com

Jedzenie przy biurku

Kolega z pracy - choć mamy w firmie stołówkę - je przy biurku, zarówno drugie śniadanie, jak i obiad. Kanapki jeszcze bym zniósł, ale ciepłe potrawy roznoszą aromat po całym biurze. Czy to wypada? (Darek)

- W zamkniętym pomieszczeniu, przesiąkniętym zapachem tonerów, kartek, rozgrzanych komputerów, jeszcze mocniej roznoszą się aromaty odgrzanej chwilę temu ogórkowej, otwartego kartonu pizzy czy kurczaka pięć smaków z kim chi (nawiasem mówiąc, chińszczyzna smakuje z reguły przednio, ale roztacza dość specyficzną woń).

Jednym to może lekko przeszkadzać, innych wręcz irytować, a jeszcze innych przyprawiać o zazdrosne burczenie w brzuchu. Ci ostatni, w akcie desperacji, oddaliby nawet połowę swojego RAM-u za kęs, gryz bądź tradycyjne ?spóła działa?. Wszystko to jednak zakłóca biurową harmonię, a zatem zdecydowanie nie wypada.

Warto się zastanowić nad przyczynami takiego postępowania. Może współpracownicy po prostu nie wiedzą, że spożywanie przy biurku jest niewłaściwe. Nie czują (dosłownie i w przenośni), że jest to mało taktowne i powoduje dyskomfort u innych.

Myślę, że warto porozmawiać z kolegą i dyskretnie wspomnieć o istniejącej w firmie stołówce. A jeśli prywatna rozmowa nie zadziała, warto aby na kolejnym zebraniu działu o istnieniu stołówki taktownie wspomniał szef.

8 Savoir-vivre Savoir-vivre fot. Syda Productions / shutterstock.com

Ile razy dziennie wypada witać szefa?

Spotykam przełożonego. Mówię "dzień dobry", on odpowiada i ściska moją dłoń na przywitanie. A co zrobić, gdy potem natykam się na niego ponownie, a on na mnie wyczekująco spogląda? Co zrobić, jeśli znów wyciąga grabę? (Łukasz)

- Uprzejmości nigdy za wiele. Często mijamy się na korytarzu z osobami, z którymi wprawdzie nie pracujemy razem, ale wiemy, kim są, a one wiedzą - albo takie stwarzają wrażenie - kim my jesteśmy. O ile forma powitania podczas pierwszego spotkania nie budzi żadnych zastrzeżeń, o tyle kolejna sytuacja nie powinna stwarzać potrzeby odruchu jej powtórzenia.

Oczywiście, jeżeli osoba wyższa rangą wyciągnie dłoń albo nawet bez względu na rangę - ponownie ktoś będzie się chciał przywitać, dużym nietaktem byłby brak reakcji. Nie trzeba jednak po raz kolejny wypowiadać formuły powitalnej. Chociaż wychodząc z założenia, że tak mało dziś dookoła nas kultury, to kolejne "dzień dobry" krzywdy nikomu nie zrobi.

Jednak mimo wszystko polecałbym po prostu lekki ukłon albo uśmiech i krótki kontakt wzrokowy. Tak krótki, by nie angażować drugiej osoby do ponownego uściśnięcia naszej dłoni.

9 Wyskakujesz ze znajomymi z biura na kawę czy lunch, siadasz przy stoliku i przychodzi... szef Wyskakujesz ze znajomymi z biura na kawę czy lunch, siadasz przy stoliku i przychodzi... szef fot. BlueSkyImage / shutterstock.com

Gdy przysiądzie się nieproszony szef

Siedzę w restauracji ze znajomymi, a tu do stolika przysiada się mój szef, za którym niespecjalnie przepadam, i wygląda na to, że nie zamierza szybko nas opuścić. Czy istnieje jakieś dyplomatyczne rozwiązanie tej sytuacji? (Michał)

Zacisnąć zęby. W zasadzie tylko dyplomatyczne, inne bowiem, które nawiązuje do klasycznej metody mówienia wprost, może się negatywnie odbić na Pańskich relacjach z przełożonym - chyba że szef ceni sobie wyłożenie kawy na ławę, ale to mimo wszystko byłoby nietaktowne.
Z kolei rozwiązanie dyplomatyczne będzie nawiązywało do delikatnego mijania się z prawdą. Można powiedzieć, podczas przysiadania się szefa, że czekamy na jeszcze kilku znajomych, lecz pewnie się pomieścimy. Osoba taktowna powinna w tym momencie zrezygnować.

Można również powiedzieć, że za chwilę wychodzimy, dając pozostałym do zrozumienia, że pośród nas znajduje się persona non grata i można się od niej tylko w taki sposób uwolnić. Cóż, jest to jednak duże poświęcenie, bo przecież wybraliśmy lokal i chcieliśmy się w nim cieszyć gronem najbliższych.

Innym wyjściem będzie skorzystanie z często przeze mnie przytaczanej zasady, że dżentelmen cierpi w milczeniu. Proszę więc zostać przy stole i cieszyć się chwilą. Wszak prawdziwy dżentelmen, który z pewnością nie jest pańskim szefem, potrafi robić dobrą minę do złej gry.

10 W biurze W biurze fot. YURALAITS ALBERT / shutterstock.com

Czy ganić podwładnego za ortografię?

Podwładny przesłał mi maila z prośbą o podjęcie interwencji w sprawie zawodowej. Mail roił się od błędów ortograficznych i nie były to zwykłe literówki. Czy wypada wskazać mu, że powinien poświęcić nieco czasu na ortografię? (Jurek)

- Zwrócenie uwagi będzie na miejscu. Ma Pan pełne prawo do zwrócenia konstruktywnej uwagi, mail o innej treści, ale w tym samym stylu, mógłby bowiem zostać napisany do osoby z zewnątrz, a to mogłoby negatywnie wpłynąć na postrzeganie waszej firmy.

Można taktownie, ale z puszczeniem oka, zagaić: ?Twój ostatni mail, a dokładnie jego ortografia, wprawiła w zakłopotanie mój edytor tekstu - polecam włączenie autokorekty, bardzo ułatwia pracę, sam tak robię?. Albo: ?Wiem, że byłeś zirytowany, pisząc o tej sprawie, widać to było po ortografii - myślami byłeś przy treści, ale styl trochę ucierpiał?.

Taktowne zwrócenie uwagi będzie korzystne zarówno dla firmy, jak i dla danej osoby.

Komentarze (6)
Savoir-vivre: 10 zasad, jak przeżyć w korporacji
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    baba67

    Oceniono 48 razy 42

    Przezyc w korpo bez szkod psychiczych moga albo
    wysokiej klasy specjalisci w niszowych dziedzinach wymagajacych specyficzych predyspozycji bo bezrobocie im nie grozi,raczej kretynom ktorym zdarzylo sie ich zwolnic
    albo osoby o solinym zapleczu finansowym rodzinnym ktorzy sie zwolnienia nie boja .
    Reszta predzej czy pozniej odczuje skutki stresu.

  • avatar

    mer-llink

    Oceniono 14 razy 8

    Jeżeli pracownik robi błędy ortograficzne nagminnie, a jest konserwatorem lodówek w Twym pokoju lunchowym i wymieniaczem żarówek w toaletach, to mozesz mu "delikatnie", jak sugeruje Autor poradniczka, sugerować pracę nad sobą, wieczorne kursa dokształcające i ogólnie być wobec niego obłym przyjemniaczkiem.
    Lecz jeśli nieuk-pracownik jest korespondentem głównych Twych klientów, bądź jego zakres obowiązków wymaga wypowiadania się poprzez korespondencję elektroniczną czy inną, bądź pisuje do Ciebie raporty - wyrzucaj bez czekania.

    Nawet wtedy, gdy jest poleconym do zatrudnienia kuzynkiem szefa Twej Rady Nadzorczej..

    P.S. Pamiętaj, że jeżeli ktoś pisze do Ciebie bez należnej staranności o formę językową (w tym o poprawność), to po prostu Cię lekceważy: ma Cię za prostaka, który sam nie zna zasad albo za nieuka, który nie zauważy błędów....
    Dlatego: nie zwlekaj, wyrzucaj......

  • avatar

    marcinpies

    Oceniono 8 razy 4

    Proponuje tylko jedną zasadę : nie wchodzić do korporacji.

  • avatar

    wolny.kan.gur

    0

    W korporacji jedyne zdrowe podejście to:
    - wykonywać swoją pracę uczciwie ale bez nadgorliwości
    - mieć wyje...ne na wszelkie absurdy, komunikaty kierownictwa, techniki motywacyjne.
    - cały czas niezależnie od sytuacji bez napinki szukac innej pracy aby mieć szansę na szybki plan B.
    W każdej korporacji to że ciebie wywalą o ile sam nie wcześniej odejdziesz jest sprawą pewną, pytanie tylko kiedy. Ale mistrzowie korporacyjnego survivalu przetrwają i 10 lat.

  • avatar

    pypczak

    0

    A ja mam takie spostrzeżenie, że specjalista od etykiety wygląda jak Hofman...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX