5 kroków do podwyżki [PORADNIK]

Nie wystarczy myśleć, że zasługujesz na podwyżkę. Musisz jeszcze do tego przekonać swojego szefa. Pokaż, że jesteś zmotywowany, że zależy ci na pracy oraz na firmie, a nie mów tylko 'należy mi się'.
1 5 kroków do podwyżki 5 kroków do podwyżki fot. Sergey Nivens / shutterstock.com

Scenariusz godny Oscara

Jesteśmy społeczeństwem, w którym ciężko rozmawia się o pieniądzach - mówi Agnieszka Kolanowska z Randstad Polska, największej w kraju agencji doradztwa personalnego. - Wiem z tej drugiej strony, z rozmów z potencjalnymi pracownikami, że to właśnie pytania o pieniądze są najtrudniejsze, zwłaszcza dla osób powyżej czterdziestki. A jeśli mamy o tym rozmawiać z obecnym szefem, oznacza to dodatkowy stres. Ale jest na to sposób: trzeba po prostu dobrze się przygotować i iść na rozmowę z gotowym scenariuszem - radzi.

Zacznijmy więc pisać scenariusz godny Oscara (albo co najmniej podwyżki).

Przede wszystkim musisz zrobić sobie szczery rachunek sumienia, a to bywa najtrudniejsze - mówi psycholog Tomasz Kozłowski. - Musisz powiedzieć sobie prawdę: czy rzeczywiście zasługujesz na podwyżkę? Czy po prostu chcesz pieniędzy, bo zaczyna ci brakować do pierwszego? Jeśli widzisz, że naprawdę zasługujesz na więcej, że twoja postawa jest więcej warta, będziesz miał prawdziwą motywację do tej rozmowy. Jeśli chodzi tylko o kasę dla kasy, zaczyna się gra - tłumaczy.

2 Jeśli nie czujesz ani odrobiny sympatii do swojego potencjalnego przełożonego, nie bierz tej roboty Jeśli nie czujesz ani odrobiny sympatii do swojego potencjalnego przełożonego, nie bierz tej roboty fot. YURALAITS ALBERT / shutterstock.com

Oto twój plan: droga do podwyżki

1. Rachunek sumienia. Rzetelnie, na zimno przeanalizuj, co tak naprawdę zrobiłeś ostatnio dla firmy i jaka jest jej sytuacja. Najlepiej przygotuj sobie konkrety: firma dzięki mnie zaoszczędziła tyle a tyle. Zdobyliśmy tylu a tylu klientów. Zamknąłem projekty, które dały firmie konkretne zyski. I dodatkowo - zrób research dotyczący kondycji firmy.

2. Umów się na spotkanie. Najlepiej zarezerwuj sobie co najmniej pół godziny w terminarzu szefa i z góry uprzedź go, że chcesz porozmawiać o wynikach twojej pracy. Daj mu szansę na przygotowanie się do rozmowy.

3. Wybierz czas i miejsce spotkania. Nie staraj się o podwyżkę w gorącym dla firmy okresie. Unikaj początków tygodnia i początków okresu rozliczeniowego - wtedy szef ma inne sprawy na głowie. Nie przychodź około 14, kiedy szef jest głodny i chce zjeść w spokoju lunch. I na pewno nie idź po podwyżkę w piątek o 17.

4. Nie atakuj. Rozmowa powinna być profesjonalna. Szef nie powinien czuć się zepchnięty do narożnika, bo wtedy może odpowiedzieć atakiem na atak. Obaj musicie mieć wrażenie, że gracie do tej samej bramki - szef chce mieć dobrego, zmotywowanego pracownika. Ty, oczywiście, jesteś znakomicie zmotywowany, ale możesz być jeszcze bardziej, a firma na tym tylko zarobi. Powinieneś mieć dobrze przygotowaną, realistyczną odpowiedź na pytanie "ile?". Nie proś o 100 procent, kiedy szef nie może dać ci więcej niż 10.

5. Podziękuj i podsumuj. Nawet jeśli na razie nic z tego nie wyszło, podziękuj za poświęcony ci czas i poproś o wyznaczenie jasnego terminu i warunków, po spełnieniu których możecie wrócić do rozmowy. Wyślij szefowi maila z notatką podsumowującą ustalenia.

3 Jedzenie przy biurku jest mało taktowne i powoduje dyskomfort u innych Jedzenie przy biurku jest mało taktowne i powoduje dyskomfort u innych fot. marco mayer/shutterstock.com

Praca domowa

Czyli co masz zrobić przed rozmową

Powinieneś wejść na chwilę w buty pracodawcy i spojrzeć na siebie i firmę z jego perspektywy. Banalne? Może. Ale większość potencjalnych podwyżkobiorców tego nie robi - i z góry przegrywa sprawę.

Powiedz sobie szczerze: czy na miejscu pracodawcy dałbyś sobie podwyżkę? Czy firma ma możliwości, żeby zapłacić ci więcej właśnie teraz? Jeśli odpowiedź na któreś z tych pytań brzmi "niekoniecznie", to może lepiej poczekaj na lepszy moment, a nie irytuj szefa teraz.

Są dane mierzalne i niemierzalne, o których z szefem możesz rozmawiać - mówi Tomasz Kozłowski. - Mierzalne, czyli wyniki, stabilność firmy, wzrosty zysków. Ale są też sprawy, które trudniej przeliczyć na liczby: atmosfera w pracy, to, czy cię lubią inni, jaką masz pozycję społeczną w zespole. To też powinieneś przeanalizować, bo w rozmowie druga strona może z tego korzystać.

Warto do tego podejść projektowo, jak do dużej, ważnej firmowej sprawy - potwierdza Agnieszka Kolanowska. - Opracować konkretne dane dotyczące tego, jak twoje rezultaty wpłynęły na firmę. Zastanowić się nad swoimi mocnymi i słabymi stronami, czyli zrobić analizę SWOT *. Znaleźć nie tylko to, co już dla firmy zrobiłeś, ale też jakie szanse tworzą dla niej twoje kompetencje.

Trzeba też na chłodno przyjrzeć się swojemu potencjalnemu rozmówcy. Każdy szef jest inny, z każdym trzeba rozmawiać nieco inaczej. - Do dyrektora finansowego trafią jasne komunikaty przekładające się na konkretne liczby - podpowiada Kolanowska. - Do szefa wizjonera: przegląd twoich kompetencji, które wpisują się w dalekodystansowy rozwój firmy. Szef operacyjny będzie chciał wiedzieć, co dajesz mu tu i teraz.

Zastanów się, z jakim człowiekiem rozmawiasz, jakie wyznaje wartości, co ceni, a czego nie toleruje - mówi Kozłowski. - Jeśli jest relacyjnym, ciepłym człowiekiem, uprzedź go sporo wcześniej. Z szefami bardziej technicznymi wcześniej umówiona rozmowa o podwyżce będzie dużo trudniejsza, możesz spodziewać się ostrej walki na argumenty. Ale jednocześnie fakt, że podchodzisz do niej z otwartą przyłbicą i uprzedzasz wcześniej, buduje twój obraz osoby świadomej własnej wartości. I może właśnie dlatego wartej podwyżki.

Dlatego też w prawie każdej sytuacji warto szefowi dać znać wcześniej, o czym chcesz rozmawiać. Owszem, będzie lepiej przygotowany na zbijanie twoich argumentów, ale jednocześnie nie poczuje się zapędzony do narożnika. A kluczem do tej rozmowy nie jest to, żeby cokolwiek wymusić, tylko to, żeby szef sam uwierzył, że ta podwyżka ci się należy.

4 Lunch to dobra pora również do załatwiania interesów. Lunch to dobra pora również do załatwiania interesów. fot. Deklofenak / shutterstock.com

Czas i miejsce

Czyli potraktuj szefa poważnie

Dobrze, załóżmy, że przyłożyłeś się do pracy, odrobiłeś pracę domową i nawet największego sknerę przekonasz, że zasługujesz na więcej. Ale możesz wszystko popsuć, jeśli źle wybierzesz czas i sposób rozpoczęcia rozmowy.

Raczej nie powinieneś przychodzić po podwyżkę, jeśli w danym miejscu pracujesz krócej niż rok - mówi Kolanowska. - Ten rok pozwala i tobie, i szefowi zorientować się, ile jesteś wart dla firmy. Ubieganie się o podwyżkę wcześniej raczej nie zostanie dobrze odebrane. Nie powinieneś też przychodzić w strategicznych momentach: odchodzą klienci, firma zmienia taktykę, a ty w tym całym kotle jeszcze chcesz od szefa większych pieniędzy.

Trzeba umieć wstrzelić się w dobrą atmosferę - rozwija Kozłowski. - Popatrz na ważne momenty w historii firmy czy zespołu: dobry wynik, nagroda rynkowa, dobrze oceniony projekt. Nie przychodź, kiedy szef jest wkurzony, bo na przykład firma została obsmarowana w mediach.

Ważne: nie wypada łapać szefa na korytarzu i próbować wymusić na nim w przelocie obietnicę. Starając się o podwyżkę, musisz się pokazać jako prawdziwy zawodowiec. Forma rozpoczęcia rozmowy też wpłynie na to, czy szef potraktuje cię jako profesjonalistę czy jak stażystę z przerostem ambicji.

Na pewno trzeba uprzedzić o chęci rozmowy, wysłać propozycję czy zaproszenie do jego kalendarza wraz z agendą, tak żeby z góry wiedział, o czym będzie rozmowa i zarezerwował sobie czas - mówi Kolanowska. - Szef powinien móc się przygotować, ważny jest też jego komfort pracy. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby ugrał coś pracownik, który z marszu wchodzi do gabinetu szefa i mówi, że chce podwyżkę.

Zwłaszcza że do przełożonego to też jest stresująca sytuacja. Tym bardziej jeśli rzeczywiście szef nie ma jak dać podwyżki, bo przyszedłeś w złym momencie. Obie strony są wtedy zdenerwowane i lekko wystraszone - a to recepta na niezłą awanturę.

5 Savoir vivre: przechodzenie na ty Savoir vivre: przechodzenie na ty fot. Kzenon/shutterstock.com

Przekuj porażkę w sukces

Czyli co się odwlecze, to nie uciecze. Mówiliśmy już o scenariuszach. Musisz przygotować się też na taki, w którym podwyżki nie dostaniesz. Co wtedy? Jak zareagujesz? To często najważniejsza próba dojrzałości pracownika oraz szefa. - Na pewno trzeba podziękować szefowi za to, że znalazł czas i że poznałeś jego argumenty - tłumaczy Kolanowska. - Ale rozmowa nie może skończyć się samym podziękowaniem. Należałoby zawrzeć z szefem kontrakt. Dopytać go, kiedy możesz ponownie się starać o podwyżkę i co konkretnie musisz zrobić, żeby ją dostać.

Potem konsekwentnie tego pilnuj: przyjdź z podsumowaniem oraz wnioskami. Jeśli udało ci się spełnić w odpowiednim czasie i kształcie założenia, które szef przygotował, to asertywnie proś o podwyżkę!

6 Wyskakujesz ze znajomymi z biura na kawę czy lunch, siadasz przy stoliku i przychodzi... szef Wyskakujesz ze znajomymi z biura na kawę czy lunch, siadasz przy stoliku i przychodzi... szef fot. BlueSkyImage / shutterstock.com

Podstawowe błędy. Nigdy ich nie popełnij!

1. Złe przygotowanie do rozmowy: brak analizy sytuacji firmy, brak podsumowania swoich osiągnięć i sukcesów.

2. Rozmowa "z doskoku", zaskakiwanie szefa zamiast zaplanowanego z wyprzedzeniem spotkania.

3. Zamiast merytorycznych argumentów powtarzanie zdań typu "mam wysoką ratę kredytu" lub "inni pracują gorzej".

4. Emocje zamiast wymiany argumentów. Pokrzykiwanie zamiast rozmowy.

5. Zły strój. Zamiast firmowego dress code?u albo wyciągnięty T-shirt (czyżbyś lekceważył szefa i podwyżkę?), albo wieczorowy garnitur (to nie jest święto, rozmowa o podwyżkach to normalność!).

6. Obrażanie się na odmowę.

7 Kłótnia w pracy Kłótnia w pracy fot. Dragos Iliescu / shutterstock.com

Emocje są dla amatorów

Czyli jak rozmawiają profesjonaliści

Podczas rozmowy nie doprowadzaj do sytuacji, w której ktoś kogoś stara się pokonać. Musisz przekonać szefa, że macie wspólny interes - mówi Kozłowski. - Podwyżka ma coś dać nie tylko tobie, ale i firmie. Bo wpłynie na poziom twojej motywacji, a im bardziej jesteś zaangażowany w pracę, tym lepiej dla firmy.

Nigdy, przenigdy nie stawiaj sprawy na ostrzu noża. I trzymaj emocje na wodzy. Lepiej zrobić krok w tył, niż ślepo brnąć w awanturę. - Znam sytuacje, w których firma straciła kluczowego pracownika, bo obie strony nie potrafiły się dogadać o 200-300 złotych - mówi Kolanowska. - Wszystko przez to, że górę wzięły emocje, a nie merytoryczna rozmowa. Czasem dochodzimy do granicy, której jedna strona nie akceptuje, a druga nie może przekroczyć. Warto wtedy zakontraktować powrót do rozmowy za dzień czy dwa, kiedy obie strony ochłoną i odrobią pracę domową. Taki gest pokazuje dużą dojrzałość pracownika i na pewno nie powinien się obrócić przeciwko niemu. To też potwierdza szefowi, że ma do czynienia z wartościową, rzeczową osobą.

Nie stawiaj nikogo w sytuacji, w której czuje się szantażowany - dodaje Kozłowski. - Pokaż, że jesteś zmotywowany i zależy ci na tej pracy i firmie, a nie mów tylko "należy mi się".

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, padnie kluczowe pytanie: ile. Tu też możesz się potknąć. Często mamy przecież trudności z wyceną własnych kompetencji.

Według badań najczęściej podwyżki oscylują pomiędzy 5 a 10 proc. - mówi Kolanowska. - Oczywiście to zależy od twoich wyników i sukcesów. Ale domaganie się 100 proc. podwyżki może być odebrane jako śmieszne.

Powinieneś jasno i asertywnie powiedzieć, dlaczego domagasz się takiej, a nie innej kwoty. I tu wracamy do pierwszego punktu. Jeśli odrobiłeś pracę domową, będziesz w stanie pokazać, ile dzięki tobie firma zarabia. A z tego powinna wynikać kwota, którą chciałbyś dostać.

8 Seks i pieniądze Seks i pieniądze fot. tarasov / shutterstock.com

Dobra rada

Nawet jeśli w firmowej kasie nie ma milionów, możesz powalczyć o coś innego. - Podwyżka może mieć formę niefinansową - podpowiada Kolanowska. - Udział w szkoleniach, auto do dyspozycji, karnet na siłownię czy praca w domowym biurze. To też często może być brane pod uwagę podczas negocjacji i czasem można to wynegocjować łatwiej niż pieniądze.

Stare korporacyjne porzekadło mówi: kiedy pracownik przychodzi po podwyżkę, dowiaduje się, że jest niepotrzebny. Kiedy przychodzi po urlop - jest niezastąpiony. Przy odrobinie pracy możesz przebudować tę relację.