Urlop może Cię zabić. Jak nie wrócić zestresowanym?

Od września odliczamy czas do następnego urlopu. Planujemy wyjazd i ruszamy w końcu pełni nadziei. Niestety bardzo często wyjazd okazuje się porażką. Wracamy zestresowani, skłóceni z bliskimi, niewyspani, zmęczeni. Potrafimy zepsuć urlop sobie i innym, bo nie umiemy odpoczywać. Znasz to? A może też zapomniałeś, jak to się robi?
Tatry. Tłok na szlaku na Giewont / fot. Adam Golec / Agencja Gazeta Tatry. Tłok na szlaku na Giewont / fot. Adam Golec / Agencja Gazeta Tatry. Tłok na szlaku na Giewont / fot. Adam Golec / Agencja Gazeta

Urlop może cię zabić

Pracujemy 11 miesięcy w roku, teoretycznie mamy miesiąc wolnego (26 dni). Nawet jeśli lubimy swoją pracę, to przez cały rok marzymy o wspaniałych wakacjach latem czy fajnym wyjeździe narciarskim zimą.

Wakacyjny wyjazd planujemy często już na początku roku. W marcu wypisujemy wniosek urlopowy, a w maju myślimy, co trzeba będzie ze sobą zabrać. Z raportu Expandera i Travelplanet wynika, że wycieczkę kupujemy około dwóch miesięcy przed wyjazdem. W lipcu wreszcie wyruszamy na wyczekiwane wakacje... i marzenie zmienia się często w koszmar.

Problem leży w nas samych i narasta przez cały rok. W wirze obowiązków zawodowych i rodzinnych nie znajdujemy czasu dla siebie: na odpoczynek, nicnierobienie, odsypanie czy leniuchowanie. Skąd bierze się problem?

Czasem warto zastanowić się, dlaczego odszedł twój poprzednik Czasem warto zastanowić się, dlaczego odszedł twój poprzednik Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Kult ciężkiej pracy

Polacy są ciągle na dorobku. Zarabiamy mniej niż Niemcy czy Francuzi, a potrzeby mamy podobne. Też chcemy kupić nowego iPada, smartwatcha czy nowoczesny rower. Dlatego, żeby lepiej zarobić i dorobić, bardzo ciężko pracujemy - czasem na kilku etatach. Robotę zabraną do domu kończymy o północy, nawet później. Pracujemy zawodowo w dni powszednie, soboty, a często także w niedziele i święta. Niewiele czasu zostaje na bycie z rodziną, o czasie dla siebie nie wspominając.

- W Polsce ogólnie przyjęte wartości i przekonania sprzyjają kultowi harówki. "Odpocznę w grobie", "najpierw praca, potem przyjemność", "lenistwo to grzech"? Kto z nas nie zna tych słów? To one sprawiają, że nawet gdy praca zawodowa się kończy, poddajemy swoje ciało tyranii domowych obowiązków czy rodzinnych przysług - zwraca uwagę Violetta Nowacka, psychoterapeutka, trener biznesu.

1. Brak snu

W niektórych środowiskach zawodowych, głównie najlepiej zarabiających specjalistów, popularna jest rywalizacja-licytacja, "kto krócej spał". Kolega chwali się drugiemu, że dziś spał tylko cztery godziny, do nocy kończył projekt, a rano (przed pracą) był już na siłowni.

Ci, którzy rzeczywiście śpią cztery lub pięć godzin na dobę, powinni wiedzieć, że zwyczajnie sobie szkodzą, swojemu zdrowiu, ale i swojej firmie. Eksperci badający wydajność pracy twierdzą, że niewyspany pracownik zachowuje się podobnie jak pracownik będący na kacu, zatem pracuje wolniej, mniej dokładnie i ma rozproszoną uwagę. Oszukiwanie organizmu kawą czy napojami energetycznymi niewiele da - używanie takich środków zaburza dzienny rozkład jazdy i powoduje powikłania zdrowotne: bezsenność, drżenie rąk, apatię, nerwowość, arytmię czy padaczkę. Dorosłemu człowiekowi potrzeba siedem godzin snu na dobę, i to pod warunkiem że raz na kilka dni uzupełni zaległości o parogodzinną nadprogramową drzemkę.

2. Pracujące weekendy

Pracując ciężko w tygodniu, obiecujemy sobie, że odpoczniemy i odeśpimy zaległości w weekend. Niestety, często plan odpoczynku się wali, bo to, czego nie zrobiło się w tygodniu, trzeba nadrobić w weekend - posprzątać, odkurzyć, wyprać i pójść na zakupy.

Sprzątanie i odkurzanie to oczywiście sobotnie zajęcia w wersji light. Wielu Polaków soboty poświęca na ciężkie prace, np. remont łazienki. Nienawidzimy sąsiadów uruchamiających wiertarkę o 9.00 rano w sobotę, ale zapominamy, że sami to robiliśmy. Bo sobota jest właśnie od tego.

Czy, jeżeli bardzo się postaramy, zrobimy coś dla domu w tygodniu i mocno zepniemy się w sobotę, to "niedziela będzie dla nas"? Tu też czyhają pułapki. Spokojną i przeznaczoną na odpoczynek niedzielę może popsuć np. odwlekana wizyta rodzinna u mamy lub teściowej.

Plaża miejska Plaża miejska fot. Kamil Gozdan / Agencja Gazeta

Wakacje źle zaplanowane

Jak to źle zaplanowane? Przecież planujemy wakacje z wielomiesięcznym wyprzedzeniem, wyszukujemy ciekawe oferty, godzinami czytamy opisy i recenzje hoteli i pensjonatów, pytamy znajomych, którzy już byli w interesujących nas miejscach. Przez kilka miesięcy badamy sprawę, by dobrze wybrać kraj, miasto i ośrodek wypoczynkowy, bo przecież mamy tam spędzić wspaniałe siedem dni! Siedem dni...

Statystyczny Polak najczęściej wyjeżdża na urlop właśnie na mniej więcej tydzień. - Nie wypoczniemy dobrze przez taki czas, fizjologia ma swoje prawa - zauważa Dorota Mroczkowska, socjolog zajmująca się badaniami czasu wolnego. - Brak nawyku odpoczywania (w tym wspólnego wypoczynku - z rodziną), brak własnych aktywności, zainteresowań czy hobby może powodować, że sytuacja urlopu staje się nie tylko nowym, ale i trudnym doświadczeniem, które trzeba wpierw oswoić, co wymaga czasu. I kiedy po paru dniach pobytu zaczynamy wspólnie wypracowywać definicję naszych wakacji (nie moich czy twoich), trzeba je skończyć, bo jak wiemy, są zbyt krótkie - dodaje.

Eksperci uważają, że dłuższe wyjazdy oznaczają lepszy wypoczynek, bo w pierwszym tygodniu odstresowujemy się i zapominamy o pracy, a w drugim - rzeczywiście wypoczywamy. Jeszcze lepiej, gdy wyjazd trwa trzy tygodnie - wtedy naprawdę można się odprężyć.

Organizm nie przestawia się od razu na "tryb wakacyjny" i nie można mu niczego nakazać. I właśnie dlatego, że w ciągu roku zapominaliśmy o relaksowaniu się, odpoczywaniu, odsypianiu - na urlopie budzimy się wcześnie rano. Zrywamy się o 8.00, chociaż można poleżeć nawet do południa, bo przecież już się obudziliśmy, a do tego przecież szkoda urlopu!

Dominikana Dominikana fot. Klemen Misic / shutterstock.com

Idealizacja urlopu

Urlop staramy się wykorzystać jak najlepiej od pierwszej minuty. Dlatego zdarza się, że kończymy pracę, a potem biegniemy do domu, by się pakować. Następnego dnia rano już jesteśmy w drodze - w samochodzie jadącym nad morze, autobusie na Bałkany czy w samolocie lecącym do Turcji. Brakuje momentu na zaczerpnięcie oddechu, spokojne przygotowanie się i cieszenie się, że "jutro jedziemy".

Wyjeżdżając na wczasy, które kosztowały nas sporo pieniędzy i przygotowań, wyobrażamy sobie, że będzie to idealny, niezapomniany i beztroski czas. Socjologowie mówią o tym - idealizacja urlopu. Setki razy sprawdzamy w folderach i internecie, jak wygląda hotel czy ośrodek, do którego jedziemy, i chcemy, żeby na wakacjach było tak, jak na zdjęciach. Chcemy być tą wypoczętą i uśmiechniętą rodziną ze zdjęć. Nie zawsze jest tak dobrze.

Bardzo często już w drodze zaczynają się problemy. Zamiast trzech godzin jedziemy do Jastrzębiej Góry pięć, bo są korki. W samochodzie zaczynają się kłótnie: bo mogliśmy wyjechać wcześniej, wybrać inną drogę, a dzieciom - zamiast napojów słodkich kupić wodę mineralną - jest zdrowsza. Mamy też problemy z dogadaniem się. Trzy lub pięć godzin razem - to absolutna rzadkość, sytuacja niezwykła! Dla wielu wyjazd wakacyjny jest cierpieniem, właśnie dlatego że oduczyli się ze sobą przebywać, rozmawiać, żyć. - Spędzamy ze sobą mało czasu, mało ze sobą rozmawiamy. Dlatego na urlopie pojawiają się problemy. Nagle przez 24 godziny jesteśmy razem i nie wiemy, co wtedy robić, o czym rozmawiać. Pojawią się nerwowość, irytacja, rozkojarzenie i zamiast wypoczywać - denerwujemy się i wracamy z urlopu niewypoczęci i zestresowani - mówi Magdalena Kędzia-Kluj, psycholog.

Nerwowość, drażliwość, a nawet agresja to reakcja organizmu na sytuację mu nieznaną, nietypową. Zaburzony rytm dnia, przerwanie na kilka dni męczącej, wielogodzinnej pracy powodują nietypowe reakcje. Każde załamanie pogody czy deszcz powodują kryzsy; zamiast skomentować je machnięciem ręki i wykorzystać czas na czytanie książki - wszczynamy kłótnię, zarzucając partnerowi zły wybór terminu wyjazdu. Jeśli coś się zepsuje w pokoju hotelowym czy hotelu, basen jest nieczynny lub nie działa jacuzzi - pojawiają się wyrzuty wobec tego, kto najbardziej się namęczył nad wyborem miejsca wakacji.

Wielu z nas, szczególnie tych prowadzących intensywne życie zawodowe, nie jest w stanie wytrzymać na kocu czy leżaku więcej niż kilkadziesiąt minut. Szybko robimy się nerwowi, szukamy jakiegoś zajęcia. Pojawiają się pytania do rodziny: może chcecie frytki albo lody, może pójdziemy do wody, może pogramy w piłkę? Nicnierobienie, leżenie w bezruchu na kocu, czytanie książki - wydaje się nieatrakcyjne, nudne. A przecież wakacje są po to, żeby leżeć!

Sytuacji nie poprawia alkohol, konsumowany często od wczesnego ranka, bo "jest zapłacone i trzeba korzystać". Zamiast w stan błogiego wypoczynku niektórzy polscy wczasowicze zapadają w stan niezbyt błogiej nieświadomości.

Spływ kajakowy na Brdzie / fot. Wikipedia/CC/Przykuta Spływ kajakowy na Brdzie / fot. Wikipedia/CC/Przykuta Spływ kajakowy na Brdzie / fot. Wikipedia/CC/Przykuta

Wypoczywajmy mądrze

Wielu wakacyjnych raf: kłótni, napięć czy stresu, możemy uniknąć, jeśli zamiast miesiącami przeglądać oferty, poświęcimy czas sobie i bliskim: dziewczynie czy rodzinie. Wspólnie przemyślimy, co chcemy na wakacjach robić, a czego nie.

Psycholog Agnieszka Marlińska radzi: - Tak jak dzieci uczą się używania noża i widelca, a seniorzy obsługi smartfona, tak trzeba się uczyć swojego ciała. Trzeba w sobie wyrobić nawyk odpoczywania, głębokiego oddychania, robienia wdechów, słuchania bicia serca, pulsu. Jeżeli nagle wyjeżdżamy i chcemy wypocząć na siłę, to takie odpoczywanie może się nie udać, bo nie wiemy, jak to robić. By sobie pomóc, trzeba - najlepiej codziennie - znaleźć czas na autorefleksję, na podsumowanie dnia, ocenienie tego, co zrobiłem. Szczególnie tego, co zrobiłem dla siebie. Powinniśmy znaleźc na to czas, niezależnie od tego, jak zabiegani jesteśmy.

Często jedziemy z nastawieniem, że chcemy jak najwięcej zobaczyć i dlatego na wyjeździe chętnie płacimy za dodatkowe atrakcje. Ale oprócz tego, że zapłacimy za fakultatywne wycieczki prawie tyle, ile kosztował cały wyjazd, stracimy dwa, trzy dni wolnego, teoretycznie przeznaczonego na "nicnierobienie". Jeżeli jesteśmy na tygodniowych wakacjach, gdzie czas przelotu i dojazdu wlicza się w czas pobytu, okazuje się, że zostaje nam dzień na poleżenie na plaży, przespacerowanie się po okolicy czy obejrzenie czegoś na własną rękę!

- Czas wolny trudno w takiej sytuacji kojarzyć z leniuchowaniem. Staje się nie wolny, ale zniewolony, bo oparty na przymusie powtarzalności pewnych działań, by osiągać pewne cele. Wypełniany rozmaitymi aktywnościami, które trzeba/powinno się/dobrze jest realizować - komentuje dr Dorota Mroczkowska. - Sytuacja taka rodzi poczucie ciągłego za mało, za wolno, nieadekwatnie, nie w sposób zindywidualizowany. Znika tak charakterystyczne dla czasu wolnego poczucie wyboru, wolności.

Również kłopotliwe towarzystwo potrafi skutecznie popsuć dobry humor na wyjazdach. Ryzykowne jest zapraszanie na wyjazd znajomych, których znamy mniej niż rok, a także takich, z którymi spotykamy się rzadko. - Ustalcie wcześniej, kto co lubi i za ile. Zwiedzanie czy wylegiwanie się? Różnice w upodobaniach mogą stać się przyczyną kłótni, zwłaszcza jeśli wybieracie się jednym autem. Porozmawiajcie, jakim budżetem dysponują znajomi. Najlepiej byłoby, gdybyście przeznaczyli na wakacje podobną sumę. Potem jedni będą z zawiścią patrzeć na drugich, a ci, co mają więcej, poczują się pokrzywdzeni, że muszą iść na kompromis - radzi Violetta Nowacka, psychoterapeutka.

Prof. Krzysztof Podemski, zajmujący się zagadnieniami socjologii turystyki, zachęca, by na wakacjach zwracać uwagę, dostrzegać i akceptować różne oczekiwania różnych ludzi. Twoja dziewczyna lubi się opalać i leżeć na plaży, a twój kumpel chce spędzać czas aktywnie. To trzeba dograć, dogadać się, poszukać kompromisu.

Egipt atrakcje - Świątynia Luksorska Egipt atrakcje - Świątynia Luksorska Fot. Shutterstock

Naucz się leniuchować

Żeby mieć udany urlop, trzeba się zrelaksować, wyciszyć, trochę wyhamować z życiem zawodowym tuż przed urlopem. Trzeba znaleźć czas i dobrze przygotować się do wyjazdu, nie tylko technicznie i logistycznie, ale także psychicznie. Zadbajmy też o to, żeby jedna osoba nie popsuła wyjazdu innym. Sprawdźmy, czy wszystko zabraliśmy. Jeżeli na lotnisku czy na granicy okazuje się, że jedna osoba z rodziny nie zabrała paszportu lub dowodu, to konflikt, kłótnie i pretensje są gwarantowane, a prawdopodobieństwo nieudanego urlopu - bardzo duże - mówi Krzysztof Podemski.

Urlop to bardzo ważny okres dla każdego pracownika. Nawet kilkudniowy wyjazd pomaga zregenerować siły, odpocząć, odstresować się, zmotywować do dalszej pracy. To także doskonałe "lekarstwo" na wszelkie dolegliwości: zniechęcenie, nerwowość, apatię, zły humor. Wakacyjny kontakt z innymi ludźmi, kulturami, zjawiskami przynosi pomysły, które można potem wykorzystać w pracy.

Żeby nie zmarnować cennego czasu wypoczynku, trzeba się do urlopu dobrze przygotować. Oprócz zabrania tego, co na wyjeździe niezbędne, zabierz ze sobą dobry nastrój, otwartość i spokój - by w razie jakiejś drobnej wpadki, awarii czy niedogodności, nie przejąć się nią i spokojnie leniuchować na plaży. Bo leniuchowanie to wcale nie jest prosta sprawa.

Jak wynika z danych Eurostatu średni czas pracy w podstawowym miejscu zatrudnienia w Polsce to 42,5 godziny (dotyczy zarówno "etatowców", jak i samozatrudnionych). Co czwarty Polak spędza w pracy do 50 godzin tygodniowo, a co dziesiąty powyżej 60 godzin. Statystyczny Niemiec spędza każdego roku w pracy ponad 500 godzin mniej!

Seszele, plaża na wyspie La Digue Seszele, plaża na wyspie La Digue Fot. dibrova / shutterstock.com

Polaków wakacje wymarzone

53 procent wypoczywało poza miejscem zamieszkania przez co najmniej dwa dni

36 procent urlop trwa maksymalnie tydzień

26 procent urlop maksymalnie tygodniowy, ale dwa razy w roku

29 procent wyjeżdża na 8-14 dni

17 procent urlop trzytygodniowy

46 procent wyjeżdżających na urlop spędza go w kraju

18 procent wyjeżdżających na urlop spędza go za granicą

(Dane za CBOS, badanie z 2014 r.)

Polacy często poświęcają cenny urlop na remont lub budowę domu, wymianę trawnika na działce, przeprowadzkę lub wymianę kaloryferów w mieszkaniu. Wielu bierze urlop po to, by wyjechać "na saksy", czyli do pracy za granicę, by zasilić domowy budżet.

Urlop jak L4

Wakacyjny wyjazd może być - choć brzmi to dziwnie - takim szokiem dla przemęczonego organizmu, że zaczynamy chorować! To dlatego, że na co dzień stres blokuje niektóre bodźce wysyłane przez nasze ciało. Stres mija, organizm rozluźnia się, ustępuje mobilizacja i człowiek się sypie. Mogą pojawić się bóle głowy i migreny czy stany depresyjne. - Na plaży mamy chwilę na zastanowienie się nad swoim życiem i dochodzimy do wniosku, że wcale nie jesteśmy z niego zadowoleni. Nie warto takich spraw zamiatać pod dywan, tylko się temu przyjrzeć - radzi psycholog Paulina Kukorowska-Adamska.

Wakacje na opak

Psycholodzy zajmujący się badaniami nad stresem radzą, by osoby żyjące aktywnie w czasie urlopu wybierały relaksujące formy odpoczynku. Gdy prowadzisz siedzący tryb życia - powinieneś uprawiać sport (bez forsowania się!), poznawać nowe miejsca. Jeśli pracujesz z ludźmi - odpoczywaj samotnie, w kameralnej atmosferze. Samotnicy powinni w czasie wolnym wyjść do ludzi.

CBOS podaje, że 44% Polaków wypoczywa w gronie rodzinnym

Komisja rekrutacyjna traktuje cię bez szacunku? Powinna zapalić ci się czerwona lampka Komisja rekrutacyjna traktuje cię bez szacunku? Powinna zapalić ci się czerwona lampka fot. Andrey_Popov / shutterstock.com

6 oznak, że natychmiast potrzebujesz urlopu

1. Chodzisz po mieście bez koszulki. Jasne, jak jest lato, to musi być gorąco, ale stylówka na Davida Hasselhoffa aż się prosi o nieeleganckie komentarze i SMS-y na hasło: Pomagam.

2. Nie śpisz, bo trzymasz regał. Z książkami, które zostawiłeś sobie na wakacje. Ich liczba zwiększa się w tempie proporcjonalnym do bramek puszczonych przez polską reprezentację, co prędzej czy później skończy się jakimś dramatem.

3. Śpiewasz w miejscach publicznych. No dobra, może nie na cały głos, ale nawet ciche nucenie Krzycha Krawczyka jest dziwne. "Byle było tak, sam jeszcze nie wiem jaaaak?".

4. Jesteś przewrażliwiony. Wzruszasz się do łez, oglądając Animal Planet? Widząc odpalony grill, wzywasz straż pożarną? Usunąłeś wszystkie byłe dziewczyny ze znajomych na fejsie? No właśnie.

5. Nawiązujesz znajomości na ulicy. Już nie tylko Pan Kanapka jest twoim najlepszym kumplem. Także ekipa spod sklepu, starsza pani z pieskiem, cała wycieczka niemieckich emerytów i ten koleś, co sępi fajki na dworcu.

6. Uważasz, że wódka jest trefna. Ta z baru "wszystko po 4 złote" może i tak, ale uważanie, że drink w jacuzzi albo shot w hotelowym barze może komuś zaszkodzić, jest grzechem ciężkim.

Plaża w Międzyzdrojach Plaża w Międzyzdrojach Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Zrób to na urlopie:

1. Odetnij się od spraw zawodowych. Poproś szefa i kolegów, by dzwonili tylko wtedy, jeśli to będzie absolutnie konieczne. A kiedy oni pojadą na urlop, a ty zostaniesz w pracy, traktuj ich czas wolny jak rzecz świętą i też nie wydzwaniaj.

2. Jeśli masz dwie komórki - służbową zostaw w domu, weź tylko prywatną.

3. Wyłącz dostęp do służbowego maila w komórce.

4. Nagraj na poczcie głosowej informację, że jesteś na urlopie, i podaj numery kolegi, który cię zastępuje.

Poznaj lokalsów

Znakomite wrażenie robi nauczenie się kilku słów w języku używanym w kraju, w którym jesteś na wczasach. "Dzień dobry", "dziękuję" czy "proszę" po turecku, grecku czy chorwacku może zjednać nam sympatię ludzi, z którymi się stykamy. To okazja do nawiązania kontaktów na miejscu i poznania kraju z innej perspektywy. A takie poznawanie kraju na pewno będzie przygodą, która pozwoli ci się odstresować!

Egipt wczasy - piramidy, Egipt zabytki Egipt wczasy - piramidy, Egipt zabytki Fot. Shutterstock

Nie czekaj do emerytury

Rozmowa z Agnieszką Marlińską, psycholog, coach biznesu

Dlaczego nie potrafimy odpoczywać?

- Na co dzień nakazuje się nam ciągle coś osiągać, a nie normalnie, dobrze żyć, doświadczać i przeżywać. Nie zastanawiamy się nad tym, co zrobić, żeby mieć wkład, wpływ na świat, na dziedzictwo, ale staramy się dążyć, osiągać, zdobywać, przy czym często są to rzeczy materialne. Mamy już telewizor, ale zmieniamy go na nowy, chociaż nie jest nam potrzebny. Aktywność fizyczna: bieganie, pływanie, rower, bywa często przekłamaniem, nie jest robiona dla siebie. Jest robiona dla wyniku, rywalizacji, chodzi o zaliczenie kolejnego maratonu, przejechanie 100 km na rowerze i umieszczenie tego na Facebooku.

Jak się uspokoić?

- Trzeba dbać i pielęgnować rozwój osobisty, codziennie znajdować czas na chwilę refleksji nad sobą i prosty wypoczynek. Być trochę egoistą. Powinno się pojawić coś, co tworzy zrównoważony trójkąt work+lifebalance+love. Chodzi tu o "miłość" w rozumieniu "selfcare", czyli opiekę nad samym sobą, dbanie o siebie.

A potem?

- To powinien być początek do głębszego wejścia, wejrzenia w siebie. Może trzeba nauczyć się pływać, zgłębić wiedzę, na którą wcześniej nie mieliśmy czasu? Kupić psa i z nim spacerować lub biegać, zmusić się do realizacji swoich planów, zamiast je odkładać.

Zacznijmy realizować to, za czym tęsknimy. Nie obiecywać, że kiedyś, jak będziemy mieli czas - może na emeryturze, nauczymy się grać na gitarze. Co nam przeszkadza, by zrobić to teraz?

To możemy zrobić przed wyjazdem, a co na urlopie, żeby się udał?

- I na urlopie, i na co dzień trzeba więcej się wyciszać, szukać spokoju, wychodzić na spacery. Potrzeba nam także więcej bliskości i kontaktu z innymi.

*Pułapka urlopowicza

Piloci wycieczek i rezydenci w ośrodkach wypoczynkowych przyznają w nieoficjalnych rozmowach, że czas turystów jest tak zaplanowany, żeby mieli niewiele wolnego i ciągle wydawali swoje pieniądze na dodatkowe atrakcje. Oczywiście najtwardsi i najbardziej nastawieni na "leniuchowanie" mogą zrezygnować z wycieczek fakultatywnych i po prostu pójść na plażę, ale kto wybierze plażę zamiast wyjazdu pod piramidy w Egipcie, do Kartaginy w Tunezji czy Kapadocji w Turcji?

Więcej o:
Komentarze (16)
Urlop może Cię zabić. Jak nie wrócić zestresowanym?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • billyboy1943

    Oceniono 79 razy 35

    Ja tam nie mam problemów-zawsze jadę wtedy i tam gdzie HOŁOTY nie ma lub jeszcze śladowa!!Głupie polactwo uważa ,że jak nie ma tłumu to znaczy, że wypoczynek żaden, zaszpanować nie ma przed kim .Wraca i z dumą opowiada jak w Zakopcu stali w kolejce na Kaspra 4 godziny -ot co-klasa!!

  • zeenek

    Oceniono 52 razy 30

    Nigdy nie zareklamuję miejsca na wypoczynek nikomu.
    Dlaczego? Dlatego, że takie spokojne miejsca jakie wybieram będą spalone.
    Dlatego drogi rodaku, który cenisz spokój,ciszę i piękno polskich zakamarków: nigdy, przenigdy nie polecaj takich miejsc. Zachowaj je dla siebie. Większość rodaków to hołota, która zniszczy Ci taką enklawę spokoju.

  • burmiszcz

    Oceniono 33 razy 21

    A oto moja historia.
    Wybrałem się niedawno z rodzinką spontanicznie bez konkretnego planu nad morze. Konkretnie do Trójmiasta. Ostatni raz polski Bałtyk widziałem 16 lat temu więc się stęskniłem. Nie mieliśmy zarezerwowanego noclegu. Szukaliśmy po drodze w smartfonie :) Wiedzieliśmy tylko, że pogoda (największa niewiadoma polskiego morza) na pewno dopisze, bo zapowiadali rekordowe upały na tych kilka sierpniowych dni. Zabraliśmy też pieska ze sobą. w owym czasie odbywał się w Gdańsku Jarmark Dominikański, koncert Lenny Kravitza w Sopocie i mnóstwo różnych imprez. Miasto przeżywało istne oblężenie turystów. W związku z tym na cud zakrawało, że znaleźliśmy w ogóle jakiś nocleg. Miejscówka fatalna wręcz podła u jakiegoś fircyka, który nie sprzątał po kolejnych letnikach i zaopatrywał gości w brudną śmierdzącą pościel (150 zł/nocleg za wszystkich). Ale co tu wybrzydzać skoro wybraliśmy się "na żywca". Poszliśmy na plażę. Szanując zakaz wprowadzania psów zostałem z czworonogiem na deptaku, żona z córką poszły pomoczyć nogi. Zjedliśmy smażoną rybkę z surówką, napojem i frytkami dla 2 osób za 95 zł (sic!) w smażalni przy plaży w Jelitkowie. Dzień przed zaplanowanym na sobotę wyjazdem zepsuł nam się samochód. Szukanie warsztatu gdzie szybko naprawią usterkę zabrało sporo czasu. Pierwszy mechanik (Kerim) zdiagnozował, że padł alternator i że nie naprawi tego szybko. Doładował tylko przez noc akumulator, żebym mógł dojechać do innego warsztatu. Zachował się bardzo uczciwie, bo nie skasował ani grosza. A mógł mnie zgolić widząc przyjezdnego z południa Polski. Drugi szpec stwierdził, że zrobi najwcześniej na wtorek i będzie to kosztować koło 1000 zł. Więc znów szukanie noclegu w szczycie jarmarku, gonienie z walizką, dzieckiem, psem po Gdańsku. Kiedy mieliśmy już iść na pendolino oddzwoniła mi jedna kobieta od noclegów, że ma wolny pokój do poniedziałku :) Znów jakaś dostosowana do turystów wilgotna piwnica na peryferiach Gdańska, ale grunt, że czysto i łazienka w pokoju. Odwiedziliśmy Szybką Koleją Miejską Gdynię i Sopot (molo płatne z zakazem wprowadzania psów) Ostatnią noc wzięliśmy w hostelu na starym mieście (jeden z nielicznych gdzie akceptują zwierzaki) Czysta pościel, ręczniki łazienka, fajny design. Cały urok ostatniego noclegu zepsuły pluskwy, które zaatakowały nas ok. 2 w nocy. Wyłaziły dosłownie zewsząd! Rozgniatałem je, a one pękały i oblewały krwią, którą wyssały z poprzednich lokatorów, ściany i prześcieradła. Istna masakra. Czuwanie do rana, żeby chociaż dziecko się wyspało. Ostatni dzień i czekanie na telefon od mechanika czy naprawił brykę i ile skasuje? Południe, dzwoni. Auto będzie gotowe na 15:00 i do zapłaty w sumie ok. 1300 zł. Ogólnie wypad - nie licząc naprawy auta - był ciekawym doświadczeniem, jednak bardzo drogim i naprawdę warto pomyśleć nad przeznaczeniem podobnej kwoty na wakacje nad Morzem Śródziemnym z 2 posiłkami i zagwarantowaną pogodą w fajnym hotelu blisko plaży. Fajnie było mimo tego odwiedzić polskie morze - spokój mamy na parę kolejnych lat ;)

  • lob1

    Oceniono 13 razy 11

    Jak patrzę na to zdjęcie,to wolałabym siedzieć w ogródku,nie oglądając te tłumy .Co za przyjemność w takim tłoku spędzać wczasy.

  • balajanek

    Oceniono 13 razy 11

    Przebrnąłem przez ten tekst i stwierdzam, że nie mam żadnego z opisanych problemów urlopowych. Planowanie i samodzielna organizacja wyjazdu( bez BT) to sama przyjemność. Oczywiście na 100% nie wszystko da się przewidzieć ale 96% wszystkich problemów jest do rozwiązania i wtedy jest satysfakcja. Sprawy zawodowe zostawiam za drzwiami firmy. Taki "zanik pamięci" o pracy sam w sobie jest bardzo relaksujący. Pakowanie? Przez kilka dni przed wyjazdem , nieśpiesznie wrzucam do walizki rzeczy z listy sporządzonej z miesiąc wcześniej I modyfikowanej w międzyczasie. Pozwala to uniknąć stresu i zabierania przedmiotów zupełnie niepotrzebnych. Taka lista jest tworzona na bazie spisu z poprzedniego urlopu.
    Po powrocie do pracy o ile to możliwe dobrze jest traktować robotę na luzie przez pierwsze dni.

  • miga777

    Oceniono 31 razy 11

    46 procent wyjeżdżających na urlop spędza go w kraju
    18 procent wyjeżdżających na urlop spędza go za granicą

    A pozostałe 36 wyjeżdżających gdzie spędza na MARSIE?

  • Oceniono 5 razy 5

    Potrafimy zepsuc urlop sobie, bliskim i innym, bo jestesmy po prostu chamami na codzien, ludzmi agresywnymi, ktorzy nie panuja nad stresem i maja niska inteligencje emocjonalna. To objawia sie w kolejce przy kasie, na drodze, na placu zabaw czy miejskim kapielisku i naprawde nie trzeba byc alfa i omega, by zauwazyc, ze w narodzie brakuje kultury, spokoju i zdrowego rozsadlku.

  • bassino73

    Oceniono 9 razy 5

    Dziwna koncepcja -wypoczynek równa się nicnierobieniu. Nawet wycieczki fakultatywne bee... Ja wypoczywam zawsze aktywnie: kajaki, żagle, rower, pływanie i nawet zwiedzanie. Z rodziną. Jest super. Kilka razy w roku po 7 dni i krócej....Czyli permanentnie jestem niewypoczęta.

  • natka-79

    Oceniono 4 razy 0

    Ja mam najlepiej. Nie stresuję się urlopem, bo go nie mam. Jest fikcyjny wpisany w ewidencję czasu pracy, ale wolnego nie ma, czasami jakiś pojedynczy dzień na załatwienie ważnych spraw. Nie martwię się gdzie pojechać, ani że za dużo wydam, nawet rodziny na drugim końcu Polski nie mam kiedy odwiedzić. Jak słyszę, że ktoś ma miesiąc wolnego w roku albo dwa tj. pracownicy oświaty, to normalnie kosmos jakiś. U nas nawet za L4 nie płacą i wiem, że tak jest w wielu zakładach na prowincji, ciesz się człowieku, że bezrobotny nie jesteś. I nie mówcie mi, że mam zmienić pracę albo wyjechać do miasta. Jeśli wyjadę i zapłacę za wynajem, to też mi nic nie zostanie z wypłaty.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX