Jak pozbyć się tremy? Radzi Maciej Orłoś

Strach, który czasami zaczyna się już w szkole, od występów przed klasą i rodzicami. I u niektórych zostaje na całe życie. Męczy podczas wystąpień, prezentacji w firmie czy zebrań w pracy. Nawet najwięksi twardziele wystawieni na scenę zmieniają się w chłopców, którzy zapomnieli słów wiersza. Jak radzić sobie z tremą i sprawić, żeby ci pomagała, zamiast zżerać?
1 Maciej Orłoś Maciej Orłoś fot. FRANCISZEK MAZUR

Praca w TV bez tremy? Trzeba by zmienić zawód

LOGO: Czy przychodzi moment, kiedy trema w ogóle znika?

Maciej Orłoś: - Po pierwsze trema jest czymś zupełnie naturalnym i jest nawet czymś dobrym, jeśli jest pod kontrolą. Dzięki tremie osoba mówiąca jest skupiona, zmobilizowana, czujna. Dawka adrenaliny jest potrzebna. Ja tak sobie myślę, że gdybym w telewizji przestał mieć w ogóle tremę, to trzeba by znaleźć inny zawód, boby to znaczyło, że mnie to już w ogóle nie kręci. I narażałoby mnie to na niebezpieczeństwa. Trema to jest taka ochronna powłoka, która chroni osobę występującą przed różnymi wpadkami.

Wszyscy tak mają?

- Ludzie, po których tremy w ogóle nie widać, są niezwykle rzadkim zjawiskiem. Taką osobą dla mnie jest chyba Donald Tusk, który mówił do każdej publiczności, najważniejszych ludzi na świecie, wszędzie był. Trudno w jego przypadku mówić o tremie. Kolejną taką osobą jest Piotr Bałtroczyk. Słynie z tego, że nie ma tremy. Przed wyjściem na scenę siedzi za kulisami, czyta gazetę. Kiedy inspicjent przychodzi mu powiedzieć "wchodzisz", on spokojnie doczytuje to, co właśnie czytał, i wchodzi, nic go to nie kosztuje. Ale to są wyjątki potwierdzające regułę.

Ile panu zajęło dojście do momentu, w którym powiedział pan sobie "OK, jest już dobrze, dobrze się z tym czuję"?

- Dość długo, więcej niż powinno. Musiałem się przełamywać. Taką swobodę w występach poczułem po kilku latach od kiedy zacząłem to robić, bo w świat eventów, szkoleń wszedłem po paru latach od rozpoczęcia pracy w telewizji. Szczerze mówiąc, dobrze poczułem się pewnie po 7-8 latach pracy w telewizji. Jeszcze lepiej czuję się dopiero od kilku lat.

Występy na żywo wymagają innych umiejętności niż telewizja?

- Występ przed kilkoma osobami może być o wiele bardziej stresujący niż przed wielomilionową widownią. Ludzie zawsze mnie pytają o stres w pracy, i ja nie potrafię szczerze odpowiedzieć, że najbardziej stresuje mnie prowadzenie Teleexpressu, bo ma wielomilionową widownię. To w ogóle tak nie jest. Ja to mam gdzieś z tyłu głowy, na samym początku rzeczywiście to było hardcorowe, ale większym wyzwaniem jest koncert, uroczystość, to mnie rzeczywiście stresuje.

To ile czasu zajmuje nauczenie kogoś, kto nie umie występować publicznie, ale rokuje, doprowadzenie go do poziomu, na którym daje sobie radę?

- Większość ludzi rokuje. Z moich doświadczeń wiem, że z jednej strony mamy niewielki odsetek ludzi z predyspozycjami na wybitnych oratorów, z drugiej równie niewielki margines ludzi, którzy kompletnie się nie nadają. A cały środek spokojnie może się nauczyć warsztatu i może sobie radzić. Jedni lepiej, inni gorzej, jednym zajmie to mniej czasu, innym więcej. Ile czasu? To zależy od tego, w jakim punkcie zaczynamy, ale na pewno nie dzieje się to po jednym spotkaniu, w dzień pracy czy 8 godzin. To jest jak jazda samochodem, trzeba ćwiczyć, żeby dobrze jeździć i o tym nie myśleć. Tylko z samochodem jest łatwiej, bo jak człowiek ma prawo jazdy to jeździ, dzień w dzień ćwiczy. A tu jednak mało komu zdarza się praktykowanie tak często.

Pana książka może pomóc?

- Ma charakter nieco podręcznikowy. Na zakończenie wielu rozdziałów jest podsumowanie tego, co jest najważniejsze w danym obszarze - czego unikać i jakie są dobre praktyki. To książka dla ludzi, którzy muszą występować przed żywą publicznością i w mediach, przed kamerą. Ale nie, to nie jest książka dla prezenterów, o co paru ludzi mnie pytało, ona pewnie przyda się ludziom biznesu.

Przeczytaj ebooka Macieja Orłosia "Jak występować i zabłysnąć?" >>

2 Prezentacja doskonała, czyli jak ujść z życiem w korpo Prezentacja doskonała, czyli jak ujść z życiem w korpo fot. Macrovector / shutterstock.com

Od tremy gorsza tylko śmierć

Badania mówią, że ludzie najbardziej w życiu boją się śmierci, a następnie wystąpień publicznych - mówi Maciej Orłoś, człowiek, który od 25 lat występuje niemal codziennie przed kamerami i który wydał właśnie książkę "Jak występować i zabłysnąć". - Jest też wersja, że najbardziej boją się wystąpień publicznych, a dopiero później śmierci, w związku z tym w lepszej sytuacji jest nieboszczyk niż człowiek, który ma wygłaszać mowę pogrzebową - żartuje.

- Widziałem kiedyś faceta, który miał ogromne osiągnięcia w swojej branży, zarabiał miliony dolarów - opowiada psycholog Tomasz Kozłowski. - Miał wystąpienie na ogromnym forum i tak się spiął, że w połowie po prostu zszedł ze sceny. Wykształcenie, inteligencja, osiągnięcia - żadna z tych rzeczy nie ma przełożenia na tremę. Trema to wypadkowa strachu, złości i wstydu. Złości, bo w naszej własnej głowie nie dorastamy do wymagań, które stawiamy sobie my i nasza grupa. Wstydu - jeśli uznamy, albo boimy się, że wypadniemy poniżej oczekiwań, ośmieszymy się, skompromitujemy.

W ekstremalnych przypadkach trema może być wynikiem nie nieśmiałości, ale realnej fobii - wtedy reakcje organizmu mogą być naprawdę gwałtowne, od kompletnego wycofania się, zamknięcia się w sobie, po objawy chorobowe - aż po wymioty czy gorączkę. Tremę mogą potęgować różne czynniki - odbiorcy: kompletnie dla nas nieznani lub przeciwnie, tacy, na których zdaniu i przychylności bardzo nam zależy. Nieznane otoczenie. Nieprzygotowanie. Ba, nawet problemy ze sprzętem czy świadomość, że koszula nie jest do końca doprasowana, choć przecież spod marynarki niczego nie widać. Ale jest jeden czynnik, który blokuje ludzi bardziej niż jakikolwiek inny. Kamery.

- Często słyszę, że "kamera mnie strasznie spina" - opowiada prezenter - tyle że teraz to już nie jest kamera telewizyjna. Niewielki procent ludzi będzie miał do czynienia z kamerą telewizyjną, ale z jakąkolwiek kamerą - wszyscy.

Bo w końcu kamerka jest w każdym smartfonie, a na YouTube?a trafiają miliony filmików dziennie.

Pierwszy krok do wygranej nad tremą to przygotowanie. - Ja mam tutaj duża przewagę, bo ja to po prostu robię codziennie - tłumaczy Orłoś. - Codziennie występuję publicznie, więc oczywiście mam doświadczenie. Tu nie ma żadnych tajemnych recept.

Ze zwalczaniem tremy jest jak z każdą inną umiejętnością. Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Przed lustrem czy nagrywając się kamerką w smartfonie. Zwracać uwagę na gestykulację, słownictwo, wyraz twarzy. Nauczyć się budować wypowiedzi, także te improwizowane. Tutaj pomaga telewizyjna sztuczka: zawczasu ustalić sobie początek i punkt, do którego chcemy dojść, żeby uniknąć sytuacji, w której mówimy: "co ja teraz miałem powiedzieć...".

- Można też stosować techniki odczulania - opowiada Kozłowski. - Polegają na powolnym zbliżaniu się do czynnika, który wywołuje lęk. Tak jak u ludzi, którzy boją się pająków, najpierw rozmawia się o pająku, potem pająki się rysuje, dotyka się modelu pająka, w końcu człowiek bierze go do ręki. Tak i tutaj powoli uczymy się radzić sobie z sytuacją, która powoduje u nas strach, powoli dodając kolejnych elementów, które nas stresują. Ale to leczenie nawykowe, skutki wygasają, jeśli ciągle się nad tym nie pracuje.

I jeszcze ostatnia, bardzo ważna sprawa: nie poddawać się. Bo z tremą jest jak z jazdą konną: jeśli nie wskoczy się na konia zaraz po upadku, potem będzie tylko gorzej.

- Na przykład Winston Churchill był bardzo zakompleksionym dzieckiem - opowiada Orłoś - pół życia poświęcił na walkę z własną nieśmiałością, na naukę prowadzenia wystąpień publicznych, ale ostatecznie wyszło całkiem nieźle.

Jeśli jeden z najwybitniejszych mówców w historii miał aż takie problemy, to i ty nie stresuj się dodatkowo tym, że masz tremę.

3 Prezentacja doskonała, czyli jak ujść z życiem w korpo Prezentacja doskonała, czyli jak ujść z życiem w korpo fot. Macrovector / shutterstock.com

Macieja Orłosia sposoby na pokonanie tremy

1. Dobre przygotowanie - ktoś fatalnie przygotowany bardziej się denerwuje, dobre przygotowanie przekłada się na dobre samopoczucie.

2. Dobry początek - start jest bardzo ważny i jest może najtrudniejszą częścią wystąpienia. Trzeba dobrze przejść przez moment zderzenia, pierwszego kontaktu z publicznością, zrobić dobre pierwsze wrażenie i dać szansę publiczności na oswojenie się z nami. Musi zaiskrzyć. Czasem pomaga np. żart.

3. Warto mieć w głowie to, że publiczność jest zwykle przychylnie nastawiona do mówcy i naprawdę trzeba się postarać, żeby to roztrwonić. Zakląć, przewrócić się, przekręcić nazwę, nazwisko.

4. Ważne jest oswojenie się z miejscem, w którym będziemy występowali. Warto pójść tam wcześniej, zaznajomić się z przestrzenią, ustalić kwestie techniczne: jaki mikrofon, jakie oświetlenie, kto to obsługuje, i - to byłoby optymalne - zrobić sobie próbę w takich warunkach, oświetleniu, nagłośnieniu, w jakich będziemy potem występować.

5. Są też sposoby dla tych naprawdę odważnych: idę do hipermarketu czy centrum handlowego, staję w głównej alei i zaczynam śpiewać, recytować wiersz czy przemawiać - głośno i wyraźnie. Ktoś, kto zdobędzie się na coś takiego nie będzie miał już żadnych problemów z wystąpieniami. Reszta stanie się dziecinnie prosta.

Twoje błędy podczas wystąpień


1. Zła aura emocjonalna - czyli to, co człowiek ma wypisane na twarzy. Bardzo wiele osób ma ponury wyraz twarzy, nawet kiedy mówi o sprawach pozytywnych.

2. Brak gestykulacji albo gestykulacja zła.

3. Nudne wystąpienia - nudne z różnych powodów - operowanie ogólnikami, monotonna mowa, brak rytmu.

4. Błędy językowe - ludziom pełniącym pewne funkcje po prostu nie wypada ich popełniać. Dyrektor banku nie może mówić "pieniążki". Prezes dużej spółki - "kontynuując w dalszym ciągu" albo "rok dwutysięczny piętnasty".

5. Zachwaszczenie żargonem i anglicyzmami - to problem otwarty, bez dobrego rozwiązania - ale to też prawdziwa plaga. Nawet jeśli w komunikacji wewnętrznej możemy mówić "case" zamiast "przypadek", "brainstorming" zamiast "burza mózgów", to w komunikacji zewnętrznej musimy używać języka, który będzie coś mówił odbiorcom spoza branży.