Padłeś? Powstań! jak sobie radzić po porażce

'Maszeruj albo giń' to stara maksyma Legii Cudzoziemskiej. I rzeczywiście, w życiu, jak i na froncie, jeśli nie maszerujesz, nie podnosisz się po upadku, nie walczysz do ostatka sił, to giniesz, choć oczywiście często nie w dosłownym sensie. Jak więc poradzić sobie tam, gdzie inni już odpuszczają, i z niewzruszoną miną każdego dnia zmierzać po zwycięstwo?
Padłeś? Powstań Padłeś? Powstań fot. Shutterstock

Padłeś

Ona zawsze smakuje tak samo. Bez względu na to, czy noga powinęła ci się w życiu, bo się rozwiodłeś, albo rzuciła cię kobieta. Gorycz. W pracy nie dostałeś awansu, choć tak bardzo się starałeś. Żółć. Pół roku przygotowywałeś się do zawodów, aż nagle przyplątała się ta cholerna kontuzja. Piołun. Do tego jeszcze te tłumy. Bo gdy przegrywasz, wcale nie jesteś sam. Są ci wszyscy, którzy cieszą się z twojego niepowodzenia. Cykuta.

"Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą" - słyszałeś pewnie nieraz, ale zmęczona głowa i ręce przecież opadają. Motywacja też leży gdzieś w stercie śmieci. Zastanawiasz się, czy nie rzucić tego wszystkiego w cholerę. To normalne. Każde niepowodzenie musisz przetrawić. Prawie tak jak żałobę. Ważne tylko, żeby nie trwało to zbyt długo. Żeby to niepowodzenie nie weszło ci w krew i nie sprawiło, że staniesz się zgorzkniały. Apatyczny. Mentalnie stary. Musisz uwierzyć, że naprawdę tak jest, że dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. Ale nie o sam akt walki tu chodzi. A o to, że dopóki jesteś w grze, dopóty masz szansę ją jeszcze wygrać. Słowa Churchilla niech pobrzmiewają w twojej głowie jak mantra: nigdy, nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawaj!

Cytaty motywacyjne do powieszenia nad biurkiem


"Sukces polega na przechodzeniu od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu" - Winston Churchill

"Rób albo nie rób: nie ma próbowania" - mistrz Yoda

"Sukces wydaje się w dużej mierze kwestią wytrwania w sytuacji, gdy inni rezygnują" - William Feather

"Tylko ci, którzy nie boją się wielkich klęsk, mogą odnosić wielkie zwycięstwa" - Robert F. Kennedy

"Przyszły zwycięzca najpierw wygrywa, a potem walczy, przegrany zaś najpierw wdaje się w walkę, a potem stara się wygrać" - Sun Tzu

Powstań Powstań shutterstock

Powstań

Strach, lęk, brak pewności siebie. To trio będzie ci początkowo towarzyszyło. Ale jest robota do zrobienia! (Swoją drogą to dobre hasło twojej wewnętrznej mowy motywacyjnej; możesz je sobie powtarzać przed wyzwaniem albo gdy pojawiają się trudności). Bo jest robota do zrobienia i nikt nie może ci pokrzyżować planów. A większość tej roboty masz do przepracowania w swojej głowie.

Skoro już o wewnętrznej mowie motywacyjnej wspomniałem, to pociągnijmy trochę ten wątek. M.in. sportowcy stosują szereg prostych, ale niezwykle skutecznych technik psychologicznych, które pomagają pozbierać się im przy wychodzeniu z dołka. Słowa mają wielką moc, dlatego bardzo często wykorzystuje się perswazję słowną. - Jeśli w umyśle zagnieździły się czarne myśli, można zwizualizować sobie wielki, czerwony znak stopu i natychmiast zastąpić je pozytywnym wyobrażeniem lub obrazem. Taka technika znana jest pod nazwą "zastępowanie myśli" - radzą Costas Karageorghis i Peter Terry w książce "Psychologia dla sportowców". Inny sposób? - Zamiast mówić "nie chcę przegrać", mów: "chcę wygrać!". Nie do przecenienia jest też zastosowanie pozytywnego dialogu wewnętrznego i afirmacji. "Jestem najlepszy", "dam sobie radę", "uda mi się" te powtarzane czasem aż do znudzenia zwroty w końcu wbiją ci się w umysł i sprawią, że znowu uwierzysz w siebie.

Inną koncepcją, która może ci się przydać po porażce, jest ta, którą propaguje znany psycholog Jacek Walkiewicz. Proponuje on, byś "został bohaterem własnego życia". Czyli co? - Zagrać w nim główną rolę. Wziąć udział w tych wszystkich mrożących krew w żyłach zwrotach akcji - przekonuje w swojej bestsellerowej książce "Pełna moc możliwości". A co to oznacza? - Dla mnie to, że jestem zanurzony w swoim życiu, w czasie, który mnie otacza, tak jak ryba w oceanie. Ona pływa. I ja odpłynąłem od brzegu. Jak najdalej, tam, gdzie nie jest bezpiecznie, gdzie jest głęboko, ale i pięknie. Odpłynąłem od miejsca zwanego sferą komfortu. Wybrałem inną sferę - wyzwań. I wówczas poczułem, że mam moc niezbędną do tego, aby poradzić sobie z tymi wyzwaniami - wyjaśnia psycholog. I dodaje: - Wielokrotnie słyszę, że ktoś zrobił już wszystko, co mógł i co należało zrobić, a nie stało się, to czego oczekiwał. I pyta mnie, co mogło nie zadziałać. Ja nie wiem. Czasami nigdy na takie pytanie nie uzyskujemy jasnej odpowiedzi. Po prostu próbujemy dalej albo przystawiamy drabinę do innej ściany, bo być może wspinaliśmy się na niewłaściwą. Nie jestem zwolennikiem głębokich analiz mających wskazać, dlaczego coś nie działa albo dlaczego działa - przyjmuję, że nie działa, i próbuję inaczej - tłumaczy.

Inne podejście do sprawy? - Zaakceptuj w swoim życiu ryzyko, stratę i niepowodzenie - radzi Mark Divine, były amerykański komandos. - Jeśli wierność własnemu celowi i temu, co ważne, sprawi, że zginiesz (albo zostaniesz zwolniony, porzucony czy cokolwiek), wówczas będzie to porażka z honorem, i o to chodzi. Prawdziwi wojownicy to akceptują - przekonuje były "specjals" prowadzący blog Sealfit.com.

No, ale przecież nie o porażkę czy trwanie w niej w jego metodzie chodzi. - W życiu możemy poczuć, jak przez otwierające się przed nami drzwi wdziera się podmuch okazji, w którym poczujemy nutkę przyjemności, cierpienia, a może jednego i drugiego. Oczywiście możemy udawać, że nie widzimy otwartych drzwi, albo możemy przez nie przejść. Bardziej się opłaca to drugie - mówi Divine. Co radzi? - Zrób dziś to, czego inni nie robią; zrób jutro to, czego innym nie uda się osiągnąć - to jego credo, które pomoże ci zahartować psychikę jak stal. - Człowiek potrafi zrobić przynajmniej dwadzieścia razy więcej, niż mu się wydaje. Każdy powinien znaleźć swoją "dźwignię 20" - namawia były komandos. - Wygoda zamyka nas w więzieniu niskiego lęku przed cierpieniem. Cofamy się przed tym, co sprawia ból, nie rozumiejąc, jak nas to osłabia, jak nie pozwala doświadczać pełni życia. Trzeba określić własną strefę bezpieczeństwa, a potem się z niej wyrwać! Chodzi właśnie o to, by przyjąć na barki kulturę ogromnego wysiłku - rzuca ci wyzwanie Mark. Gotów?

Walka Kobiet Walka Kobiet shutterstock

Walcz

Jeśli już poukładałeś sobie wszystko w głowie, to wstań i walcz. Ale pamiętaj, aby nigdy nie poprzestawać na drobnych zwycięstwach. "Ci, którzy po zwycięstwie spoczęli na laurach, są już martwi" - zapamiętaj dobrze te słowa Antoine?a de Saint-Exupéry?ego. Mnie czasem też śmieszą te wszystkie motywacyjne cytaty i memy krążące po internecie. Ale czytaj je i przemyśl bez uprzedzeń. Niby proste, więc czemu nigdy nie wcieliłeś tego w życie, co?

Tak jak sportowcy - wyznaczaj sobie cele i wizualizuj w głowie ich realizację. Niech twoje plany będą realistyczne, nie zaszkodzi, gdy będziesz je zapisywał i prowadził dziennik postępów. To zmotywuje cię przed samym sobą. Zastosuj filozofię z tenisa - walcz o najbliższą piłkę, to ona w tej chwili jest najważniejsza. Chcesz podnieść sobie poprzeczkę? Nie ma sprawy. Karageorghis i Terry proponują proste ćwiczenie. Skok w dal. Wybij się z miejsca, najdalej jak możesz. Zaznacz punkt kilkanaście centymetrów dalej niż twój najlepszy wynik. To jest twój cel. Wyobraź sobie, że dasz radę tam doskoczyć. Po tej wizualizacji może się okazać, że poprawiłeś już swój, wyśrubowany przecież, wynik. A zdaje się, że podobną technikę można by wykorzystać też w innych życiowych aspektach.

- Jedno z pierwszych ćwiczeń, jakie wykonuję z uczestnikami szkoleń, polega na tym, że każę im przyjąć pozycję do pompki i utrzymywać ją przez... czterdzieści pięć minut. Większość pada po pięciu, ale każę im podnosić się raz za razem, wyrabiając w nich w ten sposób psychiczną odporność - mówi Divine. - Dzięki temu, że każemy im wziąć odpowiedzialność za utrzymanie standardu, o którym nie sądzili, że go osiągną, uczą się, że to, co uważają za swoje cielesne ograniczenia, zostaje wyznaczone przez ich ograniczenia psychiczne - tłumaczy.

Co jeszcze pomoże ci utrzymać się w formie, być gotowym do walki i zwyciężać? Moja osobista rada: stawiaj sobie wyzwania. Kilka małych i jedno duże w ciągu roku. Ot, choćby ukończenie kilku biegów miejskich zwieńczone np. półmaratonem. Da ci to niesamowitą satysfakcję i potężnego kopa energii. I pamiętaj, że na wszystko potrzebujesz czasu, nikt niczego nie poda ci na złotej tacy. - Sukces z dnia na dzień zajął mi 15 lat - mawia trener José Mourinho.

Więcej o: