Hamilton. Człowiek na najszybszym torze

Powiadają, że Formule 1 nie mogło się zdarzyć nic lepszego. Brytyjczyk triumfujący na jej torach w niemieckim aucie. To przecież Brytyjczycy wymyślili te wyścigi. Jest gwiazdą i najlepszym kierowcą świata, ale mówią też, że mu odbiło.
Lewis Hamilton Lewis Hamilton Fot. materiały prasowe

Brytyjska (nie)dominacja

Partnerem materiału jest L'Oreal Men Expert

loreal

Kierowcy rajdowi pewnie by się zżymali - co to niby znaczy "być najlepszym kierowcą na świecie"? Rajdy też cieszą się wielką popularnością, Dakar daje nieśmiertelną sławę, ale nic nie równa się z Formułą 1. To kwintesencja sportów motorowych, wisienka na torcie, który upieczono przecież właśnie w Wielkiej Brytanii. To na starych, opustoszałych lotniskach RAF organizowano pierwsze wyścigi w 1950 r.

WIELCY, ALE NIE DOMINATORZY

To dlatego Brytyjczycy twierdzą, że wymyślili nie tylko piłkę nożną czy rugby, ale również Formułę 1 - jedną z najcenniejszych kur znoszących złote jaja we współczesnym sporcie. Przez lata jednak nie byli w stanie dorobić się w niej czempiona na lata. Mike Hewthorn mistrzem został tylko raz, w 1958 r., gdyż zginął w tragicznym wypadku. Jim Clark, do niedawna uznawany za najlepszego brytyjskiego kierowcę w dziejach - także poniósł śmierć. Dandys James Hunt po pokonaniu Nikiego Laudy w 1976 r. zrezygnował z dalszych startów. Graham Hill i John Surtees zwyciężali w pojedynczych sezonach lat 60., a Nigel Mansell i Damon Hill - w latach 90. Marką w Formule 1 był "Latający Szkot" Jackie Stewart, trzykrotny mistrz świata, ale w 1973 r. wycofał się po śmierci na torze swego przyjaciela.

Lewis Hamilton w zespole Mercedesa startuje wraz z Niemcem Nico Rosbergiem i wszystko można o nich powiedzieć, ale nie to, że są w zażyłej przyjaźni. Kiedyś się lubili. Stosunki popsuło Grand Prix Belgii w 2014 r., na torze w Spa. Niemiec uderzył w bolid Brytyjczyka, ponoć dlatego, by dać mu nauczkę. - Powiedział mi, że zrobił to celowo, by mi coś udowodnić - skomentował wzburzony Hamilton, który po kolizji nie ukończył wyścigu. I... wściekł się. Z ośmiu kolejnych wyścigów, jakie zostały do końca sezonu, wygrał siedem. Odrobił ogromne straty, dokonał niemożliwego i został mistrzem świata po raz drugi w karierze. Niemiec przegrał i musiał publicznie przeprosić Hamiltona.

Lewis Hamilton Lewis Hamilton Fot. materiały prasowe

Hamilton and ze dżermans

Wielkie konflikty na torze zawsze pisały historię F1. Starcia osobowości. Metodyczny i skrupulatny, a przy tym piekielnie szybki Niki Lauda zmagał się z awanturnikiem Jamesem Huntem - znana z filmu "Wyścig" ambitna rywalizacja skończyła się strasznym wypadkiem Austriaka na torze Nurburgring i jego potwornymi poparzeniami. Niezwykle utalentowany i spontaniczny Ayrton Senna wchodził w częste starcia ze spokojniejszym Alainem Prostem.

W przypadku Rosberga i Hamiltona jest w tym dodatkowa pikanteria, bo - podobnie jak podczas rywalizacji Senny z Prostem - to starcie kolegów z zespołu. Zespołu niemieckiego, teamu Mercedesa, symbolu tamtejszej motoryzacji. To dlatego Hamilton często szermował argumentem, że Nico Rosberg jest faworyzowany, choć nie zdobył ani razu tytułu mistrzowskiego, podczas gdy Brytyjczyk - aż trzy.

Senna też w mediach dodawał równie często gazu, jak na torze. Ale Prost był dość antypatyczny, więc sympatia mediów była po stronie Brazylijczyka. Tu nie jest tak prosto. Rosberg bywa postrzegany jako ofiara Hamiltona, któremu - zdaniem wielu - zwyczajnie odbiła palma.

Lewis Hamilton Lewis Hamilton Fot. materiały prasowe

Dziesięcioletni pyszałek

- Bezczelność? Wiem, że jestem dość dobry, by wygrywać. Co bezczelnego w podkreślaniu tego? - mawiał niegdyś James Hunt. Lewis nie idzie aż tak mocno w jego ślady, ale potrafi być pewny siebie. Bez tego nie zostałby może tak szybko uznanym kierowcą. Wyobraźmy sobie bowiem dziesięcioletniego chłopca, który 21 lat temu podchodzi do przedstawicieli McLarena podczas wielkiej gali pisma "Autosport" i powiada im, że nie tylko zamierza być kiedyś najlepszy, ale chce to zrobić za kierownicą właśnie brytyjskiego bolidu. Chłopiec był czarnoskóry i nie oszukujmy się, że nie miało to znaczenia - Lewis Hamilton był nie tylko pierwszym mistrzem wyścigów samochodowych o ciemnym kolorze skóry, był w ogóle pierwszym takim kierowcą!

- Kolor mojej skóry pomógł mi. Wszyscy patrzyli na mnie jak na ciekawe zjawisko. Byłem pionierem, budziłem zainteresowanie - twierdzi sam Hamilton, kreując się na człowieka, który dokonuje pod tym względem przełomu w Formule 1. - Otwieram wrota dla kolorowych, mam nadzieję, że tego dokonam, bo gdy ja byłem mały, nie było tu nikogo, z kim mógłbym się utożsamiać w marzeniach o ściganiu się - mówił Hamilton.

Ludzie z najsłynniejszego wówczas zespołu Formuły 1, słysząc przechwałki chłopca, najpierw zaśmiali się głośno. Ale on okazał się niezwykłym talentem, który w wieku 10 lat został najmłodszym w dziejach zwycięzcą brytyjskich mistrzostw kartingowych. McLaren przestał się więc śmiać i objął go programem dla młodych talentów.

Wszak to właśnie tacy niepokorni i bezczelni chłopcy o wielkim sercu do walki zostawali potem mistrzami świata.

Robert Kubica Robert Kubica Fot. CEZARY ASZKIEŁOWICZ

Kubica pierwszym rywalem

Talent Hamiltona do jazdy w deszczu i trudnych warunkach atmosferycznych, na granicy ryzyka, okazał się tak wielki, że być może żaden inny kierowca Formuły 1 pod tym względem nie może się z nim równać. To, co zrobił podczas swego pierwszego sezonu w F1, przeszło do historii.

Miał 22 lata. Był młody i niedojrzały. - Dotąd jeździłeś samochodami. Teraz dajemy ci samolot albo i statek kosmiczny - ostrzegali go w McLarenie. Dali mu osobistych trenerów, mechaników i psychologów. Jednego zapewnić nie mogli: doświadczenia. To jego brak spowodował, że Brytyjczyk przegrał.

Mało kto już pamięta, że pierwszym pojedynkiem, jaki stoczył na torze F1 Lewis Hamilton, był pojedynek z Robertem Kubicą. Przed otwierającym mistrzostwa Grand Prix Australii to Polak był za nim na starcie. Wyprzedził go śmiałym atakiem, ale Brytyjczyk skontrował. Kubica wyścigu nie ukończył, za to Hamilton przyjechał trzeci. To była sensacja.

Od ponad 10 lat debiutant nie znalazł się na podium wyścigu F1. Mało tego, w szóstym starcie (GP Kanady) wygrał wyścig, odpierając ataki urzędującego mistrza Fernanda Alonso. Został najmłodszym w dziejach liderem klasyfikacji. Mógł zostać najmłodszym mistrzem, ale tak skupił się na walce z Alonso, że wyścig wygrał Kimi Raikkonen z Ferrari i w "generalce" wyprzedził Brytyjczyka oraz Hiszpana o punkt. Gdzie dwa mclareny się biły, tam ferrari skorzystało.

Lewis Hamilton i Nico Rosberg Lewis Hamilton i Nico Rosberg REUTERS/REUTERS

Nico? To nie mój problem

Bezmyślne? Może, ale ugruntowało pozycję Hamiltona jako wielkiego talentu. Zaraz po tych mistrzostwach to 22-letni Brytyjczyk wskazywał McLarenowi, kogo ma zatrudnić w miejsce obrażonego Alonso. Najbardziej chciał Fina Heikkiego Kovalainena z Renault, względnie Niemca Adriana Sutila ze Spykera, ostatecznie jego rodaka Nica Rosberga z Williamsa. Wtedy stanęło na Kovalainenie, ale długa współpraca Hamiltona z Rosbergiem, pełna wbijania szpilek oraz błotników w bok samochodu kolegi, właśnie się zaczynała.

W 2008 r. Hamilton zdobył swój pierwszy tytuł za kierownicą mclarena, lecz wielkim czempionem stał się w bolidzie Mercedesa. W 2014 i 2015 r. wygrywał z przewagą kilkudziesięciu punktów (choć trzeba pamiętać, że obowiązywała już wtedy inna punktacja). Za każdym razem za jego plecami był mercedes Nica Rosberga. Ten skarżył się: - Podczas GP Chin Lewis jechał jak ostatni egoista.

- Dbanie o to, na którym miejscu dojedzie do mety Nico, nie jest moim problemem - odszczeknął Hamilton.

Lewis Hamilton Lewis Hamilton Fot. Shutterstock

Bogatszy niż piłkarze i tenisiści

Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że aktualny mistrz świata wzbudza powszechną sympatię. - Jestem najlepszym kierowcą świata - głosił, zanim cokolwiek w F1 wygrał. - Pyszałek i egoista - mówią o nim kibice i koledzy. "Już gdy wygrał (...) pierwszy wyścig, zaczęło się gwiazdorzenie. (...) unikał kontaktu z ludźmi, nie podawał ręki nawet swoim mechanikom. Wielki Pan Hamilton. Wkroczył w świat jachtów, limuzyn, spotkań z celebrytami" ? pisał o nim w Natemat.pl Mikołaj Sokół, dziennikarz zajmujący się F1. Zgromadził największą fortunę w brytyjskim sporcie - jest bogatszy niż Wayne Rooney. Do wszystkiego doszedł sam, co też wypomina Rosbergowi. "On pływał na jachtach w Monte Carlo, gdy ja spałem na kanapie u taty" ? powiadał.

Z tatą jednak też się pokłócił. Tatą, który kupił mu pierwszy samochodzik na radio, położył pod choinką pierwszego gokarta, a potem rzucił pracę w szkole i zatrudniał się na trzech innych etatach, by syn mógł realizować swoją pasję.

- Gdyby został z nami, nie pozwoliłbym mu na to wszystko. Nie pozwoliłbym mu na życie playboya - stwierdził Ron Dennis, dawny szef McLarena i "drugi ojciec" Hamiltona.

Walkę o czwarty tytuł znów zaczął toczyć na torze i poza nim z Nikiem Rosbergiem. Ale tym razem to Niemiec był lepszy, wygrywał czterokrotnie. To tak zirytowało Hamiltona, że w piątym wyścigu w Hiszpanii uderzył w bolid Rosberga i oba mercedesy wypadły z gry.

Przyszło jednak GP Monako na zmoczonym deszczem, trudnym, ulicznym torze. I tutaj Brytyjczyk triumfował po genialnej jeździe. Rosberg nie dal rady. - Cóż - powiedział Hamilton po wyjściu z bolidu - po prostu Monte Carlo oddziela mężczyzn od chłopców.

Więcej o: