Maruda, Ważniak, Pracuś. Biuro jak wioska smerfów

18.05.2017 12:14
- Jesteśmy jak rodzina. Kiedy pojedziesz na kilka interwencji, dostrzeżesz podobieństwa - tak w powieści Terry'ego Pratchetta 'Zbrojni' komendant witał rekruta. I chyba nie ma różnicy, czy jesteś strażnikiem w Ankh-Morpork czy pracujesz w korpozagłębiu - ludzie wokół ciebie przez kilka godzin dziennie to twoja rodzina. Dysfunkcyjna, bo dysfunkcyjna, ale rodzina.
1 Kadr z filmu: 'Smerfy: Poszukiwacze zaginionej wioski' Kadr z filmu: 'Smerfy: Poszukiwacze zaginionej wioski' Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=Q3iY8Pxyr1E

Wioska w biurze

Biuro jest jak wioska. Maleńka, dziwaczna wioska pełna dziwnych postaci, które potrafią bawić do łez albo doprowadzić do furii nawet świętego.

Przenieśmy się więc do tej wioski i zobaczmy, jak sobie poradzić z typami, które ją zawsze, ale to zawsze zamieszkują. Jesteśmy: środek lasu, małe chatki... Tylko... zaraz... dlaczego wszyscy są niebiescy?

Możemy się burzyć, możemy zapewniać o swojej niepowtarzalnej indywidualności, ale każdego z nas da się zapakować do jakiejś szufladki. Albo, to nawet częściej, kilku szufladek. Każdy z nas, najczęściej nieświadomie, wchodzi w konkretne role i powtarza pewne schematy. Każdy z nas powtarza archetypy. Albo, skoro jesteśmy, gdzie jesteśmy, każdy z nas ma w sobie któregoś smerfa właśnie. A z każdym smerfem trzeba postępować nieco inaczej.

2 To niekoniecznie szef, ale zawsze weteran, który w firmie pracuje od początku To niekoniecznie szef, ale zawsze weteran, który w firmie pracuje od początku Fot. Shutterstock

Papa smerf

Zwykle poznajesz go pierwszego dnia w robocie. To niekoniecznie szef, ale zawsze weteran, który w firmie pracuje od początku - albo przynajmniej dłużej niż ktokolwiek inny. Założyciel firmy jest z nim po imieniu, bo znają się od 30 lat, nawet jeśli Papa Smerf nigdy wysoko nie awansował. Najczęściej człowiek do rany przyłóż, nie szuka awansów, stara się pomagać wszystkim i służyć doświadczeniem. I super. Tyle że z poradami będzie przychodził, czy tego oczekujesz, czy nie. Zwykle to pomaga... ale potrafi też wyprowadzić z równowagi, zwłaszcza młode wilczki, które są przekonane, że wszystko wiedzą lepiej.

- To ludzie, dla których ważne jest, żeby doceniono ich doświadczenie. A rzeczywiście je mają - mówi psycholog biznesu Izabela Kielczyk. - Warto okazać im odrobinę szacunku i posłuchać. Ale jeśli zaczynają przesadzać z liczbą rad, trzeba potraktować ich dość delikatnie. Powiedzieć: "widzę twoje doświadczenie i to mi pomaga, ale chcę niektóre rzeczy odkryć sam, bo to dla mnie fascynujące". Trzeba im dać znać, że chcemy sami sprawdzić, jak damy sobie radę.

3 Jeśli nie ma czasu, będzie jeść przy biurku Jeśli nie ma czasu, będzie jeść przy biurku Fot. Shutterstock

Łasuch

Uwielbia jeść. Bez względu na okoliczności. Jeśli nie ma czasu, będzie jeść przy biurku. Jednym to nie przeszkadza, innych doprowadza do pasji. Ale nie wiesz, co to zło, dopóki nie poczujesz, jak pachnie biuro po otwarciu przez niego sałatki jajeczno-rzodkiewkowej.

Tu jedyne, co pomoże, to ustalenie grupowych norm. Jeśli grupa faktycznie nie akceptuje jedzenia w pracy, trzeba jasno i stanowczo powiedzieć: "jemy w kuchni". Chociaż oczywiście są takie zespoły i takie branże, gdzie to absolutnie nikomu nie przeszkadza.

4 Uważa za swój obowiązek wtrącanie się w każdą rozmowę i problem Uważa za swój obowiązek wtrącanie się w każdą rozmowę i problem Fot. Shutterstock

Ważniak

Typ o wiele bardziej męczący i trudniejszy we współpracy niż papa smerf. Zawsze wie, co jest najważniejsze, zna rozwiązanie każdego problemu i uważa za swój obowiązek wtrącanie się w każdą rozmowę i problem. Jeśli jest szefem - jest nieufny, często nie docenia kompetencji zespołu. Jako współpracownik sprawia wrażenie, jakby na pozostałych patrzył z góry. Męczący. Ale, wbrew pozorom, dla firmy potrafi być cenny.

- Czasem ciężko mu postawić granice, bo uważa, że ma coś do powiedzenia na każdy temat, nie zgadza z otoczeniem i jasno to komunikuje - mówi Kielczyk. - Zawsze widzi coś, co się może nie udać. Często ma rację, tylko ma niesympatyczny sposób komunikacji. Ale może odgrywać pozytywną rolę w zespole: potrafi wyrwać zespół z "grupowego myślenia", gdy wszyscy są zgodni. Ciężko postawić mu granice, trzeba robić to zdecydowanie. Choć irytuje, nie odcinaj się od niego zupełnie. Spychany, staje się jeszcze bardziej nachalny, bo potrzebuje dowartościowania i docenienia.

5 Zanim do niego zadzwonisz, ściszasz głośnik w telefonie, żeby ratować słuch Zanim do niego zadzwonisz, ściszasz głośnik w telefonie, żeby ratować słuch Fot. Shutterstock

Złośnik

Furiat. Zanim do niego zadzwonisz, ściszasz głośnik w telefonie, żeby ratować słuch. Nie wiesz, co go odpali, czasem ze stoickim spokojem przyjmuje wiadomości o klęskach, czasem wystrzeliwuje jak rakieta balistyczna, bo kawa była za zimna. Czasami ma rację - na wybuchy złości rzadko pozwalają sobie nowicjusze, więc jego wynikające z doświadczenia rozwiązania bywają dobre, co nie zmienia faktu, że jego wybuchy wykańczają psychicznie wszystkich i jego samego.

- Ludzie na złość reagują złością albo strachem, więc albo trafi jak kosa na kamień, albo wszyscy będą się wycofywać - opowiada Kielczyk. - Z drugiej strony, sprawdza się w trudnych relacjach z klientami, bo potrafi walczyć. Mówi zawsze: "wkurza mnie to, ale poradzę sobie", a to bardzo pozytywna cecha. Musi jednak nauczyć się opanowywania złości, zwłaszcza w towarzystwie innych ludzi.

6 Najczęściej jest rozproszony, nie zwraca uwagi na szczegóły i gubią go drobne niedopatrzenia Najczęściej jest rozproszony, nie zwraca uwagi na szczegóły i gubią go drobne niedopatrzenia Fot. Shutterstock

Ciamajda

Nie jest złym pracownikiem, ale problemy idą za nim krok w krok. Najczęściej jest rozproszony, nie zwraca uwagi na szczegóły i gubią go drobne niedopatrzenia.

- Nie widzi swojego udziału w tym, co mu się przydarza, odpowiedzialne są tylko czynniki zewnętrzne - opowiada Kielczyk. - To może wynikać, z poczucia niskiej wartości. Potrzeba dużo pracy, żeby przekonał się, że od niego coś zależy, że może kierować swoim życiem, ale przez lata frustracji tego nie widzi. Dobrze, żeby papa smerf mu powiedział - to i to tylko ty umiesz - jemu to może się wydawać trywialne, ale tak naprawdę może być podstawą budowy własnego poczucia wartości.

7 Zawsze bierze dodatkowe zadania Zawsze bierze dodatkowe zadania Fot. Shutterstock

Pracuś

Pierwszy przychodzi, ostatni wychodzi. Zawsze bierze dodatkowe zadania. Zwykle jest lubiany, choć problemem może być, jeśli szefowie, patrząc na niego, uważają resztę za leserów.

- Ten typ czasami bywa wykorzystywany - mówi psycholog. Jego pracowitość bywa sposobem na zdobycie sympatii. Ale niekoniecznie, doceniana przez przełożonych. Rzadko jest problemem dla innych, częściej sam ma problem i potrzebuje pomocy.

8 Często doskonale radzi sobie w korporacjach, bo zawsze sprawia doskonałe wrażenie Często doskonale radzi sobie w korporacjach, bo zawsze sprawia doskonałe wrażenie Fot. Shutterstock

Laluś

Śliczne opakowanie bez zawartości. Płeć jest obojętna. Dużo mówi o sobie, ale gorzej, jeśli ktoś przyjrzy się temu, co faktycznie robi. Mimo to często doskonale radzi sobie w korporacjach, bo zawsze sprawia doskonałe wrażenie.

- Jak powiedział mi jeden klient: ma doskonały PR - zbajeruje, ubierze się, potrafi mówić o sobie, ale jest problem, jak przychodzi do rozliczania jego zespołu - opowiada Kielczyk. - Irytuje innych nie tylko brakiem własnych wyników, ale i tym, że potrafi się przyczepić do wyglądu i robić przytyki. Musi dostać jasny komunikat: nie życzę sobie uwag. Nie można mu pozwolić wejść sobie na głowę, trzeba sprowadzić go do meritum: fajnie, że dobrze wyglądasz, ale rozliczamy się z wyników.

9 Wiecznie przekonany o tym, że klęska jest tuż za rogiem Wiecznie przekonany o tym, że klęska jest tuż za rogiem Fot. Shutterstock

Maruda

Pesymista, malkontent, czarnowidz, wiecznie przekonany o tym, że klęska jest tuż za rogiem. Nie chce źle, ale jest potwornie męczący dla otoczenia i nie pomaga w robocie. W zasadzie zwykle ludziom wokół jest go trochę żal, ale ile można tego słuchać?

- Czasami to wynika z jakiejś frustracji tej osoby - braku awansu, niezadowolenia z pensji, zbyt dużej albo zbyt małej liczby obowiązków - mówi trenerka. - Ale jednocześnie rzadko cokolwiek robi ze swoimi frustracjami: nie prosi o podwyżkę czy przeniesienie, zamiast tego narzeka i obniża morale zespołu. Zwłaszcza jeśli jest czyimś przełożonym. Trudno z nim cokolwiek zrobić, bo to typ trudno zmienialny, sam niewiele robi, żeby coś zmienić. Jedyne, co możesz zdziałać, to poprosić go o to, żeby nie zawracał ci głowy przy pracy, bo ciężko ci się tego słucha.

10 Bywa absolutnie bezcenny, ale dla bardziej pragmatycznych typów współpraca z nim bywa mordęgą Bywa absolutnie bezcenny, ale dla bardziej pragmatycznych typów współpraca z nim bywa mordęgą Fot. Shutterstock

Marzyciel

Facet, który nie potrafi usiąść do śniadania, żeby do głowy nie wpadł mu jakiś pomysł. Bywa absolutnie bezcenny, ale dla bardziej pragmatycznych typów współpraca z nim bywa mordęgą. Bo co z tego, że on wymyślił właśnie produkt, który firma wypuści za pięć lat, skoro trzeba rozliczyć delegację za zeszły piątek.

- Bywa rewelacyjny, jeśli idzie o wymyślanie, potrafi dać innym kopa potrzebnego do ruszenia z miejsca, ale sam często nie potrafi zrealizować swoich pomysłów. Potrzebny mu jest ważniak, który sprowadzi to wszystko do realiów - mówi Kielczyk. - Uwielbia wyzwania, ale potrzebuje innych. Ważniaków, pracusiów, papy smerfa, którzy potrafią zorganizować się wokół jego wizji i fizycznie ją wykonać. Nie potrafi rozmawiać językiem "tu i teraz" i pewnie się tego nie nauczy, przez co Maruda czy Papa Smerf często mają go dosyć, ale ma charyzmę i potrafi zagrzać innych do walki.

11 Bywa zabawny, ale i bardzo upierdliwy Bywa zabawny, ale i bardzo upierdliwy Fot. Shutterstock

Zgrywus

Firmowy żartowniś. Żarciki, dowcipaski czy delikatne biurowe flirciki to jego stały repertuar. Bez względu na ich jakość. Bywa zabawny, ale i bardzo upierdliwy.

- On w trudnych momentach jest potrzebny, potrafi rozładować napięcie śmiechem. Jest zwykle lubiany, ale jeśli cały czas tylko żartuje, to nie ma w tym nic konstruktywnego - rozwija psycholog. - Powaga czasem jest potrzebna. Tak jak w przypadku łasucha warto, żeby cała grupa jasno zakomunikowała mu, gdzie są granice.

Ale bez względu na wszystkie awantury, konflikty, urazy i liczne, bardzo liczne powody do irytacji warto pamiętać: to jednak jest twoja wioska. To są twoje smerfy. Jedziecie na jednym wózku i jeśli nie nauczycie się razem pracować, wykorzystywać swoich umiejętności i szanować swoich osobistych dziwactw... Gargamel prędzej czy później was znajdzie i zje. A ta bajka nie powinna się tak skończyć.

Komentarze (1)
Maruda, Ważniak, Pracuś. Biuro jak wioska smerfów
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX