Irlandzka esencja: historia piwa Guinness

Od dwóch i pół stulecia guinness nie toleruje obojętności. Albo rzucisz od razu, albo pokochasz to piwo na zawsze. My pokochaliśmy. Na zdrowie!

Piwko z rana...

Po latach okazjonalnego sączenia guinnessa w różnych europejskich pubach wybrałem się wreszcie do Dublina, by sprawdzić, o co tyle hałasu. To był mały, narożny pub w sąsiedztwie browaru. Najzwyklejszy, taki dla klienteli z okolicy. Wczesnym przedpołudniem siedziałem tam niczym rodzynek nad perfekcyjnie nalaną pintą guinnessa, gdy do baru wjechali dostawcy napojów.

 Od razu zamówili po... guinnesie i w czasie gdy barman napełniał szklanki, zajęli się rozładunkiem. Kiedy obaj - kierowca i pomocnik - kończyli swoje stouty, dwa następne czekały już na barze. Bez ceregieli opróżnili kolejne szklanki, poprawili kombinezony i ruszyli swoją półciężarówką do dalszych obowiązków... Oto Guinness. Oto Dublin!

 

Imperium Arthura

 Jak myślicie, ile gotówki wymaga zbudowanie najsłynniejszego browaru na świecie? Otóż 100 funtów - tyle Arthur Guinness otrzymał od zaprzyjaźnionego z rodziną proboszcza. Okrągła sumka była podziękowaniem za lata pracy, jaką w kościelnym browarze w Leixlip pod Dublinem wykonał Richard Guinness, ojciec 33-letniego wówczas Arthura. W 1759 r. owe 100 funtów wystarczyło na zakup i remont podupadającego browaru na zachodnim przedmieściu Dublina przy St. James Gate. A także na opłacenie pierwszego roku dzierżawy działki. Wysokość czynszu ustalono na 45 funtów rocznie i stawka ta nie zmieniła się ponoć do dziś. Zgodnie z umową zawartą 1 styczna 1759 r. warunki dzierżawy obowiązują do końca grudnia 10 759 r.

250 lat temu Irlandczycy zakochali się w ciemnym porterze, który w owym czasie w całości importowano z Londynu. Arthur Guinness rozpoczął wprawdzie od warzenia tradycyjnych dla Wysp bursztynowych ales (piw górnej fermentacji), jednak szybko puknął się w czoło - po co wozić porter z Londynu, skoro można robić nie gorszy na miejscu?

 Guinness okazał się arcyspecjalistą w swojej branży. Zaskakiwał inwencją, pracowitością i odwagą - jak wtedy, gdy z łopatą w rękach obronił swój młody browar przed bandą wynajętą przez zazdrosnych mieszczan. W 1769 r. w symbolicznym geście wyeksportował pierwszych sześć i pół baryłki porteru wprost do Londynu. Potem potrzebował ledwie 30 lat, by uczynić swój browar największym producentem porteru na świecie (1799). Zanim zmarł (1803), solidnie zapracował na udaną sukcesję, pozostawiając dziewięcioro dzieci.

Synowie fantastycznie zajęli się rodzinnym biznesem. Arthur Guinness II rozbudował browar tak, że ten został największym producentem piwa w Irlandii i Anglii. To jemu zawdzięczamy też zupełnie nowy gatunek piwa - stout (1821). Majątek firmy został pomnożony podczas wojen napoleońskich, kiedy Guinness cieszył się statusem oficjalnego dostawcy piwa dla zwycięskich wojsk koalicji. Jeden z rannych oficerów armii Wellingtona zapisał w swoim dzienniku: "Gdy już poczułem się wystarczająco lepiej, pozwoliłem sobie na spożycie czegoś lekkiego. Przypominam sobie, że moim najszczerszym życzeniem było wypicie szklanicy guinnessa, Jestem pewien, że przyczynił się on do mojego szybkiego wyzdrowienia"...

  Benjamin Lee Guinness przejął firmę w 1855 r. i od razu zabrał się do roboty. W latach 60. XIX w. na eksport trafiało już ponad 10 proc. stouta, który wysyłano coraz dalej od Dublina - np. do Nowej Zelandii (1858). Dwa symbole znane dziś z każdej butelki i puszki Guinnessa - złota harfa i podpis Arthura Guinnessa - to również zasługa Benjamina. Słynne znaki po raz pierwszy pojawiły się w 1862 r., a po 15 latach prawnie je zastrzeżono. Swoją kadencję Benjamin Lee Guinness zakończył w tradycyjnie już mocnym stylu - browar przy St. James Gate stał się ostatecznie największym producentem piwa na świecie.

 Po zakończeniu II wojny światowej Irlandczycy na dobre rozkręcili interesy poza granicami kraju. Niemal co roku gdzieś na świecie uruchamiano sprzedaż lub licencyjne warzenie Guinnessa. Czasem - jak w 1963 r. w Nigerii - budowano zupełnie nowy browar. W roku 2000 sprzedaż Extra Stout poza Irlandią i Anglią stanowiła już ponad 50 proc. całej produkcji firmy. Można było wreszcie otworzyć trzylitrową butelkę szampana, którego szef eksportu Guinnessa A.W. Fawcett ufundował w 1958 r. z zastrzeżeniem - nie otwierać, póki Irlandczycy i Brytyjczycy piją więcej guinnessa niż reszta świata.

Cóż, od kilku lat guinness rzeczywiście lepiej radzi sobie na świecie, w ojczyźnie bowiem sprzedaż stouta systematycznie spada. Najwięcej guinnessa wciąż wprawdzie piją Brytyjczycy, ale już Irlandczyków z miejsca drugiego zepchnęli w 2007 r. mieszkańcy... Nigerii. W piątce największych miłośników guinnessa są jeszcze Amerykanie (4) i Kameruńczycy (5). Guinness warzony jest dziś w około 25 browarach i dostarczany do nie mniej niż 125 krajów świata - średnio 10 mln szklanek dziennie. Do Polski najsłynniejszy ze stoutów wciąż trafia wprost ze źródła - z browaru przy St. James Gate w Dublinie.

Reklama Guinnessa

Być może są osoby, które nie piły guinnessa. Ale czy znajdzie się taka, która o guinnesie nie słyszała? Szczerze wątpię. Machina reklamowa browaru nie ma sobie równych. Plakaty, ogłoszenia prasowe, nietypowe akcje i wreszcie kultowe spoty telewizyjne wyznaczają standardy dla branży reklamowej. Podstawowe hasło: "Guinness is good for you", nie zmieniło się od 1929 r. Klasyczne są dziś rysunki reklamowe Johna Gilroya, który w latach 1930-1960 stworzył dla browaru cała serię zabawnych plakatów z tukanem, foką i pełną szklanką stouta, ustalając wizerunek Guinnessa na dziesięciolecia.

 

W 1954 r. browar bez wahania zapłacił za przygotowanie niezwykłej akcji. Oto 50 tys. butelek zamiast do sklepów trafiło wprost do... trzech oceanów. W ciągu następnych miesięcy butelki z okolicznościowym listem odławiano na plażach całego globu, m.in. w Meksyku, na Azorach, w dokach Londynu i na karaibskich plażach. Dziś taka akcja uznana zostałaby za katastrofę ekologiczną, ale pół wieku temu przysporzyła browarowi popularności.

Guinness od lat obecny jest z reklamą w TV. Tutaj dobra passa rozpoczęła się w 1985 r., gdy w Wielkiej Brytanii pokazano pierwsze odcinki z serii "Pure Genius". Nakręcony w 2007 r. w Argentynie spot "Tipping Point" kosztował 10 mln funtów i jest jak dotąd najdroższą reklamówką w historii dublińskiego browaru. Wcześniej był "noitulovE", niezwykły klip, w którym całą ewolucję życia na Ziemi napędza ochota na coś porządnego do picia - zgarnął on w 2006 r. wszelkie możliwe nagrody na międzynarodowych festiwalach reklamy. Bezbłędny dotychczas Guinness potknął się dopiero w 2008 r., prezentując dość wulgarny film pt. "Share One With a Friend... or Two". W rolach głównych: kobieta, butelka i trzech facetów - fabuła może niezbyt wyrafinowana, ale internauci słali sobie filmik jak sieć długa i szeroka. Dziś niemal wszystkie reklamówki Guinnessa zajmują wysokie miejsca w rankingach oglądalności serwisów w rodzaju YouTube (szukaj ich tam wpisując "guinness commercial").

 Jakby tego było mało, na popularność irlandzkiego stouta nieprzerwanie pracuje wydawana od 1954 r. "Księga rekordów Guinnessa". Pomysł narodził się trzy lata wcześniej, podczas polowania w hrabstwie Wexford. Dyrektor browaru Guinness sir Hugh Beaver wdał się wówczas w pubie w gorącą dyskusję, czy najszybszym ptakiem wykorzystywanym w lokalnych zawodach sportowych jest siewka czy pardwa szkocka. Gorący spór nie doczekał się rozwiązania... Do czasu. Sir Hugh Beaver przy pomocy londyńskich przyjaciół założył specjalny rejestr, by każdy barman mógł w jednej chwili rozstrzygać nawet najbardziej karkołomne zakłady. W ten sposób powstała słynna "Księga rekordów", dorównująca popularności Biblii, Koranowi i katalogowi Ikei.

Piwo najciemniejsze z ciemnych

Guinness

Guinness rozsławił Irlandię, ale również pewien gatunek piwa, który wynaleziono przy St. James Gate w Dublinie. To nie porter, lecz stout - piwo najciemniejsze z ciemnych. Historia stouta zaczęła się ok. 1820 r., kiedy piwowarzy zmienili skład warzonego dotąd porteru. Zamiast kosztownych słodów ciemnych zastosowano nową mieszankę, w której tani słód jasny wzbogacono niewielkim dodatkiem mocno palonego, niesłodowanego jęczmienia. Nowa receptura nadawała piwu aksamitny czarny kolor oraz nieznaną wcześniej, przyjemną wytrawność. W 1821 r. Arthur Guinness II spisał recepturę nowego trunku i nazwał go Extra Stout Porter. Krótko potem nazwę skrócono do Extra Stout. I tak od prawie 200 lat jest to symbol najprawdziwszego stouta w stylu dry (wytrawny).

A przecież stout niejedną ma twarz! Poszukujący nowych smaków piwowarzy (nie tylko w Guinnessie) stworzyli w ostatnim stuleciu całą rodzinę ciemnych piw. Browary na wszystkich kontynentach warzą dziś Milk Stout (słodki i pożywny stout mleczny - z dodatkiem laktozy), Oatmeal Stout (wyjątkowo gładki, warzony z dodatkiem płatków owsianych), a także Foreign Extra Stout (wynalazek Guinnessa - mocny, solidnie chmielony stout przeznaczony na eksport). Do "najciemniejszych z ciemnych" należy też Russian Imperial Stout - treściwy i mocny, dostarczany w XIX w. do Petersburga na zamówienie carskiego dworu.

Najważniejsze odmiany Guinnessa

Guinness Draught

Zaw. alk. - od 4,2 do 5% obj. (w zależności od kraju).

Odmiana guinnessa serwowana w pubach. To właśnie Draught słynie z niesamowitej, białej piany. Powinien być podawany porządnie schłodzony - do 6 st. C. Polecany do ostrych serów. Od 1988 r. Draught dostępny jest również w puszkach, a od niedawna także w butelkach. Uzyskanie we własnej szklance efektu piany "jak w pubie" możliwe jest dzięki specjalnej wkładce z azotem.

Guinness Extra Stout

Zaw. alk. - najczęściej 4,3% obj.

Uznawany za najbliższy oryginalnemu gatunkowi Extra Stout Porter, opracowanemu przez Arthura Guinnessa II w 1821 r. Właśnie to piwo, warzone w klasycznym stylu dry stout, przyniosło browarowi największy rozgłos. Barwa ciemna, prawie czarna. Podawany w temp. ok. 12 st. C, doskonały jako dodatek do ostryg. W Zjednoczonym Królestwie dostępny jako Guinness Original. Rozlewany do butelek i puszek.

Guinness Extra Smooth

Zaw. alk. - 5,5% obj.

Trudno dostępny, warzony w Afryce, Guinness Extra Smooth to próba połączenia klasycznej wytrawności Extra Stout z delikatością piany z wersji Guinness Draught. Extra Smooth to coś jak "bąbelkowa czekolada" - piwo w butelce wymieszane jest z milionami mikrobąbelków CO2 i azotu...

Extra Smooth rozlewany jest wyłącznie do butelek, do kupienia w Ghanie, Kamerunie i Nigerii oraz w specjalistycznych sklepach w Europie.

Guinness Foreign Extra Stout

Zaw. alk. - najczęściej 7,5% obj.

Tę odmianę warzy się z większej ilości słodu i chmielu, tak by gotowe piwo było mocne i odporne na trudy transportu do odległych krajów w Azji, Afryce czy na Karaibach. Czarne, wytrawne i treściwe, przygotowało miejsce dla zupełnie odrębnego stylu w piwowarstwie: Foreign Extra Stout jest dziś warzony przez liczne browary na świecie. Podawany w temp. pokojowej,  doskonały do kiełbasek i purée z ziemniaków. Rozlewany do butelek, czasem do puszek (USA).

Najsłynniejsza piana na świecie

Pora wyjaśnić, skąd w guinnessie ta fantastyczna, gęsta, bieluteńka piana, na dodatek pozostająca do samego dna szklanki. Nie zawsze tak było. Wiarygodne źródła podają, że pierwszy aksamitnie czarno-biały guinness powstał nie w Dublinie, lecz w Londynie, opczywiście przypadkowo. Jest grudzień 1861 r., stolica Zjednoczonego Królestwa pozostaje pogrążona w żałobie po śmierci księcia Alberta, małżonka królowej Wiktorii. Pewnego wieczoru barman z Brookes Club uznaje, że przecież szampana również powinno się okryć żałobą i... do kielicha pełnego bąbelków wlewa czarny Guinness Extra Stout. Mieszanka pieni się nienaturalnie i tworzy niespotykanie gęstą, kremową pianę... Zachwyceni świadkowie szeroko rozpowszechnili nowinę o wydarzeniu, a podekscytowani technolodzy z Dublina opracowali metodę serwowania aksamitnie czarnego i niezwykle pienistego guinnessa. W ten sposób aż do końca lat 50. w pubach stosowano skomplikowany, dwubeczkowy system wyszynku guinnessa. W jednej beczce znajdował się młody, niecałkowicie odfermentowany stout, w którym nadal trwała fermentacja wtórna. W drugiej beczce było starsze, dojrzałe piwo. Barman najpierw nalewał porcję młodego, wciąż "żywego" piwa, tworząc w szklance obfitą pianę. Po jej opadnięciu naczynie uzupełniał guinnesem z drugiej beczki, co kończyło się znanym dziś efektem - niezwykle trwałej, gęstej pianki u szczytu szklanki. Kiedy w 1963 r. w browarze napełniono ostatnią drewnianą beczkę, od kilku lat w użyciu były już beczki stalowe, w których oprócz naturalnego dwutlenku węgla znajdował się także azot. Od tej pory mieszanka CO2 i azotu nadaje każdemu guinnesowi pożądaną kremową strukturę i tworzy gęstą, nieopadającą pianę. Ten wynalazek zakończył długą erę systemu dwubeczkowego.

Jak nalać perfekcyjną pintę Guinnessa

Idealna pinta (0,56 litra) nalewana jest dwustopniowo. Najpierw, pod kątem 45 stopni, wlewamy piwo do 3/4 wysokości szklanki i czekamy. Kiedy pierwsza warstwa spienionego trunku opadnie, uzupełniamy szklankę do pełna. Obliczono, że idealną pintę guinnessa nalewa się w 119,53 sekundy!

Raczymy się dopiero, gdy wyraźnie oddzieli się warstwa piwa od piany (o wysokości 14-21 mm). Idealna temperatura gotowego trunku to 6 st. C.

Zręczni barmani potrafią na czubku śnieżnej, zawiesistej pianki narysować koniczynę - symbol Irlandii. Turyści są wówczas wniebowzięci.

Powyższy sposób dotyczy odmiany Draught, serwowanej z beczki, w pubach. To samo piwo dostępne jest także w sklepach, nalewane do puszek i butelek o poj. 0,33 l. Sposób nalania "prawie połowy perfekcyjnej pinty" proszę sobie opracować samemu...

Dla miłośników smakowitej kremowej pianki przełomowy był 1988 r., kiedy wynaleziono tzw. widget - kapsułkę napełnioną azotem, umieszczaną w puszkach piwa Guinness Draught. Wszystko po to, aby znaną z pubu pianką każdy się mógł cieszyć we własnym domu. W następnych latach na doskonalenie widgetu Guinness wydawał miliony funtów - obecnie do butelek trafia już trzecia generacja wkładki, zwana Rocket Widget. Najnowszy wynalazek umożliwia picie guinnessa wprost z butelki, ponieważ część piwa po zerwaniu kapsla zamienia się w tradycyjną gęstą piankę. Znawcy orzekli, że tym razem Guinness nieco przesadził...

 

Tekst: Ziemowit Fałat

Zdjęcia: materiały promocyjne

Więcej o:
Komentarze (6)
Irlandzka esencja: historia piwa Guinness
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • maczores

    Oceniono 6 razy 6

    Artykuł dobry ale Guiness to najpodlejszy z irlandzkich stoutów - typowy koncerniak ze sztuczna piana wazony przez Diageo. Jedyne ciekawe piwa z browaru Guiness to gatunki sezonowe - ostanio wyszedł Dublin Porter - bardzo dobry. Prawdziwe portery ważone są przez male browary ( tzw. craft beers) - i to jest prawdziwe bogatctwo smaku stouta i każdy jest inny. Z koncerniakow to jeszcze Beamish z Cork trzyma jakiś poziom.

  • lech2011

    Oceniono 4 razy 4

    świetny artykuł.

  • banc

    Oceniono 1 raz 1

    Jedynym gatunkiem, które pijałem był Guiness Foreign Extra Stout. Niestety w Polsce niedostępny. Reszta jest dosyć przeciętna.

  • beaviso

    Oceniono 3 razy 1

    Guinness Guinessowi nierówny. Istnieją przynajmniej 3 gatunki - lany (Draught), który można kupić również w czarnej puszce z "widgetem". Ten jest najlżejszy, wręcz sikowaty, musi być pity w bardzo niskiej temperaturze (ok. 6 st.C). Drugi, Guinness w butelkach 0.33l z jasnożółtą etykietą (Original? albo inaczej się nazywa), o większej mocy niż Draught, ale nadal przeciętny. Ekstraktu coś ok. 12 st. Ten ma już więcej smaku i wymaga serwowania w ok. 12 st.C. Zdecydowanie najwięcej charakteru miał zaś Guiness Foreign Extra Stout, który - do ciężkiej cholery - zniknął z polskiego rynku jakieś 4 lata temu. Etykieta ciemno żółta, alk. 7.5%, więcej ekstraktu. Bardzo treściwy stout, wymagający podawania w temp. 15 st.C, a i wyższa mu nie zaszkodzi - wręcz przeciwnie. Szkoda, że ktoś zdecydował o wycofaniu go z Polski.

  • roro1000000

    Oceniono 2 razy 0

    wiem wiem,wy wolicie inne ale dla mnie nie ma lepszego piwa!
    ja piję guinessa.tylko.

  • vito3

    Oceniono 7 razy -5

    kupilem kiedys w niemcach w getrance z ciekawosci glupoty czy innego zacmienia,czteropak puszek sprobowalem zmusilem sie do trzech lykow,po powrocie do kraju dalem trzy puszki osiedlowemu zulowi,takiemu z klasa po komunistycznej maturze,ludzie jak on mnie przeklinal,do dzis patrzy na mnie podejrzliwie,a moze ja psychiczny jestem albo czegos nie rozumiem,kiego h...a ludzie sie mecza i tym gownem katuja i mowia ze dobre,ale w kruzewnikach pewnie nie byli ,zubra pewnie tez nie pili

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX