Top 10: najlepsze pijackie powieści

Alkohol i literatura lubią się od wieków - tam gdzie leje się wino, są i emocje, którymi karmi się sztuka. Poza tym pisarze znają temat, bo przeważnie sami lubią sobie chlapnąć. Ale czy w powieściowym kieliszku da się odnaleźć egzystencjalną głębię? Czy czegoś od powieściowych pijaków można się nauczyć? Sprawdźmy!
Lot i jego córki - obraz Hendrika Goltziusa Lot i jego córki - obraz Hendrika Goltziusa fot. www.rijksmuseum.nl / Wikimedia Commons

Biblia

Alkohol jako coś, z czym się trzeba umieć obchodzić

Jeśli myślicie, że Biblia to same świątobliwości, jesteście w błędzie: spokojnie można wykroić z niej powieść kryminalną czy erotyczną. Również pijacką - bo wino występuje tu ponad 200 razy. Córkom Lota (Rdz 19,32) służy np. do upicia i uwiedzenia własnego ojca. Po trzeźwemu papa w życiu nie zgodziłby się na kazirodztwo, a córki nie bardzo mają wyjście: chcą mieć dzieci, a po ucieczce ze zniszczonej Sodomy mieszkają z ojcem w górach, gdzie z facetami krucho.

W Piśmie Świętym trafiają się też sugestie dotyczące serwowania trunku: "Mało bowiem wartości ma picie samego wina, a tak samo również wody, natomiast wino zmieszane z wodą jest miłe i sprawia wielką przyjemność" (2 Mch 15,39).

Najwięcej jednak znajdujemy moralnych wskazówek. Tobiasz poucza swojego syna (też Tobiasza): "Nie pij wina aż do upicia się i niech pijaństwo nie idzie z tobą w drogę" (Tb 4,15). A Księga Syracha powiada: "Z kobietą zamężną nigdy razem nie siadaj ani nie ucztuj z nią przy winie, aby przypadkiem twa dusza nie skłoniła się ku niej, byś przez swą namiętność nie potknął się aż do zagłady" (Syr 9,9). Oraz: "Na uczcie przy piciu nie rób wymówek bliźniemu ani nie lekceważ go z powodu jego wesołości; nie mów mu słów obelżywych ani nie drażnij go żądaniem zwrotu [długu]!" (Syr 31,25).

Morał: to pocieszające, że dwa tysiące lat temu rodzice przynudzali tak samo jak dziś.

Bohumil Hrabal - Czuły barbarzyńca Bohumil Hrabal - Czuły barbarzyńca fot. Czuły Barbarzyńca

Bohumil Hrabal - Czuły barbarzyńca

Alkohol jako katalizator wrażliwości

Powieść o czeskim grafiku abstrakcjoniście Vladimirze Boudniku. Autor poznał go w latach 50. w hucie Poldi w Kladnie koło Pragi, gdzie obaj pracowali; wkrótce zaprzyjaźnili się i zamieszkali razem. Obaj kochali surrealizm i obficie przyprawiali nim swoje dzieła. Inspiracji szukali w życiu, bo uważali, że jest bardziej surrealistyczne niż jakikolwiek twór wyobraźni. Alkohol w tym pomagał, więc najlepsze sceny wiążą się z knajpami i piciem. Piękny jest np. kawałek o tym, jak do gospody U Vanisztów przyjeżdża karetka na sygnale: sanitariusze taszczą do niej na noszach dwie ogromne bańki z piwem i pospiesznie odjeżdżają.

Przyjaźń Boudnika i Hrabala, jak każda, przeżywała kryzysy. Pewnego razu panowie tak się pokłócili, że zamurowali przejście między swymi pokojami. Ale szybko doszło do zgody - zgadnijcie, co w tym pomogło? "Vladimir postawił na murku niedopitą butelkę likieru wiśniowego, ja z drugiej strony dolałem do niej rum, potrząsnęliśmy butelką i podawaliśmy sobie ten likier. A gdy przepijaliśmy do siebie, przyszedł Egon Bondy i zdębiał".

Morał: Nie szukajcie znajomych na Facebooku - szukajcie przyjaciół w życiu; jeden czy dwa pilznery w tym nie przeszkodzą.

Douglas Adams - Autostopem przez galaktykę Douglas Adams - Autostopem przez galaktykę fot. Albatros

Douglas Adams - Autostopem przez galaktykę

Alkohol jako przestawiacz mózgu

W tej klasycznej powieści science fiction pije się całkiem sporo. Kosmita Ford Prefect zalewa się notorycznie whisky, bo utknął na zapyziałej prowincjonalnej planecie zwanej Ziemią. Jego kolega Arthur Dent pije, bo chcą mu wyburzyć dom w celu zbudowania tam autostrady; w końcu obaj piją, bo okazuje się, że Ziemia też ma być wyburzona - pod autostradę hiperprzestrzenną.

Gdy Arthur i Ford opuszczają naszą planetę (a raczej to, co z niej zostało po wyburzeniu) i udają się w zwariowaną podróż po galaktyce, poznajemy kilka kosmicznych trunków. Na przykład Starego Sznapsa z Janx, który odgrywa ważną rolę w ulubionej grze kosmicznych marynarzy z układu Rigel: "Dwaj gracze siedzą naprzeciwko siebie. Każdy z nich musi całkowicie skupić się na butelce, siłą woli przechylić ją i nalać wódkę do szklanki - wtedy przeciwnik ma obowiązek wypić. Jeśli raz przegrasz, z dużym prawdopodobieństwem będziesz przegrywać dalej, gdyż jednym ze skutków picia dżankskiego sznapsa jest zanik sił telepsychicznych".

Morał: uważajcie z alkoholem, bo może wam odebrać talenty, o których nawet nie wiecie, że je macie.

Bret Easton Ellis - American Psycho Bret Easton Ellis - American Psycho fot. Picador

Bret Easton Ellis - American Psycho

Alkohol jako wspomagacz kretyństwa

Jeśli pracujecie w korporacji, na pewno spotkaliście Korporacyjnego Dupka - karierowicza, egoistę i snoba, który nie zna się na niczym i kompletnie nie ma gustu, ale zawsze chętnie opowie wam, ile kosztowała jego kolacja. Patrick Bateman jest Korporacyjnym Dupkiem do potęgi entej: ma w domu kominek gazowy ze sztucznymi polanami, a muzyki słucha na sprzęcie Sansui, bo jest drogi i modny - i nic to, że nie ma on wiele wspólnego z prawdziwym hi-fi dla koneserów. Zresztą "słucha muzyki" nie jest określeniem właściwym - jemu nie sprawia to frajdy, on po prostu wchłania bezmyślnie to, co jest modne, co pochwalą gazety i telewizja.

Życie Batemana byłoby w sumie nieszkodliwe, jak życie innych Korporacyjnych Dupków, gdyby nie to, że jego hobby jest mordowanie ludzi ze szczególnym okrucieństwem. Ellis wyraźnie sugeruje, że taki jest efekt bezmyślnego, konsumpcyjnego życia: w pustym łbie lęgną się demony.

Co z tym wszystkim ma wspólnego alkohol? Bateman chleje dużo i przeważnie drogo, lecz - zgodnie ze swoją życiową filozofią - bezmyślnie. Gardzi nierocznikowym szampanem Perrier-Jouët, a "uwielbia" Cristala - bo jest modny i piją go gwiazdy. Zamawia whisky J&B z lodem, choć stać go na Taliskera bez lodu - ale on niestety nie wie (i nie chce wiedzieć), co to Talisker. A potem bierze siekierę i rozłupuje czaszkę kolejnej ofierze.

Z zaskoczeniem stwierdzając, że w środku jest coś, czego on sam nie posiada.

Morał: nie bądźcie snobami, ale koneserami - to chroni przed obłędem.

Jędrzej Kitowicz - Opis obyczajów za panowania Augusta III Jędrzej Kitowicz - Opis obyczajów za panowania Augusta III fot. Ossolineum

Jędrzej Kitowicz - Opis obyczajów za panowania Augusta III

Alkohol jako środek łączności z przodkami

Jeżeli czasami nawiedzają was myśli, że możne jednak za dużo pijecie, zajrzyjcie do tej kroniki towarzyskiej z XVIII wieku - Pudelek wysiada! Spożywaniu procentowych płynów autor poświęca aż trzy rozdziały: "O trunkach i pijatykach", "O sławniejszych pijakach" oraz "O trunkach". We wszystkich dzieją się w nich rzeczy niesamowite, w które trudno uwierzyć. Na przykład o imprezach piwnych naszych praojców Kitowicz pisze tak: "Czterech, a czasem dwóch tylko dobrych łykaczów wypróżnili beczkę pięćdziesięciogarcową [188,5 litra - przyp. aut.] od wieczerzy do poduszki, mało albo nic zarwawszy północka". No, nieźle - mniej więcej po 95 browarów na twarz.

A gdybyście chcieli urządzić naprawdę odjechany melanż, polecam wam to: "Piotr Borejko, kasztelan zawichojski, skoro był wolny od interesów, rozpisał listy do pobliskich swego mięszkania klasztorów, aby mu przysłali po dwóch zakonników, jakikolwiek pobożny pretekst do tego wymyśliwszy. (...)

Z tymi Borejko zamknął się w pokojach osobnych i oznajmił domownikom swoim, że to jest klasztor, do którego po zamknięciu nikogo nie wpuszczono. Przed zamknięciem tego klasztoru przygotowano w nim wszystkiego, co należało do wygody i do potrzeby, do jedzenia i picia, a najwięcej wina. Pokój sypialny był wysłany cały słomą i kobiercami, innej pościeli do tego pijackiego bractwa nie potrzebowano, ponieważ każdy jak padł, tak spał. (...) Ten klasztor trwał trzy dni najmniej, a najwięcej pięć".

Morał: miejcie respekt dla historii. I nie wierzcie w to, że dawniej nie umiano się bawić.

Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata fot. Muza S.A.

Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata

Alkohol jako kara za grzechy

Książka o tym, że w obliczu ludzkiego sukinsyństwa nawet Bóg jest bezsilny - na Ziemię przybywa więc Szatan ze swoją świtą, aby z co większymi łajdakami zrobić porządek. Akcja toczy się w porewolucyjnej Rosji, więc gorzałka musi być. Dlatego też, dla jednego z bohaterów, karą za grzechy jest kac. Stiopa Lichodiejew, dyrektor teatru Variétés, budzi się w swoim mieszkaniu przy ulicy Sadowej po ciężkiej libacji, podczas której - o zgrozo! - popijał wódkę portwajnem: "Gdyby (...) ktoś powiedział tak: - Stiopa! Jeżeli natychmiast nie wstaniesz, zostaniesz rozstrzelany! Stiopa odpowiedziałby słabym, ledwie słyszalnym głosem: Rozstrzeliwujcie mnie, róbcie ze mną, co chcecie, za nic nie wstanę".

Potem następuje mozolna rekonstrukcja wydarzeń: Stiopa przypomina sobie, że usiłował całować jakąś nieznajomą damę i obiecał ją odwiedzić nazajutrz w południe (skąd my to znamy?). "Co to jednak była za dama, która jest teraz godzina, jaki to dzień tygodnia, którego dziś - o tym Stiopa nie miał bladego wyobrażenia".

Pointą tej makabry jest wizyta rzekomego profesora czarnej magii Wolanda (dobrze wiemy, kto to), który przejmuje mieszkanie Lichodiejewa, w ułamku sekundy teleportując go z Moskwy do Jałty.

Morał: bądźcie dobrzy dla bliźnich, bo spotka was kac! No i nie popijajcie wódki portwajnem.

John Steinbeck - Tortilla Flat John Steinbeck - Tortilla Flat fot. Sam Zimbalist

John Steinbeck - Tortilla Flat

Alkohol jako wieczna beztroska

Rzecz dzieje się w kalifornijskim Monterey w latach 20., a bohaterami książki są paisanos - ubodzy potomkowie hiszpańskich osadników. Top 10: najlepsze pijackie powieści, top 10, alkohol, John Steinbeck - Tortilla Flat Akcja zaczyna się, gdy jeden z nich, Danny, wraca z wojny i odziedzicza po dziadku dwa domki w dzielnicy Tortilla Flat. Jeden z nich wynajmuje swemu przyjacielowi Pilonowi, w nadziei na uzyskanie 15 dolarów miesięcznie. Oczywiście Pilon nie płaci, a za to przyjmuje pod swój dach kolejnego kolegę - w nadziei na uzyskanie... itd.

Życie przyjaciół "płynie znośnie". Nikt nie pracuje, ale każdy ma mnóstwo pomysłów, jak przetrwać. Jeżeli nie ma drewna na opał, to należy je "przynieść" z innego podwórka. Jeżeli nie ma jedzenia, to trzeba wybić dziurę w płocie, a kury sąsiada na pewno zniosą jajka po naszej stronie, bo lubią wysokie zarośla. A jeśli nie ma pieniędzy na wino, można liczyć na cud - np. na to, że morze wyrzuci na brzeg bezpańską łódkę i będzie można ją sprzedać za całe 7 dolców, co oznacza 7 galonów (ponad 26 litrów) upragnionego trunku.

Morał: nikt nikogo nie namawia do porzucenia pracy i picia dwóch galonów wina dziennie. Ale pogody ducha oraz nieprzejmowania się drobiazgami, możemy się od Danny'ego i spółki uczyć.

Wienedikt Jerofiejew - Moskwa-Pietuszki Wienedikt Jerofiejew - Moskwa-Pietuszki fot. Wydawnictwo Literackie, moskva-petushki.ru

Wienedikt Jerofiejew - Moskwa-Pietuszki

Alkohol jako umożliwiacz życia

"Jeśli chcesz iść w lewo, Wieniczka, to idź w lewo. Jeśli chcesz iść w prawo, idź w prawo. I tak nie masz dokąd pójść".

Ten cytat to właściwie cała istota najlepszej książki Jerofiejewa. W Związku Radzieckim, kraju komunistycznego terroru i szarej beznadziei, naprawdę nie było dokąd pójść. Lek na całe zło stanowiła gorzałka i naród skwapliwie z niego korzystał.

"Moskwa-Pietuszki" to fenomenalny obraz "raju na Ziemi", jakim był ZSRR widziany przez szkło butelki: główny bohater Wieniczka prowadzi naukowe rozważania na temat czkawki (w jakich odstępach czasowych pojawiają się kolejne hepnięcia), niejaki Sołouchin zaprasza kolegów do lasu na zbieranie solonych rydzów, damy potrafią zaś jednym haustem walnąć 150 gram wódki. A wszystko to przy wykwintnych koktajlach, jak np. Psia Krew, w którego skład wchodzą: płyn hamulcowy, klej BF i szampon Sadko Bogaty Kupiec.

Morał: komuna odeszła w niebyt, ale i dziś czasami po prostu trzeba się napić, żeby nie zwariować.

Malcolm Lowry - Pod wulkanem Malcolm Lowry - Pod wulkanem fot. defd Deutscher Fernsehdienst, Dom Wydawniczy REBIS

Malcolm Lowry - Pod wulkanem

Alkohol jako metafora istnienia

Książka opisuje ostatni dzień życia Geoffreya Firmina, byłego angielskiego konsula w Meksyku i alkoholika, akcja rozgrywa się w meksykańskim miasteczku Quauhnahuac, w cieniu wulkanów Popocatepetl i Iztaccíhuatl (stąd tytuł).

Top 10: najlepsze pijackie powieści, top 10, alkohol, Właściwie to nie wiadomo, dlaczego Konsul chleje.

Po 400 stronach drobnym drukiem nadal nie wiemy nic. Krytycy pisali o bólu istnienia, o poczuciu zbędności na świecie ("Niczego o nas nie ma w konstytucji"), o niemożności porozumienia z drugim człowiekiem (Firmin nie potrafi żyć z żoną Yvonne, lecz nie potrafi też bez niej). Ale (masło maślane) to chyba alkohol jest główną przyczyną jego alkoholizmu: rozpuszcza osobowość, uniemożliwia działanie, zatapia mózg w niekończących się rojeniach o tym, "co by było gdyby". Zaczyna się błędne koło: pijesz, bo masz problemy, pod wpływem wódy problemy stają się jeszcze większe, więc jeszcze więcej pijesz itd. Pomóc w tej sytuacji może wyłącznie Bóg, albo Kobieta, jednak przy Konsulu żadna z tych istot się nie pojawia.

Morał: przeczytajcie: dla klimatu, dla świetnych opisów pijackich delirek i ku przestrodze - aby zobaczyć, co alkohol potrafi zrobić z człowiekiem.

Władimir Szynkariow - Maksym i Fiodor Władimir Szynkariow - Maksym i Fiodor fot. Obserwator

Władimir Szynkariow - Maksym i Fiodor

Alkohol jako towarzysz zabawy (słowem)

"Moskwa-Pietuszki" w stylu postmodernistycznym. Dwaj przyjaciele mieszkają razem, ostro piją i przeżywają różne przygody. Wszystko to autor podaje w najrozmaitszych, przezabawnych konwencjach - a to jako parodię XIX-wiecznych listów i pamiętników, a to haiku, to znów jako starożytny epos rycerski czy buddyjskie koany. Na przykład: "- To wypij z durszlaka! - rzekł Maksym w odpowiedzi na chwalipięckie oświadczenie Piotra, że człowiekowi jakoby wszystko jest dostępne i tak dalej. Porażony Piotr wypił".

Morał: spożywanie napojów wyskokowych nie musi być nudne - nawet jeśli nie mamy pod ręką durszlaka.

Więcej o:
Komentarze (17)
Top 10: najlepsze pijackie powieści
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • o_ren_ishii

    Oceniono 14 razy 14

    a Bukowski?

  • Gość: nanook

    Oceniono 8 razy 8

    - Na litość boską, królowo - [...] czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.

  • o_ren_ishii

    Oceniono 8 razy 8

    a gdzie Bukowski????

  • Gość: Ułamek Niewłaściwy

    Oceniono 8 razy 6

    O właśnie.
    Przypomnieliście mi, że mam zachomikowaną dziewiczą butelkę Taliskera.
    Dzięki.

  • mrwolf72

    Oceniono 8 razy 6

    Zabrakło Jakuba Wędrowycza :)

  • Gość: Temporary-secretary

    Oceniono 11 razy 5

    A gdzie "Pod mocnym aniołem" Pilcha? Toż to książka genialna.

  • lilia_24

    Oceniono 2 razy 2

    a Marek Hłasko i picie jako metafora poszukiwania sensu życia?

  • Gość: janie-wypije

    Oceniono 2 razy 2

    A Ja się pytam gdzie jest „Colas Breugnion” R. Rollanda, klasyka gatunku?

  • albacor

    Oceniono 1 raz 1

    A gdzie opisy z baru o nazwie "Dickens" z powieść J.R. Moehringera "Bar dobrych ludzi"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX