Podróże: na szczycie Kilimandżaro

Wyżej w Afryce wejść się już nie da. Najwyższy z kraterów Kilimandżaro, Kibo, sięga 5895 m n.p.m. Wciąż jeszcze pokrywa go lodowiec, choć przy obecnym zwariowanym klimacie - nie wiadomo, jak długo. Jeśli chcesz zobaczyć słynne, wspominane przez Hemingwaya 'śniegi Kilimandżaro' - spiesz się. Hemingway nigdy na Kilimandżaro wprawdzie nie był, ale ty masz szansę...
Kilimandżaro to naprawdę piękna góra - wyrastający z sawannowej równiny obły, majestatyczny kształt kojarzy chyba każdy. Kilimandżaro to naprawdę piękna góra - wyrastający z sawannowej równiny obły, majestatyczny kształt kojarzy chyba każdy. fot. Monika Witkowska

Rosyjska ruletka

Kilimandżaro to naprawdę piękna góra - wyrastający z sawannowej równiny obły, majestatyczny kształt kojarzy chyba każdy. Mnie spodobała się do tego stopnia, że niedawno postanowiłam wybrać się na nią po raz drugi, tym razem inną trasą.

Kili wygląda niewinnie, a jednak nie wolno go lekceważyć, bo potrafi dać w kość. Nie jest to góra trudna technicznie. Do jej zdobycia nie trzeba raków, czekanów ani lin - konieczna jest jedynie jako taka kondycja i, zwłaszcza przy ataku szczytowym, sporo silnej woli. Do wyboru jest kilka tras, przy czym najpopularniejsze to schroniskowa Marangu, zwana też popularnie Coca-Cola Route, oraz namiotowa Machame, czyli Whisky Route.

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Marangu Route, czyli ?Coca Cola Route? to najbardziej uczęszczana z  tras na Kili.

Marangu Route, czyli "Coca Cola Route" to najbardziej uczęszczana z  tras na Kili.

Na wyprawę trzeba przeznaczyć 5-6 dni - im dłużej, tym lepsza aklimatyzacja i większe szanse na sukces. Właśnie brak aklimatyzacji i związana z tym choroba wysokościowa najczęściej uniemożliwiają turystom dotarcie na szczyt. Nie ma przy tym reguły, kto da radę, a kto nie. Przykładem moich dwóch rosyjskich kumpli z trasy biwakowej. Igor - doświadczony alpinista, świetnie wyekwipowany, na koncie miał już wiele poważniejszych gór. Aleks stanowił typ mieszczucha, którego aktywność sprowadzała się do chodzenia po moskiewskich sklepach i wizyt na siłowni, a Kili było pierwszą w jego życiu wyprawą. Jak na ironię, silne objawy choroby wysokościowej sprawiły, że to właśnie Igor odpadł - musiał zawrócić z obozu na 4200 m n.p.m. Aleks wolnym wprawdzie tempem, ale na szczyt doszedł.

Mzungu - pij!

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Pierwsze godziny - droga  przez tropikalny las

Każdy dzień trekkingu na Kilimandżaro to inne krajobrazy. Na początku droga prowadzi przez wilgotny tropikalny las. Niesamowity zielony gąszcz pełen omszałych drzew, poskręcanych lian, insektów i zwierząt, których nie widzimy, ale słyszymy (głównie małpy). W drugim dniu towarzyszą nam rozległe wrzosowiska z wielkimi, kaktusowatymi lobeliami. W końcu nie ma już nic poza polem lawy.

W pewnym momencie, na ok. 4200 m, pojawia się znak: "ostatnia woda". O myciu można zapomnieć, o zapas do picia dbają tragarze. Pić trzeba, i to dużo - 4-5 litrów dziennie, bo dzięki temu lepiej znosi się wysokość. Oczywiście mowa o płynach bez procentów - alkohol przy podejściach nie jest dobrym pomysłem. Wiele osób łyka aspirynę, która rozrzedza krew, co też trochę pomaga. Pytam dyżurującego w jednej z baz ratownika, czy dochodzi do poważniejszych problemów związanych z chorobą wysokościową. - Co roku umiera tu kilka osób. To ci, którzy chcą wejść za wszelką cenę, lekceważąc objawy prowadzące do obrzęku płuc i mózgu - odpowiada. Niby można wezwać helikopter z Nairobi (w Tanzanii nie ma takiej techniki), ale to przecież daleko, a każda godzina lotu kosztuje 1500 dol., które zwykle musi zapłacić pacjent. Co mój rozmówca jako fachowiec doradza? - Oprócz picia - chodzić pole-pole! "Pole-pole" to filozofia codziennego życia Tanzańczyków (zwłaszcza jeśli chodzi o pracę), ale podczas trekkingu ma to jak najbardziej dosłowne znaczenie. W języku suahili zwrot ten znaczy "spokojnie, powoli".

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Oj, trochę się dłuży ta droga... Pole pole - nie należy się śpieszyć...

Oj, trochę się dłuży ta droga... Pole pole - nie należy się śpieszyć...

Każdy z przewodników powtarza to swoim podopiecznym dziesiątki razy, takie też hasło widnieje na sprzedawanych turystom koszulkach. A swoją drogą fajny język ten suahili! Choćby takie "Jambo!", czyli lokalne "cześć", które chętnie mówią sobie wzajemnie również turyści. Niech nas nie zmyli natomiast "bara-bara", bo to nie to, co zwykle myślimy, tylko... "ulica". Słowem, które często na Kilimandżaro usłyszymy, będzie zapewne "mzungu". Tak mówią tubylcy o nas, białych turystach.

Lokalni przewodnicy - zawsze uśmiechnięci i pomocni Lokalni przewodnicy - zawsze uśmiechnięci i pomocni fot. Monika Witkowska

Polowy Hilton

Lokalni przewodnicy - zawsze uśmiechnięci i pomocni

Początkowo drażni mnie, że inaczej niż podczas innych górskich wypraw, wchodząc na Kili czuję się jak amerykański turysta. Praktycznie wszystkie moje bety noszą tragarze - ja idę tylko z lekkim plecaczkiem wypełnionym tym, co potrzebne w ciągu dnia. Naprawdę mi głupio - namiot rozbiją, a rano złożą, ugotują jedzenie, podadzą, a potem umyją kubki i talerze (bo nie jada się z jakichś tam menażek, tylko kulturalnie, z zastawy...). Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Monika Witkowska

W prawdziwym szoku jestem rano, kiedy jeden z naszych czarnoskórych opiekunów przynosi miskę z podgrzaną wodą. Szybko jednak przekonuję się, że takie traktowanie stanowi na Kilimandżaro standard dotyczący wszystkich. Zresztą to i tak nic przy idącym równolegle z nami po Whisky Route bogatym turyście, rzeczywiście rodem z USA, który do obsługi swojej osoby miał dwóch przewodników i 15 (!) tragarzy. Na każdym noclegu rozstawiali mu jeden namiot do spania, drugi - do spożywania posiłków, obok - toaletę i kabinę prysznicową podświetlaną za pomocą generatora! Chłopak budził powszechną wesołość pomieszaną z politowaniem. Czy doszedł na szczyt, nikt z obserwującej go "loży szyderców" nie widział. - Skoro  płacił za prysznic to stać go i na to, by go wnieśli - komentowano.

Życie na trekingu toczy się ustalonym rytmem. Pobudka jest dość wcześnie - zwykle około 6. O tej porze jest jeszcze zimno - zostawiona na zewnątrz woda bywa często zamarznięta. Po przygotowanym przez tragarzy i kucharzy śniadaniu (płatki, omlety, tosty etc.) ekipy wyruszają na trasę - w zależności od dnia idzie się 4-6 godzin, z przerwą na lunch zabierany w formie suchego prowiantu. Czasem w jedzeniu ma się wspólników - wielkie, przypominające wrony ptaki (uwaga, bo to złodzieje chętnie zabierający np. suszące się ręczniki!) oraz myszy, którym wyraźnie nie przeszkadza wysokogórski chłód.

To już ok. 3400 m n.p.m. Roślinność zanika. W dzień jest gorąco To już ok. 3400 m n.p.m. Roślinność zanika. W dzień jest gorąco fot. Monika Witkowska

Plecaki nosi się na głowie

To już ok. 3400 m n.p.m. Roślinność zanika. W dzień jest gorąco.

Szlaki przypominają ruchliwe autostrady. Jedni idą w górę, inni w dół. Oprócz turystów co chwila przebiegają tragarze, przy czym słowo "przebiegają" jest jak najbardziej właściwe. To nic, że nie mają nawet przyzwoitych butów - często są to klapki japonki. Jak przystało na tragarzy - nie mają pustych przebiegów. Nierzadki jest widok tragarza niosącego na głowie kartony z jajami, a w rękach inne pakunki, co wcale nie przeszkadza mu wchodzić po kamienistej, stromej ścieżce, na której mzungu potyka się i bez bagażu. - Dlaczego na głowie nosicie także plecaki? - dociekam. Tragarz, z którym rozmawiam, dziwi się, że zadaję takie głupie pytania. Od tego jest głowa, by na niej nosić. Chyba że chodzi o lekki plecak - wtedy można go od biedy zarzucić na plecy, ale ciężki tylko na głowę...

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Polacy są wszędzie!

Polacy są wszędzie!

Urozmaiceniem wędrówki są spotkania z innymi ekipami. Towarzystwo jest międzynarodowe. Wymieniamy pozdrowienia, pytamy schodzących, czy dotarli na szczyt, gratulujemy albo pocieszamy. Łatwo poznać, kto w którą stronę idzie - ci, którzy wchodzą, mają jeszcze czyste ciuchy, schodzący już się ubiorem nie przejmują, ich twarze są ciemne - zarówno od słońca, jak i od kurzu.

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Biwak na wysokości 3800 m n.p.m. W nocy temperatura spada poniżej zera. Marzymy o grzańcu, ale alkohol na tej wysokości nie jest wskazany

Biwak na wysokości 3800 m n.p.m. W nocy temperatura spada poniżej zera. Marzymy o grzańcu, ale alkohol na tej wysokości nie jest wskazany.

Popołudnia spędza się w bazach - poza nimi nocować nie można. Na trasie biwakowej namioty są już rozbite, kiedy dochodzimy do obozowiska, na trasie schroniskowej - śpi się w wieloosobowych izbach. Życie towarzyskie kwitnie przy posiłkach, zwłaszcza kolacji, która jest zwykle popisem kunsztu kucharzy przygotowujących na ognisku naprawdę wymyślne dania. Spać idzie się zwykle dość szybko, wkrótce po zachodzie słońca. Z zapadnięciem zmroku robi się zimno, a poza tym rano trzeba przecież mieć siłę do dalszego marszu.

O tych śniegach pisał już Hemingway (chociaż sam ich z bliska nie widział) O tych śniegach pisał już Hemingway (chociaż sam ich z bliska nie widział) fot. Monika Witkowska

Szczytujemy

O tych śniegach pisał już Hemingway (chociaż sam ich z bliska nie widział)

Najwięcej emocji wzbudza atak szczytowy. Ponieważ ostatnie bazy są na wysokości 4600-4700 m, do pokonania zostaje różnica poziomów wynosząca 1200-1300 m. Pierwszego razu nie zapomnę do końca życia. Zazwyczaj startuje się około północy, jednak znający moje tempo chodzenia przewodnik uznał, że wystarczy wyjść o drugiej. Niewiele mi to dało. I tak nie spałam, bo we znaki dawały mi się i wysokość, i emocje. Wyruszyliśmy szybkim tempem, za szybkim! Dogoniliśmy resztę ekip, przy krawędzi krateru, gdzie zwykle czeka się na wschód słońca, byliśmy jako jedni z pierwszych. I tam właśnie mnie dopadło. Kryzys totalny - wymioty, apatia? Po prostu mój organizm nie nadążył z przystosowaniem się do wysokości.

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Lodowiec pokrywający szczyt Kili topnieje w błyskawicznym tempie

Lodowiec pokrywający szczyt Kili topnieje w błyskawicznym tempie.

- Już niedaleko? - pocieszał przewodnik, a mnie było wszystko jedno, bo nie chciałam iść już ani w górę, ani w dół. W końcu mój opiekun pogodził się z tym, że nic ze mnie nie będzie. Chciał mnie już sprowadzać na dół, ale najpierw mruknął: - O, Francuzi nadchodzą! Podziałało niczym najlepszy dopalacz. - Cooo? Francuzi?! Przypomniało mi się, jak marudzili, że na trasie uznanej przez nich za szlak dla prawdziwych macho, mimo wszystko była jedna dziewczyna, czyli ja. W dodatku nie omieszkałam wspomnieć, że znam wiele Polek, które też wchodziły tą rzekomo najtrudniejszą drogą. Błyskawicznie odzyskałam siły.

Kiedy Francuzi, słaniając się na nogach, doszli, siląc się na jak największy wigor (a w rzeczywistości niemal mdlejąc), poczęstowałam ich czekoladą. Nawet nie chcieli na nią spojrzeć. Kilku z nich zresztą chwilę potem zrezygnowało z dalszej drogi, ja natomiast nie miałam już problemu z dojściem na szczyt. Fakt, czułam się jak pod działaniem środków halucynogennych (brak tlenu), ale niedługo potem stałam już pod tablicą oznajmiającą, że to najwyższy punkt Afryki.

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Widoki to nagroda za trud wspinaczki

Widoki to nagroda za trud wspinaczki.

Przy drugim wejściu na Kili było dużo łatwiej. Może dlatego, że wyszliśmy przykładnie o północy, tak jak trzeba wolniutko, pole-pole, a może dlatego, że w międzyczasie zdobyłam kilka wyższych szczytów. Współczułam za to innym. Ubierając się, słyszałam wymiotującego Niemca. W naszej grupie samopoczucie było w miarę OK - wyruszyliśmy wręcz z pieśnią na ustach ("Międzynarodówka"), choć brak powietrza szybko ostudził nasze wokalne zapędy.

- 10 stopni. I to ma być Afryka?!

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Ostatni odcinek jest raczej płaski - pół godziny drogi do szczytu

Ostatni odcinek jest raczej płaski - pół godziny drogi do szczytu.

Drogowskaz przy schronisku informował, że do szczytu mamy 6 godzin marszu. "Marsz" to za dużo powiedziane - wchodzi się noga za nogą, z trudem łapiąc oddech. Była piękna noc z mnóstwem gwiazd, wśród których wyszukiwaliśmy Krzyż Południa. Na zboczu ponad nami migotały światełka latarek tych, którzy wyszli wcześniej. Wiele osób zawracało. Także z naszej grupki wykruszyły się dwie osoby. Trudna to decyzja - cel jest niemal na wyciągnięcie ręki, ale organizm nie daje rady.

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Gillman's Point (wysokość prawie 5700 m) - tu często przechodzi się kryzys

Gillman's Point (wysokość prawie 5700 m) - tu często przechodzi się kryzys.

Przy Gillman Point (5700 m), gdzie stroma, wijąca zakosami ścieżka dochodzi do krateru, za załomem skały zrobiliśmy sobie dłuższy odpoczynek. Kiedy trzęśliśmy się z zimna, trudno nam było uwierzyć, że to Afryka i że znajdujemy się zaledwie 330 km na południe od równika. - Tylko minus 10? To i tak ciepło! - pocieszał przewodnik.

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Trudno uwierzyć, że to Afryka

Trudno uwierzyć, że to Afryka.

Wkrótce zaczął się spektakl ze wschodzącym słońcem w roli głównej. Niebo staje się wówczas czerwone, a śnieg na pokrywającym szczyt lodowcu - różowy. Od razu robi się też cieplej...

Na szczycie

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Blisko, coraz bliżej!

Blisko, coraz bliżej!

Końcówka podejścia jest w miarę prosta - droga pnie się łagodnie, wokół rozciąga się widok na krater i morze chmur. Na szczycie - euforia. Wszyscy padają sobie w ramiona, robią pamiątkowe zdjęcia. Warto się męczyć dla tych kilku chwil, które zapamięta się na całe życie...

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Hurra! Szczyt zdobyty!

Hurra! Szczyt zdobyty!

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Wracamy - tragarze mają przynajmniej mniej do noszenia...

Wracamy - tragarze mają przynajmniej mniej do noszenia...

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Znowu robi się zielono - przez te kilka dni stęskniliśmy się za prawdziwym lasem

Znowu robi się zielono - przez te kilka dni stęskniliśmy się za prawdziwym lasem.

Kilimandżaro Kilimandżaro fot. Monika Witkowska

Co warto wiedzieć o Kilimandżaro

Masyw Kilimandżaro rozciąga się na długości 60 km, na północy Tanzanii, w pobliżu granicy z Kenią. Z kulminacją 5895 m n.p.m. jest to jeden z najwyższych w świecie wulkanów, a także jedna z największych wolnostojących gór - wyrasta 4800 m ponad otaczającą ją równinę. Bazą wypadową do trekkingów są miasta Arusza oraz Moshi.

Różne są tłumaczenia nazwy - "Kilima" to w miejscowym języku "górka, wzgórek" - zdrobnienie miałoby być wyrazem sympatii do wielkiej przecież góry, natomiast "njaro" to zarówno imię demona zimna, jak i - w języku lokalnego plemiona Czaga - "karawana", a góra stanowiła znak orientacyjny dla wędrujących karawan.

Pierwszym zdobywcą Kilimandżaro był w 1889 r. niemiecki geolog Hans Meyer. Pierwszy Polak stanął na szczycie 21 lat później - był nim zoolog Antoni Jakubowski.

Do tej pory Kenijczycy nie mogą darować Brytyjczykom "przeniesienia" Kilimandżaro do Tanzanii. Stało się tak w XIX wieku dzięki hojności brytyjskiej królowej Wiktorii (obecna Kenia była wówczas kolonią brytyjską). Słysząc rozżalenie swojego siostrzeńca - niemieckiego cesarza Wilhelma, że nie ma on w swoich koloniach (była wśród nich dzisiejsza Tanzania) żadnej pokrytej śniegiem góry, monarchini przesunęła nieco granice wpływów i podarowała  mu Kilimandżaro jako prezent urodzinowy.

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Kilimandżaro

Ekwipunek

Ciepłe ubranie (włącznie z czapką, rękawicami), buty do chodzenia po górach, ciepły śpiwór, kijki teleskopowe (doceniane zwłaszcza przy schodzeniu), koniecznie - okulary przeciwsłoneczne i krem z bardzo wysokim filtrem. Część sprzętu (kurtki, śpiwory, kijki) można wypożyczyć na miejscu. Jeśli śpimy w namiotach, zwykle zapewniają je firmy organizujące wyprawę.

Kiedy jechać

Kilimandżaro można zdobywać przez cały rok, chociaż warto pamiętać o trwającej od marca do czerwca porze deszczowej, kiedy to na dole pada deszcz, u góry śnieg, a widzialność jest ograniczona przez chmury. Deszcze, choć już nie ciągłe, ale w formie gwałtownych burz, występują również w czasie tzw. małej pory deszczowej, między październikiem a grudniem. Najpopularniejszy na trekkingi jest okres styczeń-luty oraz lipiec-wrzesień, mimo że temperatury w tym czasie mogą spaść w rejonie szczytu nawet do minus 20 st.

Podróże - jak zdobyć Kilimandżaro, podróże, afryka, Skała Zebry - aby ją zobaczyć, trzeba nieco zboczyć z głównego szlaku

Skała Zebry - aby ją zobaczyć, trzeba nieco zboczyć z głównego szlaku.

Samemu czy z biurem?

Na własną rękę na Kilimandżaro nie wejdziemy ze względu na obowiązek wynajmowania przewodnika. Ze względu na sprawy formalno-logistyczne (choćby dojazd do bramy parku, wyżywienie etc.) niemal każdy korzysta z usług agencji organizujących trekkingi . Nie ma problemu, by załatwić wszystko po przylocie do Tanzanii, najlepiej w Aruszy lub Moshi. Jeśli chcemy mieć jednak spokojną głowę od samego początku, lepiej skorzystać z ofert polskich biur podróży. Trekkingi na Kili proponują m.in. pamir.plAfrica Line, Logos Travel.

Więcej o: