James Bond był Polakiem

Polscy agenci przed wojną i w jej trakcie dokonywali takich wyczynów, że film o ich przygodach miałby się do 'Skyfall' tak jak historia porucznika Bullitta do bajki o misiu Colargolu.
Rotmistrz Jerzy Sosnowski (drugi z lewej) z przyjaciółmi Rotmistrz Jerzy Sosnowski (drugi z lewej) z przyjaciółmi fot. Wydawnictwo Zysk, Wydawnictwo Literackie, Vitaly Korovin/Shutterstock

Polski rotmistrz i gorąca samica z Abwehry

Rotmistrz Jerzy Sosnowski (drugi z lewej) z przyjaciółmi

O wyjątkowości Jamesa Bonda świadczy nie jego licencja na zabijanie, ale kobiety, które go otaczają. W jednym z odcinków serii, gdzieś na Bahamach, świeżo poznana, pełna seksapilu żona bezwględnego przestępcy, leżąc w objęciach agenta 007, dochodzi do wniosku:

- Lubisz mężatki, prawda, James?

- To ułatwia sprawy - odpowiada Bond.

Z tego samego założenia wychodził as polskiego przedwojennego wywiadu. W sumie przez osiem lat działalności rotmistrz Jerzy Ksawery Franciszek Sosnowski zaliczył więcej kobiet niż James Bond w 23 wyprodukowanych dotychczas odcinkach serii. Co więcej, Bond - jak przystało na angielskiego konserwatystę - był raczej seryjnym monogamistą, a tego z całą pewnością nie możemy powiedzieć o najskuteczniejszym polskim szpiegu. Rotmistrz Sosnowski równocześnie korzystał z usług kilku swoich agentek. Rekrutował je na potrzeby polskiej służby zazwyczaj w swoim apartamencie, bynajmniej nie ubrany w smoking.

Kobieciarz?  Do Berlina go!

Niektórzy biografowie uważają, że to właśnie dar budowania silnych relacji z kobietami zdecydował o wyborze Sosnowskiego na kierownika berlińskiej placówki oznaczonej kryptonimem "In.3". Najważniejszym narzędziem pracy agenta jest bowiem łatwość nawiązywania znajomości i umiejętność stosownego ich wykorzystania. Sukcesy komórki "In.3" to bezwględnie potwierdzają.

Z początkiem I wojny światowej osiemnastoletni Sosnowski wstępuje do Legionów Polskich. Po kilku miesiącach zostaje przeniesiony do szkoły oficerskiej austriackiej kawalerii. W 1915 jest już dowódcą plutonu, rok później walczy w stopniu podporucznika, zdobywając w sumie pięć odznaczeń za waleczność. Kończy kurs dowódców oddziałów karabinów maszynowych. Pod koniec wojny służy w Albanii jako pilot. Jeszcze w listopadzie 1918 r. wstępuje do nowo powstałego wojska polskiego. Bierze udział w wojnie z bolszewikami jako dowódca szwadronu karabinów maszynowych, czterokrotnie zostaje odznaczony Krzyżem Walecznych. Poza tym, że jest doskonale wyszkolonym żołnierzem, biegle włada językami obcymi: francuskim, niemieckim, rosyjskim. W służbowej ankiecie zaznacza, że zna wiele krajów: Austrię, Węgry, Niemcy, Rosję, Włochy, Szwajcarię, Albanię i Czarnogórę. Dowódca pułku pisał o nim w notatce: "Wzorowy oficer pod każdym względem, potrafił swój szwadron dobrze wyszkolić i prowadził go bardzo zręcznie w polu. [...] od swoich podwładnych bardzo dużo wymaga, jest przez nich bardzo lubiany. Oficer o wykwintnych formach towarzyskich, poważny, towarzyski, bardzo dobry kolega". Pod koniec 1920 r. zostaje przeniesiony do dyspozycji wywiadu.

Gorąca samica z Abwehry

Podobno w berlińskim kinie oglądał film o przygodach niemieckiego szpiega podczas I wojny światowej. Tak bardzo był pod wrażeniem fabuły, że postanowił zostać tajnym agentem. Inna wersja mówi, że polski wywiad zwrócił na niego uwagę, gdy Sosnowski został bohaterem afery towarzyskiej - nie zważając na rangę przełożonego, odbił mu spod ołtarza narzeczoną. Dowódcy wywiadu dostrzegli w nim wtedy nieprzeciętny materiał na szefa najważniejszej zagranicznej placówki.

Sosnowski wprowadza się do Berlina na bogato. Zamieszkuje pod prestiżowym adresem przy Lützowufer 36. Sześć koni, które zabrał z sobą z Polski, utrzymuje w najlepszych stajniach Herdera, co kosztuje go niebagatelną sumę blisko 1000 marek miesięczne. Posiłki jada w restauracji hotelu Kempinsky, szampana Krug zamawia przy każdej okazji, słodycze kupuje u legendarnego Fassbendera albo znakomitego Rauscha.

Według oficjalnej legendy rotmistrz przyjeżdża do stolicy Niemiec jako były oficer, skonfliktowany z przełożonymi, nieackeptujący polskiej polityki. Przedstawia się jako baron, syn bogatego inżyniera. Organizuje wystawne przyjęcia, odwiedza kabarety, bywa w niedzielne popołudnia na konnych wyścigach. Bryluje na salonach. Odświeża przyjaźń z Benitą von Falkenhayn, którą niegdyś poznał na zawodach konnych w Sopocie. Sosnowski szybko oczarowuje Benitę. Daje jej wszystko, czego nie może zaoferować mąż, pułkownik Reichswehry. Romans ją dowartościowuje. Wreszcie czuje się kobietą - obdarowywana, rozpieszczana, zaspokajana. Wkrótce rotmistrz melduje centrali, że von Falkenhayn jest w nim bezwarunkowo zakochana. Przez Benitę Sosnowski pozyskuje do współpracy kolejne kobiety. Irene von Jena i Renate von Natzmer pracują w Ministerstwie Wojny jako sekretarki. Każdego wieczoru wynoszą dziesiątki stron dokumentów. W ten sposób Sosnowski zdobywa informacje o niemiecko-rosyjskiej współpracy wojskowej, tajnych pracach nad nowymi czołgami i samolotami, plany mobilizacyjne czy wreszcie studium wojny z Polską.

Wystawny tryb życia "barona" zwraca uwagę niemieckiego kontrywiadu. Sosnowski wchodzi w bliskie relacje z Frau von Bockelmann, "niesłychanie gorącą samicą" - jak sam ją określa. Nowo poznana przyjaciółka przyznaje się w sypialni, że jest agentką Abwehry.

 

Daniel Silva "Portret szpiega"

Benita von Falkenhayn Benita von Falkenhayn fot. Wydawnictwo Zysk, Wydawnictwo Literackie, prosotphoto/Shutterstock

Zemsta admirała Canarisa?

Benita von Falkenhayn

Ostatecznie rozwiązłość rotmistrza powoduje, że Benita postanawia od niego odejść. Wychodzi za mąż za pewnego inżyniera, ale oświadcza szefowi placówki "In.3", że zawsze i w każdych okolicznościach jest do jego dyspozycji.

Dla Sosnowskiego, podobnie jak dla Bonda, bycie agentem to nie praca, to pomysł na życie. Najpiękniejsze kobiety ówczesnego Berlina kolejno ulegają polskiemu agentowi. Romans z Catherine Barberian, prowadzącą najsłynniejszy salon mody, daje okazję do poznawania kolejnych kobiet. Latem 1932 r. udaje się w romantyczną podróż do Pragi w towarzystwie baronowej Xenii Heuer. Kilka miesięcy później zwerbuje ją niemiecki kontrwywiad, by podjęła kolejną próbę rozpracowania Sosnowskiego. Bez powodzenia.

Jako agentkę pozyskuje do współpracy zmysłową tancerkę Leę Niako, z której chce uczynić polską Matę Hari. To będzie jego femme fatale - dzięki jej informacjom Niemcy zdobywają ostateczne dowody na prowadzoną przez Sosnowskiego działalność. 27 lutego 1934 r. funkcjonariusze Gestapo wkraczają do apartamentu przy Lützowufer. Równocześnie aresztowane zostają: Falkenhayn, Natzmer i Jena. Po niespełna roku śledztwa zapadają wyroki, dwa dni później Falkenhayn oraz Natzmer zostają stracone. Rotmistrz zostaje skazany na dożywocie. W ostatnim liście Benita pisze: "Kochany Jurku! Za kilka godzin będzie po wszystkim. W całym swoim życiu kochałam tylko Ciebie. Wybaczam Ci wszystko i mam nadzieję, że mnie także zostanie wszystko wybaczone".

Skazany przez swoich

Rok później szef Abwehry admirał Canaris podejmuje z polskim ambasadorem w Berlinie Józefem Lipskim rozmowy o wymianie więźniów skazanych za szpiegostwo. Ostatecznie Sosnowski wraca do Polski. Nie dane mu jest jednak cieszyć się życiem, zostaje aresztowany przez kontrwywiad pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Niemiec. Śledztwo trwa trzy lata, na dwa miesiące przed wybuchem wojny zapada wyrok - 15 lat więzienia dla byłego szefa kluczowej placówki wywiadu. Sąd nie miał niezbitych dowodów, kierował się poszlakami uzyskanymi od mało wiarygodnych świadków. Dzisiaj historycy są zdania, że polskie władze uległy propagandzie Abwehry. Po prostu Niemcy, aby zminimalizować szkody wyrządzone przez Sosnowskiego, twierdzili, że działał w ich imieniu.

Wybuch wojny otwiera przed asem wywiadu nowe możliwości. W niejasnych okolicznościach uzyskuje wolność i 2 listopada 1939 r. dostaje się w ręce NKWD. W rosyjskich źródłach odnajdujemy informację, że umiera z wycieńczenia w więzieniu 26 maja 1942 r. Jednak niektórzy to kwestionują, powołując się na świadków, którzy widzieli go w 1943 r. w mundurze pułkownika NKWD, potem miał walczyć w szeregach Armii Ludowej w okupowanej Polsce. Ponoć brał udział w wyzwalaniu Warszawy, ktoś inny twierdzi, że został zabity z rozkazu Armii Krajowej pod koniec wojny...

Krystyna Skarbek Krystyna Skarbek fot. Wydawnictwo Zysk, Wydawnictwo Literackie, Vitaly Korovin/Shutterstock

Nasza Vesper Lynd

Krystyna Skarbek

Kto wie, czy tworząc postać Jamesa Bonda, były oficer brytyjskiego wywiadu Ian Fleming nie wzorował się na postaci Jerzego Sosnowskiego. W końcu berliński proces polskiej siatki szpiegowskiej był głośno komentowany w połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku w całej Europie.

Biografowie twórcy postaci najsłynniejszego agenta Jej Królewskiej Mości zwracają jednak uwagę na inny polski ślad, który odnajdujemy w pierwszej części przygód Bonda, wydanej równo pięćdziesiąt lat temu. "Prosto przycięte czarne włosy układały się równo na karku dziewczyny" - brzmi opis dziewczyny Bonda w "Casino Royale". "Skórę miała lekko opaloną. Nagie ręce i dłonie emanowały spokojem". Pisząc o Vesper Lynd, Fleming wspominał swoją kochankę Krystynę Skarbek, z którą łączył go burzliwy romans. W jednym z listów pisał do przyjaciela, który poznał go z Krystyną w 1947 r.: "Dokładnie rozumiem, o co ci chodziło z tą Krystyną, ona po prostu promieniuje wszystkimi cechami i talentami postaci literackiej".

Wobec jej urody nikt nie pozostawał obojętny. Przed wojną o mało nie została Miss Polski. Mężczyźni zabiegali o jej względy. Dzięki tej urodzie, ale też wyjątkowemu opanowaniu z łatwością wychodziła z opresji, w które wpadała, wykonując zadania dla brytyjskiego wywiadu. Nie jest jasne, jak została zwerbowana i kiedy. Niektórzy uważają, że jeszcze przed wojną. Jesienią 1940 r. osiada w Budapeszcie, gdzie we współpracy z swoim wieloletnim partnerem, polskim oficerem Andrzejem Kowerskim, organizuje przerzut polskich żołnierzy do Francji. Zdobywa również plany niezwykle skutecznej rusznicy przeciwpancernej i przekazuje je Brytyjczykom. Trzykrotnie udaje się do Polski, przechodząc przez tatrzańskie przełęcze z tajnymi misjami. Bezskutecznie próbuje przekonać swoją matkę, Żydówkę, do ucieczki z okupowanej Warszawy.

Siostrzenica Montgomery'ego

Podczas jednej z wypraw aresztują ją słowaccy celnicy - nie są jednak w stanie oprzeć się jej urokowi i sumie 1000 dolarów. W ręce Krystyny i Andrzeja trafiają informacje potwierdzające niemieckie plany ataku na ZSRR. W 1941 r. przedostają się przez Bałkany i Bliski Wschód do Kairu, gdzie zostają przydzieleni do kolejnych misji - mają między innymi opracować dokumentację strategicznie położonych mostów na Tygrysie i Eufracie.

Największe zasługi Skarbkówna zdobywa, działając na terenie południowej Francji, gdzie zostaje zrzucona na spadochronie w lipcu 1944 r. Gdy szef tamtejszego ruchu oporu zostaje aresztowany wraz z całą siatką współpracowników przez Gestapo, agentka nawiązuje kontakt z niemieckim wywiadem. Przedstawia się jako siostrzenica generała Montgomery'ego i gwarantuje funkcjonariuszom III Rzeszy bezpieczeństwo po wejściu aliantów. Francuscy sprzymierzeńcy zostają uwolnieni. Za wojenną działalność Polkę uhonorowano Medalem Imperium Brytyjskiego i Medalem Króla Jerzego. Winston Churchill miał ją nazywać swoją ulubioną agentką. Została zdemobilizowana w kwietniu 1945 r. w Kairze.

Jak wielu Polakom niełatwo było jej odnaleźć się w powojennej rzeczywistości wśród niewdzięcznych Brytyjczyków. Pracowała jako telefonistka, była ekspedientką u Harrodsa, stewardesą na statkach turystycznych. Jej życie dopełniło się w 1952 r., gdy została zamordowana przez zazdrosnego kochanka.

Ian, nie Jan

Historycy obliczają, że 44 proc. informacji, które brytyjski wywiad zdobywał w Europie podczas II wojny światowej, pochodziło od Polaków. Kilkunastoletnia Halina Szwarc, która na rozkaz polskiego podziemia przyjęła niemieckie obywatelstwo, dostarczyła informacje o strategicznych celach zniszczonych później podczas nalotów na Hamburg. Z kolei Halina Szymańska, żona polskiego dyplomaty, była powierniczką admirała Canarisa.

Szkoda, że polscy agenci nie są tak sławni jak James Bond. On sam z pewnością uległby urodzie Krystyny Skarbek, Sosnowskiemu zazdrościłby powodzenia u kobiet, jako nastolatek nie miałby odwagi Szwarcówny, a Canaris pewnie nie zamieniłby ani jednego słowa z zarozumiałym Brytyjczykiem. Niestety, Ian Fleming nie urodził się w Warszawie.

 

Daniel Silva "Portret szpiega"

Komentarze (14)
James Bond był Polakiem
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: m

    Oceniono 15 razy 9

    O forcie Legionów nie napiszecie?
    W '39r Niemcy zdobyli tam dokumenty polskiego wywiadu.
    400 agentów w Niemczech poszło pod ścianę.

  • Gość: Blond

    Oceniono 12 razy 8

    Krystyna Skarbek nie była agentką polskiego wywiadu, tylko brytyjskiego i to już w okresie przedwojennym.

  • szyder

    Oceniono 7 razy 3

    Znow bez sensu. Piszecie "Odświeża przyjaźń z Benitą von Falkenhayn, którą niegdyś poznał na zawodach konnych w Sopocie. Sosnowski szybko oczarowuje Benitę. Daje jej wszystko, czego nie może zaoferować mąż, pułkownik Reichswehry. Romans ją dowartościowuje...",
    po czym kilka zdan dalej
    "Ostatecznie rozwiązłość rotmistrza powoduje, że Benita postanawia od niego odejść. Wychodzi za mąż za pewnego inżyniera,"
    Znaczy Rotmistrz wychodzi za maz lol, czy tez Banita bierze drugiego meza??

  • Gość: robo

    Oceniono 2 razy 0

    na tym zdjęciu rotmistrz znajduje się po lewej stronie...

  • Gość: Warwar

    Oceniono 9 razy -5

    Ilu agentów polskiego wywiadu i osób z nimi związanych straciło życie albo zostało przewerbowanych po raporcie Macierewicza i Kaczyńskich? Ilu zaś ludzi na świecie z tego powodu nie zaufa Polakom?

  • wrolo

    Oceniono 33 razy -9

    Złamany kod niemieckiej Enigmy na wiele lat przed wojną, wywiadowacze sukcesu polskiego "Bonda" a po wybuchu wojny po trzech tyodniach nie było państwa. Faktycznie wiele powodów do dumy...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX