Pomysł na weekend: Rzym pełen niespodzianek

Rzym zapowiada niespodzianki już samą swoją nazwą. Pamiętajmy, co uświadomił nam Norwid - że Roma czytana wspak daje nam wyraz 'amor', czyli miłość. To tylko jedna ze sztuczek tego miasta - że widzi się jedno, a czuje drugie.
Wilczyca karmiąca Remusa i Romulusa Wilczyca karmiąca Remusa i Romulusa fot. Wojciech Matulski

Święta, święty i poeta przeklęty

Za inną niespodziankę uznajmy jego ulice. Weźmy przykład pierwszy z brzegu - z brzegu, czyli z okolic dworca Termini...

"Kiedy jesteś na dworcu - mówił mi przyjaciel - skręć w prawo i wejdź do baru Trombetta".

Nazwa "Trombetta" nie jest dobrą wróżbą dla poszukiwaczy gastronomicznych rozkoszy - znaczy "trąbka" i "powiew", lecz znaczy też jedno i drugie, czyli "gazy". Kiedy Dante chciał powiedzieć, w jak gorszący sposób zachowują się w piekle diabły, napisał: "Avea del cul fatto trombetta", czyli że jeden z nich trąbkę zrobił z tylnej części ciała...

Że co - że jestem wulgarny?! To Dante jest wulgarny - ojciec języka włoskiego i najgenialniejszy poeta w dziejach świata. Ot, i widzicie, jaki jest Rzym - jak katakumby bez dna. Ledwo weszliśmy do baru przy dworcu Termini, a spotkaliśmy Dantego. I zapomnieliśmy, po co tam w ogóle weszliśmy - a weszliśmy po najlepszą kawę w mieście. Nie będę pisał, co można tam wypić i zjeść, bo musielibyśmy przerobić Petrarkę, Michała Anioła i historię współczesnego komiksu. Jednak kawę musicie tam wypić, koniecznie słodzoną i parzącą, jak rzymian neapolitańczycy uczyli. I w drogę!

podróże, europa, Pomysł na weekend: Rzym pełen niespodzianek, W Rzymie je się owoce morza i ryby

Z dworca, czyli z baru, dobrze będzie przejść ulicą Einaudiego i placem Della Repubblica, by wtoczyć się w via Nazionale. Jeśli już tam jesteście, to zdradzę wam, że gdybyście skręcili w lewo, w via Torino, via Principe Amedeo lub via Firenze, znajdziecie hotele o najlepszym stosunku ceny, jakości, bliskości do dworca i dostępności turystycznych atrakcji drogą pieszą lub metrem.

A kiedy postawicie już walizki i zechcecie coś zjeść przed dalszą wędrówką, to zajdźcie choćby do niepozornej knajpki Esperia na via Firenze, gdzie mrukowaty właściciel lub jego rozkoszny zięć, który w rodzinnym interesie robi za kelnera, poda wam dobre wino z Castelli Romani, jeszcze lepsze bucatini (spaghetti z dziurką) all'amatriciana i fritto misto di pesci, czyli smażoną mieszankę morskich rozmaitości. Bo zapamiętajcie raz na zawsze - w Rzymie je się owoce morza i ryby lepiej niż gdziekolwiek indziej!

Bo - chcecie czy nie - jesteście nad morzem. I gdyby naszła was ochota na kąpiel, to pojedźcie na Piazzale Ostiense, wsiądźcie do ciuchci i zabierzcie się nią do Ostii, gdzie są starożytne ruiny, w których (gdy ruinami jeszcze nie były) święty Augustyn spotykał się ze świętą Moniką, i gdzie zginął wielki poeta i reżyser Pier Paolo Pasolini... Rety! Co ja robię! Nie odeszliśmy nawet 500 m od dworca, a już byliśmy nad morzem, poznaliśmy świętego, świętą i poetę przeklętego, zjedliśmy rybę, podchmieliliśmy się winem... W drogę!

Uliczka, Zatybrze Uliczka, Zatybrze fot. Marzena Hmielewicz

Wszystkiego tu nie zobaczysz

Via Nazionale to ulica sklepów na średnim poziomie - trzymajcie się lewej strony, tam jest ich chyba więcej. Ha! Mam was! Wpadliście, patrząc na świat mody małych zakładów konfekcyjnych Mammy Romy!

Pomiędzy jedną witryną a drugą nie mogliście nie zobaczyć przed kościołem anglikańskim (cudeńko!) takiej dziewczyny (też cudeńko!), która rozdaje karteczki, a przed stolikiem, który stoi tuż za kościołem, takiej pokaźnej kolejki. A skoro zobaczyliście, to zajmijcie w niej swoje miejsce (oczywiście na końcu) i kupcie, co tam sprzedają - czyli bilety na kameralne przedstawienia operowe, które odbywają się we wnętrzu kościoła. Perły - mówię wam! Śpiewają soliści opery, którą pozostawiliście po lewej stronie, nie wiedząc o niej, bo nie w głowie wam była sztuka od chwili, gdy pomyśleliście o rybach...

Dosyć tych żartów i robienia w konia - już nie będę. Zaraz zmienię ulicę i ton. O co mi chodziło, kiedy przeciągałem was z dworca do kościoła anglikańskiego? A o to, żebyście dali sobie spokój ze "wszystkim", bo wszystkiego nie zobaczycie. Jeśli chcecie wszystkiego, to zróbcie jakieś małe coś. I uwierzcie w niespodzianki, jakie gotuje Rzym.

Włosi na skuterach pod Coloseum Włosi na skuterach pod Coloseum fot. Marzena Hmielewicz

Caput mundi

Naprawdę lubię via Nazionale, która nosi charakter wielkomiejskiej ulicy w mieście o hałasie prowincji (paradoks? - sprawdźcie!). Normalni ludzie, piękne perspektywy. Rozluźniając gęstość wrażeń, nie zatrzymując się wszędzie, gdzie bym wam polecił, i tak zobaczycie po prawej stronie Palazzo delle Esposizioni, czyli salon wystawowy, gdzie co raz wieszają jakieś piękne "monstra", a także Kwirynał z siedzibą prezydenta Republiki Włoskiej.

A kiedy dojdziecie do końca ulicy, ujrzycie na wprost starożytny mur - Mercati Traianei. Ścianę, w której jak kolombaria na starochrześcijańskich cmentarzyskach otwierają się miejsca wystaw, promocji książek, wykładów, a za którą rozpościera się serce starożytnego Rzymu. Nie wierzycie? To zejdźcie po schodkach, które zbiegają na przedłużeniu muru, po prawej, i zerknijcie na to, co was otoczy: kolumna Trajana, Forum Romanum, w "bliskiej oddali" Koloseum... Szczypcie się, w co chcecie - jesteście w "caput mundi", w pępku świata, w stolicy cesarstwa rzymskiego.

Aha - jako zwolennik harmonii ciała, duszy dużej i duszy małej polecam, byście nie tracili z oczu prawej strony - małego baru z mocną grappą z Udine, sklepu z instrumentami muzycznymi, winiarni, a na początku schodów, które prowadzą na przesławne starocia, nie wzgardźcie maleńką sycylijską knajpką. Przekąska rybno-warzywna - śledziki, karczochy, bakłażany... To wszystko podniesie was na duchu, zwłaszcza jeśli podlejecie się przy okazji ćwiartką białego Regaleali lub Corvo di Duca di Salaparuta...

podróże, europa, Pomysł na weekend: Rzym pełen niespodzianek, Forum Romanum

Piazza Navona Piazza Navona fot. Waldemar Gorlewski

Awentyn czy via del Corso?

Zeszliście już na Piazza Venezia? Widzicie Koloseum, kolumnę i Forum? No to róbcie, co chcecie - możecie pójść w lewo od razu i zagłębić się w starocia od strony Fori Imperiali. A jeśli chcecie poczuć niezdrową satysfakcję, że każda metropolia ma swój Pałac Kultury, to popatrzcie sobie na tę białą fontannę z marmuru, która jest pomnikiem Wiktora Emanuela, a którą rzymianie nazywają maszyną do pisania. Możecie też przedefilować przed bezą (z szacunkiem - to również grób nieznanego żołnierza) i skręcić w lewo, żeby się wspiąć na Kapitol, a potem przejść dyskretnie na Awentyn, z tarasami i szeregiem szacownych i pięknych bazylik, gdzie cisza jest głębsza niż w grobie.

podróże, europa, Pomysł na weekend: Rzym pełen niespodzianek, Kapitol

Zamiast iść na Awentyn, możecie też skręcić przed fontanną w prawo, czyli wejść w via del Corso, która rozwinie przed wami prawdziwe wariactwo niespodzianek. Jeśli macie klapki na oczach, dojdziecie nią wprost na Piazza del Popolo, gdzie musicie wejść do kościoła, żeby zobaczyć m.in. nieziemskie "Ukrzyżowanie świętego Piotra" Caravaggia. Stąd też powinniście wspiąć się na wzgórze Pincio, na tarasie którego całują się nastolatki, gdzie też otwierają się rzymskie Łazienki, czyli Villa Borghese, ze skwerem Mickiewicza.

podróże, europa, Pomysł na weekend: Rzym pełen niespodzianek, Plac św. Piotra

Fontanna di Trevi Fontanna di Trevi fot. Sławomir Mielnik

Trzecia w lewo, potem prosto. Jak Herbert przykazał

Jeśli klapek na oczach nie macie, to spacer wzdłuż via del Corso zajmie wam cały dzień. Dlaczego? Bo skręcając z niej raz w lewo, raz w prawo (zobaczcie sobie na byle planie), dojdziecie na Piazza Navona, do Fontanny di Trevi, przed Panteon lub na Schody Hiszpańskie.

Ba! Jeśli jesteście ludźmi naprawdę wolnymi, to skierujcie się na Piazza del Popolo ulicą niemal równoległą (ukośnie zbieżną) do via del Corso, czyli via Ripetta - ulicą antykwariatów, rzemieślników i knajpek, wśród których jest cud godny pióra Brunona Schulza - "klinika lalek", gdzie leczą pęknięte zabawki. A wiecie, kto był przed wami w tej klinice? "Wie pan - zakomunikował mi ostatnio właściciel - że był tu niedawno pański rodak? Chyba znany, bo przesłali mi jego zdjęcie w amerykańskiej gazecie na tle moich lalek. Nazywa się Roman Polański". Niezłe, co?

Zbigniew Herbert napisał: "Jeśli kogoś bogowie uchronili od wycieczek, jeśli ma za mało pieniędzy lub za dużo charakteru, aby wynająć się przewodnikom, pierwsze godziny w nowym mieście należy poświęcić na łażenie według zasady prosto, potem trzecia w lewo, znów prosto i trzecia w prawo. Można też jak sierpem rzucił. Systemów jest wiele i wszystkie dobre...".

Zasada ta działa znakomicie również w Rzymie, lecz pod warunkiem, że będziecie pamiętali, iż pępek świata jest podzielony na mnóstwo światów. Starochrześcijańskie Awentyn i Celio, barokowe okolice Corso, starożytne Forum, ludowe Zatybrze... Najpierw wybierzcie świat, którego życiem chcielibyście pożyć przez chwilę. A potem róbcie, jak Herbert przykazał. Krzyżyk na drogę!

podróże, europa, Pomysł na weekend: Rzym pełen niespodzianek, Plac św. Piotra

Więcej o:
Komentarze (4)
Pomysł na weekend: Rzym pełen niespodzianek
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • anna_kl

    0

    Właśnie wróciłam z Włoch i z dwukrtonej włóczęgi po Rzymie. Szkoda, że nie przeczytałam tego tekstu przed moją wyprawą... Ale zachowam go - może jeszcze kiedyś się przyda...

  • Gość: Magda

    0

    Rzym piękny, ale jeszcze piękniejsze są kręte drogi wśród Alp, wyżyn Lombardii i Emilii-Romanii jak z podróży Krzysztofa Hołowczyca supercarclub.natemat.pl/79223,podroz-w-wielkim-stylu

  • Gość: gosc

    0

    ja też w to nie wchodzę

  • Gość: :)

    0

    Nie klikam

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX