Nietypowy sport: piłkarzyki

Kumpel gra w piłkarzyki. Jeździ po Polsce na turnieje. Regularnie trenuje. Ćwiczy tylko na profesjonalnych stołach za grubą kasę, a uchwyty owija jakimś specjalnym tworzywem dla zwiększenia przyczepności. Wariat - myślałem. Bo do tego on jeszcze piwa nie pije i wychodzi z pubu o dziewiątej.
Nietypowy sport: piłkarzyki Nietypowy sport: piłkarzyki fot. Krzysztof Miller

Posmakujmy życia wariata

Ale co tam! Złapmy za drążek i przypomnijmy sobie mecze z kolonii. Przywołajmy przerwy między wykładami na studiach spędzane w pubie. Mecze o dwa złote toczone w dymie, na lekkim zmiękczeniu ruchów. Przywołajmy wspomnienia.

W ten sposób wiedziony nostalgią trafiłem na turniej futbolu stołowego. Sportu, który choć kojarzy się z kuflem piwa, to ma tyle z nim wspólnego, co atari kupione na komunię z nauką programowania.

Gdy już stałem pośród kilkudziesięciu niemożliwie trzeźwych graczy i wiedziałem, że nigdzie dalej nie pójdziemy, postanowiłem zagaić. O piłce może pogadamy? W niedzielę Chelsea gra z Arsenalem. Szczęsny będzie bronił. Oglądacie? Pudło. Obojętność. Gość koło mnie będzie w niedzielę w drodze w góry, a piłkę nożną ogląda sporadycznie w czasie mundialu. Zuza, którą poznaję przy stole, gdy ogrywa mojego kumpla, ukończyła ASP i zajmuje się malarstwem, więc nawet nie próbuję pytać o takie rzeczy. Kilka kolejnych rozmów pokazuje, że znów dałem się nabrać na stereotypy. Futbol stołowy nie przyciąga kibiców. Nie zobaczysz tu szalików i maniaków Legii czy Wisły. Raczej skupione twarze podobne do tych znad stołów bilardowych. Tylko ruchu jakby więcej.

- Człowiek trzeźwy gra o wiele lepiej niż ten po kilku piwach. Zawodnicy, którzy chcą osiągnąć wynik, rezygnują z alkoholu - tłumaczy mi Joanna Boczkowska, elegancka blondynka w widocznej ciąży. Ona jest tu szefem. A właściwie prezesem Warszawskiego Klubu Futbolu Stołowego. - Po turnieju, proszę bardzo, można pić za sukces albo zapijać smutki, ale staramy się, żeby piłkarzyki były postrzegane jako dyscyplina sportowa, dlatego na stołach nie widzisz kufli. Mamy więcej wspólnego z szachami niż z piłką nożną. Jest tu mnóstwo taktyki, poszukiwania słabości przeciwnika, a wbrew pozorom mało fizycznej pracy.

Taaa... Jak staję za stołem, to zgodzić się nie mogę. W szachach nie zdarza mi się minąć z figurą czy nie trafić skoczkiem w pole. Szachiści nie są znani z doskonałej koordynacji czy sprawności ręka-oko. A ci tutaj wyglądają jak pomiot snajpera i skrzypaczki.

Nietypowy sport: piłkarzyki, sportfot. Krzysztof Miller

Jak wygląda gra?

Przede wszystkim jest cicho. Słychać tylko szuranie grillem i czasem puknięcia o bandę. Nie ma rozmów i krzyków. To zabronione. Póki piłka jest w grze, należy milczeć, bo słowa mogą rozpraszać przeciwnika. Trochę jak w snookerze. Tylko piłka szybciej lata. Przy każdym wznowieniu słychać krótkie: Tak? I potwierdzenie: Tak. Potem piłkarzyk ze środkowej linii musi podać do drugiego i dopiero ma możliwość oddania strzału. Środkowa linia jest najtrudniejsza do opanowania. Jest tam aż pięciu małych futbolistów, ale tyle samo stoi naprzeciwko, więc ta strefa jest bardzo gęsta. Trochę jak w prawdziwej piłce nożnej - kto wygra walkę o środek pola, ten jest faworytem meczu. Można decydować się na bezpośredni strzał na bramkę (najlepiej z wykorzystaniem zwodu) albo na próbę podania. Nigdy oczywistego, bo pięciu małych przeciwników podąża niczym cień za twoimi. Ich stopy starają się być naprzeciwko piłki. Stąd potrzeba zagrań skośnych. Dla wielu osób utrudnieniem jest praca lewą ręką, którą zwykle kieruje się pomocnikami. Aby podanie było skuteczne, trzeba precyzji: nie dość, że musisz ominąć linię przeciwnika; druga ręka powinna tak pracować, by na linii zagrania znalazł się zawodnik ataku. I znów - zrobić to tak, by przeciwnik się nie zorientował.

Na stołach Garlando, które oglądam, nie robi się odbić od band - są tam zainstalowane listwy, które podbijają piłkę i zakłócają jej lot. Można jednak podawać do bandy, a właściwie do piłkarzyka, który stoi blisko krawędzi i jest w stanie zgrabnie zastopować toczącą się piłkę. Potem już tylko podanie do środkowego ataku i krótki taniec. Strzał i huk, gdy piłka uderza o blaszany tył bramki.

Nietypowy sport: piłkarzyki Nietypowy sport: piłkarzyki fot. Krzysztof Miller

Czas na grę

Napatrzyłem się, poćwiczyłem, wiem już, jak uderzyć mocno, nie wyłamując nadgarstka. Nie praktykowałem nigdy u kowala, dlatego moment, gdy poznałem technikę pin-shota, był dla mnie olśnieniem. Okazuje się, że nie trzeba dużo siły, by rozpędzić piłkę. Zresztą widzę, jak przy sąsiednim stole Cindy, drobna Szwajcarka o malutkich dłoniach i pomalowanych paznokciach, uderza piłeczkę niczym serce dzwonu Zygmunta. Nie wiem, jaki moment obrotowy jest w stanie wygenerować jej nadgarstek, ale wygląda na taką, co sama słoika nie otworzy. Gra zacięty mecz w parze z mistrzem świata Filipem Kubiatowiczem. Cała tańczy przy stole, czasem łapie grill w dwie ręce i wściekle wymachuje nim przed linią przeciwnika. Agresja, ale w milczeniu i bez stukania o bandy.

Skoro mistrzowie grają tu, to znajdę kogoś, kto wygląda mniej groźnie.

Pada na Zuzę.

- Zagramy secika przed turniejem? - pyta.

- OK, tylko jest jeden problem, niewiele umiem. Robię materiał dla "Logo" i szukam sparingpartnera, który da mi chociaż powąchać piłkę.

- Nie ma sprawy, nie będę robiła snejków.

Notuję nowe słowo w głowie. Nie wiem, czym mnie nie będzie nokautować, ale jakoś nie jestem w tej chwili ciekaw, jak wygląda ten snejk.

Ruszamy. "Tak? Tak". Podaję w środkowej linii kilka razy, szukając dziury w jej linii pomocy. Nie planuję podawać - to za trudne. Szykuję strzał. Odbijam w prawo, w lewo, zgodnie z instrukcją starając się trzymać piłkę na linii grilla. W ten sposób nie zgubię jej. W końcu kładę dłoń na uchwycie i ciągnę ją z całej siły do góry. Piłkarzyk obraca się o trzy czwarte obrotu i wali w piłkę. Za wolno. Zuza mój zamiar rozszyfrowała chyba przedwczoraj, bo piłka tylko tępo odbija się od jej pomocnika i jedzie w kierunku mojej bramki. Zaaferowany swoim atakiem nie nadążam z wyłapaniem piłeczki i za chwilę jest ona niebezpiecznie blisko mojej bramki.

Taktyka obrony wygląda z grubsza tak - środkowy obrońca i bramkarz nie powinni się pokrywać. Powinni też się poruszać, tak by cały czas trzymać się w świetle bramki i robić to na tyle nieregularnie, by atakujący nie wyczuł rytmu. Eksperci potrafią zwodzić swoją obroną. Udawać, że zostawiają dziury, prowokować. Ja nie. I nie bardzo wiem, kiedy moja linia robi się dziurawa na tyle, by piłka bez oporu poleciała wprost w blachę. 1:0.

Gramy do pięciu. Znów nie mam za dużo do gadania. Po kilku ruchach widzę środkowego napastnika Zuzy przyciskającego stopą piłkę do powierzchni stołu. Rusza się na prawo i lewo, cały czas opierając się o piłkę. Mija sekunda i jest 2:0. - Próbowałam trafić w bramkarza, ale mi uciekłeś - uśmiecha się Zuza.

Za trzecim razem udaje mi się zrobić dłuższą wymianę. Bronię jeden atak, wyprowadzam swój. Ponoć nawet nie najgorzej gram obroną.

Bramkarz musi wyłapywać piłki idące od band. Po odbiciu od linii końcowej nic nie ma prawa dolecieć do ataku. Na stole Garlando, dzięki podwyższonym bandom, piłki odbijają się dość wolno. Mam czas dotrzeć do nich przed kolejnym atakiem Zuzy. Nie mija jednak dziesięć minut, kiedy piąty koralik zostaje przesunięty. 5:0. Wyciągam piłkę z kieszeni i proszę jeszcze o poradę.

- Czy jest jakieś zagranie, które mogę opanować w ciągu jednego treningu?

W ten sposób poznaję "klepkę". W najprostszej wersji na ataku jest to szybkie pchnięcie piłki od siebie spod bandy do środkowego napastnika, krótki zamach i strzał. Ćwiczę z podniesionymi obrońcami i bramkarzem. Po kilku minutach zaczynam trafiać środkowym w piłkę. Później przestaję się napinać i powoli, powoli moje strzały wreszcie zaczynają wydawać ten słodki dźwięk. Brzdęk! Blacha. Brzdęk! Ichaa! Mogę teraz rozwalać kumpli po pubach i ogrywać ich na drobniaki... A za 10 lat może ogram Zuzę.

Nietypowy sport: piłkarzyki Nietypowy sport: piłkarzyki fot. Krzysztof Miller

Specjaliści

Ile trzeba trenować? Idealnie byłoby codziennie. Wstać - popukać przed południem, potem wieczorem. Liczy się regularność. - Tutaj tak samo jak w innych sportach można być w formie lub na roztrenowaniu - tłumaczy Barnaba Szustak. To były koszykarz. Trenuje piłkarzyki od siedmiu lat i ma na koncie m.in. tytuł mistrza Polski. Na piłkarzyki trafił tak jak wielu tu obecnych - najpierw traktując je jako przekąskę do piwa. Z czasem zrezygnował z innych gier barowych i skupił się na małym stoliku z prętami.

Każdy z graczy ma swój styl. Swoje ulubione zagrania. W Arenie w Warszawie ludzie grają ze sobą od wielu lat, czasem od dekady. Każdy nowy zwód jest na wagę złota.

Zawodnicy się specjalizują. Przy grze w parach jedni zwykle ustawiają się w ataku - oni najczęściej grają szybko, bez skradania się, starannego celowania i przetrzymywania piłki. Zupełnie inaczej zachowuje się rasowy obrońca. To on bardziej przypomina szachistę. Albo bramkarza w końcówce meczu piłkarskiego. Ustawia piłkę. Pochyla się, liczy kąty. Poprawia, ustawia jeszcze raz. I w końcu, gdy sędzia w trawiastym futbolu już by sięgał po żółtą kartkę za grę na czas, wywala piłeczkę precyzyjnie jak pocisk balistyczny. Dokładnie wiedząc, gdzie są dziury w kolejnych liniach i w którą część bramki ma wpaść piłka. Gdy widzisz to pierwszy raz - myślisz, że gość wygrał w totka, ale gdy przy sąsiednim stole inny jegomość robi sobie trening i ładuje obrońcą trzy razy pod rząd w to samo miejsce - pozbywasz się złudzeń. Da się grać z aptekarską precyzją i przeglądem boiska.

"Ataker" to inna rasa graczy. Grają trochę na hura. Ich ruchy są spontaniczne, instynktowne. Zatrzymanie, podanie, krótkie mierzenie, zwód, atak, odbicie, reakcja, walnięcie bez zastanowienia. Wydają się chaotyczni, ale to chaos boksera wagi lekkiej, który potrafi zasypać przeciwnika gradem ciosów.

Nietypowy sport: piłkarzyki, sportfot. Krzysztof Miller

Solo

W grze solo trzeba wiedzieć, jak szybko "przepinać się" pomiędzy liniami. - Piłka jest ciężka i jeśli nie trzymasz bramkarza, on jej nie zablokuje - instruuje mnie Zuza. Kiedy przymierzam się do strzału z obrony, widzę, że ona odpuszcza trzymanie ataku i jedną ręką przytrzymuje pomoc, a drugą dłoń rozczapierza pomiędzy obroną i bramkarzem.

- Dobry zawodnik instynktownie zauważa, gdzie pojawiają się dziury. To kwestia doświadczenia. Nie sposób tego robić świadomie, bo zajęłoby zbyt dużo czasu. Reakcje muszą być natychmiastowe - mówi mi Barnaba, szykując się do swojego meczu.

- Nie musisz znać efektownych trików, żeby wygrywać. Do pokonania przeciwnika wystarczy podstawowy wachlarz zagrań, a 80 procent zwycięstwa to głowa. To, jak dopasujesz się do stylu. Ja zawsze szukam schematu zagrań, jakichś ruchów, które zdradzą, co mój przeciwnik za chwilę zrobi - tłumaczy.

- Jak w pokerze?

- Tak. Tylko w szybszym tempie.

Nietypowy sport: piłkarzyki Nietypowy sport: piłkarzyki fot. Krzysztof Miller

Poznajcie mistrza

Każdy z moich rozmówców radzi mi, żebym koniecznie pogadał z Filipem Kubiatowiczem. Bo właśnie przyszedł. A to nie byle kto, mistrz świata. Nie pokażę mu, jak gram, ale po paru oddechach w końcu zaczepiam.

- W liceum mieliśmy stół przy szatni. I tam grali goście, którzy nie tylko kontrolowali piłkę, ale trafiali w miejsce bramki, w które chcieli. I mnie to zafascynowało. Dowiedziałem się, że mają w Łodzi ligę. Pojechałem na turniej i dostałem straszne lanie. To mnie zmotywowało, żeby pokazać, ile jestem wart.

Filip też przywołuje porównanie do szachów i też kładzie nacisk na rozgrywki psychologiczne między graczami. Drobne prowokacje czy nastawienie umysłu - mindset.

- Po każdym meczu, nawet takim szkoleniowym, jak dzisiaj, siadamy, rozmawiamy i rozbieramy go na czynniki pierwsze. Tak trzeba robić, żeby się rozwijać. Ja jestem chory na ambicję. Ciągną mnie wyzwania. Trzy lata temu miałem bardzo poważny wypadek samochodowy i staram się wrócić do wysokiego poziomu sportowego.

O ile przy stołach jest dosyć cicho, to wokół Filipa, cisza wręcz gęstnieje. Gdy gra - prawie się nie porusza, ma twarz sfinksa. Obserwuje. Strzela samymi nadgarstkami. Leniwie. Nie pochyla się nad stołem, nie reaguje spontanicznie po strzeleniu gola czy po stracie. Często zastyga w jednej pozycji.

Nietypowy sport: piłkarzyki, sport, zagrywka 1: Klepka rys. Wawrzyniec Święcicki

Zagrywka 1: klepka

Najprostsze z wachlarza zagrań niechaotycznych. Autorowi opanowanie go zajęło około kwadransa.

Polega na odbiciu piłki do sąsiedniego zawodnika z tej samej linii i natychmiastowym oddaniu strzału. Najłatwiej wykonać je, pchając "od siebie" - w przypadku linii ataku, od piłkarzyka przy bandzie do środkowego, którego zadaniem jest oddanie strzału.

Nietypowy sport: piłkarzyki, sport, zagrywka 2: Firmówka rys. Wawrzyniec Święcicki

Zagrywka 2: firmówka

Ta technika polega na ustawieniu piłkarzyka obok piłki, po czym następuje lekkie przesunięcie w bok i strzał. Obrońca zazwyczaj stoi naprzeciwko piłki, dlatego szybko wykonana firmówka zwykle pozwala go ominąć. Ważne, aby w czasie przesunięcia piłkę pchać, a nie odbijać, dzięki temu jest cały czas "przy nodze". Sprawny zawodnik może decydować o tym, jak daleko zostanie odsunięta piłka, zanim wbije ją do bramki. Firmówki używa się zarówno do strzałów, jak i do podań. Łatwiej jest popchnąć piłkę od siebie i uderzyć, niż przepchnąć do siebie.

Nietypowy sport: piłkarzyki, sport, zagrywka 3: Snake shot rys. Wawrzyniec Święcicki

Zagrywka 3: snake shot

Potężna broń, która kilkanaście lat temu zmieniła oblicze futbolu stołowego. Użyta przeciw amatorowi jest w stanie zniszczyć go psychicznie. Przede wszystkim niesamowitą siłą strzału, którą może wygenerować nawet mała dziewczynka.

Aby wykonać snake'a musisz wyprowadzić piłkę przed grill, a następnie przycisnąć ją do stołu stopą piłkarzyka. W tej technice nie trzymasz drążka w dłoni, opierasz się na nim nadgarstkiem. Przyciśniętą piłką możesz ruszać na prawo i lewo, by zmylić przeciwnika, po czym w odpowiednim momencie ciągniesz rękę do góry, obracając drążek. Na zakończenie drążek opiera się na twoich palcach.

Stół do piłkarzyków Garlando World Champion 2007 Cena: 4215 zł Stół do piłkarzyków Garlando World Champion 2007 Cena: 4215 zł fot. Garlando

Stolik w salonie

Najprostszy stół do piłkarzyków możesz postawić sobie w domu, wydając kilkaset złotych. Jednak jego jakość sprawi, że szybko zrezygnujesz z nauki zaawansowanych zagrań i zaczniesz wieszać na jego drążkach pranie. Wysokiej klasy sprzęt, na którym można trenować do turniejów, to już wydatek rzędu 3000-4000 zł.

Dla perfekcjonistów

Garlando World Champion 2007

Profesjonalny stół używany w czasie turniejów, a także w wielu poważnych klubach. Jeśli postawisz go w domu, będziesz mógł trenować w warunkach dokładnie takich jak na zawodach.

Konstrukcja stołu jest potwierdzona przez międzynarodową federację futbolu stołowego.

Cena: 4215 zł

Nietypowy sport: piłkarzyki, sport, Stół do piłkarzyków Tornado Tournament 3000 Cena: 5700 złfot. Tornado

Dla kowbojów

Tornado Tournament 3000

Stół bardzo popularny w USA. Jest potężny i waży około 90 kg. Piłkarzyki na nim mają nieco inaczej ukształtowane końcówki, tak by ułatwiać przytrzymywanie piłki i wykonywanie technicznych strzałów.

Cena: 5700 zł

Nietypowy sport: piłkarzyki, sport, Stół do piłkarzyków Opus Cena: około 100 000 zł fot. Elevenforty

Dla szlachetnie urodzonych

Opus

Wykonany ze szlachetnych gatunków drewna, nierdzewnej stali i hartowanego szkła jest najdroższym stołem dostępnym na rynku. Firma Elevenforty na zamówienie może wykonać dodatkowo figurki zawodników z twarzami, jakie tylko sobie wymarzysz. Wystarczy, że prześlesz zdjęcia, i na bramce przeciwnika będzie puszczać gole Angelina Jolie, a za twoimi plecami w linii pomocy grzecznie będzie podawał piłki twój szef.

Cena: około 100 000 zł

Nietypowy sport: piłkarzyki, sport, Stół do piłkarzyków Garlando F-10 fot. Garlando

Dla podchodzących na luzie

Garlando F-10

Stół rekreacyjny, który pozwala rozwijać swoje umiejętności początkującym. Nadaje się świetnie do gry z młodzieżą. Przelotowe grille działają, nawet gdy zostaną lekko wygięte (w przeciwieństwie do grillów teleskopowych)

Cena: 1204 zł

Nietypowy sport: piłkarzyki, sport, Stół do piłkarzyków FAS Party Cena: 3712 zł fot. FAS

Dla towarzyskich

FAS Party

Stół, przy którym może stać równocześnie sześciu graczy. Ma ponad dwa metry długości. W czasie meczy na nim jest dużo hałasu, trochę chaosu. Czasem rozleje się piwo.

Nietypowy sport: piłkarzyki, sport, Stół do piłkarzyków

Cena: 3712 zł


 

 

 

Piłeczka

średnica 33,1 mm, waga 17 g

Jest mniejsza od pingpongowej, wykonana z twardego tworzywa (ale bardziej miękkiego niż golfowa), pełna w środku. Szorstka jak koci język, żeby łatwo ją było przytrzymać piłkarzykiem na nawierzchni stołu.

Cena 2,49 zł

Więcej o:
Komentarze (10)
Nietypowy sport: piłkarzyki
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Filip Kubiatowicz

    Oceniono 7 razy 5

    Bardzo dobry artykuł. Polecam szkółki piłkarzykowe w większych miastach, duże turnieje i przede wszystkim odwiedzenie strony www.pzfs.pl

    Pozdrawiam

  • golenie_strzyzenie

    0

    1) Fajny artykuł.
    2) Przy Atari jako dzieciak uczyłem się programować. ;)
    3) Nie 'pod rząd', tylko 'z rzędu'...

  • Gość: Gregi

    0

    "Słychać tylko szuranie grillem i czasem puknięcia o bandę. Nie ma rozmów i krzyków. To zabronione." Jak bym grał w Carpe w Krakowie :)

  • przymszy

    0

    Najlepiej gra się przy zimnym pifku ;)

  • Gość: bg

    0

    W niedzielę man utd grał z chelsea ;)

  • Gość: vin

    Oceniono 2 razy 0

    Fajna zabawa. Poza tym: " Nie ma rozmów i krzyków. To zabronione. Póki piłka jest w grze, należy milczeć, bo słowa mogą rozpraszać przeciwnika."

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX