Nikt nie rodzi się geniuszem biznesu

Naczytałeś się i naoglądałeś historii ludzi, którzy rzucili ciepłe posadki i monotonię pracy w korpo. Zakładają gospodarstwa agroturystyczne, sprzedają dżemy albo wymyślają startupy, które zachwycają ludzi na całym świecie. Sęk w tym, że przytłaczająca większość nowych firm nie jest w stanie przetrwać choćby roku. Ale o tym w kolorowych magazynach nie piszą. My podpowiadamy ci, jak przetrwać, gdy jednak zdecydujesz się pójść na swoje i wyjść poza sferę komfortu na etacie.

80% nowo założonych firm upada

Chyba numer trzy był najboleśniejszy - mówi Marek przy kawie w warszawskiej Promenadzie. - Bo był taki moment, kiedy wyglądało na to, że się uda.

"Numer trzy", czyli trzecia firma założona przez 30-latka, splajtowała po półtora roku. To była knajpa. Oryginalna, w dobrym miejscu, zdobyła całkiem sporo klientów. Marek postanowił pójść o krok dalej i błyskawicznie otworzył dwie filie. Ale powtórki sukcesu nie było, bo nowe lokale nie przyciągnęły klientów i pociągnęły całą firmę na dno. Sukces zmienił się w porażkę, a Marek wrócił do roboty w korpo w warszawskim Mordorze. - Najnormalniej przeinwestowałem - ocenia.

Nie on jeden ma takie przejścia. Według Bloomberga 8 na 10 nowo powstałych firm zwija działalność po mniej niż 18 miesiącach. 80 procent nie daje rady! Dlaczego?

- Podstawowym powodem, dla którego ludzie ponoszą porażki w biznesie, jest to, że nie odrabiają pracy domowej - mówił "Guardianowi" Theo Paphitis, milioner i była gwiazda brytyjskiego show "Dragon?s Den". - Nie podszedłbyś do egzaminu na studiach bez przygotowania - w biznesie jest tak samo. Wygrywa ten, kto wie więcej niż facet, który siedzi obok, i dzięki temu lepiej sobie radzi. Wiedza to podstawa.

University of Tennessee przeprowadził badania, które miały sprawdzić, jakie przyczyny prowadzą do klęsk nowo powstałe biznesy. Najczęstszy? "Wejście w biznes ze złych powodów". Czyli, mówiąc wprost: chciwość. Ludzie mówią: założę sobie firmę, to będę bogaty. Tyle że nawet w najlepszym przypadku jeszcze długo, długo nie będą. Pierwsze miesiące i lata to orka na ugorze, ciężka, wyczerpująca praca bez wyraźnych rezultatów. Jeśli jedyną motywacją są pieniądze, to na długo takie paliwo nie wystarczy. Zwłaszcza że jeśli wchodzisz w to tylko dla kasy, będziesz chciał jak najszybciej "dobić" do wymarzonego poziomu. Po co kupować nowe komputery czy nowe maszyny do firmy, skoro można sobie kupić porsche i zaszpanować? Komornik ci wytłumaczy. Jeśli wchodzisz w biznes tylko dla kasy, to prawie na pewno nic z tego nie wyjdzie.

Atos znalazł się wśród najlepszych pracodawców Atos znalazł się wśród najlepszych pracodawców Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta

Ucz się na cudzych... sukcesach!

Biznes stworzony z pasji ma szansę nie tylko przynieść kasę, ale przede wszystkim, co o wiele cenniejsze, dać mnóstwo frajdy. I, żeby nie wpadać w patos, nadać temu wszystkiemu jakiś sens.

Aż 45 proc. upadających firm upada przez niekompetencję. To największy problem "nowych" biznesmenów. Trudno być kompetentnym w czymś, czego się nigdy nie robiło. Tu znów pomaga pasja - może nie znasz się na księgowości, marketingu czy zarządzaniu ludźmi, ale możesz się tego nauczyć. Za to znasz się na tym, co robicie. Pierwszy krok masz zaliczony. Co nie zmienia faktu, ze zakładanie firmy jest jak wkuwanie na sesję na studiach: musisz ogarnąć mnóstwo nowego materiału w ekspresowym tempie. Jeśli tego nie zrobisz - popełnisz zbyt wiele błędów. Jeśli nie rozpoznasz rynku i konkurencji, nie zrozumiesz klienta - ryzykujesz tym, że nie będziesz w stanie na przykład ustalić właściwej ceny twojego produktu.

Wyjątkowo skutecznym zabójcą biznesowych marzeń jest optymizm. "Jakoś to będzie". Zanim założysz firmę, siadasz do liczenia zysków i kosztów. Ale bardzo, bardzo, bardzo wierzysz w swój pomysł. Jesteś do niego przekonany. Zakładasz, że inni też natychmiast się na nim poznają i klienci zaczną walić drzwiami i oknami. A potem, już po starcie, siedzisz z założonymi rękami, bo klienci raz przychodzą, a raz nie. Słabo, prawda?

Albo zakładasz zbyt niskie koszty inwestycji. To najgorszy możliwy scenariusz: Wydałeś już pół miliona, pieniądze się skończyły, a jesteś dopiero w połowie drogi. Co robisz - machniesz ręką i zwiniesz interes, który nawet na dobre nie ruszył? Nie. Pójdziesz do banku po kredyt. I następny. A moment, w którym firma zacznie przynosić dochód, odsunie się hen, w siną dal.

To szczególnie ryzykowne, jeśli popełnisz kolejny błąd z listy najczęstszych: pomieszasz pieniądze własne z firmowymi. To łatwe, jeśli prowadzisz jednoosobową działalność. Dziecko potrzebuje dentysty, samochód żony amortyzatorów, a ty właśnie dostałeś przelew za tę ostatnią robotę... nic się nie stanie, jak trochę uszczkniesz. A potem kolejny przelew się opóźni, a ty nie będziesz miał za co płacić podwykonawcom. Albo odwrotnie, żeby utrzymać biznes na powierzchni, obciążasz hipotekę mieszkania. Owszem, nieraz się udaje. Ale ryzykujesz już nie bankructwem, ale bezdomnością. Najlepiej, jak najwcześniej wyrobić w sobie nawyk, że to, co firmowe, to firmowe, a to co twoje, to twoje. I nie mieszać kasy z tych dwóch worków. Ale najważniejsze jest to: musisz szybko się uczyć, słychać klienta i odrabiać swoje prace domowe. Bez tego oblejesz.

Firma Makrum, Bydgoszcz Firma Makrum, Bydgoszcz Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta

Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawaj

Oczywiście nikt nie da ci gwarancji, że nawet jeśli zrobisz wszystko dobrze, twoja firma przetrwa. S*** happens. Ale wtedy się podnieś i zacznij jeszcze raz. Ale trochę inaczej. Z doświadczeniem. Firmy może już nie ma, ale to, co masz w głowie, zostanie na resztę życia.

OTO PECHOWE I SZCZĘŚLIWE BRANŻE
Według badania Bradley University firmy z tych branż upadały najczęściej:
- hydraulika, ogrzewanie, klimatyzacja
- budowa domów jednorodzinnych
- sklepy spożywcze
- knajpy
- ubezpieczenia
- lokalne usługi transportowe

A z tych najrzadziej:
- organizacje religijne
- administratorzy budynków mieszkalnych
- produkcja warzyw
- gabinety lekarskie
- żłobki i przedszkola

Bill Gates Bill Gates Fot. Shutterstock

Bierz przykład!

"Oni na pewno nie mieli takich problemów" - powtarzasz sobie jak mantrę, patrząc na zdjęcia może niepięknych, zwykle niemłodych, ale za to bardzo, bardzo bogatych na okładkach magazynów biznesowych? No to czytaj!

Bill Gates. Pewnie - dzisiaj jest tak bogaty, że może cały czas poświęcać na działalność charytatywną. Mógłby rozdawać tysiąc dolarów na sekundę, a i tak nie pozbyłby się swojego majątku przez co najmniej dwa lata. Przy jego szczęściu pewnie jeszcze by zarobił.

Tyle że zanim założył Microsoft i zgromadził 72 miliardy dolarów, zaliczył też spektakularne wpadki. Jego pierwsza firma, Traf-O-Data, budowała urządzenia, które pomagały odczytywać dane z czujników mierzących natężenie ruchu. W założeniu. Bo gdy po miesiącach prac miał wreszcie pokazać gotowe urządzenie klientowi, to... nie zadziałało. Firma nie odniosła spektakularnego sukcesu.

Nick Woodman. Pewnie nawet o nim nie słyszałeś, ale założę się, że masz co najmniej jedną jego kamerę. Woodman półtora miliarda zarobił dzięki GoPro, czyli najpopularniejszej kamerce sportowej świata. Ale wcześniej zbankrutował nie raz, a dwa razy - jego kolejne projekty biznesów internetowych ponosiły spektakularne klapy, drugi kosztował inwestorów 4 miliony dolarów.

James Dyson. Zanim zarobił miliardy na odkurzaczach, spędził 15 lat w garażu, dłubiąc przy kolejnych projektach. Poniósł 5127 porażek, bo tyle prototypów zbudował, zanim dopracował technologię, która zarobiła dla niego miliardy. Jego żona musiała nawet zacząć dorabiać.

Jak przetrwać pierwszy rok Jak przetrwać pierwszy rok Źródło: Shutterstock

9 najczęstszych błędów...

1. Przeinwestowanie. Idzie dobrze, to wrzucę więcej pieniędzy i będzie szło jeszcze lepiej! Ale nie idzie. Wydałeś pieniądze na nowy sprzęt, a ten stoi bezczynnie.

2. Niezdecydowanie. Dużo mówisz o tym, jak fajnie byłoby rzucić korporacyjny kierat? A co z tym robisz? Czekasz na właściwy moment? Na księcia z bajki?

3. Marne planowanie. Idziesz na żywioł bez dokładnego wyliczenia, co robisz. Nie przewidziałeś wszystkich kosztów finansowych, a nawet fizycznych czy emocjonalnych. Nie znasz rynku, konkurencji, kończą ci się pieniądze i pomysły.

4. Bezczynność. Myślisz sobie "samo się poprawi". Czekasz, aż ludzie odkryją, jaki twój biznesplan jest genialny. Sorry, sami nie odkryją.

5. Nie znasz klienta. Nie zastanowiłeś się, czego ludzie oczekują od twojej firmy ani gdzie jesteś im najbardziej potrzebny. Może i masz fajny pomysł, ale nie jest aż tak fajny, żeby ludzie mieli jechać do ciebie przez pół miasta.

6. Nie dbasz o wizerunek. Możesz być najlepszy w tym, co robisz, ale jeśli twoja strona jest pełna błędów ortograficznych, a w kontakcie osobistym wychodzisz na gbura, to sorry, ale klientów podbierze ci ktoś może słabszy, za to sprawiający sympatyczniejsze wrażenie.

7. Biznesplan. Albo raczej jego brak. Nie zastanawiałeś się, co robisz.

8. Jesteś Zosią Samosią. Starasz się zrobić wszystko sam, jesteś zbyt dumny, nieufny albo nieśmiały, żeby poprosić o pomoc. Kończysz przytłoczony, sfrustrowany i zdezorientowany.

9. Porównywanie. Cały czas porównujesz się z innymi, zazdrościsz im sukcesów i zaczynasz wątpić, że ty i twój pomysł jesteście dość dobrzy.

Napraw je! Napraw je! Źródło: Shutterstock

...i 9 rad, co z nimi zrobić

1. Firma musi się rozwijać, ale musi się rozwijać organicznie. Dobry moment na rozwinięcie działalności to ten, w którym orientujesz się, że lada moment przestaniesz dawać radę obsłużyć wszystkich klientów. Ale raczej nie podwajaj od razu rozmiarów firmy. No, chyba że trzeba kogoś zatrudnić, a do tej pory firma składała się z ciebie.

2. Skończ z niezdecydowaniem i zacznij coś z tym robić. Idź pogadaj z doradcą od dofinansowania. Zrób badanie rynku. Zacznij tworzyć biznesplan.

3. Planuj. Odrabiaj prace domowe i oszczędzaj tyle pienię- dzy, ile tylko jesteś w stanie. Poproś o radę innych przedsię- biorców: co pomogło im, kiedy oni zaczynali? Jakie błędy popełnili?

4. Działaj bezustannie. Mody- fikuj to, co nie działa, wychodź do klienta, słuchaj tego, co klienci mówią, i dostosowuj swój biznes.

5. Komu, ale tak konkretnie, chciałbyś pomóc? Przygotuj swoją ofertę pod bardzo konkretny typ klienta. Pamiętaj, firma, zwłaszcza mała, która chce być dla każdego, nie przyciągnie nikogo. Niech wszystko, co robisz, z reklamą i fanpage?em na Facebooku, będzie dostosowane do tego, kim jest twój idealny klient.

6. Weź się za siebie, potraktuj siebie jak część własnego produktu i dostosuj swój wizerunek. Nie warcz na klienta. Nie rzucaj niestosownych dowcipów. Nie ubieraj się jak włóczykij. Chyba że jesteś przewodnikiem trekkingu.

7. Zastanów się ? ile musisz zarabiać, żeby twój biznes przetrwał? Jak zabezpieczyć sobie taki plan minimum? Ile musisz zarabiać, żeby się rozwijać? Ilu klientów potrzebujesz? Ile reklam, żeby ich przyciągnąć?

8. Pamiętaj o networkingu i wsparciu profesjonalistów. Czasami rada doświadczonego kolegi może uratować cię przed popełnieniem kardynalnego błędu. A zawodowiec ? na przykład doradca z którejś z organizacji wspierających młody biznes ? może spojrzeć na to, co robisz, na chłodno i wytknąć błędy, które ty przegapisz.

9. Skończ z porównaniami. Jasne, podglądanie pomysłów innych może pomóc, ale uważaj, żeby nie wpaść w pułapkę. Czę- sto obraz siebie i swojego biznesu, który twoi znajomi tworzą w internecie, nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.

Więcej o: