Giorgio Armani: lifestyle totalny

Wiesz, komu zawdzięczasz eleganckie i niebanalne marynarki pozbawione okładów z watoliny na ramionach i plecach? Wiesz, kto wprowadził na stałe do garniturowego zestawu wąskie, seksowne spodnie? Nie masz pojęcia? To Giorgio Armani! Ostatni król męskiego szyku, nazwany w 1981 r. przez 'Timesa' Krzysztofem Kolumbem współczesnej mody, niepodzielnie rządzący światem elegancji już od ponad trzydziestu lat.

Giorgio Armani,Armani,logo,modaNajlepsza decyzja, jaką w życiu podjął Giorgio Armani, dotyczyła jego volkswagena. W 1975 r. postanowił sprzedać dzieło niemieckich inżynierów, aby tak uzyskane pieniądze zainwestować w swoją autorską kolekcję mody. Grosz do grosza, w sumie on oraz jego partner w życiu i interesach Sergio Galeotti (który dziesięć lat później umarł na AIDS) zaczynali z 10 tys. dol. kapitału zakładowego. Wprawdzie 41-letni wówczas Giorgio musiał przez czas pewien chodzić na piechotę, ale inwestycja zwróciła mu się bardzo szybko, a trzydzieści lat później mógł już sobie kupić wszystkie maybachy świata. Przykładowo, w samym 2003 r. zysk firmy wynosił 181 mln euro i w przeciwieństwie do innych imperiów mody wciąż wykazuje tendencję zwyżkową. Ba! Armani, to już nie tylko ubrania (mistrz sprzedaje je w sześciu zróżnicowanych cenowo i stylowo liniach), ale i oprawki okularów, zegarki, kosmetyki, meble oraz elementy wystroju wnętrz, sieć hoteli, restauracje, cukiernie, książki oraz - kto by pomyślał - sieć ekskluzywnych kwiaciarni.

Leser i lekkoduch

Giorgio ArmaniWłaściwie nic nie zapowiadało, że Giorgio osiągnie tak spektakularny sukces. Ten wnuk perukarza z Piacenzy w szkole uczył się bardzo kiepsko, ledwie przechodził z klasy do klasy. Po maturze dostał się na medycynę, ale porzucił studia na drugim roku, aby zająć się robieniem zdjęć. Być może byłby dziś legendą fotografiki, gdyby nie wojsko, które upomniało się o niego w połowie lat 50. Po odbyciu zasadniczej służby trochę się poobijał, próbując szczęścia to tu, to tam, aż wreszcie znalazł pracę w luksusowym włoskim magazynie "La Rinascenta". Dzięki nawiązanym tam kontaktom wkroczył w świat mody i w 1961 r. rozpoczął karierę stylisty w pracowni nie byle kogo, bo samego Nina Ceruttiego. Przez 9 lat zdobywał tam szlify i wreszcie, w 1974 r., wraz z Galeottim, stworzył pierwszą firmowaną swoim nazwiskiem kolekcję męską, a rok później także kobiecą. Na sukces nie trzeba było długo czekać - być może dlatego, że tworząc swoje kreacje, postawił nie na rewolucyjne zmiany, z sezonu na sezon, a na stateczną ewolucję. Daleko mu do awangardy, stawia na zimną, powściągliwą elegancję, stonowane barwy, nienaganny krój, piękną linię sylwetki i luksusowe tkaniny. Oraz silną osobowość.

Giorgio ArmaniGiorgio ArmaniGiorgio Armani

Ponadczasowy szyk - ciuchy Armaniego są tak uniwersalnie eleganckie, że nie trzeba ich zmieniać co sezon, żeby dostosować się do szalonych, choć krótkotrwałych trendów.

"Żal mi tych wszystkich ludzi, którzy stali się ofiarami mody. Bezustannie zmieniają styl, bo powiedziano im, że to, co nosili do tej pory, jest już nieaktualne. Trzeba umieć sprzeciwić się modzie, jeśli jest ona sprzeczna z naszą osobowością" - zwykł powtarzać. I jeszcze: "Prawdziwa elegancja nie polega na tym, co się widzi, ale na tym, co się zapamiętuje". Czyli właśnie osobowość.

Grunt to product placement

Giorgio Armani

Mimo wszystko jednak Armani nie zostałby okrzyknięty Kolumbem mody, gdyby jego garnitur nie przyoblekł jednego z najseksowniejszych hollywoodzkich ciał, jakim może, a raczej mógł się poszczycić (i zaprezentować w całej okazałości) Richard Gere w filmie "American Gigolo" z 1981 r. Od tej pory kariera niedoszłego medyka nabrała niesłychanego rozpędu. W ciuchy Armaniego ubrani byli bohaterowie "Batmana", "Pulp Fiction", "Nietykalnych", a prywatnie wielbicielami jego zimnego, oszczędnego stylu stali się Robert de Niro, Tom Cruise i Arnold Schwarzenegger. Armani zawojował Amerykę, awansując do grupy najbardziej pożądanych i uważanych za piewców luksusowej elegancji projektantów. Ci, którzy czytali "American Psycho" Breta Eastona Ellisa, z pewnością pamiętają scenę z chińskiej pralni, do której Patrick Bateman oddaje skrwawione koszule. "Jestem spięty, mam zaczesane do tyłu włosy, okulary Wayfarer na oczach i boli mnie cała czaszka. Niezapalone cygaro ściskam między zębami i ubrany jestem w garnitur Armaniego, białą, bawełnianą koszulę Armaniego i jedwabny krawat także Armaniego." Tak właśnie nosi się bohater antybiblii konsumpcyjnego świata. Jednym słowem, dziesięć lat po "Amerykańskim Żigolaku" (książka ukazała się w 1991 r.) włoski projektant został za życia unieśmiertelniony w literaturze. Nota bene Ellis podobno pisał swoją powieść (która jest swoistym katalogiem modowych marek premium), przeglądając luksusowe magazyny, takie jak "Vogue" czy "Vanity Fair". Najwyraźniej Armaniego było tam sporo...

Luksus na różne portfele

Giorgio ArmaniGiorgio Armani

Oczywiście, każdy projektant marzy o tym, by jego ciuchy zawędrowały do szaf celebrytów, żeby jednak z zacnej firmy ubraniowej powstało imperium zatrudniające ponad pięć tysięcy osób, posiadające trzynaście fabryk i około trzystu luksusowych butików rozsianych po świecie, trzeba czegoś więcej: prawdziwego geniuszu biznesowego. Doskonałym posunięciem w zarządzaniu marką było stopniowe wprowadzanie kolejnych linii ubrań, przeznaczonych dla nieco innych odbiorców. Dzięki temu jego targetem stali się nie tylko mulitimilionerzy, milionerzy, średni bogacze, ale i przedstawiciele niższej klasy średniej. Luksus został uszyty na różne miary. Mamy więc Giorgio Armani Privé - przeznaczoną dla kobiet linię haute couture, której kreacje szyte są w pojedynczych egzemplarzach i pokazywane tylko raz, podczas fashion week w Paryżu. Podczas tych rewii projektant rzadko korzysta z profesjonalnych modelek, uważając, że są zbyt "sztuczne". Jego kreacje często noszą nadobne amatorki. Po pokazie nie znajdzie się owych sukni w sklepach i nie każda dama może je kupić. Zaporę stanowi nie tylko cena (setki tysięcy euro), ale i pewna fanaberia Armaniego: klientki linii Armani Privé (a jest ich około stu na całym świecie) muszą spełniać kilka warunków. Mają być skończonymi pięknościami, muszą mieć dyplom uniwersytecki, nie mogą być karane (dziwactwo...) i muszą należeć do Fondation Armani - organizacji charytatywnej, walczącej z biedą na całym świecie. Kolejna linia - po prostu Giorgio Armani, jest najdroższą linią dostępną w zwykłej sprzedaży (garnitury od 1500 euro, suknie wieczorowe - 40-50 tysięcy euro) w 75 firmowych butikach na całym świecie. Przeznaczona jest dla klientów w średnim wieku (35-50 lat). Z kolei Armani Collezioni - nieco tańsza - adresowana jest do starszych wielbicieli mody, ceniących klasyczną elegancję i wysoką jakość.

Giorgio Armani

Giorgio ArmaniGiorgio Armani

 

Zdecydowanie bardziej popularna ("ekonomiczna") jest linia Emporio Armani. Adresowana do młodej klienteli, obejmuje nie tylko ubrania, ale i okulary przeciwsłoneczne, perfumy, dodatki oraz zegarki. Właśnie artykuły z tej linii można kupić w jedynym polskim sklepie Armaniego. Jeansy ustrzelicie od 700 zł, buty od 1300 zł, garnitury od 2500 zł i kurtki od 3000 zł. Torebkę dla swojej damy kupicie za 2000 zł. Drogo, ale jednak wyobrażalnie. Poza tym na damach się nie oszczędza.

Zdecydowanie najtańsze i "najmłodsze", jeśli chodzi o styl, linie to Armani Jeans oraz Armani Exchange. Ubrania z takim logo dostaniemy nie tylko w firmowych butikach, ale i w wielu innych sklepach z odzieżą.

Mieszkać w Armanim, jeść Armaniego

Jeden z punktów filozofii wielkiego Giorgia głosi, że luksus to nie tylko sposób, w jaki się nosimy, ale dokładnie cały styl życia. Lifestyle totalny. Niby żadna nowość. Wielu projektantów rozszerza swoją działalność na inne dziedziny poza odzieżą (na przykład niejaki Versace robił też zastawę stołową). Jednak tylko Armani potraktował sprawę z takim rozmachem. Jego linia Armani Casa obejmuje meble, lampy, bieliznę pościelową, wyposażenie kuchni i salonu. Jest masakrycznie droga, ceny idą w dziesiątki i setki tysięcy euro. Ale także bardzo piękna i doskonale spójna z całym stylem mistrza. Meble chłodne, proste, geometryczne (same kanty, żadnych obłości). Beże i brązy. Obicia ze szlachetnych tkanin, egzotyczne drewno i stalowe elementy. Minimalizm z klasą.

Nazwisko projektanta firmuje też kawiarnie, restauracje i cukiernie. W większości zlokalizowane są w obrębie większych sklepów Armaniego. Otwarta w zeszłym roku Emporio Armani Caffé, usytuowana w butiku w samym sercu paryskiego Saint-Germain-des-Prés, oferuje typowe dania włoskie, w przystępnych cenach. Menu (przystawka, danie główne i deser) kosztuje 40 euro. Natomiast danie z karty, choćby domowe ravioli z dynią, owocową musztardą, okruchami migdałowych ciasteczek amaretti, posypane parmezanem, kosztuje 32 euro.

Giorgio Armani

Burj Dubaj, luksusowy hotel współtworzony przez Włocha

Gdyby zaś któryś z czytelników chciał kupić coś na wynos, może skorzystać z oferty Armani Dolci. Ta słodka linia obejmuje włoskie wyroby cukiernicze. Mniam!

 

Tekst: Izabela Kiminowicz

Zdjęcia: AP, BEW, EAST NEWS, SHUTTERSTOCK, PPA, materiały promocyjne

Więcej o: