Z dysku lokalnego do chmury - raport z przeprowadzki

Według analityków z Gartnera, w 2011 roku tylko 7 proc. danych przechowywaliśmy w chmurze. Dziś aż trudno w to uwierzyć - jeszcze tak niedawno prawie wszystkie nasze pliki trzymaliśmy na twardych dyskach? Gdzie się to wszystko mieściło?... Według prognozy Gartnera w 2016 roku do chmury mamy przeprowadzić 36 proc. danych. O ile nie będzie ich więcej, w końcu Microsoft wbudował już wirtualne dyski w najnowsze wersje swojego Windowsa, a iStore oraz Amazon opierają swoje usługi przede wszystkim na rozwiązaniach opartych na chmurze. I tu rodzą się pytania: co nam to daje? I czy na pewno chmura jest bezpieczna?
Dane i aplikacje w chmurach Dane i aplikacje w chmurach fot. Jesus Sanz/Shutterstock

Cloud computing w pigułce

Zacznijmy od najważniejszego - nie stoimy przed dylematem, czy przenosić swoje dane do chmury, czy też pozostać przy przechowywaniu ich na dyskach lokalnych. Już zaczęliśmy je przenosić. Publikujemy zdjęcia na Facebooku i Instagramie, korzystamy z poczty elektronicznej jak z mikroserwera, korzystamy z kreatora dokumentów Google i wbudowanych w nowe wersje Windowsów oraz innych systemów operacyjnych (np. OS X) modułów działających w chmurze.

W tej chwili problemem nie jest to, czy będziemy korzystać z chmury, czy nie. Problemem pozostaje dziś tylko określenie skali, czyli które pliki będziemy trzymać w chmurze, czy będą to wyłącznie dokumenty czy też całe aplikacje bądź firmowe systemy IT.

Pojęcie chmury nie jest do końca jednoznaczne. W teorii oznacza ona każdy proces przetwarzania danych oparty o usługi dostarczane przez zewnętrznych usługodawców (czyli odbywające się gdzie indziej, niż na naszym komputerze - np. na innym serwerze). W praktyce spotykamy się z różnymi odmianami przetwarzania danych w chmurze. Można w niej przechowywać pliki, umieszczać działające aplikacje, korzystać z programów działających w chmurze zamiast instalować je na własnym komputerze, a nawet przenosić do chmury funkcjonowanie całego przedsiębiorstwa dzięki zdobywającemu coraz większe uznanie outsourcingowi IT.

. . .

Autorem tekstu jest Mateusz Jabłoński z http://www.datalab.pl/

Zdjęcie Asus Transformer Book T200TA-CP004H Zdjęcie DELL Inspiron 7347-3834 Zdjęcie HP Split 13-m110ew x2 F0E62EA
Asus Transformer Book DELL Inspiron 7347-3834 HP Split 13-m110ew x2
Porównaj ceny ? Sprawdź ceny ? Porównaj ceny ?
źródło: Okazje.info
Komputery: pochmurna przyszłość Komputery: pochmurna przyszłość fot. Alexander Kirch/Shutterstock

Przestrzeń wirtualna jako usługa

W poprzedniej dekadzie o możliwościach, jakie daje komputer, decydowały dwa czynniki: pamięć RAM, odpowiedzialna za szybkość działania aplikacji oraz przestrzeń dyskowa, ograniczająca ilość trzymanych na komputerze plików do pewnej ilość gigabajtów. Dziś te czynniki właściwie przestały mieć dla większości użytkowników komputerów jakiekolwiek znaczenie. Zawsze możemy skorzystać z wirtualnych dysków, które teoretycznie mogą powiększyć dostępną pamięć fizyczną do żądanej przez nas wielkości, a także z aplikacji działających w chmurze, dzięki którym nie musimy dokładać do naszych komputerów kolejnych porcji RAM-u - do poprawnego działania potrzebnych nam programów wystarczy to, co mamy wewnątrz naszego komputera od momentu jego zakupu, o ile nie jest to komputer zbyt przestarzały.

Miejsce do trzymania plików zapewniają nam firmy oferujące wirtualne dyski oraz moc obliczeniową w ramach modelu IaaS (Infrastructure as a Service). Zdjęcia z wakacji, ulubioną muzykę czy cyfrową bibliotekę możemy z powodzeniem trzymać na darmowym (ograniczonym) lub płatnym wirtualnym dysku, np. na DropBoxie, SkyDrive, Google Drive, ADrive lub innym - jest ich w sieci sporo. Natomiast o moc obliczeniową komputera przestajemy martwić się wtedy, gdy zaczynamy korzystać z chmurowych wersji oprogramowania.

Proste narzędzia, takie jak arkusze kalkulacyjne czy edytory tekstów, znajdziemy w bezpłatnych wersjach, np. na platformach Google. Bardziej zaawansowane programy, taki jak PhotoShop czy Corel również mogą być wykorzystywane online, trzeba jednak liczyć się z koniecznością wykupienia na nie abonamentu. Są jednak dwie podstawowe korzyści - nie jesteśmy zmuszeni do zakupu bardzo drogiej licencji i nie musimy mieć bardzo szybkiego ani pojemnego komputera. Aplikacja działa w chmurze w ramach modelu SaaS (Software as a Service) - oprogramowanie jako usługa.

Głównym zmartwieniem czasów chmury będzie kradzież tożsamości Głównym zmartwieniem czasów chmury będzie kradzież tożsamości fot. Jesus Sanz/Shutterstock

Platformy zamiast biurek

W tym miejscu dochodzimy do najbardziej zasadniczej kwestii związanej z cloud computingiem ? nowe technologie umożliwiają przeniesienie do chmury nie tylko albumu ze zdjęciami z wakacji, ale również wszystkich naszych narzędzi wykorzystywanych na co dzień do pracy. Mało tego, chmura może wchłonąć nawet całą infrastrukturę techniczną i handlowo-księgową średniego lub dużego przedsiębiorstwa.

Działające w chmurze narzędzia to oczywiście wszystkie aplikacje posiadające swoje online'owe wersje ? od programów graficznych typu PhotoShop po wykorzystywane w firmach specjalistyczne oprogramowanie bądź systemy CRM (czyli narzędzie służące do planowania działań wobec klienta).

Ale przecież na tym się możliwości chmury nie kończą. Coraz powszechnym modelem jej wykorzystywania jest PaaS (Platform as a Service), czyli rozwiązanie oferujące platformę jako usługę. Chodzi tu o możliwość dostępu do platformy obliczeniowej działającej w chmurze, co daje nieograniczone niemal możliwości m.in. programistom, twórcom aplikacji czy osobom zajmującym się administrowaniem bazami danych. Twórcy aplikacji mogą uruchamiać swoje oprogramowanie w chmurze bez konieczności dbania o infrastrukturę gwarantującą poprawne ich funkcjonowanie (np. dzięki popularnemu rozwiązaniu Microsoft Azure), natomiast firmy mogą działać na zaawansowanych technologicznie systemach ERP bez obligatoryjnego utrzymywania drogich działów IT w swoich firmach i ciągłego inwestowania w najnowocześniejszy i najszybszy sprzęt. To po prostu przestało być konieczne - w końcu każdy system może działać w chmurze. I tak też działają nawet te największe i najbardziej zaawansowane systemy, z niezbędnym w niejednej wielkiej korporacji SAP-em na czele.

Bezpieczeństwo danych Bezpieczeństwo danych rys. Łukasz Majewski/TinBoy

Bezpieczeństwo danych

I tu nasuwa się oczywiste pytanie: czy przechowywane w chmurze dane są tam na pewno bezpieczne? W końcu czytamy od czasu do czasu doniesienia o spektakularnych atakach hakerskich na największe i najlepiej strzeżone systemy, w tym na zabezpieczenia stosowane przez banki.

Paradoksalnie nie ulega wątpliwości, że nie ma obecnie lepszego sposobu na przechowywanie firmowych danych niż systemy działające w chmurze. Dlaczego? Bo firmy dostarczające usługi w chmurze opierają swoje zasoby na tzw. centrach danych, czyli doskonale zabezpieczanych, strzeżonych i utajnionych przed osobami niepowołanymi skupiskach serwerów. Włamanie się do takiego miejsca jest niemal niemożliwe ? lub przynajmniej znacznie trudniejsze, niż do twojego peceta albo prywatnego serwera, który ukryjesz w piwnicy. Niestety przechowywanie ważnych dokumentów biznesowych i danych wrażliwych na własnym - prywatnym lub firmowym - komputerze porównać można do przewożenia ich w otwartym plecaku podczas podróży zatłoczonym pociągiem. Aż się proszą, aby wzbudzić zainteresowanie złodzieja.

Chmura polega na tym, że wszystkie nasze dokumenty są nam dostępne z praktycznie dowolnego terminalu internetowego Chmura polega na tym, że wszystkie nasze dokumenty są nam dostępne z praktycznie dowolnego terminalu internetowego fot. Jesus Sanz/Shutterstock

Zanim przejdziesz do chmury

Pamiętajmy jednak, by przed migracją danych do chmury należycie się zabezpieczyć. Jeżeli decydujemy się na okazanie zaufania firmie wynajmującej nam online'ową wersję systemu ERP lub innego zaawansowanego narzędzia wykorzystywanego w biznesie, musimy dokładnie przeanalizować, czy spełnia ona standardy bezpieczeństwa danych, czy wykonuje kopie zapasowe plików i czy może nam zagwarantować pełne wsparcie techniczne.

Jeżeli natomiast decydujemy się na skorzystanie z przestrzeni dyskowej w chmurze lub platformy do umieszczania własnych narzędzi, musimy koniecznie nauczyć się szyfrować dane przed wysłaniem ich w cyberprzestrzeń (np. za pomocą aplikacji Boxcryptor) i pamiętać, by klucz szyfrujący zawsze znajdował się po naszej stronie, a nie u usługodawcy dostarczającego nam usługi w chmurze.

Pamiętajmy też o używaniu szyfrowanego połączenia (SSL) podczas logowania oraz używaniu silnego, złożonego z co najmniej ośmiu znaków (duże i małe litery plus cyfry) hasła, którego oczywiście nie udostępniamy nikomu.

Pokolenie F Pokolenie F rys. Łukasz Majewski/TinBoy

Gdzie nas zaprowadzi cloud computing?

Wszystko wskazuje na to, że nie ma w tej chwili lepszego od chmury miejsca na przechowywanie danych. Odpada nam konieczność nieustannego wykonywania kopii zapasowych dokumentów (robi to obligatoryjnie usługodawca udostępniający nam miejsce w chmurze), nie musimy też martwić się o ich właściwe zabezpieczenie przed wyciekiem - to jest zadanie specjalistów ds. bezpieczeństwa danych zatrudnianych przez firmy informatyczne. A w dodatku przechowując w chmurze dokumenty i aplikacje mamy do nich dostęp z jakiegokolwiek urządzenia łączącego się z Internetem, bez względu na to, gdzie się znajdziemy. I nie musi być to superszybki komputer najnowszej generacji, w związku z czym oszczędzamy. I to wcale niemało. Właśnie dlatego eksperci zajmujący się technologiami informacyjnymi zgodnie twierdzą, że przyszłość należy do chmury.

Cloud computing w równym stopniu, jak nasze prywatne życie, rewolucjonizuje powoli światowy biznes ? i ten mały, gdy np. jako freelancer przesiadujesz cały dzień z laptopem w kuchni, jak i wielki, czyli największe światowe korporacje. Obniża koszty, daje nowe możliwości, ale - jak każdy postęp - stopniowo redukuje pewne miejsca pracy, np. informatyków zajmujących się administrowaniem firmowych systemów, czy całych działów przedsiębiorstw, przenoszonych dziś z Zachodu do centrów usług w biurowych miasteczkach w Polsce, Indiach, Chinach... (i tym podobnych miejscach).

Chociaż w życiu prywatnym przyzwyczailiśmy się do usług chmury - np. oferowanych przez Google'a - prawie tego nie zauważając, polskie przedsiębiorstwa pozostają w tej dziedzinie jakby dwa kroki w tyle za trendami np. w USA. W dużej mierze przeniesienie części firmy do chmury wymaga bowiem pokonania pewnej granicy psychologicznej. Gdy jednak presja konkurentów rośnie, również nasze granice pokonujemy chętniej i sprawniej.

Więcej o:
Komentarze (3)
Z dysku lokalnego do chmury - raport z przeprowadzki
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • K R-ki

    Oceniono 7 razy 5

    Super, ziściło się marzenie służb wywiadowczych wszystkich państw. A także ludzi zajmujących się wywiadem gospodarczym. Ludzie oraz firmy z własnej, nieprzymuszonej woli publikują najbardziej intymne szczegóły o sobie (zdjęcia, wiadomości, maile, kontakty) na zdalnych serwerach, do których dostęp uzyskać mogą inne podmioty - w dodatku bez wiedzy właściciela danych. W samej technologii chmury nie ma nic rewolucyjnego - ot zdalne serwery, na których przechowywane są pliki. Sieciowe systemy plikowe takie jak NFS, SAMBA oraz rozwiązania przesyłania danych: FTP, sFTP istniały od wielu, wielu lat. Trend udostępniania danych użytkowników w chmurze jest nieprzypadkowy - brak dostępu do prywatnych danych był wielkim zmartwieniem dla pewnych rządowych agencji. Rok 1984 w całej okazałości.

  • volkszorn

    Oceniono 2 razy 0

    od samego powstania branza IT jest znana z bardzo wielkiej kreatywnosci w konstuowaniu nowych modnych chwytnych pojec prezentujacych przestarzale czy state of the art technologie w hipsterski sposob... zamiast server i client powiedz cloud i juz notowanie na gieldzie podwoi twoj majatek

    jak niedorzeczne jest trzymanie danych i pobieranie uslug przez siec w epoce kiedy powszechna i smiesznie tania dostepnosc superwydajnych procesorow i superpojemnych nosnikow danych jest faktem, o tym juz nie wspomne

    zgodnie z prawem murphiego siec nawali akurat wtedy, gdy dostep do informacji bedzie najbardziej potrzebny

    no ale jak ktos pragnie pochwalic sie tym, ze jego tablet albo notebook maja akurat tyle mocy i pamieci, te mozna odpalic na tym przegladarke...

    przetrzymujac cyfrowe dane gdzies na farmie google pod biegunem prowokujecie ludzi i instytucje, ktore chetnie grzebia w zyciu innych i czerpia z tego korzysci, sledza kazdy wasz krok

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX