Top 10: magiczne momenty Euro

Atmosfera przed Euro 2012 robi się coraz bardziej koko-spoko. I dobrze, bo przez ponad czterdzieści lat piłkarskie mistrzostwa Europy były dla nas imprezą równie obcą jak cesarskie turnieje sumo. Teraz będzie inaczej. Ale wcześniej - choć nie było na nich Polaków - nie brakowało magicznych i niewiarygodnych chwil. Przypomnijmy je sobie na rozgrzewkę.
Top 10: magiczne momenty Euro Top 10: magiczne momenty Euro fot. Bob Thomas/GETTY IMAGES/FPM

1. Z urlopu po tytuł

W czerwcu 1992 r. wszyscy duńscy piłkarze wyjechali na urlopy. Rozgrywki ligowe rundy wiosennej się zakończyły, a na mistrzostwa Europy, które w 1992 r. odbywały się na szwedzkich boiskach, ekipa Danii się nie zakwalifikowała. Przegrała eliminacje z Jugosławią. Dziesięć dni przed rozpoczęciem Euro'92 Organizacja Narodów Zjednoczonych nałożyła jednak sankcje na Jugosławię w ramach odwetu za działania wojenne w Bośni i Hercegowinie. Na mocy rezolucji ONZ Jugosławia została wykluczona z wszelkich imprez kulturalnych i sportowych. Na Euro'92 miała zastąpić ją Dania.

Duński trener Richard Müller-Nielsen obdzwaniał wtedy wszystkich swoich zawodników z pytaniem, czy są gotowi przerwać i anulować urlop, by wziąć udział w turnieju. Żaden nie odmówił. Przyjechali wszyscy. Nawet Kim Vilfort, który czuwał przy chorej na białaczkę siedmioletniej córeczce. Dwukrotnie opuszczał dla niej turniej, ale zawsze wracał, by w finale strzelić gola. Duńczycy zostali mistrzami Europy.

Top 10: magiczne momenty Euro Top 10: magiczne momenty Euro fot. Hulton Archive/GETTY IMAGES/FPM

2. Generał zabronił grać

Kiedy zorganizowano pierwsze mistrzostwa Europy w 1960 r., ich głównym faworytem była Hiszpania. Znakomita drużyna, złożona głównie z gwiazd najlepszego zespołu klubowego Europy Realu Madryt, takich jak Di Stefano, Santamaria czy Gento, w pierwszej rundzie eliminacji do turnieju bez większych trudów pokonała Polskę. Wygrała w Warszawie 4:2. W drugiej trafiła na Związek Radziecki.

Mecze miały się odbyć w maju 1960 r., gdy wzrosło napięcie na świecie między Wschodem a Zachodem po zestrzeleniu nad Uralem amerykańskiego samolotu szpiegowskiego U-2. Hiszpański dyktator Franco był w ZSRR uważany za faszystę i wroga. On zaś z kolei za wrogów uważał komunistów. Nie zgodził się na to, by jego piłkarze pojechali na mecz do Moskwy, ani na to, by zespół ZSRR przyjechał do Hiszpanii.

Główny faworyt przegrał walkowerem, a ekipa radziecka została pierwszym mistrzem Europy. Hiszpania po tytuł sięgnęła dopiero cztery lata później, w 1964 r. W finale pokonała wtedy... ZSRR.

3. W sam środek bramki

Do finału rozgrywanego w Jugosławii turnieju Euro'76 awansowały zespoły RFN i Czechosłowacji. Faworyzowani Niemcy byli mistrzami świata, bronili także tytułu mistrza Europy zdobytego cztery lata wcześniej, w 1972 r. Przegrywali jednak z zespołem Czechosłowacji już 0:2. Dzięki bramce w ostatniej minucie meczu wyrównali na 2:2 i doszło do rzutów karnych.

W czwartej kolejce Niemiec Uli Höness przestrzelił i trzeba było go niemal reanimować, gdyż doznał szoku nerwowego. Wystarczyło, by teraz Czechosłowacja trafiła rzut karny, i zdobywała tytuł. Do piłki podszedł Antonin Panenka i... wykonał najsłynniejszy karny w dziejach piłki. Opanował nerwy i fenomenalnym zwodem zmylił bramkarza Seppa Maiera. Gdy ten rzucił się w róg, Czech posłał lekkim lobem piłkę w środek, tam gdzie przed chwilą stał bramkarz. Ośmieszył Niemca, dał swoim złoto i przeszedł do historii.

Top 10: magiczne momenty Euro Top 10: magiczne momenty Euro fot. Bob Thomas/GETTY IMAGES/FPM

4. Kopciuszek baluje, czyli 150:1

Triumf Grecji podczas Euro 2004 to prawdopodobnie największa sensacja w dziejach światowej piłki. Grecy przebili nawet Duńczyków, którzy w 1992 r. zdobyli złoto, choć na turniej przyjechali prosto z rozłożonych już na plażach ręczników. Spośród 16 uczestników mistrzostw Europy w 2004 r., które odbywały się w Portugalii, zespół grecki był uważany za najsłabszy. Zakłady na ewentualny triumf piłkarskiego kopciuszka bukmacherzy przyjmowali po kursie 150:1.

Kto postawił, ten wygrał. Grecy bowiem już w pierwszym meczu wygrali 2:1 z gospodarzami, Portugalią. Po raz pierwszy w dziejach Euro zdarzyło się, że skład meczu otwarcia był taki sam jak finału. Po wyeliminowaniu wielkich faworytów, takich jak Hiszpania, Francja czy Czechy, zespół grecki w finale znów zagrał z gospodarzami. I raz jeszcze zwyciężył!

Top 10: magiczne momenty Euro Top 10: magiczne momenty Euro fot. Bob Thomas/GETTY IMAGES/FPM

5. Ślub? Później i w bandażu

Czescy piłkarze byli rewelacją nie tylko mistrzostw Europy w 1976 r., ale i dwadzieścia lat później, w 1996 r. Choć przegrali pierwszy grupowy mecz z Niemcami 0:2, później dotarli aż do finału turnieju w Anglii, kosztem m.in. takich ekip, jak Włochy, Rosja, Portugalia czy Francja, które ustąpiły pola czeskiej niespodziance.

Niespodzianka okazała się tak wielka, że... zaskoczyła samych Czechów. Zupełnie się nie spodziewali, że zabawią w Anglii tak długo. Zwłaszcza napastnik Vladimir Šmicer, który w dniu finału miał już zaplanowany ślub u siebie, w Czechach. Narzeczona czeskiej gwiazdy okazała się wyrozumiała. Zgodziła się na przełożenie ślubu, by jej przyszły mąż mógł zagrać w finale. A walka była bardzo zacięta. Šmicer stawił się na ślubie, ale musiał go brać z zabandażowaną głową, rozbitą podczas główkowych pojedynków z Niemcami.

6. Ma być 11, to będzie 11!

W grudniu 1983 r. wydawało się, że eliminacje do rozgrywanego we Francji Euro'84 w grupie 7. wygrają Holendrzy. Mieli dwa punkty przewagi nad Hiszpanami i znakomity bilans bramek 22:6. Zespół hiszpański czekał jeszcze ostatni mecz z Maltą, ale musiałby go wygrać różnicą 11 bramek. W walce o awans liczyła się bowiem różnica bramek, a nie bezpośrednie mecze obu ekip, których bilans Hiszpanie mieli lepszy.

Jednak nic straconego! Skoro trzeba wygrać różnicą 11 bramek, to trzeba. Strzelanie rozpoczął Santillana już w 16. minucie. Zaraz potem jednak Maltańczycy wyrównali i wydawało się, że plan Hiszpanów runął. Nic bardziej mylnego. W 81. minucie mieli już na koncie 11 goli, ale nie skończyli na tym, lecz dorzucili jeszcze jeden. Wyprzedzili Holendrów w tabeli.

Ci uważali, że doszło do jednego z największych przekrętów w dziejach futbolu. Przeprowadzone po meczu śledztwo niczego jednak Hiszpanom nie udowodniło, a drużyna z Półwyspu Iberyjskiego pół roku później została wicemistrzem Europy.

Top 10: magiczne momenty Euro Top 10: magiczne momenty Euro fot. Keystone

7. Sędzia chyba w szpitalu

Mecz Austrii z Grecją w listopadzie 1967 r. w eliminacjach Euro '68 miał być nudny. Obie drużyny straciły już szanse na awans. Pozostało dokończyć eliminacje... Ale miesiąc wcześniej w Pireusie Grecy wygrali 4:1 po brutalnej grze. Podczas rewanżu na Praterze w Wiedniu Austriacy postanowili się zemścić.

Cztery minuty przed końcem meczu zaczęło się od starcia... właściwie nie wiadomo już kogo z kim. Za łby wzięli się jednak wszyscy piłkarze obu ekip, łącznie z bramkarzami. Takie mordobicie w historii meczów międzypaństwowych zdarza się rzadko, więc sędzia Gyula Gere zgłupiał. Do bójki włączyli się kibice i murawa zaroiła się od tłukących się ludzi. Arbiter przedwcześnie odgwizdał koniec meczu i... tyle go widzieli. Jeden z dziennikarzy ponoć zauważył, że jakiś kibic wymierzył sędziemu potężną fangę w twarz. Zdaniem żurnalisty cios musiał się skończyć ciężkim nokautem, więc arbitra szukano po wiedeńskich szpitalach. Bez skutku. Okazało się, że z przetrąconym nosem uciekł z miasta o własnych siłach.

Top 10: magiczne momenty Euro Top 10: magiczne momenty Euro fot. Shutterstock

8. Wymień Rusów!

- Churciława! - woła dwóch mężczyzn. - Beckenbauer! - brzmi odzew człowieka w górniczym kasku. To scena z filmu "Vinci" Juliusza Machulskiego, dzięki któremu Euro trafiło do polskiego kina.

Ślązak Werbus to zapalony kibic. Podczas wybuchu w kopalni stracił pamięć, nie rozpoznaje znajomych. Posługuje się hasłami, aby mieć pewność, że rozmawia z właściwymi ludźmi. Hasło "Churciława" to nazwisko Gruzina Murtaza, radzieckiego gracza, uczestnika finału Euro '72. ZSRR zmierzył się w nim z ekipą RFN i przegrał 0:3. Odzew "Beckenbauer" to nazwisko Franza, też uczestnika tego meczu. - Maier, Höttges, Schwarzenbeck, Beckenbauer... - Eeee - macha ręką górnik. - Niemców każdy głupi umie wymienić. A wymień skład Rusów! O, to jest sztuka!

No, ktoś potrafi? Rudakow, Dżudżaszwili, Churciława, Oniszczenko, Kaplicznyj, Bajdacznyj... Kto jeszcze?

9. Na pohybel czerwonym

Remis 1:1 w Warszawie ze słabą Finlandią, remis u siebie i przegrana w Moskwie z ZSRR zamknęły drogę do Euro'84 piłkarzom Polski - wtedy trzeciej drużynie świata. Szczególnie porażkę 0:2 na Łużnikach odebrano w kraju fatalnie. Dopiero co skończył się stan wojenny, w Polsce wciąż trwały zapasy władzy ludowej z "Solidarnością".

Przegrać z Sowietami w tej sytuacji? To najgorsze, co mogło się przytrafić drużynie, która brąz na mundialu '82 zdobyła właśnie dzięki meczowi z ZSRR. Kibice wciąż pamiętali Zbigniewa Bońka, który po tamtym meczu przyszedł do studia w koszulce z napisem CCCP na piersi. Wymienił się z Olegiem Błochinem i wyglądała na nim jak trofeum.

Czy Polska mogła zrobić coś jeszcze? Mogła przegrać z Portugalczykami, którzy wciąż bili się z ZSRR o awans. Choć nie dawano jej żadnych szans, Portugalia wygrała we Wrocławiu 1:0, potem pokonała Sowietów u siebie i pojechała na Euro '84!

Top 10: magiczne momenty Euro Top 10: magiczne momenty Euro fot. Shutterstock

10. Wybacz, Irlandio!

Irlandia i jej kibice przyjadą na tegoroczne Euro do Poznania. Losowanie zostało odebrane przez poznaniaków entuzjastycznie, zwłaszcza jeśli sięgali pamięcią do 1991 r.

Odbywały się wtedy eliminacje szwedzkiego Euro '92. Polska spisywała się kiepsko, o awans z naszej grupy walczyły Irlandia i Anglia. Na mecz do Poznania w ślad za reprezentacją przybyło 7-8 tys. irlandzkich kibiców, którzy - w odróżnieniu od fanów z Anglii - zachowywali się wzorowo i zjednali sobie serca Polaków. Przyjacielscy, otwarci, nieagresywni choć piwo lało się strumieniami, oblegali wszystkie puby w Poznaniu.

Irlandczycy bawili się także na stadionie przy Bułgarskiej, gdy ich zespół wygrywał z Polską aż 3:1. To uśpiło jednak gości. Jan Furtok i Jan Urban w kilka minut doprowadzili do remisu 3:3. Ten wynik zamknął Irlandii drogę do awansu. "Wybacz nam, Irlandio!" - napisały po tym meczu poznańskie gazety. Co napiszą w tym roku?

Więcej o: