Kibicuj jak Abramowicz

Obiad podany przez kelnerki, kieliszek czegoś mocniejszego, przekąska i lampka wina. Na deser ciasteczko i ewentualnie bramki. Mamy już nowoczesne stadiony, a wraz z nimi możliwość oglądania piłki nożnej w luksusie. Sprawdziliśmy dla was, czy kibicowanie z loży zwanej skyboksem daje prawdziwemu kibicowi radość.
Kibicuj jak Abramowicz - Villa Park Kibicuj jak Abramowicz - Villa Park fot. materiały prasowe

Komu loża, komu?

Od razu zaznaczę, że jakąkolwiek frajdę popsuły mi same mecze. W Polsce obejrzałem pucharowy mecz Lecha z Wisłą. I choć na co dzień jestem kibicem Manchesteru United, to miejsce urodzenia zobowiązuje. Trzymałem kciuki za poznańską drużynę, ale wygrały krakusy. W Anglii, gdzie wybrałem się, by porównać doświadczenia, Aston Villa poległa na własnym stadionie z Manchesterem City. Dla kibica United to też był zły wynik.

Nie wiem, czy to tylko pech, ale moje dwa pierwsze mecze obejrzane w luksusowych warunkach przynosiły porażki drużynom, którym kibicowałem. - To jest jedyna rzecz, której nie możemy zagwarantować. Wynik meczu - komentowała z uśmiechem Agnieszka Próchniewicz z poznańskiego Lecha. Szkoda.

Kibicuj jak Abramowicz, sport, piłka nożna, Abramowicz

Roman się bawi

Niedawno polskie portale internetowe obiegła wiadomość, że Roman Abramowicz, właściciel londyńskiej Chelsea, wykupił na Euro 2012 loże w Warszawie i Wrocławiu. Za trzy mecze we Wrocławiu zapłacił podobno ok. 125 tys. euro, za lożę prezydencką na Stadionie Narodowym - prawie 5 milionów złotych.

 

Loża dla milionera

Oglądanie mistrzostw Europy nie musi być aż tak drogie, jak w przypadku fantazji Romana Abramowicza, ale skyboksy i tak do tanich nie należą. Pakiet trzech meczów grupowych w Warszawie, plus jeden ćwierćfinał i mecz półfinałowy to wydatek ponad 13 tys. euro. Dwa mecze grupowe - prawie 3 tys. euro, a sam ćwierćfinał i półfinał - niecałe 5 tys. euro. Oczywiście w tej cenie dostajemy nie tylko miejsce w loży. Goście w czasie meczu najedzą się do syta, do ich dyspozycji pozostaje świetnie zaopatrzony barek. Plus obsługa kelnerów. Do tego miejsca parkingowe, możliwość przyjścia na stadion wcześniej (zanim tłumy zwykłych kibiców zatarasują drogi) i pozostania w skyboksie po meczu (żeby ze szklaneczką w ręku przeczekać eksodus innych fanów).

Ale nie ukrywajmy, na taki wydatek stać tylko firmy, albo bardzo bogatych kibiców.

Kulturowy szok, czyli ciężki żywot kibica

Prawdziwy kibic piłki nożnej, owszem, trzyma kciuki za drużynę narodową, cieszy się na kolejne mistrzostwa świata i Europy, ale najważniejsze są dla niego barwy klubowe. Czy jego drużyna walczy o Ligę Mistrzów, czy broni się przed spadkiem do B-klasy, prawdziwy fan pozostanie z nią na dobre i na złe. Ale w dzisiejszych czasach piłka nożna stała się również globalną rozrywką. W Warszawie można spotkać fanów Arsenalu, Manchesteru United, Barcelony, Interu czy Realu. Czasami mają szczęście, że ich drużyna gra w Polsce. Mój kolega ze swoim znajomym cudem kupili bilety na mecz Wisły Kraków z Realem Madryt. Niestety, w sektorze kibiców Białej Gwiazdy. Gdy Królewscy strzelili gola, kolega wyskoczył w górę: - Jeeeeest! - wrzasnął. Zrobiło się groźnie, ale znajomy mojego kolegi spokojnie wytłumaczył, że kolega jest w sztok pijany i że mu się wszystko pomyliło. - To niech mu się nie myli już więcej - ostrzegli kibice Wisły. Kolega do końca meczu chował twarz w dłoniach i tylko cichutko popiskiwał z radości.

Kibicuj jak Abramowicz, sport, piłka nożna, Wrocław

Ale niektórzy z takich kibiców raz, dwa razy w roku kupują bilet na mecz swojej ukochanej drużyny, wysupłują ostatnie zaskórniaki na samolot oraz hotel i lecą przez pół Europy, żeby kibicować. Kiedyś opowiadali o kulturowym szoku pomiędzy kibicowaniem na chylących się ku ruinie polskich stadionach a zachodnią nowoczesnością. Teraz to się zmieniło. Wprawdzie w B-klasie nie ma szans na wykupienie loży, jest wspaniale, jeśli przy lokalnym boisku są ławki. Ale kibice Lecha, Legii, Wisły, Lechii czy Śląska mają w swoich miastach piękne nowe stadiony. Postanowiliśmy więc porównać poziom obsługi VIP-ów w Anglii i w Polsce...

Kibicuj jak Abramowicz - Stadion Lecha Kibicuj jak Abramowicz - Stadion Lecha fot. materiały prasowe

Poznań głośniejszy!

- Jedź do Anglii, potem idź na Legię, porównaj loże z angielskimi - dostałem polecenie od naczelnego. - A mogę sprawdzić w Poznaniu? Nie dam rady kibicować Legii... - poprosiłem ładnie i zgodę dostałem. W Birmingham oglądałem mecz w skyboksie na Villa Park, w Poznaniu spotkanie obserwowałem z loży prezydenckiej na stadionie przy ul. Bułgarskiej.

Gdzie było fajniej? Z punktu widzenia kibica - w Poznaniu. Po pierwsze, stadion jest głośniejszy, trybuny żyją przez 90 minut, śpiewy słychać nawet przez zamknięte okna loży. W Anglii było cicho, kibice krzyczeli tylko przy akcjach pod bramkami. Poza tym prawie wszyscy kibice w stolicy Wielkopolski mieli na szyjach szaliki Lecha. W Birmingham sąsiedzi z dwóch lóż obok dopingowali Manchester City - i to mimo wyraźnego punktu w regulaminie, który nakazuje szanować uczucia lokalnych kibiców. Kibice Aston Villi mieli jedynie wpięte znaczki w klapy marynarek. To mi się zdecydowanie mniej podobało, bo jednak na mecz idzie się po to, by dopingować swoją drużynę, nawet jeśli kiepsko gra (a Villa tego dnia grała koszmarnie).

Kibicuj jak Abramowicz, sport, piłka nożna, Villa Park

Birmigham eleganckie

Stadiony są nieporównywalne. Villa Park ma 115 lat. Mury są dosłownie przesiąknięte tradycją, na podłogach leżą grube dywany, wejścia pilnują panowie w liberiach. Stadion przy Bułgarskiej jest nowoczesny, wystrój minimalistyczny. W Anglii w strefie VIP-owskiej obowiązuje strój smart casual, ale i tak większość osób przychodzi pod krawatem. W loży podano nam elegancki trzydaniowy obiad - głównym punktem programu była wyśmienita jagnięcina. Pycha.

Do naszej dyspozycji był świetnie zaopatrzony barek. Ale gdy sędzia rozpoczął spotkanie, musieliśmy zasłonić żaluzje. W Anglii obowiązuje całkowity zakaz picia alkoholu na trybunach, w szyję można legalnie dać tylko "na zapleczu". No, i nie można palić. Trzeba szybciutko wybiec przed stadion (pan w liberii podaje wytarty kartonik z napisem "cigarette break", umożliwiający powrót). Przy dwóch popielniczkach tłoczą się "eleganccy mężczyźni i eleganckie kobiety w pięknych tutaj toaletach", jak mawiał Tomasz Zimoch. Zabawne.

W Poznaniu stroje były zdecydowanie luźniejsze. U nas kibice z kilku lóż mają również wspólną przestrzeń, gdzie mogą razem wypić piwo. Jest też szwedzki stół - pieczony kurczak, ziemniaczki, zasmażana kapusta, ale również poznański gzik, czyli twarożek z cebulką i szczypiorkiem. Barek równie pełny, jak w Anglii, choć nie dostałem powitalnego szampana, ale może po prostu przegapiłem właściwy moment. Ponieważ przy Bułgarskiej oglądałem mecz w loży prezydenckiej, więc na meczu siedziałem dwa miejsca od Franciszka Smudy, a ciastko jadłem obok prezydenta Poznania.

Jest też palarnia przy jednym z boksów. Dla mnie, kibica palacza, wielki plus. W Anglii natomiast na stadionie można postawić pieniądze u bukmachera, w Polsce jest zakaz. To minus dla namiętnych graczy.

Kibicuj jak Abramowicz, sport, piłka nożna

Remis ze wskazaniem

A ile to kosztuje? W Poznaniu najtańszą lożę na jeden mecz można wynająć za około 5,5 tys. złotych. Mieści się w niej 10 osób. - Ale czasami pozwalamy, by skorzystało z niej nawet 12 kibiców - zdradza Agnieszka Próchniewicz. To nie jest mało, ale można np. w ten sposób zacząć wieczór kawalerski. Na Villa Park najtańsze loże kosztują około 150-200 funtów od osoby, mieści się w nich od 6 do 20 gości. Co ciekawe, na stadionie Birmingham City FC (które w tym sezonie grało w Championship, angielskiej drugiej lidze) ceny są zbliżone. 10-osobowa loża kosztuje 1500 funtów (plus podatki).

Pytanie, co bym wybrał, jest nie na miejscu, bo nie kibicuje się drużynie ze względu na obiad w loży, prawda? Ale choć doceniam elegancję na Villa Park, to jednak w Poznaniu atmosfera na meczu rozwiała wszelkie wątpliwości. VIP czy nie VIP, na meczu wszyscy powinni być kibicami.

 

Dziękujemy Visit Britain za pomoc w realizacji materiału.

Tekst: Piotr Hykawy-Zabłocki

Zdjęcia: materiały prasowe, Mark Freeman/ wikipedia cc2.0. (montaż)

Więcej o: