Crossfit: mocna kontra do fitness dla Barbie i Kena

Narodził się w Stanach, jako powrót do korzeni w świecie siłowni i fitnessu. Mocna kontra do eleganckich klubów dla Barbie i Kena. Jest brudny, doprowadza do granic wytrzymałości, daje fizycznego i psychicznego kopa. I ogromną satysfakcję.
Crossfit: modne ćwiczenia Crossfit: modne ćwiczenia fot. CrossFit HQ Games Support, inov-8

Barbarzyńcy powracają

Bielany Wrocławskie. Klub fitness 7. Kontynent. Na surowych ścianach wiszą zapisane kartki z imionami, punktami, przekreślonymi kreskami, kojarzącymi się z odliczaniem. Jest siatka oddzielająca część, gdzie właśnie rozgrzewają się chłopaki przed sparingiem. Ktoś wdrapuje się na linę, ktoś siecze podciągnięcia na drążku w zastraszającym tempie. Pośrodku sali dwóch chłopaków o gabarytach pancernej szafy na dokumenty, przerzuca gigantyczną oponę od traktora. Jest też Babcia, która naparza wielkim młotem w leżącą na uboczu oponę. A na zewnątrz biegają dziewczyny z dziesięciokilogramowymi ciężarami. Ktoś krzyczy, jęczy, na ziemię pada z wielkim hukiem sztanga, leje się pot. To jeden z pierwszych w Polsce boksów CrossFit, taki jakich są już tysiące w USA - kolebce tej dyscypliny.

Po okresie panowania brudnych siłowni-mordowni, do których strach było pójść bez bicepsa o obwodzie spasionego jamnika, nastąpiła epoka, w której kluby fitness zaczęły przypominać designerskie butiki czy pięciogwiazdkowe hotele i weszły z nimi w symbiozę. Baseny z biczami wodnymi, sauna, wyizolowane ćwiczenia, trener osobisty dotykający cię przez ręcznik. Kluby, gdzie wypada się spocić tak, by nie pobrudzić podłogi albo maszyn. Gdzie nie można rzucić sztangi na podłogę, gdy ręce i plecy odmawiają ci posłuszeństwa. Gdzie proponują ci modny program dietetyczny, masaż ciepłymi kamieniami. Gdzie jesteś sam jak palec, z zatkanymi słuchawkami uszami. Jednak nasz rewolucyjny charakter jeszcze raz przypomniał o sobie.

W Polsce może jeszcze trudno to zrozumieć, bo u nas moda na ruch, na kluby fitness dopiero niedawno się narodziła. Czujemy się dobrze, należąc do jakiejś wspólnoty ludzi, którzy chcą być fit, nawet jeśli nie mamy z tą wspólnotą kontaktu. Za oceanem ludzie zdążyli już przejść przez tę fazę, mieli okazję się nią znudzić, zmęczyć monotonią, przepychem, techniką i trenerami zachowującymi się jak stewardessy. Potrzebowali przełomu, czegoś, co da im intensywne przeżycia, zapewni wycisk, pozwoli się spocić, zmęczyć, popłakać, skatować się. Spuścić sobie łomot. Pamiętacie "Podziemny krąg"? To właśnie te wibracje.

Crossfit: modne ćwiczenia Crossfit: modne ćwiczenia fot. Reebok

Łomot w prostym stylu

Zaczęło się w pewnym amerykańskim garażu w połowie lat 70. Greg Glassma, były gimnastyk, opracował zestaw prostych ćwiczeń, opartych na ruchach funkcjonalnych - podnoszeniu, przysiadach, wskakiwaniu, podciąganiu się, wyskokach, bieganiu - ruchach, które są dla nas całkowicie naturalne. W oparciu o nie stworzył wszechstronny trening, w którym nie trzeba używać wyrafinowanych maszyn. Za to trzeba używać całego ciała i to z pełnym zaangażowaniem. Tutaj nie pracuje się na wyizolowanych grupach mięśni. Żeby wskoczyć na murek, oponę czy skrzynię, która wydaje się na pierwszy rzut oka przeszkodą nie do pokonania - trzeba wykonać zamach całym ciałem. Do przysiadów, pompek, podciągania się, wskakiwania na skrzynię dorzucił sztangi, worki z piachem, ciężkie piłki i coś, co dziś jest niemal symbolem CrossFitu - kettlebell - na naszym podwórku nazywany czajnikiem. To ciężka żeliwna kula z dużym uchwytem, dzięki któremu można robić wymachy z jej użyciem.

Ból, pot i łzy

W 7. Kontynencie wita mnie Rommel, którego bicepsa nie objęłabym obiema dłońmi i mała, nieważąca pewnie nawet 50 kilogramów, prężna i wyżyłowana Magda. Patrzę na nich i myślę - już oni mi pokażą, czym jest CrossFit. Mocny uścisk dłoni, kilka słów uprzejmości i do roboty. Zaczynamy od 400 metrów biegu dookoła placu przed klubem, który mieści się w odnowionym budynku, z jakąś przemysłową przeszłością. Później krótka i bardzo treściwa rozgrzewka. Nic więcej niż na lekcjach WF w podstawówce - bieganie na czterech, berek, czołganie się, sprinty, ale intensywność jest taka, że zaczynam się zastanawiać, co się będzie działo podczas właściwej części. Przychodzi czas na demonstracje i próby niektórych ćwiczeń. Magda zawisa na drążku, a jej nogi wędrują wysoko do dłoni - raz za razem. Z taką lekkością, jakby grawitacja jej nie dotyczyła. Prościzna. Gdy sama trafiam na drążek, czar gdzieś się ulatnia. Chłopakom wcale nie idzie to lepiej.

Rommel kładzie nacisk na zachowanie rytmu w czasie ćwiczeń. Nie ważne, czy podciągamy się na drążku, czy podrzucamy sztangę, czy robimy pompki. Rytm jest kluczem. Gdy wprowadzimy w niego ciało, kolejne powtórzenia będzie łatwiej wykonać.

Wszystko, co teraz nastąpi, wydarzy się w ciągu 18 minut. Tyle będzie trwał...

Crossfit: modne ćwiczenia Crossfit: modne ćwiczenia fot. Reebok

WOD - Workout Of the Day

 

Wyobraź sobie. Pierwsza minuta. Wskakujesz na wielką oponę od traktora. Lekko ugina się pod twoim ciężarem, przez co musisz balansować ciałem. Szybki zeskok i znowu do góry, obunóż i do zupełnego wyprostu ciała. I tak piętnaście razy. Druga minuta. Kilka kroków dalej i już stoisz przy sztandze. Dziewczyny zarzucają sobie na klatę 35 kilogramów, faceci 55. Z tej pozycji sztanga wędruje nad głowę - im prostszy tor jej ruchu ku górze, tym teoretycznie mniejszy wysiłek jest potrzebny. Natychmiast opada w dół, z lekkiego zejścia na nogach kolejny szybki wyrzut sztangi nad głowę. W każdej serii trzeba ją podrzucić 12 razy. Trzecia minuta. Wisisz na drążku, szybkim, sprawnym ruchem, z lekkiego wymachu bioder nogi wędrują do rąk, do drążka. Trzeba zgiąć się w biodrach. I znowu w dół i do góry. 9 razy. Czwarta minuta. To dopiero koniec pierwszej serii. Masz ich zrobić tyle, ile zdołasz w 18 minut. Szybko tracisz poczucie, co dzieje się wokół ciebie. Pięć razy myślisz, że to nie ma sensu, chcesz rzucić sztangę w cholerę i iść do domu. Ale stoją nad tobą ze stoperem i dopingują. Krzyczą: Dasz radę! Jeszcze 3! I wiesz, że jak nie zrobisz, będziesz mieć do siebie żal. Kątem oka widzisz w lustrze swoją twarz z przecinającym ją grymasem bólu. Myślisz - po jaką cholerę?! Słaniający się na nogach ludzie wokół ciebie wyglądają tak samo. A niektórzy gorzej. Świt żywych trupów.

Społeczność

Od czasu, gdy Glassman w pocie czoła i wszystkich innych części ciała tworzył koncepcję CrossFitu, minęło ponad 35 lat, a od kilku lat świat ogarnia epidemia. W Stanach powstały tysiące boksów - oficjalnych, afiliowanych i całkowicie oddolnych, garażowych inicjatyw. Wszystko dzieje się w surowej, "brudnej" scenerii albo na wylanym asfaltem boisku. I pośród ludzi. Żywych, mokrych od potu, z całą galerią tatuaży na prężnych, wyrzeźbionych ciałach, obolałych od poprzedniego treningu, krzyczących: "Patrz przed siebie" albo "Jeszcze pięć powtórzeń - dasz radę! Do góry sztanga!". A na koniec, gdy na klęczkach leżysz z głową opartą o asfalt, z mocno zaciśniętymi oczami i płucami chciwie łapiącymi powietrze - uklękną przy tobie, poklepią cię po plecach i powiedzą: "Zajebiście, stary!".

To odróżnia CrossFit od tradycyjnej siłowni czy klubu fitness w największym stopniu. Nie jesteś sam, chociaż sam musisz zmierzyć się z bólem mięśni podczas ćwiczeń. Bo będą boleć na pewno - nie ma się co łudzić, że będzie lekko i przyjemnie. Sam nie zmobilizowałbyś się do takiego wysiłku. Szybko dałbyś sobie spokój, tu masz wsparcie i kontrolę, i motywację, bo inni dają radę. Przychodzisz jak na ustawkę na boisku za szkołą, żeby dostać w mordę. Każdego dnia na stronie crossfit.com, stworzonej w 2001 r. przez Glassmana, od której świat zapalił się do CrossFitu, prezentowany jest WOD - Trening Dnia. Codziennie można dać sobie wycisk na inny sposób, zmusić swoje ciało do ciężkiej pracy. Pracy, która trwa... kilkanaście minut.

Crossfit: modne ćwiczenia Crossfit: modne ćwiczenia fot. Reebok

Tylko kilka rund

Tego, kto miał już do czynienia z CrossFitem, nikt nie zwiedzie, że tak krótki czas wysiłku nie może przecież doprowadzić człowieka do stanu kompletnego zużycia. W CrossFicie wystarczą nawet trzy minuty. Tyle w wykonaniu najlepszych może trwać "Fran". - Wiele treningów w CrossFicie nazywanych jest kobiecymi imionami, to typowe - mówi Rommel. - "Fran" to tylko dwa proste ćwiczenia - przysiad i wyrzut sztangi nad głowę oraz podciągnięcia na drążku. Wszystko dzieje się w seriach: 21-15-9 powtórzeń.

Pod tym względem CrossFit jest podobny do boksu, gdzie kilka trzyminutowych rund jest w stanie doprowadzić obie strony do słaniania się na nogach. Inne proste ćwiczenie - burpees - stoisz prosto, opierasz ręce na ziemi, wyskakujesz nogami w tył, robisz pompkę do samej ziemi, wracasz nogami w kucki i robisz wyskok z rękami uniesionymi do góry. I tak przez siedem minut. Ile kto da radę. Najtwardsi robią w tym czasie ponad 120 powtórzeń. Jak myślisz - ile zrobisz ty?

Rommel przekonuje chłopaków z siłowni, z potężnymi, silnymi łapami, do CrossFitu jako kompletnego programu ćwiczeń. - Budowanie pojedynczych, wyizolowanych grup mięśni nie czyni nas sprawniejszymi, dopiero praca nad całym ciałem pozwala nam to osiągnąć - mówi. - Im więcej wariacji, tym lepiej, tym pełniejszy staje się atleta w swoim sporcie. Bo to idealne uzupełnienie dla ludzi, którzy trenują sztuki walk, dla biegaczy, wszystkich, którzy muszą popracować nad siłą. Z tą różnicą, że tu nie ma monotonii i to nie wymaga spędzania długich godzin na siłowni - dodaje.

Zabawa nie dla każdego

Na koniec leżymy na macie, umazani magnezją, zlani potem, wśród nierównych, nasmarowanych drżącymi od wysiłku dłońmi kresek oznaczających liczbę serii, które zrobiliśmy. Każdy dostał wycisk na czym innym. Mnie skasowała sztanga i drążek, ale leżąca obok mnie Magda z imponującym "bickiem" też jeszcze nie ma chęci wstawać. Czując, jak wiele wysiłku mnie to kosztowało, zwlekam się, by przybić pionę wszystkim, którzy też mają to za sobą. Grubo było.

CrossFit to walka. Bolesna, bo za każdym razem z samym sobą. Każda sekunda zdaje się ciągnąć w nieskończoność. Wskazówki zegara poruszają się wolno, jakby ktoś zalał je gęstą smołą. Mięśnie palą do bólu, kolejne powtórzenia robisz siłą woli. CrossFit nie jest dla każdego. Nie jest dla tych, którzy nie lubią się męczyć, pocić, brzydzą się brudu, kurzu, piachu, potu. Ale jest dla każdego, kto się odważy.

Propozycje treningów dnia

ćwiczenia, Crossfit: modne ćwiczeniaTomasz Brzózka

Wicemistrz Polski w kulturystyce i fitnessie (2009), finalista mistrzostw Europy w fitnessie (5. miejsce w 2009). Od 10 lat jest trenerem osobistym, instruktorem kulturystyki, fitnessu i pływania. Pomysłodawca Spartan Challenge - pierwszych w Polsce zawodów opartych na ćwiczeniach CrossFit. Wzięły w nich udział trzy warszawskie kluby fitness. Były trzy kategorie - mężczyzn, kobiet oraz trenerów. Tor liczył 10 stacji (m.in. ergometr wioślarski, burpee's - pajacyki z pompką, swingi kettlebellem, wskoki na podest).

Wszystko na czas, ale najważniejsza była atmosfera, radość, emocje. Powtarzamy to w czerwcu, ale już w większym gronie. Będzie się działo.

 

LINDA

- wyciskanie na klatkę sztangi o wadze własnego ciała

- zarzut dwuboistyczny 3/4 wagi ciała - podniesienie ciężaru i zarzucenie go na barki z ziemi

- martwy ciąg 1,5 wagi swojego ciała.

10 powtórzeń, potem 9, 8, 7, 6 aż do 1, na czas

KARABELL

- pompki w staniu na rękach

- pompki ring na kółkach gimnastycznych

- pompki zwykłe 21-15-9

I'M CROSSFIT

- bieg 400 metrów

- 7 zarzutów sztangi 70-kilogramowej

- 11 podciągnięć na drążku

Więcej o: