Przed sezonem: poradnik narciarza

Narciarska pigułka: połknąć przed sezonem! Czyli wszystko, co powinieneś wiedzieć o nartach, ale nigdy nie pytałeś.
Przed sezonem: poradnik narciarza Przed sezonem: poradnik narciarza fot. Fischer

Gdy zima się zbliża...

Robimy formę

Wiemy. Co roku obiecujesz sobie: tym razem zacznę ćwiczyć już we wrześniu i na stoku mięśnie będą jak ze stali. Ani się obejrzysz, a już pada śnieg. Trening przed pierwszymi nartami w sezonie wcale nie oznacza godzin morderczych ćwiczeń. Ma być regularny i angażować wszystkie partie mięśni. Najlepiej tę walkę o narciarską formę zacząć dwa, trzy miesiące przed sezonem, ale jeśli nie wyszło, to lepiej późno niż później!

Narciarski fitness

Treningów dla narciarzy najłatwiej poszukać w najbliższym klubie fitness. W ofertach niektórych z nich można znaleźć "treningi narciarskie", "ski conditioning", "ski training". Wtedy wiadomo o co chodzi i możesz być pewny, że otrzymasz solidną dawkę ćwiczeń dla narciarzy.

W większości klubów zajęć podobnie angażujących wszystkie partie mięśniowe trzeba jednak szukać pod tajemniczymi nazwami (ACS czyli Advanced Conditioning & Stretching, Interval, Cross). Szukając odpowiednich zajęć, zwróć uwagę, by dany trening miał jak najszerszy zakres: ma wpływać na siłę mięśni i ruchomość stawów, budować wytrzymałość, koordynację, a także przygotować nasz układ krążenia do wysiłku na stoku.

Na sucho

Porządnie potrenować można też na symulatorze jazdy na nartach. Takie maszyny stoją w niektórych siłowniach. Ruchoma platforma, przesuwająca się po szynie w kształcie łuku, pozwala imitować ruch i ułożenie nóg w skręcie. To nie koniec bajerów. Oprócz regulowania siły - w zależności od poziomu narciarskiego zaawansowania - platformę można tak ustawić, by trening był namiastką jazdy po różnych trasach i w zróżnicowanych warunkach: od jazdy ciętym skrętem na twardym, równym stoku po jazdę w puchu.

Domowym sposobem

Własny punkt treningowy można zlokalizować też na podłodze w dużym pokoju.

Dobry efekt dają przysiady z podskokiem. Łatwe? Po 3 seriach po 20-30 takich przysiadów poczujesz mięśnie w nogach. Doskonałe są też różne kombinacje przeskoków: na jednej nodze pomiędzy dwoma punktami (na boki i przód-tył; przeskakiwanie pomiędzy czterema punktami (wzdłuż boków i po przekątnej kwadratu); wbieganie i zbieganie ze schodka. Koncentruj się na każdym ćwiczeniu, zmuszaj nogi do wysiłku aż do założonego limitu czasu lub powtórzeń. Wyobraź sobie, że jesteś w połowie stoku - przecież nie możesz nagle rozluźnić mięśni i puścić nart bez kontroli. A na koniec 2 minuty stania w pozycji zjazdowej. Pali w udach?

Tak ma być!

Zobacz też: Ćwiczenia: narty

Przed sezonem: poradnik narciarza Przed sezonem: poradnik narciarza fot. Atomic

Narciarskie zakupy

Jakie narty wybrać? Co ubrać na stok? Stara zasada mówi, że sprzęt powinien być dobrany do umiejętności narciarza. Nie ma co kupować na wyrost zawodniczych nart, bo może się to źle skończyć. Strój musi zaś dać się modyfikować do zmieniających się w górach warunków - czyli kilka warstw: zewnętrzna najlepiej z dobrą membraną, która nie przepuszcza wilgoci z zewnątrz, a jednocześnie oddycha. Oddychająca powinna być też bielizna i warstwa środkowa, żeby po kilku energicznych zjazdach nie czuć się jak w folii spożywczej.

Sprawdzone przez profesjonalistów

Co roku testy sprzętu przeprowadzają duże narciarskie magazyny - w Europie (m.in. polski magazyn "NTN"), USA, Kanadzie. Jednym z największych takich sprawdzianów w Europie jest World Ski Test. Wśród męskich nart race SL wygrał Atomic z modelem Redster Doubledeck, za nim Völkl Racetiger SL Speedwall i Elan SLX Waveflex (z charakterystyczną falistą strukturą). Wśród nart allround zwycięzcą został Fischer z modelem Progressor 800. Następni w rankingu to Elan Amphibio 78 Ti i Völkl Sensor 3.

Kupić czy wypożyczyć?

Niestety w wielu wypożyczalniach przy polskich stokach narty pozostawiają wiele do życzenia. Warto więc poszukać takiej, w której są wymieniane co 2-3 sezony. Jednak nawet jeśli sprzęt jest mocno sfatygowany, na pierwsze potyczki na stoku w zupełności wystarczy - nie warto kupować nowych, drogich nart na tym etapie. Kiedy już zdecydujesz, że narty to jest to, a twoje umiejętności można określić jako "średnie", przejrzyj oferty sklepów sportowych i zainwestować we własne dwie deski. Przy odpowiedniej konserwacji posłużą kilka sezonów.

Jak na fali

Ten sezon można okrzyknąć rokiem rockera. Technologię tę zaczął w ubiegłym sezonie do swoich nart carvingowych przemycać K2. Teraz zapanowała epidemia! Narciarze podpatrzyli, jak to się robi na wodzie - przednia część deski surfingowej jest tak skonstruowana, że dziób unosi się do góry i nie tonie w falach. Skopiowali ten patent i rocker najpierw przyjął się w szerokich nartach do jazdy w głębokim śniegu. Teraz wkracza na stoki. Dzięki niemu narty łatwiej się prowadzą i są bardziej wszechstronne. To kolejny wynalazek po carvingu, który na parę lat może zmienić narciarską technologię.

Kolorowo i z bajerem

Czarne spodnie są passé! Kiedyś obowiązkowe, teraz słabo wypadają na tle kolorowej konkurencji. Na stoku dobrze się pokazać w czymś zielonym, niebieskim, pomarańczowym albo czerwonym. Wszystkie kombinacje dozwolone: komplety w jednym kolorze, a także wielobarwne wzory. Projektanci często łączą dwa kolory: jeden stonowany, drugi bardziej intensywny i coraz częściej idą w kierunku ubrań górskich, freeride'owych.

Skąd biorą się inspiracje narciarskich wzorów? W tym sezonie projektanci sięgnęli po tradycyjne motywy Indian Navajo, militarne patenty (wstawki, naszywki, zapięcia), geometryczne wzory kipiące kolorami. Kask i gogle też koniecznie kolorowe. No i gadżety! Były już kaski z wbudowanymi słuchawkami, gogle z wbudowanym GPS-em, to w tym sezonie mamy gogle z wbudowaną kamerą (Zeal Ion).

Narty w Polsce Narty w Polsce rys. redakcja

Gdzie jechać?

Narty w Polsce

Wielu wciąż kojarzą się z brakiem śniegu i długimi kolejkami do wyciągów. Coś w tym jest. Wśród najpopularniejszych (ale przez to też obleganych) ośrodków od paru lat wciąż utrzymuje się kilka tych samych, które całkiem dobrze radzą sobie z naśnieżaniem stoków i systematycznym unowocześnianiem swoich wyciągów.

1. Białka Tatrzańska: Kotelnica, Bania i Kaniówka

www.bialkatatrzanska.pl

Jeśli chcesz pomknąć ciętym, gigantowym skrętem po szerokim, stromym stoku - tutaj o tym zapomnij. Białczańskie tereny narciarskie nie należą do stromych (poza prawie kilometrową trasą FIS-owską trasą), są też często mocno zatłoczone. Co przyciąga tu narciarzy? Przede wszystkim śnieg! Ośrodek ma świetny system dośnieżania, dzięki czemu gdy na innych stokach spod śniegu wystaje trawa, tu można śmiało jeździć. Białczański kompleks chwalą sobie też rodziny z małymi dziećmi i ci, którzy lubią wszystko mieć pod nosem. Tuż pod stokiem są nowoczesne baseny Terma Bania, śnieżny ogródek dla dzieci, karczmy, bary, sklepy i masa pensjonatów.

2. Kluszkowce: Czorsztyn-Ski

www.czorsztyn-ski.com.pl

Jeden z bardziej malowniczych ośrodków narciarskich, a do tego stale się rozbudowuje i zaskakuje klientów nowymi trasami i wyciągami. Położony jest na stokach góry Wdżar nad Jeziorem Czorsztyńskim (z górnej stacji widać zamarznięte jezioro, a w tle pobliskie pasma górskie). Dzięki unijnym pieniądzom powstała tu w ubiegłym sezonie 4-osobowa kolejka linowa i nowa 1200-metrowa oświetlona trasa. Teraz narciarze mają do dyspozycji 6 tras: oprócz najdłuższej niebiesko-czerwonej są dwie trudne 900-metrowe (jedna z homologacją FIS) oraz dwie trasy dla dzieci i początkujących. Stoki są dobrze naśnieżone i wyratrakowane.

3. Krynica: Jaworzyna Krynicka

www.jaworzynakrynicka.pl

Dla wielu narciarzy numer jeden. Ośrodek ma łącznie 12 km tras. Najpopularniejsze i najbardziej oblegane są dwie długie, średniotrudne trasy rodzinne (2600 m - najdłuższa oświetlona trasa w Polsce i 1050 m), do tego kilometrowa czarna trasa i łatwe stoki dla początkujących i dzieci. 6-osobowa kolej gondolowa, dwa 4-osobowe krzesełka i osiem orczyków. Do tego pojemny parking, bary i restauracje, wypożyczalnie sprzętu, szkoły narciarskie - wszystko działa jak należy.

4. Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla

www.wierchomla.com.pl

Dzięki połączeniu wyciągami Wierchomli i Muszyny--Szczawnik na stokach Pustej Wielkiej powstał popularny ośrodek narciarski. Jak zachwalają właściciele, sukces polega na specyficznym mikroklimacie i temperaturze niższej o kilka stopni niż w sąsiednich miejscowościach. Faktycznie, na brak śniegu i nieprzygotowane stoki narciarze raczej nie narzekają. Czeka tu 15 km tras, z czego większość średniotrudnych. Na górę wywożą dwie kolejki krzesełkowe i dziewięć orczyków.

Pod stokiem można znaleźć wypożyczalnię i przechowalnię sprzętu, szkołę i przedszkole narciarskie, a także kilka barów i restauracji. Czyli jest komplet.

5. Zieleniec

www.zieleniec.pl

Coraz więcej mówi się o tej narciarskiej miejscowości w Górach Orlickich. Jazda się tu nie nudzi, bo Zieleniec ma aż 28 wyciągów na 10 stokach. Naśnieżane, wyratrakowane, oświetlone. To co prawda trzy różne stacje narciarskie (Mieszko, Nartorama i Winterpol), ale nie trzeba biegać od kasy do kasy - można kupić jeden karnet na wszystkie wyciągi w Zieleńcu (w sezonie 79 zł). Ich ułożenie ma też tę zaletę, że na nartach można przejechać praktycznie przez cały Zieleniec.

Narty za granicą Narty za granicą rys. redakcja

Narty za granicą

Alpejskie ośrodki prześcigają się w ofertach, zarzucają kolorowymi folderami. Wszędzie jest taniej, więcej, wyżej, szerzej. Gdzie szukać udanego wypoczynku na nartach?

1. Blisko - Słowacja

Największy konkurent podhalańskich ośrodków narciarskich. I faktycznie jest się czego bać! Słowackie kurorty rozrastają się co roku (ku przerażeniu ekologów i radości narciarzy). Największe (Tatrzańska Łomnica, Chopok, Štrbské Pleso, Vrátna, Donovaly, Wielka Racza) rosną w siłę i co roku na Słowacji przybywa wyciągów, tras, parkingów. W dodatku można się tam dostać samolotem. W tym roku nowe rejsy do Popradu z Warszawy, Poznania i Gdańska wprowadziła linia Eurolot.

Narciarze, a zwłaszcza miłośnicy pozatrasowego szaleństwa, zacierają ręce z radości, pierwsze szusy planując w największym słowackim kurorcie Jásna-Chopok (www.jasna.sk). W tym sezonie Słowacy połączą północną i południową część ośrodka nowoczesnymi gondolami. Dwie kolejki - jedna biegnąca z Jásnej po północnej stronie Chopoka, druga z Kosodreviny na południowym zboczu, spotkają się na szczycie. Chopok od lat przyciąga narciarzy nie tylko świetnie przygotowanymi trasami, ale też sporą częścią "Freeride Zone", gdzie da się poszaleć w puchu (przy odrobinie świeżego śniegu), bez narażania się na mandat.

Przez internet można kupić wspólny karnet na wszystkie słowackie ośrodki (superskipas.sk), na cały sezon kosztuje 350 euro.

2. Gwarancja słońca - włoskie stoki

Słońce, dużo śniegu, leżak, bombardino... oto wyobrażenie o narciarskim wypoczynku we Włoszech. Bez Polaków przez pół sezonu byłoby tu pusto - powtarzają często Włosi. I wcale nie przesadzają. Spośród włoskich stacji narciarskich najchętniej wybieramy Val di Sole (czyli Dolinę Słońca) i Livigno.

Połączone wyciągami kurorty Madonna di Campiglio-Pinzolo-Folgarida-Marilleva oraz położony wyżej Passo Tonale (z lodowcem Presena) to razem ok. 250 km tras (dla dużo jeżdżących opłacalny jest karnet SuperSkirama obejmujący wszystkie ośrodki w regionie, łącznie 380 km tras w 8 kurortach). Bary i restauracje na każdym kroku, leżaki na wszystkich tarasach, parkingi tuż przy wyciągach, busy z hotelu pod gondolkę, ruchome chodniki między wyciągami... Wybierając się do Doliny Słońca (www.valdisole.net) warto szukać noclegu w mniejszej miejscowości - taniej niż w obleganej Madonnie, a i tak wszędzie dostaniemy się na nartach!

"Mały włoski Tybet" - tak Włosi nazywają Livigno (www.livigno.eu), ze względu na niską temperaturę i długo trzymający się śnieg, choć podobno to również najbardziej nasłonecznione miejsce w Alpach. Dla Polaków to "największa strefa wolnocłowa Europy". Ośrodek składa się z trzech części: Carosello, Costaccia i Mottolino - łącznie ok. 115 km tras, a ze względu na wysokie położenie (samo miasteczko leży na wysokości 1816 m n.p.m.) sezon trwa tu nawet do początku maja.

3. Gwarancja śniegu - austriackie lodowce

Co na początek sezonu? Zdecydowanie któryś z austriackich kurortów! Tamtejsze lodowce to nie tylko pojedyncze trasy, ale rozbudowane ośrodki. Największy - Stubaier Gletscher (www.stubaier-gletscher.com) - to ponad 100 km tras.

W tym sezonie do 24 istniejących już kolejek linowych dołączyły dwie kolejne. Sporą atrakcją jest 10-kilometrowy zjazd na sam dół doliną Wilde Grub'n, są trasy nieprzygotowane, udające "off-piste", a także stok do slalomów (miejsce treningu austriackich zawodników). Ciężko wymyślić rzecz, której na Stubaiu nie ma - można wybierać między ubitymi trasami, snowparkami, ścianami do wspinaczki w lodzie, trasami skiturowymi czy parkami zabaw dla dzieci.

Dla wielu ulubionym austriackim lodowcem jest Hintertux (www.hintertuxergletscher.at) w regionie Zillertal. To jedyny całoroczny region narciarski w Austrii. Łącznie 86 km tras, z górnej stacji kolejki (3250 m n.p.m.) można zjechać na sam dół do Hintertux, a z tarasu widokowego na szczycie podziwiać austriackie trzytysięczniki, w tym najwyższy szczyt Austrii Grossglockner.

Lodowiec Pitztal (www.pitztaler-gletscher.at) to z kolei najwyżej położony ośrodek w Austrii. Ma łącznie 68 km tras. W tym sezonie została uruchomiona tu nowa kolejka gondolowa wywożąca narciarzy na wysokość 3440 m n.p.m.

4. Dla tych, co szybko się nudzą

Należy poszukać miejsca, gdzie można jeździć i jeździć, a stoki wciąż się nie kończą.

Numer jeden dla tych, którzy się nudzą szybko i wszystkim to region Kitzbüheler Alpen (www.kitzbuehel-alpen.com). Wspólny karnet dla 10 ośrodków narciarskich od Tyrolu do Salzburga (6-dniowy kosztuje 232 euro) obejmuje łącznie aż 1004 km tras! Bardzo stara się tu przypodobać narciarzom ośrodek Ski Juwel Alpbachtal-Wildschönau (www.skijuwel.com) zaliczany do 10 najlepszych regionów narciarskich w Tyrolu). W tym sezonie doliny Alpbachtal i Wildschönau połączyły się kolejkami linowymi. Narciarze mogą się przemieszczać między nimi bez zdejmowania nart, Z kolei SkiWelt Wilder Kaiser - Brixental (www.skiwelt.at) został uznany przez przewodnik narciarski ADAC za najlepszy austriacki kurort pod względem stosunku ceny karnetów i atrakcji, jakie oferuje.

Francuskie Les 3 Vallées (www.les3vallees.com), czyli - jak mówi nazwa -  trzy połączone doliny: Courchevel, Méribel i Val Thorens-Les Menuires, to ponad 600 km tras obsługiwanych przez 39 kolejek gondolowych i 65 krzesełkowych. Położony dość wysoko Val Thorens (1800 m n.p.m.) to gwarancja śniegu, Méribel zaś oferuje łagodniejsze tereny i przyjemną górską atmosferę. Każdy znajdzie coś dla siebie.

5. Ekskluzywnie

Są takie miejsca na narciarskiej mapie Europy, gdzie nie wypada pojechać ot tak, w byle czym, z odrapanymi nartami. Tu liczy się luksus, styl, dobry sprzęt i wyszukane formy aktywnego spędzania czasu!

Do takich miejsc bez cienia wątpliwości można zaliczyć położone w austriackim regionie Arlberg miejscowości Lech i Zürs (www.lechzuers.com). Luksus w górskim klimacie, czyli widoki jak z pocztówki, après-ski z szampanem, baseny z parującą wodą i przede wszystkim szalone (oraz przeraźliwie drogie) wyprawy heliski. To miejsce na zimowy odpoczynek często wybierają celebryci i członkowie rodzin królewskich. Przyjeżdżała tu księżna Diana, księżniczka Karolina z Monaco, widywano też Władimira Putina i Toma Cruise'a.

Verbier (www.verbier.ch) w szwajcarskim kantonie Valais można ustawić na tej samej półce. Każdej zimy plotkarskie magazyny prześcigają się w doniesieniach, kogo udało się dopaść na nartach w tym malowniczym kurorcie. Na stokach Verbier lub na après-ski w którymś w ekskluzywnych lokali wypatrzeć udało się m.in. księżną Beatrice, Leonarda DiCaprio, Ala Pacino czy Jamesa Blunta.

Domek za prawie 800 tys. zł (na cały tydzień!) z prywatnym basenem, pokojem do masażu i małą salą bankietową? Wystarczy pojechać do francuskiego Courchevel 1850 (nie mylić z tańszymi Courchevel 1650, 1550 i 1300, położonymi niżej) i w takich ofertach możemy przebierać! Podobno na ulicy spotkać można Naomi Campbell, Victorię Beckham czy George'a Clooneya.

Na narty samolotem

Jadąc na narciarski urlop, nie trzeba godzinami gnieść się w samochodzie. Czasami wygodniej (a nawet taniej) będzie polecieć. Samolotem dostaniesz się do narciarskich kurortów na Słowacji (Poprad), we Francji (Grenoble albo Genewa), Włoszech (Mediolan), Austrii (Salzburg, Innsbruck) czy Andorze (Barcelona). Sprawdź jednak, ile dana linia lotnicza liczy sobie za przewiezienie bagażu o nietypowym wymiarze. Zwykle zależy to od wagi sprzętu oraz od długości trasy. Zazwyczaj to około 150-250 zł. Narty koniecznie trzeba opakować! Wystarczy zwykły miękki pokrowiec, ale wewnątrz muszą być spięte rzepami, a najlepiej owinąć je jeszcze folią bąbelkową albo po prostu ręcznikiem.

Przed sezonem: poradnik narciarza Przed sezonem: poradnik narciarza fot. Atomic

Jak to zorganizować?

Karnety, promocje, gdzie zaoszczędzić?

 

Pierwszy wspólny karnet pod Tatrami

Długo trwały dyskusje o przekształceniu Podhala w jeden wspólny region narciarski. W ubiegłym sezonie wreszcie się udało choć trochę ułatwić życie turystom. Kupując karnet TatrySki, nie trzeba już żonglować kilkoma kartami, wymieniać, oddawać, wpłacać kolejnych kaucji. Skipass obowiązuje na razie w pięciu ośrodkach: Kotelnica, Bania i Kaniówka w Białce Tatrzańskiej, Jurgów Ski w Jurgowie oraz w Czorsztyn-Ski w Kluszkowcach. W przyszłości mają pojawić się skibusy wożące narciarzy pomiędzy ośrodkami. Jednodniowa karta w sezonie kosztuje 99 zł, 6-dniowa 420 zł. Szczegóły: tatryski.pl

Skipass taniej przez internet

Są portale sprzedające w promocyjnych cenach przez internet sushi, masaże, kursy wspinaczki i wczasy. Czas na narty! W tym sezonie rozpoczął działalność pierwszy w Polsce portal z takimi promocjami w całości przeznaczony tym, którzy wybierają się na stok. Przy pierwszym zakupie za 30 zł trzeba kupić też kartę, na którą potem ładowane będą zakupione karnety.

- Karta nie wymaga każdorazowej aktywacji w kasach przy stoku, co pozwala na ominięcie długich kolejek - tłumaczy Adam Bral, właściciel serwisu e-skipass.pl. Zniżki sięgają 30 proc., a do niektórych kilkudniowych skipassów dołożone jest ubezpieczenie.

Freeski, czyli Włosi rozdają skipassy

Te włoskie "happy days" przyciągają na tamtejsze stoki spore rzesze polskich narciarzy. Faktycznie warto! Co roku na rozpoczęcie i zakończenie sezonu Włosi dorzucają darmowy karnet do zakwaterowania w hotelu. Najlepsze oferty są na pobyty 7-dniowe (z 6-dniowym skipassem gratis), ale można znaleźć też dobrą cenę na krótszy czas (minimum 4 dni).

W regionie Trentino, który obejmuje karnet Superskirama (Folgarida-Marilleva, Madonna di Campiglio, Tonale-Ponte di Legno, Peio, Monte Bondone, Pinzolo, Paganella, Folgaria-Lavarone). Freeski obowiązuje w tym sezonie od 1 do 23 grudnia i od 3 do 14 kwietnia. W Livigno - od otwarcia wyciągów do 21 grudnia i od 13 kwietnia do zamknięcia ośrodka.

Lekcja jazdy na nartach Lekcja jazdy na nartach fot. Sergey Petrov/Shutterstock

Nie ucz się sam!

Machanie kijkami, niepotrzebne skręty ciała, nienaturalna pozycja - to często efekty samodzielnej nauki metodą prób i błędów. Z takich złych nawyków na stoku ciężko się potem wyleczyć. Dlatego samodzielna nauka nie zawsze okazuje się opłacalna.

Jak szkoła, to z licencją

Jeśli zdecydujesz się wykupić lekcje z instruktorem (czasem wystarczy kilka godzin, żeby móc potem samodzielnie pracować nad swoją techniką w oparciu o wskazówki instruktora), sprawdź, czy szkole, którą wybrałeś, można zaufać. Wszystkie szkoły narciarskie, które mają licencję Stowarzyszenia Instruktorów i Trenerów Narciarstwa, można znaleźć na stronie sitn.pl. To gwarancja, że pracują w nich instruktorzy z uprawnieniami, którzy znają się na rzeczy.

Można też szkołę wypróbować. W ramach corocznej akcji "Bezpiecznie na narty z instruktorem PZN" możliwe jest skorzystanie z bezpłatnych lekcji z instruktorem. W tym sezonie taki dzień otwarty szkół narciarskich w całej Polsce odbędzie się 20 stycznia.

Rodzicu, pojeździj sobie

Większość rodziców żyje w przekonaniu, że skoro mają małe dziecko, to ze wspólnych nart nici. Gdy tata jeździ, mama czeka w karczmie lub parku zabaw dla dzieci, i na odwrót.

Starsze dziecko można zapisać na kurs, ale co z 4-latkiem? Jest na to sposób. Większość szkół narciarskich, oprócz tradycyjnych grup dla dzieci, oferuje też "przedszkola narciarskie". Takie lekcje (dla dzieci od 3,5 do 5 lat) to zabawa z początkami nauki jazdy na nartach, oswojenie ze śniegiem, nartami, butami, w których przecież chodzi się zupełnie inaczej niż w trampkach. Nie ma się co łudzić, że w tym wieku wasza pociecha zostanie małym Bode'em Millerem, ale po takim przygotowaniu dużo łatwiej będzie zacząć prawdziwą naukę w wieku 6-7 lat.

Na wszelki wypadek

Wariantów ubezpieczeń narciarskich jest mnóstwo - od kilkunastu do nawet 100 złotych za tygodniowy pobyt. Oprócz podstawowych spraw, jak NNW, koszty leczenia, rehabilitacji i pobytu w szpitalu, warto do pakietu dołożyć ubezpieczenie OC. co ochroni cię przed konsekwencjami finansowymi, jeśli to ty spowodujesz wypadek na stoku. Jeśli planujesz jazdę poza trasą, skituring, heliskiing, konieczne jest wysokie ubezpieczenie na pokrycie kosztów akcji ratowniczej z użyciem śmigłowca (która w Alpach może kosztować od kilku do kilkunastu tys. euro!). W większości krajów alpejskich załatwia to roczna karta Alpenverein (dodatkowo zapewnia zniżki w schroniskach), ale są też ubezpieczenia kilkudniowe. Lecąc samolotem, ubezpiecz też narty.

Więcej o: