Swimrun - duet dla naprawdę zuchwałych

Zza skalnej ściany wybiega dwóch facetów. Choć kończy się ścieżka, nie zwalniają. Rzucają się do wody i płyną. Kilkaset metrów dalej wdrapują się na brzeg i kontynuują bieg. Ile takich zmian pozostało im do mety? Cztery, pięć? Woda jest przeraźliwie zimna, ścieżki najeżone głazami. Ciążą nasiąknięte buty, pianka utrudnia oddychanie. Cóż, start w swimrunie ociera się o szaleństwo.
1 Swimrun - tylko dla twardzieli Swimrun - tylko dla twardzieli Fot. Matti Rapila Andersson

Poniżej 16 godzin

Zespół jest tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo - ta stara prawda wyjątkowo dobrze pasuje do swimrunu. Żeby osiągnąć w nim sukces, musi dobrać się dwóch twardzieli, którzy są w stanie nie tylko fizycznie się zmierzyć z trudną trasą, ale którzy mogą uzupełniać się na niej i dopingować do wysiłku. Bez tego sukcesu nie będzie.

Rok 2013 r. Sekcja pływacka warszawskich Mastersów kończy zajęcia. - Trener zawsze rzucał nas na sąsiednie tory i wymuszał rywalizację, a my jak głupole się podpalaliśmy, nie szczędząc sobie kąśliwych uwag, gdy któryś o sekundę lub dwie później dopływał do brzegu - wspomina Jędrzej Maćkowski. - Napędzaliśmy się tym, a widząc to, od słowa do słowa, stwierdziliśmy, że po co się ścigać ze sobą, jak można ścigać się wspólnie. I tak zaczęły się nasze starty z Rafałem - wyjaśnia. Dla tej dwójki im zawody są dłuższe, im bardziej zróżnicowana jest trasa, tym lepiej. Wtedy od razu mówią: "Wchodzimy w to".

Na początek zaplanowali wspólny start w Biegu Rzeźnika.

- Wtedy, po bardzo długiej przerwie, dopiero wracałem do formy - wspomina Jędrzej. - Fachowcy, którzy zobaczyli mnie na starcie, ocenili, że może, właśnie z naciskiem na może, zmieszczę się w limicie 16 godzin. Nie docenili nas. Za tym pierwszym podejściem ukończyliśmy bieg w czasie 13 godz. 20 min.

Okazało się, że na trasie doskonale im się współpracuje, i gdy jeden przeżywa kryzys, drugi ciągnie go do przodu. Na Rzeźnika wrócili za rok i poprawili wynik równo o godzinę.

- Ja nie rozbieram trasy na czynniki pierwsze. Co ma być, to będzie - śmieje się Rafał Bebelski. - Na szczęście robi to Jędrzej i dzięki temu wiemy, jak rozłożyć siły.

Możliwe, że dwójka kumpli nadal koncentrowałaby się na wspólnych ultrabiegach, gdyby Maćkowski nie porwał się na start w HardaSuka Ultimate Triathlon. W prawie 36 godzin przepłynął (nocą!) 4,5 km, przejechał 225-km pętlę wokół Tatr i przebiegł 55 km tatrzańskimi graniami. W sumie prawie 8 tys. metrów przewyższenia.

- Kuzyn, który udziela mi porad treningowych, orzekł, że jak wytrzymałem Hardą, to pozostał mi już tylko swimrun - opowiada Jędrzej.

- Nie widziałem przeciwwskazań - śmieje się Rafał.

Na początek wybrali Rockman Swimrun. Są pierwszymi Polakami, którzy zmierzyli się w tej morderczej konkurencji z najlepszymi zawodnikami na świecie.

2 Lysefjorden, Norwegia Lysefjorden, Norwegia Fot. Shutterstock

Co to jest swimrun

To sport zespołowy, w którym zawodnicy pokonują trasę, naprzemiennie płynąc i biegnąc. Zmian może być od kilku do kilkunastu. Zespołowość w dużej mierze podyktowana jest bezpieczeństwem - zawody odbywają się w malowniczym, ale trudnym terenie, a pływa się w wodzie o temperaturze nieco ponad 10 stopni Celsjusza. Dystans pomiędzy zawodnikami nie może być większy niż 10 metrów (podczas niektórych zawodów organizatorzy wręcz wymagają, aby zespół był połączony linką o takiej długości).

ROCKMAN SWIMRUN

To obecnie jeden z trudniejszych wyścigów, który w tym roku odbył się 6 sierpnia. Rozgrywany jest na i wokół Lysefjorden w południowo-zachodniej Norwegii. Jak większość terenów, na których dzieją się zawody swimrunu, to malowniczy, dziki obszar. Turystów przyciągają tam strome, opadające wprost do fiordu urwiska o wysokości nawet tysiąca metrów. Zawodnicy mają do pokonania 10 odcinków pływackich (w sumie 6 km w wodzie o temperaturze ok. 13 st. C) i 10 biegowych (35 km; w dużej części to nawet nie bieg, a wspinaczka). Już pod koniec dystansu na zawodników czeka 4444 schodów! Do czego to porównać? Na przykład na mistrzostwach Europy w Towerrunningu biegnący muszą się wspiąć na 836 schodów, a podczas Vertical Maraton w Dubaju "tylko" na 1334.

GDY SZWEDOM SIĘ NUDZI, CZYLI JAK POWSTAŁ SWIMRUN

Żeby wymyślić coś tak ekstremalnego jak swimrun, a potem to zrealizować, trzeba wjechać na męską dumę. Tak właśnie zrobił Anders Malm. Szwed razem z kumplami, braćmi Jesperem i Mattsem Anderssonami, siedzieli w barze, a z każdą następną kolejką rosła ich fantazja. Gdyby ktoś się im przysłuchiwał, doszedłby do wniosku, że przy stole zebrali się najlepsi pływacy i biegacze, jakich wydała Północ. Jeden z braci rzucił, że to żaden problem dopłynąć i dobiec z Uto, gdzie biesiadowali, na wyspę Sandham. Wtedy Malm wypalił: - Sprawdzam.

Nikt się nie wycofał i już następnego dnia na starcie trasy wiodącej przez wysepki Archipelagu Sztokholmskiego stanęło czterech zawodników - Malm znalazł jeszcze jednego straceńca. Do pokonania mieli 10 km wpław i 65 km lądem. Był rok 2002. W kolejnych latach rywalizowali na tej trasie towarzysko, ale swimrun dostał prawdziwego przyśpieszenia za sprawą Michaela Lemmela i Matsa Skotta. W 2006 r. po raz pierwszy zorganizowali wyścig Otillo, czyli wyścig z wyspy na wyspę, który obecnie ma rangę mistrzostw świata. Po 14 latach od pierwszego startu zawody organizowane są już w 17 państwach, a listy startowe zamykane są najczęściej w kilka godzin po rozpoczęciu zapisów.

3 Sprzęt jest bardzo ważny! Sprzęt jest bardzo ważny! Fot. materiały prasowe

Umarł w butach

Z czym wystartowałeś, z tym dobiegasz na metę - to kolejne utrudnienie. Podczas pływania można korzystać z czepków, okularków, bojek wypornościowych, płetw i łapek pływackich, ale nie można ich porzucić po ostatniej rundzie spędzonej w wodzie. Ponieważ w czasie każdych zawodów jest od kilku do kilkunastu odcinków biegowych i pływackich, zawodnikom szkoda czasu na zmianę sprzętu i dlatego najczęściej decydują się na pływanie w butach, w których jest o wiele łatwiej wdrapać się z wody na kamienisty brzeg. Minus? Oczywisty. Podczas pływania do butów dostaje się woda i każdy z nich waży około kilograma. Żeby po wyjściu na brzeg nie wylewać z nich wody, swimrunerzy nawiercają podeszwy.

1. Okularki. Koniecznie, bo trzeba się liczyć z zalewającymi oczy falami, a dodatkowo woda w fiordach jest słona.

2. Czepek neoprenowy. Woda jest przeraźliwie zimna, czepek chroni zawodników przed utratą ciepła.

3. Buty. Buty muszą zapewniać dobrą przyczepność w trudnym terenie i być jak najlżejsze.

4. Łapki. Nie tylko łatwiej w nich płynąć, ale podobnie jak czepek chronią przed chłodem.

5. Linki. To nimi połączeni są zawodnicy. Ważne ze względów bezpieczeństwa, szczególnie podczas odcinków pływackich.

6. Pianki. Te do swimrunu mają cienkie rękawy i grubsze nogawki, które zwiększają wyporność i pomagają utrzymać nogi w pozycji poziomej. Obowiązkowo suwak z przodu, który rozpina się podczas biegu.

7. Bojki. Ósemki pływackie i boje asekuracyjne zwiększają wyporność i bezpieczeństwo.