Piłka jest jajowata, a bramki są dwie

Rugby to jest prosta gra: biegasz do przodu, podajesz do tyłu - tłumaczy mi trener reprezentacji Polski. Gdy wchodzę na murawę, to nie jest już takie proste. Młyn, wyniesienie, drop-gol... Co jeszcze trzeba wiedzieć, by ogarnąć zasady tej gry?
Rugby! Rugby! Fot. Franciszek Mazur

Gra dżentelmenów

Wrzesień to nie tylko piłkarska jesień. To także miesiąc, w którym rozpoczynają się rozgrywki Pucharu Polski Ekstraligi w rugby. Rywalizować będą kluby z 8 miast: Łodzi, Gdyni, Siedlec, Lublina, Gdańska, Sopotu, Sochaczewa i Krakowa. We wrześniu gra też kadra. Chłopaków z niej poznałem podczas jednego ze zgrupowań odbywających się tradycyjnie w podłódzkiej Ossie. To właśnie tam miałem się dowiedzieć i przekonać na własnej skórze, o co chodzi w grze, o której Winston Churchill mawiał, że jest chuligańska, ale grają w nią dżentelmeni.

W SZATNI

Przede mną trening. Wbijam się więc w sportowe ciuchy. Pod T-shirt wkładam rashguard, bo trochę zimno, naciągam getry i zakładam korki. Wydaje mi się, że niczym się nie wyróżniam. Wyglądam jak oni. Widzę jednak pobłażliwe uśmiechy. - Te koreczki to masz takie raczej piłkarskie - pokpiwa ze mnie jeden z kadrowiczów. A co za różnica? - staram się dociec. - Choćby taka, że my nie gramy w takich ślicznych - śmieje się.

Rozglądam się raz jeszcze. I rzeczywiście: rewii mody z piłkarskich boisk to tu nie ma. Buty do rugby wprawdzie przypominają wyglądem te do piłki nożnej, ale we wzornictwie nie ma pogoni za nowym lookiem, chęci wyróżnienia się pstrokacizną znaną z futbolowych aren. Buty do rugby mają być przede wszystkim praktyczne, wygodne i dostosowane do nawierzchni. Grasz na suchej? Powinieneś wybrać te z ośmioma korkami. Grasz na grzęzawisku? Zakładaj "szóstki". - O i jeszcze szmatki od MMA założył - darcie ze mnie łacha w szatni nie ustawało. - No zobaczymy na boisku, zobaczymy - usłyszałem zapowiedź, która pobrzmiewała jak groźba. - Ej, a ochraniacz na krocze zakładasz? - zapytałem niewysokiego, ale potężnie zbudowanego zawodnika najbliżej mnie. - Na trening nie potrzebuję. Czasem na zęby, bo już wszystkie miałem pokruszone - odpowiedział. - Nie przejmuj się tym docieraniem. Tak jest zawsze. No, ale na boisku będziesz musiał pokazać, że masz jaja - wyjaśnił mi, biegnąc na murawę. Później dowiedziałem się, że to "młynarz" kadry Grzegorz Janiec. Jeden z niewielu prawdziwych zawodowców, grający i zarabiający na życie we francuskim Saint Etienne.

NA BOISKU

O piłce nożnej legendarny Kazimierz Górski mówił, że to prosta gra, bo "piłka jest okrągła, a bramki są dwie". Tu wprawdzie liczba bramek się zgadza, piłka jest jajowata, ale dalej to już tylko same zasadnicze różnice i skomplikowane zasady. W najpopularniejszej odmianie rugby (mówisz tak, jak jest napisane, nie żadne "ragby"!), a więc rugby union (jest jeszcze rugby 7 i rugby league) - w każdej drużynie występuje po 15 graczy. Drużyna jest podzielona na dwie formacje: młyn i atak. Nie ma tu dowolności z wybieraniem sobie numerów jak w piłce kopanej: od 1 do 8 to młynarze, od 9 do 15 to gracze ataku.

Gdy już głowa mi spuchła od wiedzy teoretycznej, którą trzeba przyswoić, żeby zagrać w rugby, powinien nadejść czas na samą grę. Okazało się jednak, że kondycji i krzepy starczyło mi ledwie na rozgrzewkę. No, ale trzeba było przyznać, że ta była nie byle jaka. Zabawy z piłką, to znowu sprinty, rozciąganie i najfajniejsze, czyli ćwiczenia z tarczami imitującymi przeciwnika. Moją trzymał największy gwiazdor naszej reprezentacji wiązacz Mateusz Bartoszek, na co dzień grający w zespole trzykrotnego mistrza Francji SMRC Saint Medard. - Mocniej, mocniej - pokrzykiwał na mnie. - Przełam się, wjedź w to z całej siły - zachęcał, abym tarczę atakował z pełnym zaangażowaniem. Upaprany w ziemi, ze zdartymi kolanami i naruszonym barkiem - już po rozgrzewce czułem się zdrowo zmęczony. - Zagrasz z nami następnym razem - pocieszał mnie rugbysta.

- Kontuzje to w tym sporcie normalka - dodawał Tomasz Hebda, zawodnik RC Strasbourg, który sam brał udział w treningu z opatrunkiem na uchu, które naderwał. - A tak w ogóle to wiedziałeś, że w rugby jest mniej urazów niż w piłce nożnej? - dał mi do myślenia. Postanowiłem o to spytać lekarza kadry Bartosza Chudzika. - No, statystycznie urazów jest mniej, ale bierze się to z tego, że piłkarze zgłaszają jako kontuzję zerwany paznokieć, a rugbyście ktoś musi dopiero urwać nogę, żeby do mnie przyszedł - zaśmiał się. Nic więc dziwnego, że słynny trener rugby Heyneke Meyer z RPA powiedział kiedyś, że "kontaktowym sportem jest taniec, bo rugby jest sportem kolizyjnym".

W PUBIE

Po treningu przyszedł czas na odpoczynek z... butelką piwa w dłoni. Tak by dać wytchnienie gorącej głowie i bolącym mięśniom. Zresztą pub, piwo i męska przyjaźń to tak samo istotne składniki rugby, jak jajowata piłka czy trawiaste boisko. A przy czymś mocniejszym dżentelmeni oddający serce grze dla chuliganów mogą też pochylić się nad iście egzystencjalnymi problemami dotyczącymi gry. Nakreślił je kiedyś entuzjasta rugby sir Tasker Watkins, żartując, że odkąd w 1823 r. legendarny William Webb Ellis jako pierwszy złapał piłkę w ręce i zaczął z nią biec, wszyscy zachodzą w głowę: po jaką cholerę to zrobił?!

Rugby! Rugby! Fot. Franciszek Mazur

Przyłóż, podwyższ. Czyli jak zdobywać punkty

5 PKT
Jest na to kilka sposobów. Najbardziej widowiskowym jest chyba przyłożenie. Jeśli kiedykolwiek widziałeś mecz rugby z szaleńczymi szarżami jednej drużyny na połowę przeciwnika, kończącymi się położeniem piłki w polu punktowym (tuż przed linią końcową), to musisz wiedzieć, że takie zagranie nagradzane jest 5 punktami.

Ale to jeszcze nie koniec. Po przyłożeniu atakującej drużyny nie przysługuje jeszcze podwyższenie. Na czym polega? To kop na bramkę z dowolnej odległości. Warunkiem jest tylko to, aby piłka leżała na linii równoległej do linii autowej i przebiegającej przez punkt przyłożenia. Jeśli kopacz pośle ją z tego miejsca nad poprzeczkę i między słupki, to jego drużyna zdobywa kolejne 2 punkty.

2/3 PKT
Są też rzuty karne. Mogą być podyktowane za przewinienie w każdej części boiska (za mniejsze przewinienia dyktowane są wolne, z których nie można jednak zdobyć punktów). Jeśli drużyna decyduje się strzelać, to fakt ten sędziemu musi zgłosić kapitan. Piłka posłana na dowolnej wysokości nad bramką, ale między słupki - to 3 punkty.

Tyle samo można zdobyć także dzięki tzw. drop-golowi, czyli kopnięciu piłki z kozła podczas gry. Biegnący z piłka zawodnik musi ją upuścić na ziemię i w momencie kontaktu z podłożem kopnąć ją nad poprzeczkę i pomiędzy słupki.

Rzadko punkty zdobywa się dzięki "karnej piątce". Dzieje się to w sytuacjach, gdy sędzia uzna, że zawodnik przyłożyłby, gdyby nie został sfaulowany. Po "karnej piątce" przysługuje podwyższenie. Grę po zdobyciu punktów wznawia się drop-golem. Przeciwnicy muszą znajdować się za "linią 10 metrów", a zawodnicy drużyny kopiącej nie mogą przekroczyć środka boiska przed piłką.

Rugby! Rugby! Fot. Franciszek Mazur

Kilka pojęć

BOISKO
Maksymalne wymiary to 100x70 m.

BRAMKA
Ma kształt litery H. Jej poprzeczka jest na wysokości 3 metrów, a minimalna wysokość słupów to 3,4 m. Za bramkami znajdują się pola punktowe.

SPALONY
Podawać piłkę można tylko do tyłu i w bok, ale kopnąć można ją też w przód, przy czym biec do niej mogą tylko ci, którzy byli za kopiącym lub zostali przez niego "wyzwoleni", a więc wyprzedzeni na boisku. W przeciwnym razie jest spalony, a sędzia dyktuje rzut karny.

AUT
W rugby to zagrywka czysto taktyczna. Pozwala przenieść piłkę nawet kilkadziesiąt metrów od własnego pola punktowego. Drużyna wprowadzająca piłkę z powrotem do gry musi wrzucić ją w środek korytarza utworzonego przez obie drużyny stojące od siebie w odległości metra (zazwyczaj stosuje się wyniesienie jednego zawodnika nad innych, tak aby złapał piłkę). Jeśli wrzut będzie faworyzował jedną z drużyn - druga ma do wyboru: albo sama wprowadzi piłkę z autu, albo otrzymuje młyn zwarty z własnym wrzutem.

MŁYN ZWARTY
O tym, jak się go ustawia, kto jakie w nim odgrywa role - można by napisać książkę. Ty oglądając rugby, nie musisz tego wszystkiego wiedzieć. Młyn zwarty jest stałym fragmentem gry, który sędzia najczęściej dyktuje za niedozwolone zagranie piłki do przodu. Bierze w nim udział ośmiu zawodników - dziewiąty wrzuca do niego piłkę, w środek korytarza utworzonego przez nogi zawodników pierwszych linii. Za pomocą nóg zawodnicy starają się oddać ją do tyłu, tak aby znowu wprowadzić piłkę do gry. Dopiero po zakończeniu tej zagrywki można znowu zagrać piłkę ręką.

Rugby! Rugby! Fot. Franciszek Mazur

To nie wolna amerykanka!

Wbrew temu, co niektórym się może wydawać, rugby to nie wolna amerykanka, w której wszystkie chwyty są dozwolone. Oto najbardziej podstawowe zasady:

- nie można atakować zawodnika bez piłki

- zabronione jest podstawianie nóg, łapanie za głowę i szyję, a także uderzenia

- zawodnika z piłką można chwytać za nogi, koszulkę czy spodenki, tak aby spowodować jego upadek (zagranie to nazywane jest szarżą)

- rywala, który próbuje cię przewrócić, możesz odepchnąć, to zagranie to z kolei "blacha"

- zawodnik, który upadnie z piłką na ziemię, musi z nią natychmiast wstać lub zostawić ją tak, aby grę mogli kontynuować inni

Więcej o: