Sztuka kochania: dekalog Don Juana

Kiedyś byłem nędznym kochankiem. Dziś jestem znakomitym. Przyznaję się do jednego i drugiego bez fałszywego wstydu. Zaspokajania kobiecych potrzeb uczyłem się długo. Jeszcze dłużej mam zamiar korzystać z rozkoszy, którą wiem, jak dawać i brać.
A skoro Don Juanowi udało się przyswoić tę lekcję sztuki kochania, to i ty spróbuj. Warto...
Sztuka kochania: Dekalog Don Juana Sztuka kochania: Dekalog Don Juana fot. Shutterstock

Krótkie wprowadzenie

To, że nie jestem najlepszy w łóżku, powiedziała mi w końcu moja pierwsza żona. Trudno było uwierzyć w coś takiego! Przecież zawsze miałem wzwód. Zawsze pieściłem partnerkę przed stosunkiem. Znałem liczne pozycje. Zamiast się jednak obrazić za taką ocenę moich umiejętności, zacząłem myśleć. Ponieważ się rozwiedliśmy, czasu na myślenie było sporo. Jako świeży rozwodnik pocieszycielek też znalazłem wiele. Pytałem i szukałem. Powoli ustaliłem i wypraktykowałem 10 technik, dzięki którym jestem dziś kochankiem doskonałym. Czyli takim, który wie, gdzie, kiedy i jak podotykać, żeby kobiecie było jak najlepiej. Nauka sztuki kochania wymaga czasu. Ale warto!

1. Naucz się odwlekania wytrysku

Sztuka kochania: Dekalog Don Juana, seks, sztuka kochaniaMusisz to potrafić! Natura tak nas zmontowała, że jesteśmy zdolni do ejakulacji praktycznie od razu po uzyskaniu wzwodu. Dobry kochanek ma jednak dużo czasu na pieszczenie partnerki. Najlepszym sposobem na poznanie tajników przedłużania stosunku jest trening autoerotyczny, w trakcie którego wielokrotnie doprowadzasz się do stanu pobudzenia, zatrzymując się tuż przed finałem. Przestajesz się dotykać i zaczynasz znowu. Niektórzy już po kilku sesjach mogą dowolnie sterować tym mechanizmem. U innych potrzeba czasu. Kilku tygodni lub nawet miesięcy.

2. A może się nauczysz w ogóle zapobiegać wytryskowi?

Sztuka kochania: Dekalog Don Juana, seks, sztuka kochania

Umiejętność ta przyda się w sytuacjach alarmowych. Pomoże ci w tym kilka prostych sztuczek. Na przykład ściśnięcie worka mosznowego i lekkie pociągnięcie go w dół przez 10-30 s. Możesz to spokojnie zrobić tak, że partnerka nawet nie zauważy. Podobnie zadziała ściśnięcie wiązadełka. To bardzo wrażliwy, miły do pieszczenia punkt. Pod wpływem ucisku w ciągu 10-30 s następuje osłabienie wzwodu i znika potrzeba ejakulacji. Pomaga również utworzenie z kciuka i palca wskazującego pierścienia, którym otacza się członek ciasno tuż pod żołędzią. I w końcu mój ulubiony sposób: ucisk na punkt w kroczu. Miejsce znajdziesz w trakcie erekcji. To takie niewielkie wgłębienie tuż za jądrami. Należy je bardzo łagodnie naciskać, co spowoduje zanik erekcji. Można to robić, nie wyślizgując się z partnerki i kontynuując stosunek - pod wpływem nieustających ruchów i obecności w przyjaznej pochwie wzwód powróci już po chwili.

3. Przekonaj się, że do penetracji nie jest konieczna pełna erekcja

Nie do końca wzwiedziony członek łatwo wprowadzić, gdy partnerka leży tyłem lub na boku. Po wejściu w wilgotną pochwę i wykonaniu kilku ruchów pojawi się pełny wzwód. Umiejętność wchodzenia w kobietę przy niepełnym wzwodzie przydaje się podczas wielogodzinnych sesji, których celem jest danie partnerce jak najwięcej rozkoszy. To technika znana tylko niewielu mężczyznom. Wszyscy wolimy być twardzi.

4. Naucz się rozpoznawać, jaki typ orgazmu ma twoja partnerka

Zasadniczo są trzy: łechtaczkowy, pochwowy i mieszany. Możesz jednak trafić na kobietę chimeryczną, która będzie chciała raz tak, raz inaczej. Oprócz obserwacji i intuicji najlepiej podpatrzeć techniki uzyskiwania orgazmu przez same kobiety - jeśli partnerka zgodzi się na to, żebyś obejrzał ją w akcji autoerotycznej. U pań z orgazmem łechtaczkowym dobrze jest w trakcie gry wstępnej stymulować na różne sposoby okolice wzgórka łonowego oraz pochwy, także wewnątrz, i wszystko dookoła łechtaczki. Samą łechtaczkę zostaw na koniec. Pobudzanie tej części może dość szybko doprowadzić do punktu, z którego już nie ma powrotu. U partnerki z orgazmem pochwowym łechtaczkę pieść w trakcie gry wstępnej. Stosunek zaczynaj wtedy, gdy uzyska odpowiedni stopień podniecenia.

Sztuka kochania: Dekalog Don Juana. Nie żałuj partnerce widoku siebie w trakcie akcji autoerotycznej. Sztuka kochania: Dekalog Don Juana. Nie żałuj partnerce widoku siebie w trakcie akcji autoerotycznej. fot. Shutterstock

5. Nie żałuj partnerce widoku siebie w trakcie akcji autoerotycznej

Niech zobaczy, jak się dotykasz. Łatwiej jej wtedy będzie znaleźć najlepsze dla ciebie pieszczoty, na czym, uwierz mi, skorzystasz. Jest jeszcze jedna zaleta. Ujrzawszy, jak traktujesz swój penis, szybciej ci wybaczy, że tak samo usiłujesz pieścić jej doskonałą i delikatną łechtaczkę.

Sztuka kochania: Dekalog Don Juana. Łechtaczka nie jest odpowiednikiem członka, nie maltretuj więc jej Sztuka kochania: Dekalog Don Juana. Łechtaczka nie jest odpowiednikiem członka, nie maltretuj więc jej fot. Shutterstock

6. Łechtaczka nie jest odpowiednikiem członka, nie maltretuj więc jej

Naucz się delikatnych pieszczot manualnych i oralnych. Palcami. Ustami. Językiem. Członkiem. Nawet stopą. Pieść cały ten obszar, nie tylko samotną łechtaczkę. Dotykanie jednego miejsca jest mniej pobudzające. Wykorzystuj też najróżniejsze wibratory i inne zabawki, również takie, które sam wymyślisz. Pamiętaj, że pieszczenie tej części żeńskiego ciała wymaga i precyzji, i fantazji. Ruchy zbyt jednostajne mogą prowadzić do spadku pobudzenia. Zbyt mocne dotykanie także. Zanika wówczas nawilżenie i dalsze pieszczenie robi się dla partnerki mało przyjemne. Często nawet bolesne.

Sztuka kochania: Dekalog Don Juana. Pieszczoty nie tylko dłońmi Sztuka kochania: Dekalog Don Juana. Pieszczoty nie tylko dłońmi fot. Shutterstock

7. Pieszczoty nie tylko dłońmi

Pogódź się z faktem, że dla kobiety pieszczoty oralne lub manualne mogą być o wiele lepszym sposobem uzyskiwania orgazmu niż stosunek. Stań się mistrzem podpieszczanek! Wytrenuj dłonie. Nie tylko palce. Spróbuj uruchomić również kanty dłoni, można nimi dokonywać cudów na całkiem sporej przestrzeni. Językiem także. Przy pieszczotach oralnych, jeśli masz do czynienia z nową partnerką, zachowuj kontakt wzrokowy. To naprawdę jest ważne.

8. Przyjmij radośnie do wiadomości, że pochwa jest elastyczna

Jeśli twoja partnerka ma rozbudzone ośrodki rozkoszy w pochwie, staraj się często zmieniać sposoby jej pieszczenia. Tak jak w przypadku łechtaczki - używaj do tego każdej możliwej części ciała oraz najróżniejszych zabawek. Spróbuj, jak działają na nią zabawki zimne i ciepłe. Dla wielu kobiet niespodzianką jest orgazm uzyskany pod wpływem np. ogrzanego (lub wręcz na odwrót - oziębionego) sztucznego członka wprowadzonego w pochwę. Nawet ruszać za bardzo nie trzeba.

9. Szukaj w ciele partnerki mniej ewidentnych punktów erogennych

Ma ich sporo. Naprawdę. Jednym z nich jest na przykład punkt U. Znajdziesz go w okolicy ujścia cewki moczowej. Przyjrzyj się temu rejonowi uważnie, znajduje się nad wejściem do pochwy, poniżej łechtaczki. Spróbuj go pobudzać palcem i ustami. Kiedy masz do czynienia z nową partnerką, zawsze najpierw staraj się rozpoznać, które z punktów erogennych są pobudzone. Pieszczenie tych miejsc da jej więcej rozkoszy. Pomóż dziewczynie odnaleźć następne. Kobiety często nie wiedzą, co mają i jakie to przyjemne.

10. Kochanek doskonały nigdy nie popada w rutynę!

To najgorszy wróg seksu - powtarzalność gestów i ruchów, zawsze to samo dotykanie tych samych miejsc. To oznacza brak inwencji i erotycznej wyobraźni. Kobiety potrzebują zróżnicowanej stymulacji i seksualnej, i erotycznej. Jeśli już nic nie możesz wymyślić, postaraj się o rozwiązanie najprostsze. Podpowiem ci trzy: krótka przerwa we współżyciu, wprowadzenie nowych zabawek i lektur erotycznych, stworzenie dodatkowego napięcia, np. przez wyjazd w miejsce, gdzie się kiedyś kochaliście jak szaleni, lub przez zaaranżowanie jakiejś erotycznej zabawy.

 

Wykuj to na pamięć!

 

Zdjęcia: Shutterstock

Więcej o:
Komentarze (10)
Sztuka kochania: dekalog Don Juana
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • wenus525

    Oceniono 39 razy 21

    Czemu ciągle karmicie ludzi takimi poradnikami... Tylko jedna dziewczyna potrafiła mi zrobić tak dobrze, że z przyjemnością robiłem jej też dobrze.

    Wygląda to tak, że facet się stara... a one tylko nogi rozewrzeć i co... wg. ich światopoglądu cała reszta sama się robi. Nie wiem jak faceci, ale ze świecą szukać dziewczyny, która się naprawdę stara... a ta która to jeszcze potrafi dobrze robić to marzenie, które miałem szczęścia doznać.

  • Gość: żywiec

    Oceniono 9 razy 9

    tylko wódka po niej mogę pół godziny na maksa z każdą panią a na trzeźwo połowę krócej taki mam organizm....

  • wsadzam

    Oceniono 21 razy 5

    ale banały dla gimnazjalistów. myślałem że czegoś się dowiem ciekawego... a smutnym ludziom powyżej powiem tylko, że jak ma się odpowiednią partnerkę, to chce się dla niej starać, a jak macie wieloryby, brzydale, głupie baby, co tylko chcą mężusia złapać, to cóż, współczuję, nie każda jest taka. są i takie co po 10 latach człowiek się czuje jak na pierwszej randce. co dbają o siebie i wyglądają jak nastolatki pomimo 25 na karku. tylko mądrym trzeba być. a nie głupim, jak większość. seks też jest dla ludzi, a jeśli już coś robić, to robić to DOBRZE.

  • kicha12345

    Oceniono 3 razy 3

    oklepane

  • coppermind

    Oceniono 52 razy -14

    starać to się musi samica, żeby dostać to, czego chce i potrzebuje do życia.
    facet z seksu nie ma nic, oprócz przepalonych neuronów pnia mózgu,
    więc po co ma się wysilać i w dodatku niszczyć sobie zdrowie ?

    tylko ci.powaci debile myślący jajnikami swoich matek
    uważają, że powinni się starać.

    No ale rozumu nie dziedziczy się przecież po matce, więc armie debili
    się starają :D

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX