Sztuka kochania: najsmaczniejsze afrodyzjaki

Aby życie miało smaczek, raz arbuzik, raz czosneczek. Zanim udacie się z problemami do seksuologa czy psychoterapeuty, spróbujcie urozmaicić wasz związek warzywami i owocami. Jest sezon!
Sztuka kochania: najsmaczniejsze afrodyzjaki. Arbuz: naturalna viagra Sztuka kochania: najsmaczniejsze afrodyzjaki. Arbuz: naturalna viagra fot. MarishaSha/Shutterstock

Arbuz: naturalna viagra

Nieprzypadkowo łacińska nazwa tej rośliny z rodziny dyniowatych to Citrullus vulgaris. Zawarta w miąższu i skórce (najlepiej lekko żółtawej) cytrulina działa jak sildenafil (cytrynian), obecny w najpopularniejszym leku na potencję - zwiększa poziom tlenku azotu we krwi i "relaksuje" naczynia krwionośne. Aby natura miała szansę działać cuda, minimalna dawka dzienna to sześć plasterków (albo szklanek soku - arbuz to w 92 proc. woda).

Arbuza można wykorzystać do perwersyjnej gry wstępnej, co pięknie pokazał Tsai Ming-liang w "Kapryśnej chmurze"...

Sztuka kochania: najsmaczniejsze afrodyzjaki. Szparag: hipsterka last minute Sztuka kochania: najsmaczniejsze afrodyzjaki. Szparag: hipsterka last minute fot. RStollner/Shutterstock

Szparag: hipsterka last minute

Jeśli seksu szukasz w wielkim mieście, w maju na pewno wcinałeś szparagi. Podczas kończącego się, ledwie miesięcznego sezonu (kupuj ostatki, by być piękny i gładki!) każda szanująca się knajpa musi mieć jakieś potrawy z tej apetycznej byliny. Nawet stołówka pracownicza w naszej firmie! Krem, grillowane, pieczone, gotowane, z szynką prosciutto, sosem takim lub owakim, omletem, tarty, przystawki... Ty nie kupujesz jednak szparaga do kuchni, tylko do łóżka. To afrodyzjak działający pobudzająco na obie płci, o czym wiedziano już w starożytności (potem o szparagach świat nieco zapomniał; przypomnieli sobie o nich średniowieczni Francuzi i Anglicy). Zbawienne działanie zawdzięcza kwasowi foliowemu, który zwiększa w organizmie produkcję histaminy, niezbędnej do osiągnięcia orgazmu. O fallicznym kształcie warzywa nie musimy wspominać...

Kevin Spacey w "American Beauty" nie lubił, gdy ktoś mu przeszkadzał w delektowaniu się szparagami. Kwas foliowy nie zadziałał.

Sztuka kochania: najsmaczniejsze afrodyzjaki. Czosnek: atak na zmysły Sztuka kochania: najsmaczniejsze afrodyzjaki. Czosnek: atak na zmysły fot. Alexander Lobanov/Shutterstock

Czosnek: atak na zmysły

Czosnek? Chyba dla bohaterów "Czystej krwi", he, he, he. A nieprawda, bo znakomicie działa też w realu - dzięki śmierdzącej allicynie, poza innymi dobrymi właściwościami, wzmacniającej przepływ krwi do narządów płciowych. Dla faceta, podobnie jak arbuz, może w pewnym sensie stanowić naturalny substytut niebieskich tabletek. Rzymianie przyrządzali z czosnku napój miłosny, rośliną bawili się potem w tych celach znachorzy i inni wiedźmini. Jako stymulujący swą intensywnością zmysły, czosnek bywa zakazany w klasztorach Tybetu. Z wiadomego powodu rzadko doceniany jest przez dziewczyny w scenach łóżkowych. Ale w kuchni sprawdza się wyśmienicie. Czosnek kroimy z Paulem Sorvino z "Chłopców z ferajny".

Sztuka kochania: najsmaczniejsze afrodyzjaki. Pomarańcza: ach, ten zapach Sztuka kochania: najsmaczniejsze afrodyzjaki. Pomarańcza: ach, ten zapach fot. -=Vo=-/Shutterstock

Pomarańcza: ach, ten zapach

Cytrusy trafiają do zestawienia po znajomości. Są sexy dzięki walorom zapachowym i wizualnym. Weźmy taką pomarańcz. To pektyny, potas, wapń, witaminka C - dla zdrowia, no i olejki eteryczne - dla zmysłów. Oprócz samego owocu dobrze sprawdza się relaksujący olejek z neroli, czyli niewinnie białego kwiatu. Możesz użyć go podczas romantycznej gry wstępnej w okraszonej świecami wannie.

Jeśli nasz afrodyzjakowy jadłospis jest dla ciebie za krótki, więcej porad mają Mikey Rourke i Kim Basinger w "9,5 tygodnia". Smacznego!

Więcej o:
Komentarze (9)
Sztuka kochania: najsmaczniejsze afrodyzjaki
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • parazyd

    Oceniono 8 razy 8

    wreszcie można poczuć, że jest sezon ogórkowy :––––)

  • framberg

    Oceniono 5 razy 3

    Myślałem, że będzie coś bardziej frywolnego niż zwykłe wegetariańskie żarcie.

    Mam nieodparte wrażenie, że porady pochodzą od "zaróżowionej z dziewiczego wzruszenia pensjonarki".
    Oczywiście nie chodzi mi o wyczyny pań z pornosów ale o takie rzeczy jakich nie widać (ciepłe - zimne, śliskie - szorstkie, smakuje samo - doprawiane, itp.).

    To co czytam w tego rodzaju publikacjach to zwykłe koszmarne banały.

  • 4g63

    Oceniono 5 razy 3

    to się nazywa owocofilia i jest zboczeniem nie mniejszym niż zoofilia, a ten filmik z arbuzem, można się pożygać

  • judaszowy

    Oceniono 3 razy 1

    a ja mam zawsze przy sobie ogóra........... ;)))
    i nie waham się go używać

  • 11maciek11

    0

    Prawdziwy afrodyzjak jest tylko jeden - noend! I możecie bez końca - sprawdzone!

  • gelbigel

    Oceniono 1 raz -1

    nic dziwnego że japończykom udało sie zasiedlic tylko kilka wysp ich sposób rozmnarzania sie jest obleśny i zbyt cielesny, naiwno-brutalny

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX