Top 10: fikcyjne kobiety, których nie zaprosilibyśmy na randkę

Były piękne, inteligentne, seksowne i interesujące. A raczej byłyby, gdyby istniały, bo wszystkie (z jednym drobnym wyjątkiem) są postaciami fikcyjnymi - literackimi, mitycznymi i filmowymi. Ale choć mogą się podobać, nie mielibyśmy ochoty zaprosić ich na drinka w piątkowy wieczór.
Spotkanie królowej Amazonek z Aleksandrem Wielkim Spotkanie królowej Amazonek z Aleksandrem Wielkim Fot. Wikimedia Commons

Amazonki i Lisbeth Salander

1. Amazonki

Na pozór - eden dla mężczyzny. Jak mówił Maks z "Seksmisji": Jakby się tak dobrze zakręcić to przecież tu może być dla nas raj. (...) Same kobitki... Niezamężne... Nas dwóch... Konkurencji praktycznie żadnej.

Ale pamiętaj o kilku rzeczach. Po pierwsze, antyczne Amazonki nie żyły w bezmęskim świecie z powodu nuklearnej katastrofy, ale z własnego wyboru. Hasło "Samiec - twój wróg!" to było ich wyznanie wiary, nie koślawe uzasadnienie dla życia w podziemnym bunkrze.

Po drugie, nawet gdyby udało ci się spędzić kilka miłych chwil w towarzystwie Amazonki, byłbyś niczym więcej, jak tylko rozpłodowym buhajem, niezbędnym do podtrzymania stanu liczbowego plemienia (damy te nie poznały jeszcze sekretu partenogenezy). Starożytne wojowniczki były z pewnością wysportowane i - jeśli wierzyć wizerunkom - całkiem seksowne, więc niewątpliwie widać dobre strony potencjonalnego spotkania. Ale po zapłodnieniu zostałbyś natychmiast zapomniany, zaś gdyby owocem twych lędźwi okazał się mężczyzna, bezwzględne Amazonki zabiły by dziecko lub zostawiły na pewną śmierć w dziczy. Tego nie zrobiłbyś swojemu synowi, prawda?

Po trzecie wreszcie - umawiać się z kobietą, która dla sportu obcina sobie pierś? Brrr...

 

2. Lisbeth Salander

Bohaterka Larssonowskiej trylogii "Millenium" to postać niechybnie fascynująca i pociągająca. Ale trzeba by naprawdę dużego samozaparcia, żeby zaprosić tę dziewczynę na randkę. Zakładając, że w ogóle chciałaby się z tobą spotkać.

Lisbeth ma psychikę pokręconą i poplątaną jak okablowanie serwerów, do których się włamuje. I przyznać trzeba, że to mężczyźni są odpowiedzialni za jej bałagan z emocjami. Trudno się więc jej dziwić, że z góry traktuje ich jak niebezpiecznych, zboczonych sadystów.

Ale umówmy się, to nie jest najlepszy prognostyk przed romantyczną kolacją przy świecach.

Vivian Leigh jako Scarlett O'Hara. Vivian Leigh jako Scarlett O'Hara. Fot. Wikimedia Commons

Scarlett O'Hara i Hermiona Granger

3. Scarlett O'Hara

Nawet nie próbuj! Bohaterka "Przeminęło z wiatrem" to wzorzec kobiety, których mężczyźni powinni za wszelką cenę unikać. Ta piękna i niewątpliwie inteligentna kobieta w rozwoju emocjonalnym zatrzymała się bowiem na poziomie piętnastolatki.

To infantylne i egotyczne dziewczątko przez całe życie usiłuje zdobyć niejakiego Ashleya, choć ten jest mężem jej kuzynki. Nie potrafi zarazem docenić wiernej i szczerej miłości Rhetta Butlera. Dostrzega ją, rzecz jasna, ale bezwzględnie wykorzystuje do własnych potrzeb, bawiąc się Rhettem jak konikiem na biegunach.

Na szczęście Rhett w końcu postanawia pokazać stalowe cojones i udowodnić Scarlett, że nie da sobą więcej pomiatać. Opuszcza ją, a na rozpaczliwe próby zatrzymania i pytanie - co ja teraz zrobię? - odpowiada w imieniu wszystkich poniewieranych mężczyzn świata:

- Szczerze mówiąc, moja droga, gówno mnie to obchodzi.

 

4. Hermiona Granger

Podkreślmy od razu, że nie chodzi nam o Emmę Watson, ale o literacką postać młodej czarodziejki. Zastrzegamy też, rzecz jasna, że mówimy już o dorosłej Hermionie, nie dziecku z pierwszych tomów "Harry'ego Pottera". A fe!

Jakkolwiek ładna i inteligentna byłaby Hermiona, spotykając się z nią czulibyśmy się jak na randce z mamą. Albo, co gorsza, z emerytowaną nauczycielką matematyki. Zrób tak! Nie rób tak! Nie garb się! To zły pomysł! Znów się nie nauczyłeś! Słuchaj mnie! Ja wiem lepiej! Dlaczego się nie przygotowałeś?!

Patrząc na Hermionę (i czytając o niej), przypominamy sobie podawane przez Umberto Eco turyńskie powiedzenie "ma gavte la nata" ("wyjmij korek", bo jesteś tak nadęty, że musisz spuścić trochę powietrza). Tak, wiemy, że Hermiona ma - jako dziecko mugoli - niełatwą sytuację i musi nadrabiać ambicją. Ale, na litość boską, dziewczyno, wyluzuj!

Georges de la Tour, Georges de la Tour, "Pokutująca Magdalena" (fragment) Fot. Wikimedia Commons

Maria Magdalena i Rachael Rosen

5. Maria Magdalena

Tradycja chrześcijańska przez stulecia widziała w niej najsłynniejszą biblijną prostytutkę, co nadawało jej jakiś mistyczny, pociągający rys. I choć ostatecznie została świętą, to wszyscy wiedzieliśmy, że na początku zupełnie święta nie była, a przecież wszyscy lubimy diablice.

Wprawdzie w XX w. Watykan ostatecznie zaprzeczył teorii jawnogrzesznicy (Biblia wszak w żadnym miejscu nie robi z Marii Magdaleny ladacznicy), ale to nie dlatego nie chcielibyśmy się z nią umówić. Po prostu jakoś krępuje nas fakt, że MM była ulubienicą i protegowaną Jezusa. To tak, jakbyś próbował pójść na randkę z siostrą najpotężniejszego faceta w miasteczku. Niech no tylko coś nie wyjdzie...

 

6. Rachael Rosen

...albo jakikolwiek inny Nexus-6 płci żeńskiej. "Była szczupła i czarnowłosa", miała "drobną twarz o wyrazistych rysach", jak opisuje ją Philip K. Dick w "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?", a my nie mamy żadnej wątpliwości, że Rachael jest przy okazji bardzo pociągająca. I kiedy Rick Deckard idzie z nią do łóżka, doskonale rozumiemy, dlaczego to zrobił.

A jednak my chyba nie moglibyśmy zakochać się w robocie. Wiemy, że Dickowskie androidy niczym nie przypominały C3PO z "Gwiezdnych wojen", że tylko skomplikowanymi testami psychologicznymi można było odróżnić sztuczną kobietę od prawdziwej. Szkopuł w tym, że Deckard idąc do łóżka z Rachael już wiedział, że ma do czynienia z androidem. My jednak, dopóki na świecie istnieją żywe dziewczyny, wolimy umawiać się z nimi.

Alexandre Cabanel, Alexandre Cabanel, "Ofelia" Fot. Wikimedia Commons

Izabela Łęcka i Ofelia

7. Izabela Łęcka

Właściwie trudno znaleźć coś w tej postaci pociągającego, poza jej urodą, oczywiście. Łęcka wydaje nam się tak antypatyczna, że choćby miała ciało Evy Mendes, nie wzięlibyśmy udziału w charytatywnej licytacji kolacji z nią.

Pogardy wobec innych ludzi nigdy nie należy pochwalać, ale szczególnym obrzydzeniem napawa poczucie wyższości ze strony ludzi, którzy nigdy w życiu niczego nie osiągnęli, a swą pozycję zawdzięczają jakiemuś rycerzowi sprzed pięciuset lat. Łęcka taka jest - uważa się za lepszą od innych, bo ma tytuł szlachecki, choć w domu bieda piszczy i jedynym ratunkiem jest małżeństwo z kupcem.

Zimna, aseksualna lodówa. Nie to co tygrysy lubią najbardziej.

 

8. Ofelia

Ukochana Hamleta, najsłynniejszej postaci dramatycznej w dziejach, to postać dość tragiczna (jak na niekomiczne dzieła Szekspira przystało). Wybranek jej serca zachowuje się jak obłąkany, to dając jej nadzieję, to znów odtrącając w brutalny sposób. Ojciec ginie z ręki ukochanego, a sama Ofelia w końcu wariuje i popełnia samobójstwo. Wreszcie brat, by pomścić śmierć rodziny, zabija samego Hamleta. Jak to uroczo podsumował Stanisław Barańczak: "finał: stos zwłok".

Nie chodzi już o obłęd ogarniający kobietę w akcie czwartym. Ale cała postać zawsze przypominała nam mocno rozmemłaną rusałkę, pozbawioną ikry, iskry i seksapilu. O takich żonach marzą dla swoich synów matki. Synowie - gdyby mogli - wybierali by raczej Lady Makbet. A Ofelia niech idzie do klasztoru.

Jacques-Louis David, Jacques-Louis David, "Miłość Parysa i Heleny" fot. Wikimedia Commons

Helena Trojańska i Kris de Valnor

9. Helena

Pierwszy minus to rodzice. Spartańska królowa była córką Ledy, która oddała się Zeusowi - w postaci łabędzia. Coś takiego pachnie rodzinną patologią. Po drugie, choć Helena była podobno najpiękniejszą kobietą swoich czasów (mały plus), to jednak pojęcie wierności było jej całkowicie obce.

Jako żona Menelaosa, króla Sparty, dała się uwieść Parysowi i popłynęła z nim do Troi. W muzeach możecie obejrzeć obrazy przedstawiające tzw. uprowadzenie Heleny. Niestety, zerknijcie do Homera. To była klasyczna ucieczka z kochankiem, a nie żadne uprowadzenie.

W Troi biorą ślub - bigamia po raz pierwszy. Potem okazało się, że Parys, choć przystojny, jest tchórzem. Całe szczęście, jak to u Homera, Parys ginie. Helena zostaje żoną - powtórna bigamia - jego brata, Deifobosa. A na sam koniec - po 10 latach! - Helena wraca jakby nigdy nic do Menelaosa, który jej wybacza.

My nie chcielibyśmy dołączyć do grona rogaczy, a wszelkie wątpliwości rozwiewa sama Helena ("Iliada" w tłumaczeniu Kazimiery Jeżewskiej):

- Ja suka niegodna, niosąca zło, zniesławiona, bodajbym w dniu tym zginęła, kiedy mnie matka zrodziła.

 

10. Kris de Valnor

Było coś z literackiej klasyki, jest też bohaterka (a właściwie: antybohaterka) z klasyki światowego komiksu. Kto nie czytał serii o Thorgalu, autorstwa Grzegorza Rosińskiego i Jeana van Hamme, ten niech biegnie nadrabiać zaległości. Thorgal to ideał faceta. Kris de Valnor to femme fatale do entej potęgi.

To, że uwodzi, rzuca, znów uwodzi, sypia z kim popadnie i do tego z bardzo niskich pobudek, bylibyśmy w stanie jej wybaczyć, bo z obrazków Rosińskiego wynika, że seksowna była to kobieta. Niestety jej kochankowie zbyt często jak na nasz gust szybko i gwałtownie kończą żywot. A do tego wykorzystanie amnezji Thorgala by spełnić kobiece zachcianki...

Zacytujmy głównego bohatera serii: - Jest piękna jak dziki kot, Tjallu, ale wystrzegaj się jej pazurów.

My mówimy pas.

Więcej o:
Komentarze (50)
Top 10: fikcyjne kobiety, których nie zaprosilibyśmy na randkę
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Kicia

    Oceniono 95 razy 87

    "usiłuje zdobyć niejakiego Ashleya, choć ten jest mężem jej kuzynki"
    Autor tekstu popełnił tutaj kardynalny błąd, Ashley nie jest mężem jej kuzynki - Melania Wilkes była kuzynką Ashley'a a nie samej Scarlett!

  • Gość: Miss Saigon

    Oceniono 99 razy 71

    Stek bzdur ze zdjęciami z Wikipedii
    1. Amazonki
    2. Lisbeth Salander
    3. Scarlett O'Hara
    4. Hermiona Granger
    5. Maria Magdalena
    6. Rachael Rosen
    7. Izabela Łęcka
    8. Ofelia
    9. Helena Trojańska
    10. Kris de Valnor

  • Gość: kicek

    Oceniono 58 razy 44

    Zamiast na randkę, autor/ka tekstu musi przestudiować zasady ortografii i interpunkcji, bo nadal obowiązują.

  • niebieska.latarenka

    Oceniono 40 razy 36

    "W Troi biorą ślub - bigamia po raz pierwszy. Potem okazało się, że Parys, choć przystojny, jest tchórzem. Całe szczęście, jak to u Homera, Parys ginie. Helena zostaje żoną - powtórna bigamia..."

    Poliandria, drogie gimbusy, poliandria, nie bigamia. Nie ma bata, żeby Helena była bigamistką. Sprawdźcie sobie, dzieciaczki, w słownikach.

  • Gość: Marconi

    Oceniono 32 razy 26

    Gorzej że redakcja Logo dałaby się pewnie uwieść Alexis, poszłaby na oficjalną kolację z Padme Amidalą, o poszła do łóżka z Bridget Jones...

  • Gość: anna

    Oceniono 43 razy 23

    "Lisbeth ma psychikę pokręconą i poplątaną jak okablowanie serwerów, do których się włamuje."

    to rzeczywiście skomplikowane. dobre tez jako komplement na 1 randce

    jak jednam po przeczytaniu tego zdania zaniechałem czytania tego GWna

  • Gość: hanz

    Oceniono 24 razy 18

    A o co tutaj właściwie chodzi:?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX